piątek, 21 czerwca 2019

Elena Ferrante "Córka" - Rola matki

Córka

Elena Ferrante

Tytuł oryginału: La figlia oscura
Tłumaczenie: Lucyna Rodziewicz-Doktór
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 232
 
 
 
 
Leda, bohaterka powieści Córka autorstwa włoskiej pisarki Eleny Ferrante, stwierdza: Najtrudniej opowiedzieć o tym, czego sami nie rozumiemy [1]. Jeśli jednak zacząć cierpliwie przelewać słowa na papier, wkrótce z bezładnej plątaniny opadać zaczynają chwasty zbędnych naleciałości. Zostają tylko zdarzenia (lubiące mienić się faktami) skażone piętnem emocji. Z tego nierozerwalnego połączenia – uporządkowanego już z racji selekcji i związanej z nią podziału na to, co godne jest zapisu oraz to, czemu nie warto poświęcać więcej uwagi – z wolna wyłania się historia, która powolutku nasącza się sensem. Sensem, którego sednem pozostaje rodzicielstwo.
 
Elena Ferrante, anonimowa pisarka skrywająca się za przybranym nazwiskiem, w Córce pochyla się nad tematem równie starym, co ludzkość. Pretekstem do rozważań poświęconych głównie macierzyństwu jest osoba wspomnianej Ledy. 47-letnia kobieta pracuje na jednej z włoskich uczelni jako nauczycielka akademicka. W momencie rozpoczęcia utworu w sposób symboliczny z jej ramion zostaje zdjęty dość pokaźny ciężar – dwie dwudziestokilkuletnie córki wyjeżdżają do mieszkającego w Kanadzie ojca, byłego męża Ledy, by podjąć tam studia. Zniknięcie dzieci jawi się jako niespodziewana wolność, którą Leda pragnie spożytkować na różne sposoby. Preludium do niespiesznego rozkoszowania się własną obecnością jest wyprawa nad morze. Tyle, że wakacyjna sielanka nie trwa długo, bowiem czar pryska w chwili, gdy protagonistka spotyka rodzinę, która okazuje się impulsem do zanurzenia w dość chłodnych wodach przeszłości.
 
Dzieło Ferrante ma charakter ściśle retrospektywny – pod wpływem bodźca w postaci młodej matki i jej córki, będącej częścią pokaźnej, neapolitańskiej familii, Leda pochyla się nad własnym bytem, skrupulatnie analizując dokonane wybory, próbując ocenić na ile były one trafne bądź słuszne, a w jakim stopniu konieczne, bowiem niezbędne do zrealizowania przedsięwziętych wcześniej planów. W miarę zagłębiania się w opowieść snutą przez Ledę uświadamiamy sobie złożoność i nietypowość poczynionego przez nią postanowienia. Wyłamanie się z obowiązującego schematu stanowi też znakomity przyczynek do refleksji poświęconych rodzicielstwu.
 
Kluczową myślą, jaką ma nam do przekazania Ferrante wydaje się być zasygnalizowanie, że macierzyństwo to jedna z wielu społecznych ról, jakie narzuca na kobiety ludzka zbiorowość. Zgodnie z wykładnią tradycyjną (konserwatywną) możliwość bycia matką to swoisty dar i odpowiedzialność, a niekiedy wręcz cel w sam sobie (jak gdyby funkcją nadrzędną kobiety było posiadanie i wychowywanie potomstwa). W ujęciu bardziej nowoczesnym głośno zwraca się uwagę na fakt, że to także czasochłonne i absorbujące zajęcie, które wymaga zarówno poświęcenia jak i rezygnacji z wielu dotychczasowych aktywności. W przypadku głównej bohaterki wspomnienie bycia matką łączy się przede wszystkim z ogromnym wysiłkiem, brakiem wsparcia ze strony męża, stresem oraz koniecznością wyboru pomiędzy dziećmi a karierą.
 
Książka rozpatrywana na bardziej uniwersalnej płaszczyźnie pokazuje jak trudno jest wyzwolić się z masek i ról, do jakich jesteśmy przypisani. Pozornie najprostsze wyjście, czyli opuszczenie łona społeczności, której zasad nie umiemy bądź nie chcemy zaakceptować, na dłuższą metę okazuje się rozwiązaniem próżnym i daremnym, bowiem w ten sposób skazujemy się na wyobcowanie. Z kolei pozostanie w grupie i uparte trwanie przy własnym systemie wartości oraz nieliczenie się ze z powszechnymi regułami i stereotypami naraża nas na ostracyzm.
 
W tym kontekście powieść Ferrante traktuje też o samostanowieniu, tj. możliwości decydowania o własnym losie. Autorka z jednej strony przypomina, że wiąże się to z braniem odpowiedzialności za podjęte decyzje, z drugiej zaś podkreśla, że nie brak ludzi, dla których taka niezależność jest rodzajem balastu i obciążenia. Dla tego typu osobników zdecydowanie łatwiejszy i wygodniejszy jest żywot prowadzony pod dyktando innych, którymi mogą być rodzice, współmałżonek czy przyjaciele. Ciekawe są spostrzeżenia dotyczące podświadomego idealizowania takich ewentualnych przewodników bądź mentorów życiowych: nadmierny podziw może być groźny i zwodniczy, szczególnie w okolicznościach, które uświadamiają nam, że wielbiona osoba jest jedynie ludzką istotą i zdarza się popełniać jej błędy czy irracjonalne działania. 
 
