piątek, 22 września 2017

Julio Cortázar "Niewpory" - Oglądając świat z perspektywy kronopia

Niewpory

Julio Cortázar

Tytuł oryginału: Deshoras
Tłumaczenie: Zofia Chądzyńska
Wydawnictwo: Literackie
Liczba stron: 133
 
 
 
 
Pisarze, jak wszyscy ludzcy osobnicy zbudowani z krwi i kości, są na swój sposób niepowtarzalni i wyjątkowi. Każdy autor posiada przymioty, które czynią jego prozę znamienną i specyficzną. Ale nawet pomimo owej symptomatyczności, zestawiając ze sobą kilku literackich rzemieślników i artystów, można w ich dziełach wyłowić elementy wspólne, które każą postrzegać ich jako specjalistów od danego typu prozy. Idąc tym właśnie tokiem rozumowania, argentyńskiego literata  Julio Cortázara (1914 – 1984) można określić mianem wichrzyciela i burzyciela, dokonującego subtelnego gwałtu na rutynie i nudnej codzienności. Igraszki z formą, zabawa słowem, piętrzenie kolejnych poziomów fikcji w fikcji to znaki firmowe tego filozofa i intelektualisty. O tym jak bogata jest wyobraźnia i pomysłowość Cortázara bardzo wiele mówią opowiadania jego autorstwa – na łamach kilku stron budowane są złożone uniwersa, zapełniane najróżniejszymi składowymi, które przykuwają uwagę swoją nieszablonowością. Namacalnym dowodem na to, że Argentyńczyk do ekspert od krótkiej formy jest zbiór Niewpory, zawierający 8 opowiadań.

Płody Cortázara to potwierdzenie tezy, że w literackim świecie nie ma rzeczy niemożliwych, kłócących się ze zdrowym rozsądkiem, którym znacznie bliższa jest logika snu. Już opowiadanie otwierające zbiór –  Butelka rzucona w morze (Epilog pewnego opowiadania) – to wspaniały przykład na dwoistą naturę słownego kreatora, który jest na tyle wszechmocny i wszechwładny, by powoływać do istnienia postacie, miejsca oraz zdarzenia, a który jednocześnie jest w pewnym stopniu bezwolny i bezwładny, zanurzając się w ramach stworzonego świata przedstawionego. Tekst o stricte epistolograficznym charakterze to próba dopowiedzenia, objaśnienia, zrzucenia jarzma wyrzutów sumienia – narrator zwraca się do Glendy, bohaterki opowiadania Tak bardzo kochamy Glendę, starając się wytłumaczyć nakreślony przez siebie tok wydarzeń, który zdaje się mieć niewiele wspólnego z aktem kreacji (zdecydowanie bliżej mu do konieczności, wypadkowej stanów poprzednich). Utwór to także wspaniałe uzmysłowienie na jak wielu poziomach przenika się sztuka, nieustannie przelewająca się z jednego artystycznego naczynia do kolejnego.

W swoich dziełach Julio Cortázar regularnie zwraca uwagę na fakt, że ludzie wolą bytować w otoczeniu, które jest dobrze poznane, które niczym nas nie zaskoczy, które funkcjonuje wedle ustalonych prawideł. Przejawem takiego podejścia są choćby usiłowania poszukiwania ładu i symetrii we wszystkim, na co się natykamy – na taki właśnie syndrom porządkowania i szufladkowania rzeczywistości cierpi protagonistka opowiadania Koniec etapu, młoda kobieta o imieniu Diana, która w swojej podróży dociera do prowincjonalnego miasteczka, pogrążonego w sennym letargu. Los jest dla niej wyjątkowo przewrotny, bowiem uciekając przed bolesną przeszłością (bolesną za sprawą kogoś, z kim nie będzie już dzielić przeżywanych chwil) natrafia na wystawę anonimowego malarza. Dominującym tematem zebranych dzieł okazuje się samotność. To właśnie niepokojące obrazy  uświadamiają nam, że mozolne budowanie ładu i sensu w naszej egzystencji to zajęcie próżne i jałowe, bowiem w końcu zawsze natrafimy na coś, co zburzy ustalony porządek.

