piątek, 31 lipca 2020

Yōko Ogawa "Ukochane równanie profesora" - O miłości do liczb i do ludzi

Yōko Ogawa

Ukochane równanie profesora

Tytuł oryginału: Hakase no aishita sūshiki
Tłumaczenie: Anna Horikoshi
Wydawnictwo: Tajfuny
Liczba stron240




Ileż to razy naszym losem targają kapryśne wichry przypadku – swoim zachowaniem zaskakują nas ludzie, niespodzianki sprawiają nam okoliczności, których nie uwzględnialiśmy w swoich kalkulacjach, wreszcie nierzadko w sytuacjach ekstremalnych szokują nas własne reakcje i odruchy. Cóż zatem dziwnego, że pociechy i ucieczki od tego wszechwładnego rachunku prawdopodobieństwa szukamy właśnie w liczbach? Przecież ludzkość nie od dziś nurza się w rojeniach o wzorach na tyle uniwersalnych, że w ich karby uda się pochwycić istotę otaczającego nas świata. Ale czy zestawiane ze sobą cyfry są remedium na każdą bolączkę, z jaką się borykamy? Ciekawą wizję liczb używanych jako pomostu do kontaktu z otoczeniem prezentuje Yōko Ogawa (ur. 1962), japońska autorka wydanej na łamach oficyny Tajfuny powieści Ukochane równanie profesora.

Bohaterami tej niezwykłej książki są (…) podstarzały naukowiec, niespełna trzydziestoletnia gosposia i dziesięcioletni chłopiec [1]. To właśnie grono specyficznych postaci decyduje o unikalnym charakterze dzieła. Gosposia, będąca pierwszoosobową narratorką, to podobnie jak jej własna rodzicielka, samotna matka, która z wychowaniem dziecka musi radzić sobie bez męskiego oparcia. Konieczność samodzielnej troski o dorastającego chłopca, niemal zerowe doświadczenie zawodowe oraz brak pełnego wykształcenia stanowią decydujące czynniki, by jako wkraczająca w dorosłość dziewczyna zatrudnić się w Agencji Pomocy Domowych. W chwili rozpoczęcia powieści protagonistka otrzymuje najtrudniejsze zlecenie w swojej 10-letniej karierze – pracodawca posyła ją do niezwykle wymagającego klienta, którym okazuje się 64-letni Profesor. Mężczyzna, zgodnie z pseudonimem nadanym przez narratorkę, jest profesorem matematyki, którego życie zatrzymało się jednak przed 17-tu laty. Na skutek uszkodzenia mózgu, do którego doszło w wyniku wypadku samochodowego, Profesor uwięziony jest w klatce teraźniejszości – cierpi on na amnezję następczą, tzn. od momentu feralnej kontuzji jego mózg jest w stanie rejestrować jedynie 80 minut. Mówiąc obrazowo, to tak, jakby w jego głowie znajdowała się tylko jedna osiemdziesięciominutowa kaseta wideo. Kiedy wyczerpie się wolne miejsce, kaseta nagrywa się ponownie, niszcząc poprzednie wspomnienia [2]. Nawiązanie relacji, którą trzeba odbudowywać co niespełna 2 godziny wydaje się na pierwszy rzut oka mało realne, ale czy jest to zadanie niemożliwe?

Książka Yōko Ogawy to piękna opowieść o zadzierzganiu nici porozumienia z osobą, z którą pozornie jest to niemożliwe. Fakt, że Profesor nie zapamięta już niczego powoduje, iż próby zaprzyjaźnienia się z nim sprawiają wrażenie równie żmudnych, co próżnych. Tkwienie w bańce chwili obecnej odgradza Profesora od całego świata – jest on niczym samotna wyspa, na zawsze odcięta od stałego lądu. Tyle, że jak przekonuje nas autorka, przy odpowiednim uporze i wytrwałości nawet w tak ekstremalnym przypadku można wznieść choćby kruchy pomost umożliwiający zbliżenie się obu stronom. Filarami, na których wspiera się konstrukcja są syn Gosposi pieszczotliwie nazywany przez Profesora Pierwiastkiem oraz empatia. Dziecięca bezpośredniość i szczerość pozwalają oswoić nietypowe schorzenie Profesora, zaś empatia staje się źródłem cierpliwości i wyrozumiałości, które są nieodzowne przy nieustannym powtarzaniu wielu scen. Tym samym Yōko Ogawa pokazuje jak wielka moc tkwi w ludzkiej zdolności do współodczuwania oraz jak wiele możemy zyskać, gdy odważymy się otworzyć na drugiego człowieka i zaufać mu, nawet gdy na pierwszy rzut oka nie ma ku temu racjonalnych przesłanek.

Ponadto utwór to hymn pochwalny ku czci matematyki, która dzięki piórze Japonki jawi się jako faktyczna królowa nauk. Yōko Ogawa z subtelnością pisze o matematycznych twierdzeniach i hipotezach oraz przybliża oblicza liczb pierwszych, doskonałych czy zaprzyjaźnionych. Sygnalizuje, że urok matematyki wyraża się przede wszystkim w tym, że jej najważniejszym celem (…) jest odkrywanie prawdy [3], zaś atrakcyjność liczb przejawia się w tym, że (…) zostawały te same, choć wszystko inne zmieniało się na świecie [4]. Wyjątkowość liczb podkreślona zostaje również przez postać samego Profesora, dla którego liczby są (…) płaszczem ochronnym [5] – mężczyzna używa ich jako narzędzi do oswajania rzeczywistości, która poprzez swoją niestałość i zmienność, jest opresyjna i niebezpieczna. Stąd też to właśnie liczby są płaszczyzną, na której najłatwiej jest skomunikować się Profesorowi z innymi ludźmi.

