Większość ludzi poszukuje wiary. Wiara zwalnia od bólu myślenia, roztrząsania możliwych konsekwencji i dylematów moralnych, ułatwia podejmowanie decyzji. Ceną za to jest zniewolenie, na które się godzimy, gdy inny człowiek obleczony w autorytet instytucji (religijnej, państwowej czy innej) lub naszej własnej wiary mówi nam, co mamy robić. Człowiek, któremu zawierzamy, iż jest godny tej wiary, że nie kieruje się motywami odmiennymi od deklarowanych, któremu wierzymy, iż jest dobry. Dziś chciałem Wam przybliżyć pewien przykład pokazujący, że KAŻDY komu zawierzymy, wcześniej czy później może okazać się kłamcą i zobaczymy to jasno, o ile tylko będziemy mieli odwagę patrzeć. Pewnie się zdziwicie, ale tym razem nie będzie o religii, a o... Polsce.