Stuart MacBride
Połamać kości
tytuł oryginału: Shatter the Bonestłumaczenie: Maciej Pintara
wydawnictwo: Amber 2011
Stuart MacBride to znany i uznany, wielokrotnie nagradzany szkocki pisarz. Większa cześć jego dotychczasowego dorobku powieściowego zawiera się w dziewięciotomowym cyklu, którego głównym bohaterem jest detektyw policji, oczywiście szkockiej, sierżant Logan McRae. W Polsce wydano dotąd siedem pierwszych pozycji ciągu powieści o Loganie* i dwie, które wcześniej czytałem*, oceniam bardzo wysoko. Ponieważ dzieje McRae są ewidentnym przykładem serii, która nie wymaga poznawania w kolejności, bez oporów zabrałem się za ostatni wydany u nas tomik, gdy tylko wpadł w moje łapki, z pominięciem, na razie, poprzednich.
Ludzie uwielbiający szufladkować najczęściej wrzucają twórczość tej szkockiej sławy do thrillerów. Czemu – nie wiem. Dla mnie to ewidentne kryminały. Specyficzne, ale tym bardziej kryminały, iż dla podgatunku, który reprezentują, ukuto nawet specjalne określenie – tartan noir, czyli czarny szkocki kryminał. Jego cechami są zwykle umiejscowienie w Szkocji, stworzenie przez Szkota, minorowa aura, zarówno w sensie dosłownym jak i bardziej przenośnym, duża dawka brutalności, nie tylko, gdy mówimy o akcji, ale i o opisach, cynizm bohaterów, często wręcz antybohaterów oraz zmęczenie życiem i całym światem. Oczywiście nie zawsze występują one w tych samych proporcjach, ale by prawidłowo odbierać ten charakterystyczny typ literatury, warto pamiętać o specyfice Szkocji, również tej geograficznej. Z jednej strony, dzięki Prądowi Zatokowemu, jest cieplejsza niż regiony Skandynawii czy Rosji położone na tej samej szerokości geograficznej, z drugiej jednak jest dużo bardziej depresyjna niż inne części Europy, a zmienność pogody stała się przysłowiowa (If you don’t like the weather, wait a minute).
W Połamać kości dzielny i prawy, co nie znaczy, że wesoły i zewnętrznie sympatyczny, sierżant wdepnie w świat, który dla mnie jest bardziej odpowiedni do słowa wdepnie, niż jakikolwiek inny, czyli w świat show-biznesu. Świat, w którym ludzie w pogoni za kasą i sławą, co zresztą się jedno z drugim wiąże, sprzedają bez żadnych zahamowań i się, i każdego, kogo sprzedać zdołają, łącznie z rodziną. Są bardziej sprzedajni niż prostytutki, które oferują tylko własne i tylko ciało. Szczególnie dotyczy to najnowszych pomysłów w tym biznesie, czyli wszelkich programów poszukujących nowych gwiazd, najczęściej gwiazd w cudzysłowie. Właśnie takie bożyszcze mediów, w dodatku w tandemie, czyli matka z sześcioletnią córeczką, które wzięły udział w telewizyjnym programie wyławiającym talenty wokalne, zostały porwane dla okupu. Porywacze są nieuchwytni i okrutni, a wątpliwy zaszczyt zajęcia się tą sprawą spada na miejscową policję, czyli oczywiście i na naszego herosa nie-herosa, który i bez tego ma tyle roboty, że nie wie za co się najpierw zabrać. Jak się sprawa zakończy nie będę zdradzał, gdyż skomplikowana i nieprzewidywalna fabuła jest mocną stroną powieści, nie jedyną na szczęście.
Zachwycony poprzednimi powieściami o Loganie, początkowo czułem zawód i miałem wrażenie, iż ta książka jest zdecydowanie słabsza niż wcześniejsze. Dzięki Bogu się omyliłem, a przyczyną tej pochopnej oceny było to, że rzecz jest more noir than ever, co w połączeniu ze smętną pogodą za oknem i niekorzystnym biometem było chyba w tamtym momencie ponad moje siły. Wkrótce jednak, po raz kolejny, doceniłem stałe atuty stylu Stuarta MacBride, czyli obeznanie z realiami społecznymi, a zwłaszcza środowisk policyjnych i przestępczych, znajomość procedur, praktyki i rozbieżności między nimi, które autor potrafi po mistrzowsku rozgrywać, piękny styl idealnie dopasowany do nastroju i sytuacji, w które uwikłane są postacie. Klimat książki jego autorstwa jest nie do podrobienia. To niejako znak firmowy jego prozy, podobnie jak autentyczne aż do bólu postacie. Ten realizm obejmujący wszystkie aspekty jest zaletą tak wielką, że może stać się wadą. Dla wielbicieli kryminałków à la Ojciec Mateusz sierżan Logan może stać się wielkim wyzwaniem. Granica między tym, co byśmy woleli, a tym, co jest, między infantylnymi różowymi okularami, a ostrym spojrzeniem w sam środek ludzkiego bagna, będzie na pewno dla wielu poważną próbą. Myślę jednak, że warto ją podjąć, gdyż rzecz jest prawdziwie mocna. To wszystko może się zdarzyć w każdej chwili, a raczej zdarza się co chwila w nieskończonej liczbie wariantów. Z drugiej jednak strony proponuję nie zaczynać znajomości z MacBridem od tej powieści, a od którejś z wcześniejszych. Połamać kości to naprawdę czytelnicza głęboka woda, w dodatku mętna i cuchnąca. Dlatego właśnie prozę szkockiego pisarza polecam zdecydowanie wszystkim odważnym, którym nic co ludzkie nie jest obce
Wasz Andrew
* Cykl o Loganie McRae:
1. Chłód Granitu (Cold Granite)
2. Zamierające Światło (Dying Light)
3. Otwarte Rany (Broken Skin)
4. Dom krwi (Flesh House)
5. Ślepy zaułek (Blinde Eye)
6. Zimny pokój (Dark Blood)
7. Połamać kości (Shatter the Bones)
8. Partners in Crime (dwie krótsze historie: Bad Heir Day i Stramash)
9. Close to the Bone






