poniedziałek, 14 czerwca 2021

Matilda Voss Gustavsson "Klub. Seksskandal w komitecie noblowskim" - Władza, sztuka i nadużycia

Matilda Voss Gustavsson

Klub. Seksskandal w komitecie noblowskim

Tytuł oryginału: Klubben
Tłumaczenie: Justyna Czechowska
Wydawnictwo: Wielka Litera
Liczba stron: 304
 

 

 

 

Hasło #MeToo (polskie #JaTeż) ukute zostało w 2006 roku przez amerykańską aktywistkę i działaczkę na rzecz praw człowieka, Taranę Burke w celu zwiększenia świadomości kobiet w kontekście problemu przemocy seksualnej. Jednak dopiero w roku 2017, za sprawą amerykańskiej aktorki Alyssy Milano, #MeToo wypłynęło na szerokie wody. Mlano we wpisie na Twitterze zachęcała inne kobiety do dzielenia się swoimi doświadczeniami związanymi z molestowaniem seksualnym – apel spotkał się z ogromnym odzewem w świecie kultury, sportu i nauki, w rezultacie czego wielu oprawców, przez lata bezkarnie nadużywających swojej władzy i wpływów, zaczęło odpowiadać za wykroczenia i przestępstwa, jakich się dopuszczali. Echa #MeToo dotarły m.in. do Szwecji, gdzie wywołały niemały wstrząs, bowiem to właśnie na fali tej akcji wybuchła afera, w efekcie której zdecydowano, że w roku 2018 Literacka Nagroda Nobla nie zostanie przyznana. Pragnąc dowiedzieć się, co właściwie zaszło i dlaczego miało to aż tak potężne reperkusje warto sięgnąć po książkę Klub. Seksskandal w Komitecie Noblowskim autorstwa Matildy Voss Gustavsson (ur. 1987).

Ujmując rzecz nieprecyzyjnie, można stwierdzić, że Gustavsson, szwedzka dziennikarka, to prowodyrka całego zamieszania, bowiem to jej artykuł w dzienniku Dagens Nyheter doprowadził do wspomnianej draki. A będąc już bardziej sumiennym i dokładnym, należy powiedzieć, że antagonistą prasowych rewelacji, które tak potężnie zatrząsnęły murami szacownej szwedzkiej instytucji jest Jean-Claude Arnault (ur. 1946), pochodzący z Francji dyrektor artystyczny sztokholmskiego klubu artystycznego Forum, prywatnie mąż Katariny Frostenson (ur. 1953), poetki, pisarki, tłumaczki oraz członkini Akademii Szwedzkiej. Klub. Seksskandal w Komitecie Noblowskim to zapis dziennikarskiego śledztwa przeprowadzonego przez Matildę Voss Gustavsson, którego zwieńczeniem było przerwanie zmowy milczenia, otaczającej postać Arnault, w środowisku artystycznym uchodzącego za osobnika niebezpiecznego dla młodych kobiet.

Książka Gustavsson jest w sporej mierze próbą odpowiedzi na pytanie, jak to się stało, że Arnault przez lata niemal bez poważniejszych konsekwencji napastował, gwałcił i prześladował swoje ofiary, pomimo tego, iż osoby z bezpośredniego otoczenia w mniejszym bądź większym stopniu wiedziały o jego słabostkach. Przybliżając sylwetkę Arnault oraz kreśląc obraz Forum, jawiącego się jako miejsce, w którym warto bywać i gdzie należy się pokazać, jeśli chce się zaistnieć w szwedzkiej przestrzeni kulturowej, Gustavsson odmalowuje przed nami uniwersalne mechanizmy wykształcające się na styku niemal absolutnej władzy i nietzscheańskiego przekonania o własnym nadczłowieczeństwie – Arnault ukazany przez Gustavsson to osobnik stopniowo i mozolnie budujący swój artystyczny image, który po osiągnięciu odpowiednio wysokiego pułapu, staje się właściwie nietykalny, będąc przy tym przeświadczonym, że wolno mu zdecydowanie więcej niż przeciętnemu śmiertelnikowi. Sieć kontaktów towarzyskich oplatająca niemal wszystkie dziedziny szwedzkiego życia kulturowego oraz bezpośrednie powiązania ze Szwedzką Akademią, pozwalają szantażować i grozić opornym ofiarom, którymi najczęściej są początkujące artystki. Wizja zniszczenia kariery, jeszcze zanim ta na dobre się zaczęła, okazuje się niezwykle skuteczną bronią, po którą Arnault sięga z męczącą wręcz częstotliwością. Toksyczna sytuacja cementowana jest przez panującą, skostniałą hierarchię, bowiem każdy, kto zamierza zaatakować osobę Arnault, musi wcześniej zbilansować owoce swoich działań – reperkusjami może być wykluczenie z artystycznego światka, do którego nie tak łatwo się dostać.

