piątek, 11 września 2020

Chigozie Obioma "Rybacy" - O fatum w afrykańskim wydaniu

Chigozie Obioma

Rybacy

Tytuł oryginału: The Fishermen
Tłumaczenie: Sebastian Musielak
Wydawnictwo: Literackie
Liczba stron360




Człowiek przeświadczony o tym, że zaciążyło nad nim fatum, wierzy, że bieg jego życia wyznaczany jest przez przemożną, amorficzną siłę, która z łatwością radzi sobie z wszelkimi próbami oporu, kierując jego losem w jednym tylko kierunku. Fatum jest zarówno konieczne, nieodwracalne, nieuchronne jak i zgubne. Stąd też osobnik, przed którym odkryte zostanie jego przeznaczenie, nierzadko daje zamknąć się w ciasnej i dusznej klatce samospełniającej się przepowiedni, co prowadzi do tragicznych konsekwencji. Boleśnie przekonują się o tym bohaterowie powieści Rybacy, pióra nigeryjskiego pisarza Chigozie Obiomy (ur. 1986).

Utwór to rozległa reminiscencja snuta z 20-letniej perspektywy przez pierwszoosobowego narratora, którym jest Benjamin Agwu, podówczas 9-latek. Tematem wspomnień protagonisty jest rok 1996, kiedy to ojciec Benajmina, będący pracownikiem Centralnego Banku Nigerii, zostaje przeniesiony do (...) oddziału w niewielkim mieście Yola na północy, oddalonym od Akure o szmat drogi - ponad tysiąc kilometrów [1]. Tym samym to na barkach matki złożony zostaje obowiązek samodzielnego wychowania sześciorga pociech, w tym czterech chłopców z wolna wkraczających w niespokojny wiek młodzieńczy, przepełnionych zarówno ciekawością otaczającego ich świata jak i buntem. Oddelegowanie ojca do odległej placówki okazuje się szczeliną, od której zaczyna się potężne pęknięcie oszpecające dotychczasowy portret zgodnej i szczęśliwej rodziny.

Dzieło Chigozie Obiomy można uznać za wiwisekcję postępującej degeneracji rodzimych więzi. Autor poddaje drobiazgowej analizie relacje pomiędzy poszczególnymi przedstawicielami familii Agwu, ukazując jednocześnie ich stopniowo krusznie się, sygnalizując, że sam proces rozkładu, jeśli przebiega odpowiednio powoli, to do momentu osiągnięcia wartości krytycznej jest niemal niedostrzegalny. Obioma podaje czytelnikowi bardzo wiele potencjalnych źródeł, które mogą prowadzić do kryzysu: wkraczanie w dorosłość, które z reguły wiąże się z kontestowaniem zastanych norm połączone z wzrastającą wrażliwością; traumatyczne przeżycia z dzieciństwa przypadającego na burzliwe w nigeryjskiej polityce lata 90-te XX wieku; brak ojcowskiego autorytetu czy wreszcie toksyczne słowa zasiewające ziarno zwątpienia i szaleństwa. Nigeryjski pisarz podsuwa niejeden trop, zaznaczając w ten sposób, że perturbacje i emocjonalne burze, przez które każdy z nas przechodzi to wypadkowa wielu zmiennych. Ponadto Obioma ciekawie pisze jak osoby najbliższe mogą pod wpływem trudnych do przewidzenia (wręcz absurdalnych) okoliczności przedzierzgnąć się w gromadę, która kojarzy się z opresyjnością i wrogością, nawet gdy nie ma ku temu racjonalnych przesłanek. Z tego względu wydaje się, że celem Obiomy jest uświadomienie nam, że rodzina to bardzo wrażliwy homeostat, którego funkcjonowanie łatwo można zakłócić przez szereg czynników zewnętrznych. Stąd związki łączące danych członków winny być nieustannie i starannie pielęgnowane, bo gdy przestajemy trzymać się razem, jesteśmy o wiele bardziej narażeni na wichry kapryśnej fortuny.

Na książkę warto spojrzeć też jak na powieść o formowaniu, czyli Bildungsroman. Benjamin, na skutek wydarzeń będących udziałem jego i starszych braci, zostaje brutalnie wrzucony w dorosłość, i z beztroskiego dziecka staje się osobnikiem, dla którego (...) czas zaczął mieć znaczenie (...) [2]. Bańka najbliższej, przewidywalnej przyszłości gwałtownie pęka, z racji czego świat nabiera zupełnie innych konturów - pewne czyny okazują się być nieodwracalne, zaś za popełnione występki należy brać odpowiedzialność. Nowa rzeczywistość jawi się jako się opresyjna, bowiem zapoznawanie się z obowiązującymi zasadami przebiega za szybko i bez należytego przygotowania.

