środa, 5 czerwca 2019

Audiobook nie chodzi?




Czy zdarzyła się już Wam ta frustrująca sytuacja, że wypożyczyliście z biblioteki płytkę kompaktową z audiobookiem, na który mieliście wielką ochotę, włożyliście ją do napędu i... Error! Klops! Kaszana!?


To bardzo stresujący problem. Już się nastawiliśmy na rozrywkę, a tu wręcz przeciwnie. Co robić?




W necie znajdziecie wiele patentów, jak uruchomić płytę, która nie daje się odczytać. Wiele z nich to kompletne faki. Pozostałe w sumie sprowadzają się do jednego – do zeszlifowania (polerowania) spodniej (najczęściej porysowanej) warstwy. Uszkodzenie warstwy górnej (tej z nadrukiem) sprawia, że dane w uszkodzonej części są nie do uratowania. Jak szlifować? Im delikatniej, tym lepiej, ale za to dłużej to trwa. Czy jednak ratowanie pacjenta trzeba od razu zacząć od założenia, że umiera i trzeba go kroić? Tym bardziej, że nośnik nie nasz?

Podpowiem Wam sposób, który jak dotąd nigdy mnie nie zawiódł. Najpierw, niezależnie od tego, czy są od spodu rysy, czy nie, wykonujemy czynność, która powinna otwierać tok postępowania, i zwykle je też kończy. Wkładamy płytę pod strumień zimnej wody (im zimniejsza, tym lepiej) i myjemy czystą dłonią jej spodnią część. Potem polewamy spód Ludwikiem lub Tymkiem (pewnie może być inny płyn do mycia naczyń, ale te już wypróbowane wielokrotnie) i dokładnie myjemy. Następnie płuczemy pod zimną wodą (znów im zimniej, tym lepiej), szybko wycieramy czymś dobrze chłonącym (wodę i brud) – ja używam ściereczki z Raypatha. Zimną płytkę wrzucamy do napędu i odczytujemy. Jak dotąd z audiobookami z biblioteki zawsze się udawało. Raz musiałem przejść do etapu drugiego, czyli wsadzić płytę do innego napędu, ale to była pożyczona płytka z danymi nagrywana na domowym komputerze.

W technice nie ma wymiarów absolutnie dokładnych. Zawsze poruszamy się w jakichś widełkach. Jeśli mamy pecha, to cudza płytka akurat swymi widełkami nie załapie się na widełki naszego napędu, stąd zanim zaczniemy szlifować, dobrze wypróbować inny sprzęt.

Szczerze mówiąc jeszcze nigdy nie zdarzyła mi się potrzeba szlifowania. Z reguły, jeśli faktycznie płyta nie jest zabrudzona ani nietypowa, to jeśli jest stara, pewnie coś się stało z warstwą danych od środka (na przykład weszła pleśń od strony krawędzi, lub nastąpiło rozwarstwienie, albo jeszcze coś innego, na co nie pomogą żadne czary. Szlifowanie ma sens, jeśli faktycznie płyta jest mocno porysowana od spodu, ale jeszcze nie widziałem takiej, co by od spodu była tak zjechana a jednocześnie od góry nieuszkodzona. Przyjrzyjcie się pod światło – jeśli zobaczycie rysę w górnej powierzchni, to prawie na pewno dane są walnięte, czyli nie ma co się bawić w polerowanie.

Oczywiście dotyczy to audiobooków, które chcemy przecież odsłuchać w całości. Jeśli chcemy ratować dane, to nawet częściowy odzysk może być wart zachodu. Ale zawsze lepiej spróbować najpierw metody pierwszej, potem drugiej, zanim weźmiemy się za nieodwracalne zabiegi na płycie.

Mam nadzieję, że to się przyda.


Wasz Andrew

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)