Cechą znamienną dla opowiadań argentyńskiego mistrza pióra jest fantastyczność, która cieniutkim strumieniem wlewa się do literackiego uniwersum. Owa osobliwość wyraża się w nienaturalnych zbiegach okoliczności, w aurze fatalności unoszącej się nad treścią czy złowrogimi przeczuciami, które wzmagają się z każdą przewracaną stronicą. Wzorcowym przykładem takiego płodu jest Długa podróż, opowieść o przeciętnym bokserze, który z dnia na dzień, zupełnie nieoczekiwanie dla znawców i najbliższych, zaczyna odnosić sukcesy, posyłających na deski następnych przeciwników. W miarę trwania cudownej passy, kariera bohatera coraz bardziej przypomina drogę, jaką przeszedł jego zmarły idol. Jednocześnie coraz wyraźniej klaruje się pytanie o to, czy protagonista wpada w koleinę schematu, którą podążać będzie aż do tragicznego końca czy też trafia mu się sposobność, by dokończyć to, co rozpoczął mistrz, oddając tym samym hołd jego pamięci. Ale w jakim stopniu człowiek może wpływać na to, co przygotowało dla niego fatum?

Dzięki temu, że omawiany zbiór zawiera dość przekrojowe opowiadania, możemy przekonać się m.in., że Julio Cortázar to typowy reprezentant literatury zaangażowanej, czyli nie stroniącej od treści politycznych. W przypadku prozy Argentyńczyka ideologiczne naleciałości z jednej strony są na tyle subtelne, że nie psują radości czerpanej z racji obcowania ze słownym tworem (tekstom bardzo daleko jest do manifestów), z drugiej zaś są one na tyle wyraźne, że czytelnik bez trudu dostrzeże powiązania Cortázara z latynoamerykańskim ruchem lewicowym. Argentyńczyk bardzo często podkreślał zdecydowany  brak akceptacji dla niesprawiedliwości, krzywdy bliźniego, łamania zasad humanitaryzmu, itd., które to rzeczy miały miejsce w czasach junty wojskowej w Argentynie, gdy prześladowano politycznych oponentów. Przejawem krytycznego nastawienia wobec tego typu opresji jest dzieło zatytułowane Satarsa, będące tragiczną historią grupki uciekinierów, przeciwników panującego reżimu. Zaszyci w odludnej górskie wiosce zbierają niezbędne do przetrwania pieniądze polując na przerośnięte szczury – porównując położenie zwierząt oraz protagonistów nietrudno dopatrzyć się analogii. Warto jednak zauważyć, że gryzonie wydają się pełnić rolę podwójnego symbolu, bowiem nierzadko kojarzone są one ze zdradą, tchórzostwem, donosicielstwem czy zarazą, a cechy te można przypisać reżimowym siepaczom i poplecznikom. Polityczny sznyt można też dostrzec w opowiadaniu Koszmary. Główna bohaterka, a zarazem wielka nieobecna utworu to dwudziestoparolatka, którą dotyka niespodziewana zapaść będąca skutkiem złożonego procesu wirusowego. Pogrążona w śpiączce dziewczyna wywiera na najbliższych jeszcze bardziej przygnębiające wrażenie, gdy ci przypomną sobie jak żywotną, pełną energii i wigoru osobą była na co dzień. Co dziwne, leżące w komie ciało zdają się przebiegać sporadyczne spazmy, jak gdyby protagonistka była zatopiona w sennym koszmarze, z którego nie może się wybudzić. W kontekście działalności brata chorej, nietrudno odnieść wrażenie, że sytuacja młodej kobiety to uosobienie milczącego sprzeciwu wobec brutalności i bezwzględności władzy, która nadużywa przemocy, surowo rozprawiając się z opozycją.

