Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

czwartek, 16 sierpnia 2018

otwieramy nowy dział, czyli outdoor i survival


Od zawsze zdarzają mi się refleksje typu „co by było gdyby”. Część z nich oczywiście dotyczy różnego rodzaju katastrof, a nawet bliżej nieokreślonej apokalipsy. Takie rzeczy zdarzały się w historii, ba zakończyły nawet historię wielu cywilizacji, więc zakładanie, że naszej to nigdy nie spotka, jest niezbyt racjonalne. W dodatku, o czym już kiedyś pisałem, w przeszłości cywilizacje były zawsze lokalne, więc w razie upadku jednej zawsze były na podorędziu inne cywilizacje, w innych miejscach Ziemi, które mogły ponieść dalej światło postępu, a ponieważ nasza jest globalna, więc z samej nazwy można wnosić, że jak już coś poważnie nawali, to problem też będzie globalny. Nie przeczę, że jednym z impulsów do poważniejszego zainteresowania się tematem była lektura powieści Blackout Marca Elsberga, po której z kolei przyszły informacje, że nie tylko niemieckie urzędy wydają dla obywateli instrukcje, jak należy się zawczasu przygotować na takie rzeczy, które oby się nigdy nie zdarzyły. W Szwecji rząd rozesłał nawet, bezpośrednio do gospodarstw domowych, broszury z instrukcją, jak się przygotować na wojnę z Rosją, gdyż oni akurat to zagrożenie uważają za najbardziej realne. U nas rząd i społeczeństwo, choć tak doświadczone przez historię, uważa, iż nic złego się nie zdarzy i poza wyjątkami, nie zawraca sobie głowy tym, że trzeba się jakoś zabezpieczyć. To tak, jakby pływać po oceanie bez tratwy ratunkowej, ani nawet kamizelki, bo przecież nasz jacht jeszcze się nigdy nie rozbił.




środa, 15 sierpnia 2018

Defilada jak w 39




Oglądaliście dziś defiladę w Warszawie? Dla mnie miała ona w sobie coś z ostatniej polskiej defilady z 1939 (z 3 maja). Tylko wtedy czołgi pokazywane w Warszawie były jednymi z najlepszych w świecie i w dodatku były naszej produkcji. Teraz jest jeszcze gorzej, co rozumie każdy, kto się choć trochę orientuje w technice wojskowej i kondycji naszych sił zbrojnych, i tym nie muszę mojego niesmaku tłumaczyć. Pozostałych zapraszam do lektury świetnie napisanego okolicznościowego artykułu z Newsweeka

Wielka defilada bezbronnej armii


Wasz Andrew

wtorek, 14 sierpnia 2018

Polska nie USA, czyli popsikaj się Roundupem




Jak się dowiedzieliśmy trzy dni temu: 


Producent popularnego środka na chwasty zapłaci rekordowe odszkodowanie ogrodnikowi choremu na raka.

Kalifornijski sąd skazał koncern Monsanto, producenta Roundupu, na zapłacenia 289 mln dolarów odszkodowania ogrodnikowi śmiertelnie choremu na raka wskutek - jak wykazały badania - długotrwałej ekspozycji na działanie tego herbicydu zawierającego glifosat.

46-letni Dewayne Johnson, ojciec dwojga dzieci, twierdzi, że pracując jako ogrodnik dla instytucji szkolnych okręgu San Francisco często stosował środki chwastobójcze Roundup Pro i Ranger Pro produkcji Monsanto.

Sąd uznał w piątek, że producent herbicydu nie umieścił na opakowaniu ostrzeżenia przed ewentualnymi skutkami tego środka, co stało się "istotną przyczyną" choroby Johnsona, który cierpi na chłoniaka nieziarniczego. 

Lekarze powoda zaświadczyli, że ich klientowi pozostaje dwa lata życia.

Kalifornijskie media podkreślają, że jest to tylko pierwszy z tego rodzaju przypadków, w związku z którymi koncern Monsanto czekają "setki podobnych procesów". (...)

Niektóre z krajów UE, np. Francja, Włochy, Holandia, Belgia, wprowadziły u siebie ograniczenia stosowania glifosatu.

Jacy ci Amerykanie chorowici. U nas tymi i podobnymi środkami pryska się wszystko, od sadów po rowy przydrożne, a nawet tereny szkolne i place zabaw dla dzieci. I jakoś nikomu nic się nie stało. Nawet tym pryskaczom, którzy nie używają żadnych środków ochrony skóry czy dróg oddechowych!

Popsikaj się i Ty!



Wasz Andrew



źródło:
http://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/artykuly/579228,monsanto-roundup-historyczny-wyrok-rekordowe-odszkodowanie-miliony-ogrodnik-choroba-rak.html

piątek, 10 sierpnia 2018

Pedro Paulo Rangel "Czarodziejka na karuzeli" - Przemoc, która spłyca

Czarodziejka na karuzeli

Pedro Paulo Rangel

Tytuł oryginału: O Carrossel e a Feiticeira
Tłumaczenie: Janina Z. Klave
Wydawnictwo: Literackie
Seria: Proza Iberoamerykańska
Liczba stron: 260
 
 
 
