Wspomnienia przyszłości
Siri Hustvedt
Pisanie jako lament, pisanie jako choroba, pisanie jako egzorcyzm, pisanie jako zemsta [1]. Pisanie jako próba przeciwstawienia się destrukcyjnej działalności czasu. Czasu, który płynie w sobie tylko znanym kierunku, który nie ogląda się na ludzkie próby pochwycenia go w ramy formułek i definicji, który poprzez swój uparty i nieustanny ruch przed siebie, deformuje i zaburza to, co pozostaje gdzieś w oddali. To właśnie przeszłość, i to nasza, czyli ta najbardziej bezpośrednia i pozornie najlepiej znana, doskonale uzmysławia nam, jak bezlitosny jest czas – oto bowiem to, co przeżyliśmy, czego doświadczyliśmy, z perspektywy mijających lat, staje się coraz bardziej niewyraźne i zamazane. Wiele wspomnień umyka, znajome twarze tracą ostrość, hołubione obrazy zostają pozbawione swych konturów. Walką z tą dezintegracją, zanikaniem, anihilacją może być pisanie – przelanie na papier swoich wrażeń pozwala stworzyć punkty zaczepienia, z których łatwiej jest wyruszyć w podróż po tym, co dawno zostało za nami, o czym bardzo ciekawie pisze Siri Hustvedt (ur. 1955), amerykańska poetka i prozaiczka, autorka powieści Wspomnienia przyszłości.