Rozważając przyczyny, z racji których owa tajemnica poliszynela trwa tak długo, Gustavsson sygnalizuje ogromną rolę obowiązujących przez lata schematów myślowych. Za ich sprawą, kobieta-ofiara, musi dowieść swojej niewinności oraz nieskazitelności – dopiero taka czysta kobieta ma prawo rzucać oskarżenia pod adresem mężczyzny: Jak ma się zachować ofiara, żeby jej uwierzono? Jakich reakcji się spodziewamy? Mithu M. Sanyal pisze, że odpowiedzi na te pytania także opierają się na wyobrażeniu o czystości seksualnej. Według tego wyobrażenia zgwałcić można jedynie tę kobietę, która przez ten akt straci honor [1]. Takie podejście skutkuje tym, że kobieta-ofiara często boi się wnieść oskarżenie, bowiem wie, że w pierwszej kolejności to ona będzie sądzona. Ponadto ów stan rzeczy ułatwia świadkom tkwienie w bierności i obojętności, bowiem wszelki przejaw wyuzdania czy niemoralności służy za wygodny pretekst do tego, by przejść nad postawą Arnault do porządku dziennego. W tym kontekście Klub może jawić się znawcom psychologii społecznej jako klasyczny przykład sytuacji, w której wytworzone zostają na tyle specyficzne okoliczności, że przeciwstawianie się złu wymaga ogromnej determinacji, wręcz heroizmu – zdecydowanie prościej jest odwrócić wzrok i udawać, że nie dostrzega się niczego niepokojącego.

Klub. Seksskandal w Komitecie Noblowskim jest interesującą lekturę także z racji faktu, że autorka dzieli się swoimi refleksjami dotyczącymi ruchu #MeToo, nierzadko krytycznie odnosząc się do pewnych towarzyszących mu zjawisk. Gustavsson podkreśla choćby diametralną zmianę, jaka dokonała się w postrzeganiu przestępstw i wykroczeń na tle seksualnych – za sprawą #MeToo już samo podejrzenie o tego typu czyny wiąże się z ostracyzmem, co stoi w wyraźnej sprzeczności z zasadą domniemania niewinności (Dorobek życia i kariery zostaną zaprzepaszczone bez żadnych formalnych rozpraw sądowych [2]), i jest znakomitym przykładem popadnięcia ze skrajności w skrajność. Szwedka z niepokojem obserwuje też powrót podejścia polegającego na opiniowaniu wytworów sztuki przez pryzmat biografii ich twórców: Jakby odwrócono ideę, by rozdzielać dzieło sztuki od osoby, i uznano, że jedno należy oceniać poprzez wartość drugiego [3].

Z punktu widzenia czytelników nieszwedzkich, Klub. Seksskandal w Komitecie Noblowskim jest o tyle wartościową lekturą, że pozwala poznać całą paletę wydarzeń, jakie rozegrały się po wybuchu seksafery z Jeanem-Claudem Arnault w roli głównej. Jako, że Francuz – poprzez małżonkę oraz liczne przyjaźnie – powiązany jest z Akademią Szwedzką, członkom tej uznanej instytucji, mimo usilnych starań, nie udało się odciąć od medialnego szumu. Ba, członkowie akademii, mocno podzielili się w kwestii Arnault, co przyniosło ze sobą szereg następstw – powołanie Nowego Komitetu Noblowskiego czy wprowadzenie możliwości wystąpienia z Akademii Szwedzkiej, co wcześniej nie było możliwe, to tylko niektóre z konsekwencji. Tym samym proza Gustavsson uzmysławia rozmiar skandalu oraz porządkuje informacje na temat jego przebiegu.