Rybacy są także powieścią poświęconą rodzinie, która jawi się jako przestrzeń, gdzie (...) wszystko miało swój czas i miejsce (...) [3]. Chigozie Obioma chętnie podkreśla uniwersalne własności tej podstawowej grupy społecznej, wspominając zarówno o pozytywnych (poczucie bezpieczeństwa, bliskości, trwałości) jak i negatywnych aspektach. Kreśląc te ciemniejsze strony, Nigeryjczyk uzmysławia nam, że w wielu przypadkach rodzina to zbiorowisko osób, które mimo iż egzystują pod jednym dachem, to jednak bardzo wielu rzeczy o sobie nie wiedzą. Zaś planowanie przyszłości dzieciom, narzucanie im własnych ambicji i obciążanie ich swoimi, niespełnionymi marzeniami jawi się jako zjawisko powszechne, obecne pod każdą szerokością geograficzną - w tym kontekście wymowny jest tytuł powieści, bowiem oprócz znaczenia dosłownego, posiada też sens metaforyczny. Ojciec protagonistów pragnie, by chłopcy byli rybakami umysłu, czyli (...) dziećmi, które zarzucają sieci w rzekach, morzach i oceanach życia, by stać się kimś wybitnym: lekarzem, pilotem, profesorem, prawnikiem [4]. W ten sposób ojciec, który dbając o swój autorytet nie unika uciekania się do przemocy, obciąża synów balastem potężnej presji - można zaryzykować tezę, że jej ciężar także w pewnym stopniu przykłada się do nieszczęść, jakie spadają na rodzinę Agwu.

Ostatnim elementem, który nie powinien umknąć czytelniczej uwadze, jest tło, na jakim rozgrywają się opisywane zdarzenia. Nigeria lat 90-tych XX wieku to kraj, którym targają liczne niepokoje o podłożu politycznym, religijnym oraz etnicznym. By przybliżyć polityczną niestabilność, Obioma zarysowuje skomplikowaną sytuację związaną z wyborami prezydenckimi z roku 1993, kiedy to sprawujący od 1985 roku władzę, de facto absolutną, Ibrahim Babangida (deklarujący chęć oddania rządów), postanawia anulować wyniki demokratycznych wyborów, zaś prezydenta elekta, Moshooda Kashimawo Olawale Abiolę, osadza w więzieniu, co staje się powodem licznych i gwałtownych zamieszek. Obioma nawiązuje również to trudnego dziedzictwa Nigerii, będącego, podobnie jak w przypadku innych afrykańskich państw, spadkiem po epoce kolonializmu, kiedy to granice wyznaczano od linijki - w rezultacie Nigeria to kotłowanina wielu grup etnicznych (najliczniejsze to Joruba, Igbo i Hausa) oraz religijnych (chrześcijaństwo ściera się tutaj z islamem), co wiąże się z najróżniejszymi, wewnętrznymi tarciami, od czasu do czasu przeradzającymi się w krwawe rozruchy. Ciekawie prezentują się też wątki związane z religią, które z racji wyznania Benjamina, przedstawione zostają z chrześcijańskiego punktu widzenia. Naszym oczom ukazuje się fascynująca mieszanka żarliwego protestantyzmu i lokalnych wierzeń oraz zabobonów, które harmonijnie ze sobą współtrwają. Zresztą lokalny folklor pojawia się także poprzez odwołania do mitów i legend, które wykorzystywane są do budowania oryginalnych przenośni i porównań, dzięki czemu proza Obioma opalizuje egzotycznością.

Reasumując, Rybacy to solidna powieść, która dla polskiego czytelnika jest znakomitą okazją, by przyjrzeć się jak wygląda dorastanie w kraju diametralnie innego niż nasz. Oprócz tego akcentu poznawczego, należy przyznać, że Obioma kreśli intrygujący obraz współczesnej rodziny, w której występują nieuchronne, międzypokoleniowa nieporozumienia. Nigeryjczyk dorzuca do tego szczyptę lokalnych wierzeń i przesądów, konstruując swoją historię na bazie antycznego dramatu. W efekcie, Rybacy to również uwspółcześniona wersja mitu traktującego o przemożnym wpływie fatum na nasz los.


