poniedziałek, 28 czerwca 2021

Kafū Nagai, Kōji Uno, Ryūnosuke Akutagawa "Three Japanese Short Stories" - Krótka wizyta w Kraju Kwitnącej Wiśni

Kafū Nagai, Kōji Uno, Ryūnosuke Akutagawa

Three Japanese Short Stories

Tłumaczenie: Jay Rubin
Wydawnictwo: Penguin Books
Seria: Penguin Modern
Liczba stron: 52
 



 

Antologia literackich opowiadań, których autorów łączy wspólne pochodzenie to świetna metoda zarówno na rozpoczęcie czytelniczej przygody z danym krajem, jak i wyłuskiwanie nowych, jeszcze niepoznanych nazwisk. Nie inaczej było w moim przypadku, kiedy zdecydowałem się sięgnąć po charakterystyczną, seledynową książeczkę wydawnictwa Penguin Books – tym razem padło na 5. tom serii Penguin Modern, tj. Three Japanese Short Stories. W zbiorku, zgodnie z tym co sugeruje tytuł, znajdziemy trzy teksty pióra trzech japońskich pisarzy: Behind the Prison Kafū Nagaiego, Closet LLB Kōjiego Uno oraz General Kim Ryūnosuke Akutagawy.

Behind the Prison Kafū Nagaiego to opowiadanie utrzymane w formie listu, którego adresatem jest osoba tytułowana Jego Ekscelencją, autorem zaś 30-letni mężczyzna, od 5 miesięcy przebywający w Japonii po kilku latach spędzonych na wojażach po krajach Zachodu (spośród odwiedzonych państw wspomniane zostają Stany Zjednoczone oraz Francja). Bohater ze szczerością wyznaje, że powrót do ojczyzny to raczej konieczność, niż wybór i bynajmniej nie jest to powrót tryumfalny: (…) w trakcie mojego pobytu nie byłem w stanie znaleźć żadnego stałego zatrudnienia, ani zdobyć żadnych referencji naukowych [1]. Jeśli dodać jeszcze do tego fakt, że protagonista nie czuje się na tyle dojrzały, by zakładać rodzinę oraz, że nadal nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, co właściwie powinien robić w życiu, nie jest zaskoczeniem, że niespodziewane zjawienie się marnotrawnego syna po latach nieobecności to niemały kłopot dla ojca, który postrzega potomka-nieudacznika w kategoriach plamy na rodzinnym honorze. Rozwiązaniem jest umieszczenie go w posiadłości na przedmieściach Tokio, położonej za więzieniem Ichigaya. Dom wraz z otaczającym go ogrodem stają się całą przestrzenią życiową reemigranta, który pogrąża się w rozważaniach.

Przedmiotem snutych refleksji są różnice kulturowe, które po zagranicznej wyprawie jawią się jeszcze wyraźniej. Uwypuklenie tych kontrastów, uzupełnianych krytycznymi (momentami wręcz zjadliwymi) uwagami, służy do nakreślenia portretu Japonii z okresu Meiji (1868 – 1912), kiedy to kraj przechodzi przez głębokie reformy, otwiera się na wpływy Zachodu oraz poddany zostaje modernizacji w niemal wszystkich dziedzinach życia. Japonia staje się coraz bardziej nowoczesna, ale tym, co najbardziej rzuca się w oczy bohaterowi jest narastający nacjonalizm: Państwo stworzyło system edukacji oparty na zastraszaniu i zmusza nas do produkowania dźwięków, których żaden członek rasy Yamato nigdy nie był w stanie z siebie wydobyć – T, V, D, F – a jeśli nie jesteś w stanie ich wypowiedzieć, to nie masz prawa do egzystencji w społeczeństwie Meiji. Robi się to przede wszystkim po to, byśmy pewnego dnia wymyślili nowy rodzaj torped lub pistoletu, zdecydowanie nie po to, byśmy deklamowali poezje Verlaine’a czy Mallarmégo – a już na pewno nie po to, byśmy śpiewali „Marsyliankę” czy „Międzynarodówkę”, z ich przesłaniem wzywającym do rewolucji i pacyfizmu [2]. Odtrutką na to obezwładniające zgorzknienie i rozczarowanie, które opadają mężczyznę jest przyroda, ukazująca swoje kojące piękno wszystkim tym, którzy znajdą trochę cierpliwości i zechcą się mu przyjrzeć: Każda z roślin inaczej reaguje na ulewę, te delikatniejsze pochylają się do ziemi, silniejsze zaś wznoszą się, a odgłos padających kropel zmienia się od lekkiego do ciężkiego w zależności od grubości liści. Ulewna symfonia narasta aż do crescendo z dudniącym basowym bębnem grzmotu przetaczającym się po niebie, po którym następuje łagodne moderato żabich fletów i wreszcie końcowe wyciszenie, tak nagłe jak początek utworu [3].

