piątek, 5 kwietnia 2013

Émile Zola "Rzym" - Spróchniała stolica katolicyzmu

Rzym

Émile Zola

Tytuł oryginału: Rome
Tłumaczenie: Hanna Szumańska - Grossowa, Irena Wieczorkiewicz
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
Liczba stron: 488



Niewiele jest krajów na świecie takich jak Francja, które zrodziły tak ogromną ilość wybitnych nazwisk, dokonujących tylu wiekopomnych działań w dziedzinie literatury. Spośród całej plejady gwiazd na firmamencie sławy, niejedno nazwisko błyszczy nadal zuchwale w swej wielkości, mimo, że czas płodzenia największych dzieł, czy w ogóle okres pobytu na ziemskim padole, dawno już przeminął. Do takowych klasyków, których twórczość zdaje się nigdy nie rdzewieć z całą pewnością zaliczyć można urodzonego w 1860 roku Émile’a Zolę. Ten syn włoskiego inżyniera, czołowy przedstawiciel francuskiego naturalizmu, wywarł ogromny wpływ na wielu XX-wiecznych pisarzy, zarówno europejskich jak i amerykańskich. Jego książki cieszyły się i nadal cieszą ogromną popularnością, chociaż miał z nimi niemało problemów – publikacji wielu jego dzieł towarzyszyły mniejsze lub większe skandale, a kilka tytułów trafiło nawet na Indeks Ksiąg Zakazanych. Zola znalazł się zatem w wielce znakomitym towarzystwie, m.in. Kopernika, Keplera, Galileusza, Kanta czy Woltera.
 
Do pozycji, które nie cieszyły się zbytnim uznaniem Kościoła Katolickiego, należy m.in. Rzym, powieść napisana w 1895 roku, będąca drugim tomem cyklu Trzy miasta, opowiadająca o losach młodego francuskiego księdza Piotra Fromenta, a w szerszej perspektywie, krytykująca instytucję kościoła katolickiego. Zola bardzo solidnie przyłożył się do napisania tej książki, która pierwotnie miała przyjąć formę rozprawy filozoficznej, udowadniającej, że w miarę rozwoju cywilizacyjnego, religia musi ustąpić pola nauce i wiedzy. Sam pomysł napisania powieści narodził się jeszcze w Lourdes, kiedy to Zola zbierał materiały do pierwszego tomu trylogii, zatytułowanego Lourdes. O staranności pisarza świadczy fakt, że w ramach przygotowań do Rzymu, Zola spędził sześć tygodni we Włoszech, odwiedzając Florencję, Neapol, Wenecję oraz oczywiście Wieczne Miasto. Francuz był również w Stolicy Apostolskiej, gdzie bezskutecznie starał się o audiencję papieża Leona XIII.
 
Powieść Rzym, dzieło monumentalne, to historia młodego, francuskiego księdza, Piotra Fromenta, bohatera poprzedniego tomu cyklu, Lourdes. Z rzadkich wspomnień Fromenta, dowiadujemy się, że wiara księdza, mocno zachwiana na skutek różnych przeżyć, do cna spaliła się w sanktuarium maryjnym, w Lourdes, które okazało się zwykłym przybytkiem bałwochwalstwa oraz mekką dla różnorakich fanatyków religijnych, bezwzględnie wykorzystywanych finansowo przez nastawionych na zysk ojców, opiekujących się cudowną grotą. Ksiądz Froment, mimo, iż do reszty utracił swoją wiarę, nie zrzekł się sutanny i dalej służył Bogu, poprzez niesienie pomocy potrzebującym w najbiedniejszych dzielnicach Paryża. Entuzjazm i zapał Piotra odżyły przy zetknięciu z doktryną katolickiego socjalizmu. Zafascynowany tą ideą, będącą w praktyce nawoływaniem do powrotu do pierwotnego chrześcijaństwa, Froment napisał książkę Nowy Rzym. Wykładał on w niej swoje wizje na temat nowej religii, tj. odmłodzonego, powracającego do korzeni, opartego na miłosierdziu i pomocy potrzebującym, katolicyzmu. Księga zawierała również niezbędne reformy, którym musi zostać poddany kościół katolicki, aby osiągnąć nową, lepszą formę. Odzewu, jaki wywołało tak rewolucyjne dzieło nietrudno było przewidzieć  – Nowy Rzym został wpisany na Indeks Ksiąg Zakazanych (podobnie zresztą jak Rzym Zoli). Z tego właśnie powodu autor, Piotr Froment postanowił udać się do stolicy Italii. Pragnął on podjąć próbę obrony swojej pracy, gorąco licząc na spotkanie z samym papieżem, Leonem XIII. W mniemaniu Fromenta, w Nowym Rzymie zostały wyłożone idee, zgodne z nauką samego ojca świętego. Zrozumiałe jest zatem, że francuski ksiądz spodziewał się wyrozumiałości ze strony rzymskich duchownych oraz ich zwierzchnika, wierząc w ostateczny tryumf swojego dzieła, którego celem było wyłącznie rozwiązanie bieżących problemów społecznych, trawiących większość europejskich państw w oparciu o miłosierdzie, którego głosicielem był przecież sam Jezus Chrystus.
 