Córkę, książkę krótką, bo w polskim wydaniu liczącą sobie nieco ponad 200 stron, czyta się szybko, co jest o tyle zaskakujące, że utwór jest pełen treści, a jedyny dynamizm nadawany jest przez wewnętrzne przeżycia i rozterki Ledy, będącej pierwszoosobową narratorką. Ferrante, która operuje bardzo zgrabnym i eleganckim językiem, umiejętnie manipuluje reminiscencjami, sprawnie przeplatając teraźniejszość z przeszłością. Lektura dzieła to z jednej strony uważne śledzenie zawiązującej się historii związanej z młodą matką i jej córką spotkanymi na plaży, z drugiej zaś stopniowe poznawanie biografii Ledy, biografii niewolnej od wydarzeń, które dla niejednego mogą uchodzić za kontrowersyjne czy wręcz szokujące. Wszystko to sprawia, że Córka to solidna i dobra powieść, która pozwala całkiem przyjemnie spędzić czas przeznaczony na relaks.
 

[1] Elena Ferrante, Córka, przeł. Lucyna Rodziewicz-Doktór, Wydawnictwo Sonia Draga, Katowice 2017, s. 6


10 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Ha, to jak już zostanie przeczytane i zaopiniowane, to wtedy będzie komentowane ;)

      Usuń
    2. Aniu, ja też bardzo polecam „Córkę”. :)

      Ambrose, pod wpływem Twojej recenzji sięgnęłam po książkę i szybko odkryłam, że będzie to dla mnie jedna z bardzo ważnych lektur. Są w niej sceny, które wstrząsają: ta, jak Elena płakała za lalką, jak Leda biła Biankę czy wreszcie scena ze szpilką. Masz rację, że niektóre wydarzenia z życia Ledy szokują. Ona kochała córki, ale nie umiała zapanować nad pragnieniem, by je porzucić i szukać przygód, robić karierę itp.

      Neapol uchodzi za piękne miasto, tymczasem urodzona tam Leda marzyła tylko o tym, by uciec. Pamięta je jako pustynię kulturalną, a neapolitańczyków jako ludzi ordynarnych, prymitywnych. Podobało mi się takie niestereotypowe przedstawienie miasta.

      Usuń
    3. W takim razie bardzo się cieszę, że stałem się impulsem do sięgnięcia po lekturę, która przypadła Ci do gustu.

      A sytuacja Ledy dość dobrze pokazuje, że wg społecznych standardów, z dwójki rodziców to właśnie kobieta ma niejako większe obowiązki, by troszczyć się o dzieci i je wychowywać, będąc przy nich cały czas obecną i poświęcając im niemal cały swój czas. W sumie jest o tyle zabawne, że jeszcze kilkadziesiąt czy kilkaset lat temu za opiekę odpowiedzialne były wszelakiej maści mamki czy opiekunki ;)

      Usuń
  2. Proza Eleny Ferrante (cykl "Genialna przyjaciółka") czeka na swoją kolej w mojej biblioteczce. Wśród moich przyjaciółek wzbudziła mieszane uczucia - część z nich uznała ją za "genialną", a część za "banalną" albo (koniec cyklu) - "męczącą i powtarzalną". Sama muszę się przekonać! Ale zacznę jednak poznawać ją od początku (czyli od "Genialnej przyjaciółki"), a więc zanim dotrę do "Córki" minie trochę czasu. A Ty czytałeś jej wcześniejsze, wydane w Polsce, książki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można powiedzieć, że moja znajomość z Ferrante zaczęła się poniekąd za sprawą cyklu "Genialna przyjaciółka". Moja dziewczyna obejrzała serial i przeczytała cykl - w obu przypadkach jej wrażenia były pozytywne. W związku z tym poprosiła mnie o wypożyczenie z biblioteki innych dzieł Ferrante i w ten sposób w naszym mieszkaniu znalazła się "Córka", na którą w końcu i ja się skusiłem. Jak na razie to jedyna książka Ferrante, jaką przeczytałem, ale może w przyszłości skuszę się na coś jeszcze.

      Usuń
  3. Ostatnio odkrywam ciekawy trend - w przypadku fantastyki skłaniam się ku dłuuugim sagom, ale w przypadku literatury np. obyczajowej od pewnego czasu wolę krótko i treściwie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już od dawna nie czytałem żadnej dłuższej sagi. Chociaż na półce mam 2 zbiorcze wydania Le Guin ("Ziemiomorze" oraz "Sześć światów Hain"), więc prędzej bądź później na coś się skuszę.

      Usuń
  4. O proszę, jeszcze nie zetknęłam się z twórczością Eleny Ferrante, a zapowiada się ciekawie. Temat rzeczywiście stary jak świat, bo trudno znaleźć idealne rozwiązanie, by pogodzić macierzyństwo z karierą, miejscem w społeczeństwie i własnymi pasjami. Bo jakoś dobrze by jeszcze było utrzymać dobre relacje z potomstwem... Imię bohaterki kojarzy mi się z mitologią grecką - czy i do tego są tutaj jakieś widoczne nawiązania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Temat stary, ale wg mnie poprowadzony całkiem zgrabnie. Co do imienia to ciekawe pytanie. W sumie w książce także pojawia się wątek kochanka ;)

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)