Tytuł dzieła (angielski przekład mógłby zostać przetłumaczony jako Za więzieniem) dobrze odzwierciedla położenie głównego bohatera, który więźniem jest w sposób dosłowny oraz przenośny. Dosłowny, bowiem jego życiowa przestrzeń zostaje drastycznie ograniczona, przenośny z racji faktu, iż jako reemigrant mężczyzna nie jest w stanie przywyknąć do egzystencji w japońskim społeczeństwie – jego swoboda skutecznie krępowana jest przez stereotypy oraz konwenanse, które na skutek nabytych doświadczeń jawią się jako niezrozumiałe, nielogiczne czy wręcz opresyjne. Stąd całe opowiadanie przesiąknięte jest tęsknotą oraz znużeniem – to ciekawy portret zwesternizowanego Japończyka, który nie potrafi odnaleźć się w ojczyźnie, i który nieco bezrozumnie gloryfikuje szeroko rozumiany zachodni świat (trudno nie uśmiechnąć się czytając o zestawieniu Marsylianki czy Międzynarodówki z pacyfizmem).

Closet LLB Kōjiego Uno to prześmiewczy biogram niejakiego Otsukotsu Sansaku, pochodzącego z prowincji tokijczyka, który mimo 5 lat upływających od momentu zdobycia licencjatu z prawa (łaciński skrót LLB oznacza Legum Baccalaureus) wciąż nie potrafi znaleźć stałego zatrudnienia, ba, większość wykonywanych prac nie ma za wiele wspólnego z wyuczonym zawodem. Sansaku już jako dziecko marzy o karierze pisarza, ale rzeczywistość co rusz rzuca mu kłody pod nogi, w efekcie czego pod naciskiem krewnych decyduje się na podjęcie studiów prawniczych. Zdobyty dyplom nie przekreśla jednak dziecięcych marzeń, tyle, że zamiast pogrążyć się w ciężkiej pracy, nieodzownej do tego, by przekuć plany w rzeczywistość, młodzieniec poprzestaje na rojeniach, projektach i ułudzie. Symbolem tego lenistwa jest tytułowa szafa (ang. closet), w której zaczyna sypiać Sansaku – bohater oszczędza w ten sposób czas i trud, jaki musiałby włożyć w przygotowanie swojego posłania na podłodze (futonu), które w ciągu dnia trzymane jest właśnie w szafie. Ów schowek reprezentuje także świat fantazji, w jakich zanurza się Sansaku, pozwalając w ten sposób, by życie przeciekało mu przez palce. To krótkie opowiadanie można rozpatrywać jako ostrzeżenie przed gnuśnością bądź jako reinterpretację biblijnej przypowieści o talentach – łatwo zmarnować nawet największy potencjał, jeśli nie robi się niczego w kierunku, by go spożytkować. Ciekawostką są liczne elementy autobiograficzne, które Kōji Uno wplótł w życiorys Otsukotsu Sansaku. Zestawiając żywot Kōjiego Uno oraz Otsukotsu Sansaku, doskonale widać jak cienka bywa granica między sukcesem a porażką.

Zwieńczeniem zbiorku jest General Kim autorstwa Ryūnosuke Akutagawy. Króciutki tekst liczący raptem kilka stron to satyra stylizowana na ludową opowieść, której akcja rozgrywa się w trakcie japońskiej inwazji Korei (1592 – 1598). Akutagawa, nawiązując formą do podań, w których nie brak fantastycznych elementów, ale chętnie operując też przesadą ocierającą się wręcz o absurd, kreśli historię dwóch japońskich generałów (Konishiego Yukinagi oraz Katō Kiyomasy), odpowiedzialnych za militarną operację, w wyniku której niemal cały Półwysep Koreański został opanowany przez japońskie siły. Z dodatkiem sporej szczypty nadnaturalności Akutagawa przybliża okoliczności punktu zwrotnego japońsko-koreańskiego starcia, które zakończyło się wycofaniem się wojsk japońskich. I o ile sceny, jakie odmalowuje przed nami autor – przywodzące momentami na myśl azjatyckie filmy sztuk walki nie najwyższych lotów – mogą zdumiewać, o tyle jeszcze bardziej zaskakujące jest niespodziewane przejście, do jakiego dochodzi w finalnej części dzieła.

