piątek, 4 sierpnia 2017

Julio Cortázar "Egzamin" - Rzecz o kawiarnianych filozofach

Egzamin

Julio Cortázar

Tytuł oryginału: El examen
Tłumaczenie: Zofia Chądzyńska
Wydawnictwo: PIW
Liczba stron: 238
 




Człowiek jest istotą społeczną, co niesie za sobą szereg konsekwencji. Jedną z nich jest fakt, że współtrwając z innymi jednostkami zmuszeni jesteśmy do przestrzegania szeregu norm, zasad i konwenansów, godząc się na upraszczanie rzeczywistości oraz własnej osoby, które wtłaczane są w gotowe schematy i formy. Pełnoprawna egzystencja w gromadzie wiąże się również z udowadnianiem własnej przydatności, użyteczności – utylitaryzm to wymóg odziedziczony jeszcze po naszych przodkach, kiedy to życie w grupie związane było z przetrwaniem. Obecnie jednym z przymiotów określających naszą wartość jest wykształcenie. Zdobywanie wiedzy wiąże się z regularnym sprawdzaniem naszych postępów i z tym właśnie zmagają się protagoniści powieści zatytułowanej Egzamin, autorstwa Julio Cortázara, czołowego przedstawiciela prozy iberoamerykańskiej.

Głównymi bohaterami utworu są Klara oraz Juan – w momencie rozpoczęcia dzieła para znajduje się w przededniu egzaminu końcowego, zamykającego i podsumowującego okres studencki. Ostatnie chwile przed weryfikacją przyswojonych wiadomości nie zostają jednak poświęcone na powtarzaniu materiału, zakuwaniu najmniej zrozumiałych terminów czy gorączkowym przygotowywaniu pomocy naukowych. Dwójka protagonistów razem z paczką znajomych (Stellą, Andrésem i kronikarzem) rzuca się w ramiona Buenos Aires, sycąc się duszną atmosferą miasta, bacznie obserwując i komentując otaczający ich tłum, taplając się w leniwej konwersacji, nurkując w głębinach odmierzanego wstecz czasu.

Analizując książkę Argentyńczyka nie sposób nie zwrócić uwagi na styl, w jakim została utrzymana. Dzieło odznacza się mocno eksperymentalnym charakterem, który wyróżnia się eklektyzmem i brakiem poszanowania dla tradycyjnych metod narracji. Utwór jest zlepkiem różnorodnych treści – autor raczy nas fragmentami wierszy, paletą cytatów, gazetowymi wycinkami czy pełnym soczystych wiązanek gwarem ulicznym, które wtrącane są w strumień opowieści (skonstruowanej ze zdań rwanych, szarpanych), toczącej się wokół grupki postaci. Na skutek tych zabiegów fabuła zostaje mocno zaciemniona, a momentami wręcz zepchnięta na drugi plan – składająca się na nią sekwencja zdarzeń zostaje zaburzona, tak, że trudno jednoznacznie orzec, co jest właściwą akcją powieści, a co jedynie przerywnikiem, czy też wtrąceniem.

Przyjęty styl, momentami przywodzący na myśl strumień świadomości (przywoływanie na pozór przypadkowych treści w wyniku najróżniejszych asocjacji i skojarzeń), pozwala Cortázarowi na prezentację bardzo szerokiego spektrum tematów. Jednym z kluczowych zagadnień, które najczęściej przewija się na kartach Egzaminu jest literatura, która nie jest traktowana jako czcza rozrywka, sposób na zabicie nudy czy praca zarobkowa. Władanie piórem, co charakterystyczne dla twórców z Ameryki Łacińskiej, to bardziej misja, powołanie. Okrutne podejrzenie niepotrzebności, nieprzydatności [1] – aby nie narazić się na podobne odczucia, pisarz musi opuścić wygodną otoczkę samouwielbienia i poczucia spełnienia (Ale to całe nasze gadanie, pokazywanie sobie wzajemnie arkuszy papieru, te kawiarnie, w których nic tylko mówi się o książkach albo teatrach czy wystawach… [2]). Proza Cortázara to wręcz nawoływanie do działania, do porzucenia bierności, do przezwyciężenia apatii (Zobacz, jakie to tutaj częste, wspaniały pomysł, który niczego nie stworzy, nie stanie się przyczyną, nie wywoła skutku [3]) – Argentńczyk zdaje się wierzyć w potęgę słowa, co jednocześnie nakłada na posługujących się nim ludzi pewne zobowiązania, jak choćby głośne mówienie o niesprawiedliwości czy wyrażanie racji słabszych, którzy sami nie posiadają do tego odpowiednich instrumentów.