Reasumując, Klub. Seksskandal w Komitecie Noblowskim to publikacja, która pozwala zwrócić uwagę na to jak: Niewiele trzeba, żeby zostać obsadzonym w niechcianej roli przez drugiego człowieka [4]. To opowieść o tym, jak trudno jest walczyć ofiarom gwałtów o sprawiedliwość, jak powoli, lecz sukcesywnie zmienia się postrzeganie przestępstw na tle seksualnym, wreszcie o tym jakie pułapki niesie ze sobą egalitaryzm. Pozycja, którą z pewnością można przypiąć łatki ważna oraz istotna.

 

P.S. Wydaje się, że książka Gustavsson to także rozszerzenie granic pojęcia literackiego reportażu. Styl, w jakim sporymi fragmentami utrzymany jest Klub przywodzi na myśl dziennik czy prywatne notatki – autorka dość pieczołowicie odmalowuje tło prowadzonego śledztwa, dzieląc się towarzyszącymi jej wówczas emocjami czy racząc nas wszelakiej maści dygresjami. 

 

Ambrose




[1] Matilda Voss Gustavsson, Klub. Seksskandal w Komitecie Noblowskim, przeł. Justyna Czechowska, Wydawnictwo Wielka Litera, Warszawa 2020, s. 129

[2] Tamże, s. 38

[3] Tamże, s. 188

[4] Tamże, s. 176

6 komentarzy:

  1. Książki nie czytałam, ale zastanawiam się, czy te liczne dygresje to nie wada. W końcu od autora reportażu oczekujemy, by trzymał się tematu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego postanowiłem o tym wspomnieć. Ha, ja też podejrzewam, że niejedna czytelniczka czy czytelnik może uznać to za słabość :)

      Usuń
  2. Muszę przyznać, że to bardzo odważna książka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, stąd Gustavsson należą się wyrazy szacunku za odwagę, by podjąć ten trudny temat - w momencie, kiedy rozpoczynała swoje śledztwo, z pewnością niejednokrotnie towarzyszyła jej obawa, czy aby nie porywa się na zbyt śmiałe przedsięwzięcie.

      Usuń
  3. Wygląda na bardzo wartościową pozycję. Po przeczytaniu Twojej recenzji naszła mnie refleksja - pytanie: Czy pedofilia też doczeka się podobnego, wnikliwego opracowania, które obnaży mechanizmy jej bezkarności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na TVP Kultura transmitowany jest program "Tego się nie wytnie", w którym omawiane są tematy związane z szeroko rozumianą kulturą. Jednym z regularnych gości jest Tomasz Terlikowski, który w jednym z odcinków wspomniał o b. ciekawej książce, pt. "Rozmowy z pedofilem". Utwór stanowi zapis korespondencji, jaką przez kilka lat dr Amy Zabin, psychoterapeutka związana z więziennictwem, prowadziła z mężczyzną skazanym na ileśset lat pozbawienia wolności za czyny pedofilskie. Ów osobnik zdradza tajniki swojego "warsztatu", co poniekąd może dać pewne wyobrażenie na temat mechanizmów bezkarnego funkcjonowania pedofilów społeczeństwie.

      Ale samo zagadnienie pedofilii jest rzeczywiście bardzo trudne, bo jak pokazuje choćby sprawa Epsteina, można przypuszczać, że bardzo dużo mają na sumieniu osobnicy niezmiernie bogaci oraz wpływowi. Gdyby kilku takich gigantów "poległo" w procesach sądowych, a ofiary przekonały się, że mogą liczyć na wysłuchanie, nie ryzykując przy tym ostracyzmem a nawet życiem, to może ruszałyby lawina. A gdyby było więcej zbadanych przypadków, zdecydowanie łatwiej byłoby napisać rzetelny i wnikliwy reportaż.

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)