środa, 26 maja 2021

Markéta Pilátová "Z Baťą w dżungli" - Polifoniczny portret geniusza

Markéta Pilátová

Z Baťą w dżungli

Tytuł oryginału: S Baťou v džungli
Tłumaczenie: Agata Wróbel
Wydawnictwo: Książkowe Klimaty
Seria: Czeskie Klimaty
Liczba stron: 307 (w formacie .epub)




Jednostki wybitne mają to do siebie, że trudno wtłoczyć je w gotowe schematy. Ich postępowanie czy przyjmowane postawy życiowe, jako, że nierzadko nie mieszczą się w przyjętych konwencjach, bywają niezrozumiałe i mogą stać się zarzewiem licznych kontrowersji. Ale z wielkimi, wręcz posągowymi osobistościami problemy miewają nie tylko ówcześni im ludzie – nawet po latach, gdy zasługi danych bohaterów zostają uznane (w mniejszym, bądź większym stopniu), to nadal pozostaje niemały kłopot. Jak bowiem pisać o ludziach, aż tak mocno wybijających się ponad ogół? Jak połączyć rzetelną faktografię (jej nadmiar może być nużący) z licznymi ciekawostkami (w przypadku zbytniego skoncentrowania się li tylko na anegdotkach nietrudno o spłycony i strywializowany biogram). Wydaje się, że bardzo dobrym przykładem książki, w której obie warstwy utrzymane są w pożądanej równowadze jest Z Baťą w dżungli, czyli fabularyzowana biografia Jana Antonína Baty pióra Markéty Pilátovej.

Z Janem Antonínem Baťą przeszkody pojawiają się już na początku, tj. w chwili, gdy chcemy choćby pobieżnie przedstawić tego jegomościa. Bowiem znanych Baťów jest właściwie trzech (co istotne wszyscy trzej to szewcy z wykształcenia), a pisząc o jednym, nie sposób pominąć dwóch pozostałych. Najstarszy z nich i najbardziej hołubiony to Tomáš Baťa (1876 – 1932), przemysłowiec i założyciel przedsiębiorstwa Baťa z siedzibą w czeskim mieście Zlín. Jan Antonín Baťa to młodszy, przyrodni brat Tomáša (1898 – 1965), który po zdobyciu wykształcenia zatrudnia się w firmie swojego krewnego, gdzie pracuje na kilku różnych stanowiskach, musząc nieustannie udowadniać swoją wartość. Dopiero pod koniec lata 20-tych XX wieku, Jan Antonín dołącza do grupy ścisłego kierownictwa zakładu. W lipcu 1932 roku Tomáš Baťa ginie w wypadku lotniczym, a na mocy spisanego kilka lat wcześniej testamentu, jedynym udziałowcem firmy Baťa zostaje Jan Antonín. Warunkiem jest jednak spłacenie Tomáša Jana Baty (1914 – 2008), tj. syna Tomáš Baty. Owo żądanie zostaje spełnione, ale po latach ostatnia wola Tomáša seniora zostaje podważona, a bratanek rozpoczyna walkę o przedsiębiorstwo ze swoim wujem. Dalszych szczegółów nie ma co zdradzać, wystarczy tylko wspomnieć, że to z Janem Antonínem Baťą historia obeszła się najsurowiej. Przez lata to właśnie on uchodził za tego złego Batę. Na liście wysuwanych pod jego adresem oskarżeń można było znaleźć przede wszystkim kolaborację z nazistowskim okupantem, co po wojnie umożliwiło komunistycznej władzy znacjonalizowanie firmy Baťa bez wypłaty odszkodowań dla jej właściciela. W swojej eksperymentalnej powieści Markéta Pilátová wyjaśnia źródła tychże insynuacji (wyjaśniając przy okazji towarzyszące im przekłamania, nieścisłości oraz klasyczny czarny pijar) poprzez oddanie głosu samym zainteresowanym, tj. Janowi Antonínowi i jego najbliższym.

Utwór Pilátovej już od początkowych stron zwraca uwagę stylem, w jakim jest utrzymany. Dzieło podzielone jest na liczne rozdziały, w których swoimi opowieściami związanymi z osobą Jana Antonína Bati raczą nas poszczególni pierwszoosobowi narratorzy (ci najważniejsi zabierają głos kilka razy). W rezultacie otrzymujemy na wskroś polifoniczną książkę, co pomaga autorce na ukazanie kluczowej postaci z wielu, nierzadko bardzo różnych punktów widzenia. Na temat Jana Antonína wypowiadają się jego żona, córki, zięć, wnuczka, współpracownicy, a nawet jedna z fabryk zbudowanych w brazylijskiej dżungli. Co ciekawe, nie zabrakło miejsca dla samego Jana Antonína, który jako duch spogląda na własny życiorys. Uzyskana w ten sposób odpowiednio rozległa perspektywa, pozwala protagoniście dostrzec własne wady, błędy i słabostki, których nie omieszkuje wypunktować, i za które sam się karci. Zastosowana przez Pilátovą mnogość spojrzeń na sylwetkę Jana Antonína sprawia, że serwowany portret mieni się całą feerią barw, począwszy od tych najjaskrawszych, poprzez bardziej stosowane, a na wszelkich odcieniach szarości skończywszy. Baťa jawi się zarówno jako geniusz, wizjoner i budowniczy o nieskończonych pokładach pasji i uporu, jak i człowiek zbyt dumny i władczy, nie znoszący sprzeciwu i niezdolny do kompromisu, nieco lekkomyślny i naiwny, z lekceważeniem podchodzący do swoich oponentów, czy nie potrafiący wyłamać się z pewnych myślowych wzorców (w dobie galopującego równouprawnienia, w oczy rzuca się choćby traktowanie kobiet wyłącznie w kategoriach strażniczek domowego ogniska, które całą swoją energię winny pożytkować w służbie rodziny).