Należy jednak podkreślić, że Egazmin to ten typ prozy, w którym bardzo, bardzo niewiele powiedziano wprost, sporo natomiast jedynie zasygnalizowano – tajemniczy autor rozpoczyna ze swadą interesującą kwestię, by po kilku słowach odpuścić, pozostawiając ją tym samym na pastwę czytelniczego domysłu. Z tego względu oprócz tego, co napisane, bardzo ważne jest to, co zrodzi się w wyobraźni odbiorcy, który podświadomie buntując się przeciwko nieciągłości fabuły, usiłuje zapełnić białe plamy.

Największą zaletą książki jest atmosfera, jaką na jej kartach udało się stworzyć – słowne konstrukty Cortázara składają się na opis miasta znajdującego się na krawędzi czegoś groźnego, złowieszczego. Nerwowość i napięcie są tym bardziej odczuwalne, że owo fatalne wydarzenie, którego nadciągnięcie wydaje się wręcz nieuchronne, pozostaje niewypowiedziane, a w rezultacie niepoznane. Nastrój, pełen niepokoju zostaje subtelnie i umiejętnie podsycany – zamieszki na ulicach, dusząca i wszechobecna mgła, widmo epidemii, postać Abla (mężczyzny będącego dawnym znajomym?, wzgardzonym kochankiem Klary?), wszystko to składa się na oniryczny majak, poprzez który wędrujemy wspólnie z bohaterami, licząc, że gdzieś za warstwą białej jak mleka mgły odnajdziemy ukojenie oraz sens.

Egzamin (1949) to powieściowy debiut Cortázara – uważna lektura pozwala dostrzec w dziele echa późniejszej twórczości wielkiego Argentyńczyka. Motyw kluczenia, przyciągania się i oddalania ciał kochanków zagubionych w plątaninie uczelnianych korytarzy mocno kojarzy się z Grą w klasy (1963), bowiem w podobny sposób – tj. zdając się na przypadek i ślepy traf – spotykają się Maga i Horacio, postacie z opus magnum pisarza. Z kolei technika literackiego kolażu, mieszanie i przeplatanie partii dialogowych, wtrącanie w narrację urywków wypowiedzi czy gazetowych wycinków przypomina materię, z jakiej utkano Książkę dla Manuela (1973). Niewypowiedziana groza i tajemniczość zdradzają natomiast podobieństwa do klimatu, w jakim napisano Wielkie wygrane (1960).

Reasumując, Egzamin to mocno intrygująca pozycja, chociaż w moim odczuciu jest to powieść głównie dla miłośników prozy Julio Cortázara. Dzieło odznacza się pewnymi niedociągnięciami i niedoróbkami – w trakcie lektury widoczna jest chropowatość i surowość tkaniny, z jakiej uszyto fabułę. Część kwestii zostało zbyt mocno rozwleczonych, inne zaś zaledwie napomknięto, zarysowano – można odnieść wrażenie, że pisarz dopiero doskonali swój warsztat, doszlifowuje styl, testuje możliwości języka, który formowany jest w różnych kierunkach (jedynie z rzadka i gdzieś w oddali nieśmiało zarysowuje się poświata literatury totalnej, absolutnej, sięgającej do metafizycznych trzewi). W efekcie niektóre fragmenty Egzaminu mogą uchodzić za swoistą sztukę dla sztuki (wypociny kawiarnianego psychoanalityka czy podwieczorkowego filozofa) – duma i satysfakcja, z lekka zabarwione pychą z racji możności zabawy w słownego demiurga w połączeniu z woalem enigmatyczności, w cieniu którego skrytych jest wiele treści sprawiają, że płód Cortázara najlepiej jest rozpatrywać w kategoriach literackiej ciekawostki i gratki dla fanów Wielkiego Kronopia.
 