Akutagawa prowadzi ciekawe rozważania nad rolą mitów i legend w kształtowaniu się narodowej tożsamości, podkreślając, jak wielka liczba przekłamań, zmyśleń czy podkoloryzowań przesącza się do powszechnej świadomości. Intrygująca, ale i celna jest też wymowa opowiadania – każdy naród uważa swoją historię za wielką i chwalebną, ale patrząc na sprawę obiektywnie, składające się na ową historię wyizolowane czarno-białe epizody, obrosłe wspomnianymi przejaskrawieniami i przeinaczeniami, są najczęściej warte jedynie parsknięcia śmiechem.

Patrząc na zbiorek globalnie, przyznać trzeba, że to z pewnością dobry wybór dla miłośników japońszczyzny władających językiem Szekspira, którzy chcieliby poszukać mniej popularnych bądź w ogóle nieznanych na polskim rynku czytelniczym nazwisk. Kafū Nagai (1879 – 1959), pisarz i eseista, w Polsce doczekał się jak na razie przekładu tylko jednego opowiadania – Order w translacji dr Krystyny Okazaki znalazł się w obszernej PIW-owskiej antologii pt. Tydzień świętego mozołu. Opowiadania japońskie 1945–1975. Zatem Behind the Pirson to okazja, by upewnić się czy specyficzny, przesiąknięty nostalgią styl przypadnie nam do gustu. Jeszcze ciekawiej wypada Closet LLB Kōjiego Uno (1891 – 1961), bowiem ów drobny wycinek prozy tego powieściopisarza i autora opowiadań to szansa, by zetknąć się z artystą w Polsce w ogóle nie tłumaczonym. Dobrą informacją jest też fakt, że o ile na polski przełożono mnóstwo utworów Akutagawy, o tyle General Kim to możność obcowania z opowiadaniem, którego jeszcze nie przetłumaczono (jeszcze, bo spośród trzech przytoczonych literatów, to zdecydowanie Akutagawa cieszy się największą popularnością wśród polskich wydawców).

Three Japanese Short Stories to interesująca propozycja, by liznąć nieco japońskiej prozy – trzy zawarte w zbioru opowiadania można potraktować jako papierki lakmusowe, pozwalające ocenić nam, na ile charakterystyczny styl literatów z Kraju Kwitnącej Wiśni przypadnie nam do gustu. Nie tracąc zbyt wiele bezcennego czytelniczego czasu, możemy wybrać się w egzotyczną podróż, która dla niejednego mola może przedzierzgnąć się w bardzo długą eskapadę.

Ambrose

 

------------------------------------
[1] Kafū Nagai, Behind the Prison w: Three Japanese Short Stories, przeł. Jay Rubin, Wydawnictwo Penguin Books, Londyn 2018, s. 1
[2] Tamże, s. 8
[3] Tamże, s. 10 11

6 komentarzy:

  1. Rozbawił mnie fragment o mężczyźnie, który jest tak leniwy, że śpi w szafie. Swoją drogą, to musi być duża szafa i w środku niemal pusta, skoro dorosłemu człowiekowi jest w niej wygodnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mniemam, że chodzi o szafę przesuwną, której spód przeznaczony jest właśnie na futony - jeśli jest odpowiednio szeroka, to człowiek bez problemu się w niej zmieści, tylko trzeba uważać przy wstawaniu, żeby nie uderzyć o półki znajdujące się nad głową :)

      Usuń
    2. Aha. Motyw przesiadywania w szafie pojawia się też w opowiadaniu Tokarczuk pt. „Szafa”. Bohaterka szybko wykonuje obowiązki domowe, po czym wchodzi do szafy i spędza w niej cały wolny czas. :)

      Usuń
    3. O proszę, czyli jeszcze jeden/jedna amator/ka szafy. Trzeba będzie zbadać ten wątek jako literacki motyw ;)

      Usuń
  2. O, ciekawe w sumie jest to, że to zbiór trzech opowiadań różnych autorów i nie jest to żadna antologia ani nic takiego. Rzadko coś takiego spotykam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby za definicję antologii uznać zbiór utworów dobranych wg specyficznego klucza, to można stwierdzić, że w tym przypadku chodzi wyłącznie o narodowość pisarzy oraz ich wiek (wszyscy urodzili się pod koniec XIX wieku). Ale poza tym autorzy faktycznie nie mają ze sobą zbyt wiele wspólnego.

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)