-------------------------------

[1] Chigozie Obioma, Rybacy, przeł. Sebastian Musielak, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2016, s. 9

[2] Tamże, s. 22

[3] Tamże, s. 12

[4] Tamże, s. 50 - 51 


8 komentarzy:

  1. Nigeria to bardzo interesujące miejsce literackich podróży. Pogmatwana historia: konflikty między klanami, wojny religijne, zamach stanu, a jednocześnie piękna kultura, uniwersytety, które kształcą Nigeryjczyków zmuszonych emigrować ze swojego kraju. Moją ulubioną pisarką jest Chimamanda Ngzoi Adichie, której co najmniej dwie książki uważam za bardzo dobre: "Połówka żółtego słońca", "Amerykaana". Próbowałam też poznać twórczość Chinui Achebe, nazywanego ojcem literatury afrykańskiej - "Nie jest już łatwo" i mam ochotę na więcej podróży do Afryki opisywanej przez jej rdzennych mieszkańców. Mam nadzieję, że Chigozie Obioma również mnie zachwyci. Dramat rodzinny, dojrzewanie młodych ludzi, a w tle burzliwa historia, skomplikowane wątki religijne i afrykański folklor. Mmm wrażenie, że bardzo spodoba mi się ta powieść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, Nigeria, ale i cała Afryka, to na ogół historie równie ciekawe, co skomplikowane i pogmatwane. Jeśli chodzi o moją styczność z lit. nigeryjską, to jest ona jak na razie dosyć skromna. Podobnie jak Ty czytałem Chimamandę Ngzoi Adichie ("Fioletowy hibiskus"). Bardzo miło wspominam też lekturę "Chłopaka z Birmy" pióra Biyi Kandele. A o Chinui Achebe również słyszałem, i też planuję poznać jego pisarstwo.

      Wracając do Chigozie Obiomy to wg mnie jego powieść jest bardzo solidna. Wydaje mi się, że największą zaletą jest ciekawe połączenie koncepcji fatum, kojarzonego z antycznym dramatem, z lokalnymi, nigeryjskimi wierzeniami i kulturą. Najbardziej uniwersalna warstwa powieść, tj. dojrzewanie w rodzinie targanej wewnętrznymi konfliktami, nie jest może jakoś szczególnie oryginalna czy wyjątkowa, ale została sprawnie nakreślona ;)

      Usuń
  2. Właśnie zaczynam "Rybaków", wkrótce mam w planie "Połówka żółtego słońca" Adichie a ze sweej strony gorąco polecam urokliwą powieść z Angoli "Babcia 19 i sowiecki sekret" - świat dorosłych oczami dziecka,nieduża gabarytowo książka nacechowana świetnym poczuciem humoru
    pozdrawiam
    Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Połówka żółtego słońca", z tego, co wyczytałem z opisu, traktuje o powstaniu Biafry i walkach o utrzymanie tego państwa - wydarzenia z tego okresu są wspominane w "Rybakach", więc możliwe, że obie lektury ciekawie się uzupełnią.

      A o książce "Babcia 19 i sowiecki sekret" nie słyszałem, chociaż Serię Literacką Karakteru kojarzę. Dzięki za ten tytuł!

      Usuń
  3. Piszesz, że tytuł ma znaczenie zarówno metaforyczne, jak i dosłowne. Metaforyczne, bo ojciec chce, by jego dzieci były „rybakami umysłu”. A na czym polega znaczenie dosłowne? Skoro ojciec jest pracownikiem banku, najwidoczniej rodzina ta nie utrzymuje się z łowienia ryb. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chłopcy pozbawieni opiekuńczej, ale i twardej ojcowskiej ręki badają różne formy spędzania wolnego czasu. Wśród nich znajduje się wędkowanie, ale sami bohaterowie nie określają się mianem "wędkarzy", a właśnie "rybaków". No i wydarzenia z nad rzeki, w której prowadzone są połowy, mają niebagatelny wpływ na losy chłopców.

      Usuń
  4. Wiem, że to nie ten krąg kulturowy, ale jakoś hiobowo mi to zabrzmiało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i z historią Hioba da się doszukać analogii, ale w moim odczuciu książka traktuje przede wszystkim o roli fatum oraz o samospełniających się przepowiedniach :)

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)