P.S. Na złagodzenie końcowego osądu urokliwy wierszyk, odnaleziony na kartach Egzaminu: 
 
Noc, jedna z tych
nocy, które radują życie,
w czasie których serce zapomina
o swych zwątpieniach i kłótniach,
w których lśnią gwiazdy,
niby lampy na ołtarzu,
a księżyc jak święta hostia
zapraszając do modlitwy
powoli się wznosi
na falach morza [4].


[1] Julio Cortázar, Egzamin, przeł. Zofia Chądzyńska, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1991, s. 34
[2] Tamże, s. 35
[3] Tamże, s. 36
[4] Tamże, s. 79 – 80
 

18 komentarzy:

  1. Ale to całe nasze gadanie, pokazywanie sobie wzajemnie arkuszy papieru, te kawiarnie, w których nic tylko mówi się o książkach albo teatrach czy wystawach… - wiesz, jak zanęcić.;) Może ten cytat przyspieszy moje czytanie "Egzaminu", nawet wczoraj miałam go w ręce, szukając zupełnie innej książki.;) Ciekawe, jak wypada Cortazara po dekadach od latynoskiego lit. boomu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po Egzamin sięgnąłem po 4-letniej przerwie (w 2013 roku czytałem Niespodziewane stronice). Na Egzamin natknąłem się przypadkiem, przeglądając tytuły wydane w ramach Współczesnej Prozy Światowej. Trochę mnie zdziwiło, że wśród książek jest powieść Julia, której nie znałem. Pozycję zamówiłem na Allegro w całkiem atrakcyjnej cenie, która dodatkowo zawierała zbiorek Niewpory.

      Tak jak wspomniałem w tekście czuć, że Egzamin to b. wczesny Julio, ale pomiędzy wierszami można odczuć ten charakterystyczny klimat, którym odznacza się styl Wielkiego Kronopia. Wydaje mi się, że dla takiej koneserki jak Ty, książka będzie całkiem przyjemna - trochę sentymentalna, dzięki której można podejrzeć kształtujący się warsztat, trochę popsioczyć na niedojrzałość twórcy :)

      Usuń
    2. Koneserka - proszę Cię, nie przesadzaj, raczej pasjonatka.;)
      "Egazamin" mam chyba z jakiejś wymiany książkowej, a wspominam o tym, bo pamiętam, że w chwili premiery nie miałam na niego pieniędzy. Na szczęście czas zrobił swoje (to jakieś dekady już;)).
      Będę miała na uwadze, że to wczesny Cortazar, dzięki za uprzedzenie.;)

      Usuń
    3. Ha, ciekawe wspomnienie - być może dzięki temu spotkanie po latach będzie smakować jeszcze lepiej, oczywiście jeśli nie będziesz oczekiwać od tej książki zbyt wiele.

      Usuń
    4. Czekam zatem na Twoje wrażenia z lektury :)

      Usuń
  2. Ech, miałam w tym roku czytać "Grę w klasy" i coś czuję, że znowu "przez Ciebie" mogę zmienić plany na rzecz "Egzaminu". :) Mimo niedociągnięć bardzo mnie zainteresowała z uwagi na liczne niedopowiedzenia, eksperymentalną strukturę, a także strumień świadomości i pisanie o literaturze, które bardzo lubię. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim przypadku pierwszą przeczytaną książką Cortázara była właśnie "Gra w klasy". Wydaje mi się, że to dość dobry wybór - na podstawie tej jednej powieści od razu ocenisz czy twórczość Julia (mocno specyficzna) przypadnie Ci do gustu. Wszelkie słowne zabawy, eksperymenty z formą, itd., można odnaleźć właśnie w "Grze w klasy".

