wtorek, 15 września 2020

Albert Camus i Dżuma - lektura na czasie



Albert Camus

Dżuma

tytuł oryginału:La Peste
tłumacz: Joanna Guze
wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy 1957
liczba stron: 254

Lekturą przewidzianą na pierwsze po wakacjach spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki w Rawie Mazowieckiej była książka francuskiego noblisty, która okazała się pozycją wyjątkowo na czasie w związku z COVID-19. Chodzi oczywiście o powieść Dżuma, której autorem jest Albert Camus, pisarz, dramaturg, eseista i reżyser teatralny, tworzący również pod różnymi pseudonimami (Vincent Capable, Jean Meursault, Louis Neuville, Demos, Irenée). Dzieło było za moich czasów lekturą szkolną drugiego rzutu, ale nasza polonistka uznała inne pozycje za ważniejsze, w związku z czym dopiero teraz miałem okazję przeczytać książkę, która po raz pierwszy ukazała się drukiem w 1947 roku.

W wielu polskich opracowaniach powtarza się niczym mantra (pewnie zasługa techniki kopiuj-wklej) zwrot Metaforyczny obraz świata walczącego ze złem, którego symbolem jest tytułowa dżuma, pustosząca Oran w 194... roku. Nie wiem kto jest jego autorem, czy jakiś krytyk, czy też autor notki wydawniczej do któregoś z kolejnych wydań, ale dla mnie to bzdura. Z Dżumy taka sama metafora, jak z pierwszej lepszej powieści katastroficznej czy postapokaliptycznej. Mam wrażenie, że wielu ludzi słysząc, iż książka jest napisana przez noblistę, doszukuje się w niej rzeczy, których nie doszukiwaliby się, gdyby nie etykietka przynależności do „Wielkiej Literatury”. A wiadomo, jak ktoś na siłę szuka, to i najczęściej znajdzie.

Nieco lepiej ma się sprawa z drugą etykietką, którą równie często przykleja się Dżumie, czyli z mianem powieści parabolicznej. Warstwa realistyczna opowiadająca o epidemii dżumy w Oranie (choć jak najbardziej fikcyjna), jest tylko tłem, na którym podnoszone są bardziej uniwersalne tematy; choćby właśnie walka ze złem, a w związku z tym pojawiają się odwieczne problemy sumienia, etyki, honoru i czego kto tylko chce się w tym doszukać. Nie, żeby ich tam nie było, ale tego samego można się doszukiwać nawet w powieściach klasy B o podobnej tematyce, a i również w serialach typu The Walking Dead można bez trudu wykazać ich obecność. Nie nazywa ich jednak parabolicznymi nikt, kto nie zaliczył ich do dzieł wartościowych. To tak jak z ocenianiem ludzi przez większość innych osobników naszego gatunku – u uznanych za sympatycznych doszukujemy się głównie cech pozytywnych, u niesympatycznych odwrotnie.

Mnie Dżuma się podobała, ale trudno powiedzieć, by wzbudziła mój zachwyt. Z jednej strony można w niej znaleźć wiele smaczków z epoki, których trudno szukać w powieściach historycznych pisanych przez nam współczesnych, nawet tych, których twórcy z powodzeniem wczuli się w opisywaną epokę. Jest też bardzo dobra, całkiem realistyczna warstwa fabularna, którą dzisiaj by można nazwać katastroficzną. Z drugiej, powieść Camus dziś ewidentnie trąci myszką, zwłaszcza w aspektach społecznych – socjologicznej i psychologii społecznej. Również psychologia, konstrukcja postaci, seksualność, polityka i inne pokrewne tematy wyraźnie dają czytelnikowi do zrozumienia, że książka nie oparła się upływowi czasu. Wspomnieć tu pragnę dla porównania niedawno omawianą powieść Gubernator (All the King's Men) z 1946 roku, a więc o rok młodszą niemal rówieśniczkę Dżumy, której autorem jest Robert Penn Warren. Choć obie powieści podejmują ten sam temat dobra i zła jako wiodący wątek rozważań towarzyszących warstwie fabularnej, to Gubernatora czyta się tak, jakby został napisany dziś, i to z gruntownym wyczuciem wszelkich skomplikowanych, niejednoznacznych i delikatnych spraw związanych z ludzkim sumieniem, z dobrem i złem jak to się zwykle określa. Ta ostatnia książka raczej jednak nad Wisłą nigdy nie zostanie lekturą szkolną, gdyż zbyt zmienia spojrzenie czytelnika, który jeszcze ma złudzenia, na politykę, którą ukazuje nad wyraz realistycznie i krytycznie.