Postać Jana Antonína Bati, chociaż fascynująca sama w sobie, wykorzystana zostaje też do przybliżenia szeregu innych zagadnień. Z racji faktu, że po zakończeniu II wojny światowej Baťa wraz z całą rodziną trafia na tułaczkę, i poprzez USA ostatecznie osiedla się w Brazylii, książka traktuje m.in. o niełatwej roli bycia (…) emigrantem. Wygnańcem. Uciekinierem [1]. Pilátová przekonująco opisuje burzę emocji, która rozpętuje się w duszy niemal każdego, kto zmuszony zostaje do opuszczenia (wręcz porzucenia) rodzinnych stron, nie mając okazji, by się z nimi należycie pożegnać i rzucony zostaje w odległe, nieznane strony: Wszyscy szukaliśmy zapomnienia. Praca, miłość, pasje, gorączkowa aktywność – za tym wszystkim stał tylko jeden cel: zagłuszyć nieznośny, podstępny, a przecież najzupełniej naturalny ból, jakim jest tęsknota [2].

Nie mniej interesującym wątkiem jest kwestia pojmowania przez Batę takich spraw jak patriotyzm czy bohaterstwo. Jan Antonín, w czasie wojny formalnie nadal będąc właścicielem fabryki butów w Zlínie, mimo iż niejednokrotnie wykorzystują to zarówno konkurencja jak i polityczni oponenci zarzucający mu kolaborację z nazistami, nie opowiada się oficjalnie za Aliantami, tłumacząc to w następujący sposób (nawiązując do przeprowadzonego w 1942 roku zamachu na protektora Czech i Moraw Reinharda Heydricha i jego reperkusji): Na miły Bóg, miałem publicznie poprzeć ruch oporu, żeby Zlín podzielił los Lidic? Czy tamtym ludziom, czy lidickim dzieciom, cokolwiek przyszło z wszystkich tych gestów solidarności płynących z całego świata? Z tego, że nawet w Brazylii nazwano na ich cześć jakąś wioskę? Nie chciałem, żeby u nas doszło do masowej egzekucji i żeby później jakaś zapadłą brazylijska dziura nosiła nazwę Zlín, na pamiątkę mojego oświadczenia o lojalności, której dowody mogłem dawać – i dawałem – w innej, daleko pożyteczniejszej formie [3].

Na książkę Z Baťą w dżungli można spojrzeć także jak na opowieść o uporze i determinacji, bowiem tymi cechami wykazują się zarówno Jan Antonín, niestrudzenie walczący z kolejnymi przeciwnościami losu, nie poddający się w momentach, kiedy praktycznie wszystko trzeba rozpoczynać od nowa, jak i członkowie jego rodziny, którzy po latach od jego śmierci z nie mniejszą zaciętością walczą o oczyszczenie nazwiska Baťa.

W rezultacie Z Baťą w dżungli to bardzo interesująca oraz udana powieść o wielkim człowieku i wizjonerze. Markéta Pilátová rozsypuje przed czytelnikiem kolorowe kamyczki, z których wyłania się mozaikowy obraz osobnika o niezłomnym charakterze – śledzenie kolei jego losu to niezwykła przygoda, bowiem jest jednoznaczna z podróżami po niemal całym świecie, jak i obserwacją wpływu, jaki Wielka Historia wywiera na perypetie małych (choć wielkich duchem) ludzi. 

Ambrose

 

------------------------------------
[1] Markéta Pilátová, Z Baťą w dżungli, przeł. Agata Wróbel, Książkowe Klimaty, Wrocław 2019, s. 215
[2] Tamże, s. 177
[3] Tamże, s. 221 – 222

8 komentarzy:

  1. Pocieszyłeś mnie trochę, bo kiedyś zabrałam się do lektury "Baty..." i jakoś opornie mi szło, więc poszedł w odstawkę. Cały czas mam jednak w pamięci reportaż Szczygła na jego temat (z Gottlandu) i nie wątpię, że Bata był postacią nietuzinkową. Tak więc czekam na lepszy momen na czytanie.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie wszyscy trzej Batowie byli ciekawymi osobnikami, ale Jan Antonin to postać najtragiczniejsza, a przez to najciekawsza. Najbardziej fascynującą informacją było dla mnie to jak długo w powszechnej świadomości Czechów Jan Antonin uchodził za Schwarzcharakter.

      Usuń
  2. Dla mnie bardzo interesująca była również ta część książki, w której czeski potentat obuwniczy próbuje rozszerzyć swoje imperium na terytorium brazylijskiej dżungli, przenieść tam zasady organizacji pracy nowoczesnego osiedla przemysłowego i zmienić profil produkcji butów. I dlaczego się to nie udało...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie to jest wg mnie największym plusem przyjętej przez Pilátovą mozaikową formę, tzn., że autorce udało się uchwycić tyle niuansów i ciekawostek związanych z osobą Jana Antonína oraz z jego działalnością.

      Usuń
  3. Świetna książka. Podobała mi się zarówno polifonia tej opowieści, jak i styl pisarki. Gdzieś tam historia tliła mi się w głowie, ale dzięki autorce otrzymałam dokładniejszy obraz całej rodziny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, mnie ta książka także pozwoliła uporządkować wiedzę na temat Batów - wcześniej dysponowałem szczątkami, które niekoniecznie składały się w sensowną całość :)

      Usuń
  4. O, firmę nawet kojarzę. Ale, ale... Piszesz o eksperymentalności: czy ta książka to non-fiction, fiction czy może coś pomiędzy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomiędzy :) Autorka bazuje na faktach, ale w momentach, kiedy brakuje danych, na scenę wkracza wyobraźnia.

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)