Julio Cortázar jawi się także jako niestrudzony wojownik, wytrwale walczący z formą, która zniewala, rozleniwia, która nakazuje przyjmować rzeczy takimi, jakie są, bez zagłębiania się w ich istotę. Tyle, że jak pokazuje opowiadanie Szkoła nocą, dziecięca ciekawość i dociekliwość może mieć również ciemne strony. Dwójka dorastających chłopców postanawia, by po zmroku zanurzyć się w murach swojej edukacyjnej placówki, wyrywając w ten sposób budynkowi wszelkie sekrety, które ten może skrywać. Znana za dnia szkolna rzeczywistość w nocnej scenerii przybiera diametralnie odmienne kształty, a sam budynek staje się prawdziwą terra incognita. W trakcie lektury niejednokrotnie nasuwa się pytanie, czy obserwowane zajścia są realne, czy też jest to wyłącznie projekcja wyobraźni, senny majak, koszmar, z którego wystarczy się wybudzić.

Cortázar, jak na literackiego mistrza przystało, daje się poznać jako artysta, który genialnie operuje słowem – plastyka języka, bogactwo treści skryte w lakonicznych opisach, piękne słowne budowle. Oto czym oczarowuje nas argentyński pisarz w opowiadaniu Niewpory, które dało tytuł całemu zbiorowi. Zapalili pierwszego papierosa ogólnikowych pytań i wykrętnych odpowiedzi [1] czy (…) szemrzący ul wiernej pamięci [2] to tylko przedsmak tego, czym raczy nas Cortázar. Należy przy tym dodać, że Niewpory to ponadto interesująca historia mówiąca o tym, jak funkcjonuje ludzka pamięć, jak za jej sprawą odtwarzana jest przeszłość. Czas miniony, oglądany z odpowiednio odległej perspektywy, w wielu wypadkach traktowany jest jako okres błędów, niesłusznych bądź pochopnych wyborów, nierozsądnych decyzji – ponieważ w danych okolicznościach działaliśmy nie w porę (czy też los nie sprzyjał nam w stosownym czasie), nasza dalsza egzystencja naznaczona jest gorzkim dociekaniem i gdybaniem (jak prezentowałyby się koleiny naszej wegetacji, gdyby …).

W dziele zamykającym zbiór – Pisząc opowiadanie pisarz zabiera nas w podróż po świecie abstrakcji i gorzkiego, czarnego humoru. Utwór, wbrew temu co mógłby sugerować tytuł, utrzymany jest w formie dziennika, którego autor odnotowuje refleksje rodzące się podczas jałowych prób napisania opowiadania. Bohaterką niedoszłego płodu literackiego miałaby być dawna znajoma – prostytutka utrzymująca bliskie relacje z amerykańskim marynarzem. Trzeci bok tego skomplikowanego uczuciowego trójkąta tworzy sam narrator, który pełni rolę łącznika, spoiwa – jako profesjonalny tłumacz, dorabia on przekładając z hiszpańskiego na angielski listy portowych nierządnic słane do pracujących na statkach kochanków. Opowiadanie okraszone niebanalną intrygą to świetny punkt wyjścia do rozważań nad naturą literatury (czy jest to: (…) rozpaczliwe stawianie czoła nicości [3]? a może sytuacja, w której autor szczerze wyznaje: (…) piszę to jakby pod dyktando, wymyślam kopiując czy też kopiuję wymyślając [4]?)

Spoglądając na zbiór jako na jednorodną strukturę i nie rozbijając go na poszczególne składowe, można pokusić się o konstatację, że Julio Cortázar to autor bezwstydnie burzący przeświadczenie, że świat jest zbiorem z góry ustalonych zasad, do których należy się dostosować, a które nie podlegają żadnej weryfikacji. Argentyńczyk przekonuje nas, że nawet codzienność, pozornie monotonna i powtarzalna, może okazać się fascynującym zjawiskiem, czymś nie do końca zbadanym, co wciąż skrywa przed nami sekrety i niezwykłości. Pod pozornie grubą warstwą przyzwyczajeń, nawyków, gestów i stereotypów, warstwą, będącą jedynie skorupą, która pełni rolę ochronną, zapewniając schematyczną, ale dzięki temu przewidywalną – a co za tym idzie – bezpieczną i w mniejszym bądź większym stopniu komfortową egzystencję, pod tą właśnie warstwą skrywa się ruchliwy i nieustannie zmieniający się świat, wesoło skrzący się całą feerią absurdów i dziwów, cudów i osobliwości. Zatrzymując się, zwalniając odrobinę, przestając gnać na złamanie karku, możemy stać się świadkami  i obserwatorami (niekiedy nawet podglądaczami) tej kakofonii niezwykłości.