Wracając do tematu; Camus w swym dziele przedstawia własny pogląd na etykę życia, według którego najważniejsza jest wewnętrzna uczciwość, poczucie zgodności z własnym sumieniem pozwalającym wybierać nie tylko między dobrem i złem, ale między dwoma dobrami lub dwiema formami zła. Jest to akurat zgodne z moimi odczuciami, ale nie zdołało podnieść oceny końcowej dzieła, która była podobna i u większości klubowiczów, choć niekoniecznie te same aspekty rzutowały na notę wystawioną powieści (pod tekstem obok mojej oceny zaznaczyłem rozkład głosów wszystkich obecnych).

Tak jak się można było spodziewać, dzisiejsza sytuacja związana z epidemią koronawirusa mocno wpłynęła na odbiór powieści i na kierunek dyskusji o niej. Jest to zrozumiałe tym bardziej, że w trakcie lektury porównania nasuwają się same. Widać te same działania władz, te same motywacje rządzących i rządzonych. Niestety zachowanie służby zdrowia jest krańcowe różne i nie wypada pochlebnie dla obecnych polskich realiów. Wówczas lekarze starali się, z narażeniem życia, nieść pomoc, która w zasadzie była bardziej psychologiczna, choć udawała rzeczywistą. Czynili to z pełną świadomością nieskuteczności podejmowanych procedur i zagrożenia własnego życia. Robili jednak co mogli dla pacjentów, nawet jeśli miała to być tylko pomoc w godnej i lżejszej śmierci, a motywowała ich do tego nie nawet jakaś wielka Przysięga Hipokratesa, lecz zwykła uczciwość, honor, empatia i świadomość obowiązków lekarza oraz zwykłego człowieka. W trakcie lektury aż poraża kontrast z zachowaniem zbyt wielu dzisiejszych ich następców, którzy nazywając się służbą zdrowia, a słowo służba sugeruje gotowość do poświęceń z narażeniem życia włącznie, patrzą tylko jak dbać o siebie ukrywając swą bezduszność, brak empatii i sumienia za procedurami, przepisami i zarządzeniami. Z jednej strony lekarz dawny, który świadomy zagrożenia i swej niemocy próbował jednak pomagać chorym na grypę, tytułową dżumę czy inne świństwo, a z drugiej, jak to ostatnio widzimy w dziennikach, lekarz, który przez szybę rozmawia z pacjentem i pozwala mu umrzeć na trywialną, niezakaźną przypadłość lub pediatra, który kazał znajomej zostać z dzieckiem w samochodzie przed przychodnią i diagnozował je przez telefon. A jeszcze bardziej są szokujące późniejsze wypowiedzi kolegów po fachu takiego lekarza, któremu „pacjent” umarł, którzy go potem usprawiedliwiają i twierdzą, że wszystko było w porządku, bo procedury, bo przepisy... Do tego pikanterii dodaje fakt, iż aż zbyt często ci sami lekarze, którzy boją się na etacie przyjąć chorego i uciekają się do porad telefonicznych lub przez szybę, prywatnie przyjmują po staremu nie pytając nawet pacjenta czy ma gorączkę lub miał kontakt z koronawirusem. Dzieci nie mogą wykonać szczepień, które są obowiązkowe i za których brak jeszcze niedawno rodzice byli karani przez Sanepid a w dodatku część szczepień można przecież wykonać tylko w określonym przedziale wiekowym, ale i to nikogo nie interesuje. Jedni lekarze chodzą po przychodni jak w czasie eboli ubrani niczym kosmici, a inni, jak stomatolodzy, robią wszystko niemal po staremu. Jedne szpitale nie wykonują planowych operacji, a inne jakoś mogą przy tym samym stanie prawnym i faktycznym. Camus by chyba oszalał w dzisiejszych czasach.

Zboczyłem z tematyki dotyczącej powieści, tak jak dzisiaj musi zboczyć chyba każda rozmowa od niej się zaczynająca. Wracając pokuszę się o zwartą i konkretną konkluzję – Dżuma to dzieło wartościowe i dające sporą dozę przeżyć czytelniczych usprawiedliwiających sięgnięcie po nią, ale nie jest już niczym nowatorskim i wobec tego, że jest dużo bardziej interesujących pozycji do przeczytania, musicie sami ocenić, czy jest warta poświęcenia na nią czasu. Jeśli się jednak zdecydujecie, na pewno nie będzie to czas stracony.


Wasz Andrew

W nawiasach podane wyniki głosowania na spotkaniu DKK, a pogrubiona niebieska ocena to moje wrażenia z lektury.

  • nie podobała mi się (1/8)
  • była w porządku (DKK 2/8)
  • podobała mi się (3/8)
  • naprawdę mi się podobała (2/8)
  • była niesamowita (0/8)






Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)