Rzeczą trudną do powstrzymania się jest personifikowanie losu, który nierzadko płata nam brzydkie figle, rzuca nam kłody pod nogi, ale który potrafi też bardzo przyjemnie zaskakiwać, zsyłając nam niespodziewane prezenty. Owo nadawanie cech ludzkich fortunie, to swoista próba obłaskawienia i pogodzenia się z jej – nierzadko niezrozumiałymi bądź trudnymi do zaakceptowania – wyrokami. Bo faktem jest, że w mgnieniu oka, bez żadnych zapowiedzi, byt nasz potrafi przejść ze stanu statecznego i uporządkowanego w figurę nieprzewidywalną i chaotyczną, tak, jak gdybyśmy wskoczyli na rozszalałą karuzelę. Przekonują się o tym choćby bohaterowie książki Czarodziejka na karuzeli, autorstwa brazylijskiego pisarza Pedro Paulo Rangela (ur. 1948).

sobota, 4 sierpnia 2018

Niemiecki chleb farmerski, czyli powrót do piekarstwa



Kiedyś kilka razy upiekłem Chleb dla leniwych, co opisałem na tym blogu. Potem moje lenistwo okazało się tak wielkie, iż pieczenia chlebów zaniechałem. Niedawno jednak miałem okazję dowiedzieć się, jak wygląda produkcja chleba, który kupujemy w sklepach, i już chyba do kupnego nie wrócę.

Zacząłem oczywiście od wypróbowanego już Chleba dla leniwych, a teraz nadszedł czas na pierwszą nowość:



piątek, 3 sierpnia 2018

Borislav Pekić "Pielgrzymka Arsenijego Njegovana" - Szare miraże

Pielgrzymka Arsenijego Njegovana

Borislav Pekić

Tytuł oryginału: Hodočašće Arsenija Njegovana
Tłumaczenie: Grzegorz Łatuszyński
Wydawnictwo: PIW
Liczba stron: 305
 
 
 
 
 
Parafrazując wypowiedź Wysockiego, bohatera Dziadów, części III, pióra naszego wieszcza narodowego, Adama Mickiewicza, stwierdzić można:

Przeszłość nasza jak lawa,
Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa,
Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi;
Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi.

A ujmując rzecz mniej górnolotnie: pozornie, to, co minęło, jest tylko zastygłą skorupą, której kształtu nie sposób zmienić. W istocie, suche fakty pozostają nienaruszone, ale kiedy na te same wydarzenia spojrzeć z diametralnie różnej perspektywy czasowej, będąc bogatszym o życiowe doświadczenie i mądrość wynikającą z bolesnych lekcji udzielanych przez życie, oczom naszym ukazać mogą się zależności, których wcześniej nie dostrzegaliśmy (czy to z racji ówczesnej ignorancji czy też braku należytej wiedzy bądź z uwagi na fragmentaryczny pogląd sprawy). A w nowych okolicznościach nawet jednakowe zdarzenia mogą zacząć jawić się zgoła inaczej. Wycieczki w przeszłość są też o tyle atrakcyjne, że nierzadko dzięki nim możliwe staje się zrozumienie naszej aktualnej sytuacji – w końcu panoramiczne ujęcie dni wczorajszych pozwala nam uzmysłowić sobie fakt, że człowieczy byt to sieć naczyń połączonych, w wyniku czego nasze losy powiązane są z dziejami innych ludzi oraz z uwarunkowaniami i środowiskiem, w jakich przyszło nam egzystować. O tych wszystkich niuansach przekonuje się Arsenije Njegovan, bohater książki Pielgrzymka Arsenijego Njegovana, autorstwa Borislava Pekića (1930 – 1992), serbskiego pisarza pochodzącego z Czarnogóry.

czwartek, 2 sierpnia 2018

Ciemna strona powstania, czyli czego nie zobaczysz w telewizji


Tekst niedawno zmarłego publicysty, dziennikarza, reportażysty, autora książek reporterskich Igora T. Miecika, który ukazał się por raz pierwszy w 2011. Pozwalam sobie zacytować w całości i bez żadnych zmian, za tegorocznym wznowieniem z Newsweeka (podpisanym TS) ze względu na jego wagę i przez szacunek dla autora oraz wydawcy. To materiał, który nie powinien utonąć w otchłaniach internetu.


Ciemna strona Powstania Warszawskiego. Jakie fakty przemilcza narodowa legenda?


Nie wszyscy warszawiacy byli bohaterami. Nie wszyscy cywile pomagali żołnierzom. Nie wszyscy żołnierze dobrze traktowali cywilów. Narodowa legenda przemilcza te fakty. "Najgorzej było ludziom słabym, niezaradnym i samotnym, którym nikt nie pomagał, póki żyli, a gdy zginęli, nie było komu zatroszczyć się o to, żeby ich pochować..."



środa, 1 sierpnia 2018

Schiza narodowa, czyli obchody Powstania Warszawskiego anno 2018

powstańcy warszawscy
Jeszcze dzieci - prawdziwi bohaterowie i ofiary Powstania


Miałem nie pisać w tym roku o Powstaniu, ale mimo tego, że unikam jak ognia wszelkich dzienników w radio i TV, to co mimo woli zobaczyłem i usłyszałem do tego stopnia mnie zniesmaczyło i wkurzyło, iż musiałem coś skrobnąć.

Do pasji doprowadza mnie brak sumienia, z jakim rocznicę Powstania wykorzystują politycy i media. Jak manipulują społeczeństwem, a nawet samymi powstańcami.