Co ciekawe liczby - jako byty same w sobie, istniejące niezależnie od tego, czy potrafimy je dostrzec - pozwalają ukazać fakt, że człowiek to tylko jedna z wielu składowych świata, w jakim przyszło mu egzystować. Owa rzeczywistość trwa niestrudzenie, niezależnie od tego, czy posiada obserwatora, czy też nie, zaś poziom jej złożoności jest na tyle wielki, że każde przełomowe odkrycie, jakiego uda się dokonać dumnemu człowiekowi przeświadczonemu o zbliżaniu się do ostatecznej odpowiedzi, rodzi jeszcze więcej pytań. W tym kontekście należy raz jeszcze przywołać sylwetkę Profesora, który jest wcieleniem naukowej pokory i skromności: Jeszcze jedną niezwykła cechą jego wykładów było to, że nie unikał słów „nie wiemy”. „Nie wiemy” było kierunkowskazem do odkrycia nowej prawdy, a nie wstydliwym przyznaniem się do niewiedzy [6].

Książkę czyta się bardzo szybko z racji specyficznego stylu, jakim operuje Yōko Ogawa. Wyróżnia się on prostotą i minimalizmem. Słowne frazy są tkane z bardzo delikatnej materii, która z rzadka ozdabiana jest przenośniami czy porównaniami. Warto też zwrócić uwagę na nastrój powieści – jest on bardzo stonowany, spokojny i pozbawiony uczuciowych wstrząsów, burz czy wichrów. Taka maniera pisania skutkuje tym, że pióra Yōko Ogawy kojarzy się z kojącym balsamem, który jest szczególnie wskazany, gdy pragniemy odpocząć od wszechobecnego w naszym życiu pośpiechu.

W rezultacie Ukochane równanie profesora to dobra powieść przywodząca na myśl piękną baśń, która przypomina nam, że człowiek to istota pełna pokładów dobroci i uczynności. Dzieło przesycone jest tym rodzajem ciszy, jaki znamy z Miłości na marginesie czy Muzeum ciszy – część spraw pozostaje niedopowiedzianych, zdarzają się pozornie ważkie kwestie, które zostają przemilczane, a nie wszystkie wątki doczekają się wyjaśnienia. Tym samym Japonka pozostawia niemało przestrzeni dla czytelniczej wyobraźni i interpretacji, chociaż wymowa utworu pozostaje niezmienna – warto zaufać drugiemu człowiekowi i zaoferować mu to, co posiadamy, nawet, gdy nie jest tego zbyt dużo.


P.S. O książce całkiem niedawno pisał Qbuś z bloga Qbuś pożera książki. Polecam lekturę jego wpisu pt. Liczby (nie)zapomniane.


------------------------------

[1] Yōko Ogawa, Ukochane równanie profesora, przeł. Anna Horikoshi, Wydawnictwo Tajfuny, Warszawa 2019, s. 35

[2] Tamże, s. 11

[3] Tamże, s. 123

[4] Tamże, s. 117

[5] Tamże, s. 13

[6] Tamże, s. 69


Ukochane równanie profesora [Yoko Ogawa]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

10 komentarzy:

  1. czytałam chyba dwie powieści tej autorki i nieszczególnie rzuciły mnie na kolana, natomiast podobał mi się nastrój tych książek. Wnioskuję, że pod tym względem "Ukochane..." nie zawodzi, więc może dam mu szansę.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Ukochane równanie" jest utrzymane w podobnym klimacie, co 2 pozostałe powieści autorki przełożone wcześniej na j. polski. Przyznaję, że Ogawę cenię właśnie z racji tego specyficznego nastroju, jaki udaje się jej wykreować - lektura jej utworów działa na mnie b. kojąco :)

      Usuń
    2. Zatem zaczekam właśnie na taki moment, kiedy będę potrzebować ukojenia.;)

      Usuń
    3. O, to dobrze wiedzieć, że i inne są w podobnym klimacie. Będę wiedział, kiedy się do niej zwrócić.

      Usuń
    4. Obie pozycje to wręcz apoteoza ciszy :)

      Usuń
  2. Na pewno i ja dołączę się do licznych czytelników "Równania", bardzo popularnej książki wśród społeczności blogowej, czy na portalu Lubimy Czytać. Jest, tak sądzę, duże zapotrzebowanie na literaturę będącą balsamem na duszę. Obie pozostałe powieści Yoko Ogawy również czytałam i rzeczywiście największym ich plusem jest nastrój :-). W "Ukochanym równaniu" najbardziej interesuje mnie schorzenie profesora, ta jego inność i jej konsekwencje dla relacji z ludźmi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wg mnie nastrój "Ukochanego równania Profesora" jest porównywalny z 2 poprzednimi, przełożonymi na polski powieściami. A wątek schorzenia jest bardzo ciekawy, szczególnie z neurologicznego punktu widzenia - mocno kojarzy mi się z prozą Olivera Sacksa.

      Usuń
  3. „Muzeum ciszy” bardzo mi się podobało, więc i po tę powieść sięgnę. Bohaterka wychowuje dziecko sama, biorąc przykład z własnej matki. Jestem więc ciekawa, czy autorka pisze coś więcej o sytuacji samotnych matek w Japonii. Te matki są dyskryminowane czy może traktowane z szacunkiem? A jeśli chciałbyś przeczytać jeszcze jakąś powieść z motywem liczb, polecam „Samotność liczb pierwszych”. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym braniem przykładu to tak nie do końca, bo bohaterka została opuszczona przez partnera gdy zaszła w ciążę. A samotne matki chyba nigdzie nie mają lekko, chociaż Ogawa nie poświęca temu wątkowi zbyt wiele uwagi. A za polecony tytuł bardzo dziękuję. Odnotowano.

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)