      Usuń
    2. Czytałam ją już, ale w połowie tylko (wstyd się przyznać, ale nie zrozumiałam wtedy klucza czytania, i czytałam bez dodatkowych rozdziałów), niemniej bardzo mi się podobała. Właśnie dlatego chciałam w tym roku przeczytać całość, jednak koniec końców nie wiem, czy to zrobię. :) (Znaczy na pewno przeczytam całą, pytanie tylko kiedy).

      Usuń
    3. Ale książkę możesz czytać jak chcesz - po kolei, wszystko jak leci, albo stosować się do klucza, zasugerowanego przez autora. Ja czytałem na oba sposoby.

      Usuń
    4. Hmm, w sumie masz rację, rzeczywiście mogę, niemniej z powodu pominięcia części rozdziałów czuję niedosyt, dlatego chciałabym przeczytać teraz już całość, tym razem właśnie według klucza.

      Usuń
  3. Nie mogę powiedzieć, bym była fanką Cortázara, choć już teraz jestem we wstępnej fazie zachwytu. Co zabawne, nawet nie po jego powieści czy opowiadaniach, a po zbiorze wykładów "O literaturze...". I z pewnością "Egzamin" przeczytam, choć raczej po lekturze opowiadań :). Jednak poznawanie twórczości autora od tego, co nie jest w jego twórczości najlepsze, może być strzałem w kolano - nawet, jeśli ma się tego świadomość.

    PS W czwartym akapicie pojawił się niewielki błąd - w pierwszym zdaniu "pozwala Cortázarowi" nie "pozwala Cortázara" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda forma rozpoczęcia znajomości z Juliem jest dobra - w moim przypadku wykłady dopiero przede mną. Podobnie zresztą jak i opowiadania, które dopiero liznąłem (zbiorek "Niewpory" oraz tytuły z "Niespodziewanych stronic").

      A jeśli chodzi o Twoje podejście do "Egzaminu" to jest ono ze wszech miar słuszne - wydaje mi się, że ten utwór można przeczytać i ew. docenić dopiero po zetknięciu z pozostałym dorobkiem pisarza.

      P.S. Dzięki za czujność!

      Usuń
  4. O tu się schował miłośnik Szymborskiej i Filipowicza! Mój komentarz to odpowiedź na to co napisałeś do mnie na innym blogu! Człowieku ty nie mając pojęcia iż ta para bez ślubu robiła ekscesy seksualne, jednak gorsze jest to iż Szymborska pisała wierszyk chwalący komunizm. Ona poglądy zmieniła, a ofiary ustroju już nie wstaną z ziemi by doznać uciech życia. Mój dziadek zginą w stalinowskim więzieniu! Zastanów się co piszesz! Listów mego dziadka nikt nie będzie chwalił bo w więzieniu mu je zabrali! Poczytaj se trochę na te tematy!

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo cenię sobie twórczość Cortázara. Uwielbiam zwłaszcza jego opowiadania. Natomiast nie poznałam nigdy "Egzaminu", ale ciekawa jestem, jaki były początki tego znanego i cenionego pisarza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, ja uważam się za fana Cortázara, a o "Egzaminie" dowiedziałem się dopiero w tym roku. Wydaje mi się, że debiut powieściowy jest godny uwagi, szczególnie jeśli spojrzeć na niego przez pryzmat dalszej twórczości - można ciekawie prześledzić etapy rozwoju Julia.

      Usuń
  6. Nie czytałam jeszcze "Egzaminu", ale już śledząc Twoją recenzję - od razu opis kojarzy się z "Grą w klasy". Warto zatem przeczytać - chociażby po to, by zobaczyć jak rozwijał się pisarz. Tytułowy "Egzamin" (w świetle nowatorskiego stylu) mógł byc też w zamyśle autora także egzaminem dla czytelnika, jak sądzisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się - sama konstrukcja utworu, nieciągłość fabuły, niedopowiedzenia i zabawa z formą przywodzą na myśl "Grę w klasy", chociaż w powieści można doszukać się nawiązań także do pozostałej twórczości. Faktycznie książka daje okazję do śledzenia ścieżki rozwoju Julia. A z koncepcją testu, egzaminu dla czytelnika to b. ciekawa sprawa - może faktycznie coś w tym jest :)

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)