Reasumując, Julio Cortázar ponownie dał się poznać jako cudowny gawędziarz, który swoimi opowiastkami nie tylko umila czas, ale i zmusza do chwili zadumy, do zastanowienia się nad złożonością tego, co nas otacza. Argentyńczyk uczy nas, by być dociekliwym i nieustanne zdumionym, by niczego nie przyjmować jako pewnik, wreszcie, by: Oglądać rzeczy tak, jakby to one nas oglądały [5]. W ten właśnie sposób dowiemy się jak to jest patrzeć na świat z perspektywy legendarnego kronopia.


[1] Julio Cortázar, Niewpory, przeł. Zofia Chądzyńska, w Niewpory, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1989, s. 88
[2] Tamże, s. 90
[3] Julio Cortázar, Pisząc opowiadanie, przeł. Zofia Chądzyńska, w Niewpory, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1989, s. 107
[4] Tamże, s. 121
[5] Julio Cortázar, Koniec etapu, przeł. Zofia Chądzyńska, w Niewpory, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1989, s. 13

8 komentarzy:

  1. O proszę. Uwielbiam prozę Julia Cortázara, ale tej książki jeszcze nie poznałam. Za to miałam niedawno okazję sięgnąć po powieść Meksykanki Aury Xilonen pt. "Jankeski fajter", który z "Długą podróżą" łączy to, że mowa w nim o bokserze. Ciekawa jestem, czy znaleźć można między tymi tekstami jakieś inne podobieństwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także ogromnie cenię sobie twórczość Cortázara, ale dotychczas pławiłem się głównie w jego powieściach. Kupując jedną z nich ("Egzamin"), w zestawie otrzymałem "Niewpory" i okazało się to ciekawym wprowadzeniem do krótkich form pióra Argentyńczyka :)

      O "Jankeskim fajterze" słyszałem, ale nie czytałem tej książki. Jeśli kiedyś wpadnie mi w ręce, to sprawdzę czy są jakieś punkty wspólne z "Długą podróżą".

      Usuń
  2. A mnie ciekawi, skąd wziął się tytuł "Niewpory". Czy ma coś wspólnego z tym, że bohaterowie działają nie w porę? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie z tym - konstrukcja tytułowego opowiadania oparta jest na nie synchroniczności, na niemożności zgrania się. Wszystko czynione jest nie w porę i stąd "niewpory" :)

      Usuń
  3. Czy kronopie są bardzo podobne do murkwi, a kolorystycznie trochę przypominają pćmy łagodne? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyczuwam podstęp w pytaniu, bowiem jego konstrukcja sugeruje, że autor doskonale wie jak wyglądają i czym charakteryzują się kronopie :) Powiem zatem tylko tyle: Na Boga, kronopie to nie sepulki!

      Usuń
  4. Dzięki tej recenzji wybrałam się w podróż w czasie - przypomniała mi okres szkoły średniej :-) To właśnie wtedy odkryłam Cortazara, a konkretnie zbiór opowiadań wydany w serii "Biblioteka Bestsellerów" Muzy. Ach, cóż to był za zachwyt - podobny do dziś właściwie mnie nie spotkał, przynajmniej nie z powodu książki. Masz rację, Cortazar to cudowny gawędziarz - magik i filozof w jednym :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje pierwsze spotkanie z Juliem to legendarna "Gra w klasy" - książkę czytałem gdzieś na początku studiów. Lektura także mocno mną wstrząsnęła :)

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)