niedziela, 10 marca 2019

Nie ma o czym mówić, czyli Stróże Jakuba Ćwieka






Jakub Ćwiek

Stróże

cykl: Kłamca (tom 5)
wydawnictwo: Sine Qua Non 2018
liczba stron: 384



Lekturą lutego 2019 w Dyskusyjnym Klubie Książki w Rawie Mazowieckiej miała być książka polskiego pisarza Jakuba Ćwieka pod tytułem Stróże, będąca piątą odsłoną cyklu powieściowego Kłamca.

Szczerze mówiąc, choć nazwisko autora nie było mi obce, gdyż Google często atakuje mnie reklamami polskich produkcji wydawniczych, nie wiedziałem o nim niczego bliższego i miało to być pierwsze moje spotkanie z jego twórczością. Niestety, reklamy z polskiego rynku książki postrzegam częściej jako przestrogę niż zachętę, więc do lutowego wyzwania DKK podszedłem pełen obaw. Co z tego wyszło?




Trudno orzec, kto jest protagonistą Stróżów. W książce jest kilka postaci, które mogą powalczyć o miano głównego bohatera. Nie wiem też nawet, czy to jeszcze zbiór opowiadań, choć spiętych w pewną całość, czy już powieść, choć wystylizowana na dziwaczną manierę. Podobno, według słów autora, Stróże zaczęły powstawać jako scenariusz do niskobudżetowego serialu przeznaczonego na YouTube, który jak dotąd nie doczekał się realizacji, ale ile w tym prawdy, a ile szczególnej formy promocji, trudno mi orzec. Powstało co powstało.

Mamy warszawskiego komisarza policji Ryjka, którego postać nawiązuje do bohaterów noir, który jednak nagle zaczyna widzieć anioły. Mamy skrzyżowanie świata ziemskiego, realnego, z różnymi demonologiami i mitologiami oraz zbieg spraw tych dwóch światów. Fabuły nie będę zdradzał nawet w przybliżeniu, gdyż wtedy już w ogóle sięganie po tę książkę nie miałoby sensu.

No właśnie – najlepszym komentarzem do tego dzieła jest przebieg dyskusji w DKK. Już po kilkunastu minutach rozmowa zaczęła zbaczać z tematu Ćwiek i Stróże w kierunku Co ostatnio ciekawego przeczytaliśmy. Bywały już u nas na tapecie książki wręcz beznadziejne, ale i wtedy było o czym rozmawiać, a po lekturze Stróżów stało się coś, co jeszcze chyba nigdy nie miało miejsca. Niby pomysły Ćwiek ma świetne, niby niektóre aspekty książki się podobały, choć inne mniej, ale tak w ogóle, to nie ma o czym mówić. I to najlepszy komentarz, podsumowanie oraz ocena.

Jest jednak jeden element Stróżów, który ma dla mnie szczególne znaczenie i który może nie tyle samej książce, ale jej autorowi znacznie podnosi notowania w moich oczach. Otóż uważam się za człowieka myślącego krytycznie i racjonalnie, do tego stopnia, iż zdaję sobie sprawę z tego, że sam podejmuję wiele decyzji w sposób irracjonalny, a racjonalizuję je dopiero post factum. A jednak dopiero Jakub Ćwiek w Stróżach zwrócił moją uwagę na to, że jedno przekłamanie, które zaczepiono mi w latach wczesnego dzieciństwa, wciąż we mnie pozostało.

Nie będziesz miał Bogów cudzych przede Mną* (pierwsze przykazanie Dekalogu).

Jak pokrętna i fałszywa musi być „logika”, która wysnuwa z niego twierdzenie o obowiązku służenia jedynemu Bogu*!

Przecież widać wyraźnie, nie trzeba do tego studiów prawniczych ani doktoratu z logiki, iż to przykazanie, a więc i cały Dekalog, nie zakazują wiary w innych bogów, a tylko nakazują, by Ten był na pierwszym miejscu.

Gdyby Bóg Mojżesza chciał mu powiedzieć, że ma być jedynym bogiem Izraela, pewnie potrafiłby sformułować to tak, jak choćby w islamie:

Nie ma boga prócz Boga...**

Za tę niezwykle krytyczną i celną refleksję wykorzystaną w Stróżach, Jakub Ćwiek zdobywa me pełne uznanie. Niestety, niezbyt podnosi to moją ocenę jego dzieła. Nikogo nie będę przekonywał, że lektura Stróżów to czas stracony, ale też absolutnie nie mam przekonania, by ją polecać. W sumie nie ma o czym mówić.


Wasz Andrew

Słowna skala ocen:
  1. beznadziejna
  2. bardzo słaba
  3. słaba
  4. może być
  5. przeciętna
  6. dobra
  7. bardzo dobra
  8. rewelacyjna
  9. wybitna
  10. arcydzieło

* brzmienie za teologia.pl
** brzmienie za Wiki

2 komentarze:

  1. Jak do tej pory przeczytałam tylko jedną książkę Ćwieka. Nie wiem jeszcze czy z tym autorem zaprzyjaźnię się na dłużej, ale biorąc pod uwagę Twoją recenzję to różnie może być. Zatem będę pamiętać, że jak coś to lepiej sięgnąć po inną książkę tego autora niż ta...

    OdpowiedzUsuń
  2. To tego było aż pięć tomów? Tej serii akurat w ogóle nie czytałem, ale tak ogólnie Ćwiek nieźle się sprawdza w tworzeniu lekkostrawnej prozy rozrywkowej. I generalnie reguła była taka, że im wcześniejszy tom, tym lepiej.

    OdpowiedzUsuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)