Wizyta w Rzymie, która w pierwotnym zamyśle Fromenta zająć miała maksymalnie trzy tygodnie, zaczyna niezmiernie się dłużyć. Ksiądz Piotr bardzo szybko przekonuje się, że pasterz całego kościoła katolickiego niekoniecznie może wygospodarować swój bezcenny czas, by wysłuchiwać beczenia jednej z niesfornych owieczek. W dodatku, w miarę poznawania kolejnych hierarchów kościoła katolickiego, prałatów, kardynałów, etc., których Froment spotyka na swojej długiej, wyboistej i krętej drodze mającej zawieść go wprost przed oblicze Leona XIII, ksiądz Piotr zaczyna sobie uzmysławiać, że jego spojrzenie na kwestię wiary oraz wizja chrystusowego królestwa na Ziemi różni się diametralnie od rzymskich wyobrażeń.
 
Zola w swoim utworze w dość negatywnych świetle prezentuje nam instytucję kościoła katolickiego. Autor czyni to jednak w bardzo ciekawy sposób, unikając frontalnego ataku na mury katolickiej twierdzy od pierwszych stron swojej powieści. Niechęć wobec wspólnoty rzymskokatolickiej narasta w utworze w sposób ciągły, aczkolwiek bardzo powolny. Postępuje ona w miarę kolejnych poczynań księdza Piotra i wiąże się z coraz nowymi rozczarowaniami, które dotykają francuskiego duchownego. Dopiero w dalszej części utworu, Zola przechodzi do otwartej krytyki, która przyjmuje formę przemyśleń księdza Fromenta. Kościół katolicki jawi się młodemu i niepokornemu klesze jako instytucja przestarzała i zmurszała, w której dominują żądza władzy oraz przywiązanie do hierarchicznej struktury. Nieustanne niepowodzenia skłaniają Fromenta do postrzegania państwa kościelnego jako przegniłej, aczkolwiek nadal potężnej sieci, krępującej jakiekolwiek ożywcze idee, czy niekończącego się labiryntu wpływów oraz intryg, w którym królują pycha, korupcja oraz wściekłe ambicje. Nie lepiej wypada sam papież Leon XIII, który zamiast pasterza narodów, ojca zjednoczenia całej ludzkości, bardziej zaczyna przypominać żywy dogmat, symbol wiary, przed którym padają na twarz wierni pogrążeni w religijnej ekstazie. Co gorsza ojciec święty zdaje się nie wykazywać żadnych chęci zmian (forma jest wszystkim w religii tradycyjnej i niezmiennej, która trwa od tysiąca ośmiuset lat, która trwa do tej chwili, która pozostanie aż do końca świata wcieleniem prawa bożego!), woląc pozostać przy statusie quo, co po części wynika z krępujących go łańcuchów finansowej zależności od wpływów wyznawców.
 
Ksiądz Froment boleśnie przekonuje się jego wizja, w której wszyscy ludzie są równymi sobie braćmi, których powinnością jest wzajemne niesienie sobie pomocy oraz walka z niesprawiedliwością jest godną pogardy mrzonką. Rzymscy książęta kościoła widzą siebie w roli władców dusz, postrzegając się jako najwyższą władzę samego Boga na ziemskim padole. W ich mniemaniu hierarchia społeczna jest faktem ustalonym przez najwyższego, rzeczą której absolutnie nikt nie ma prawa zmieniać. Biedacy oraz cierpiący, zamiast miłosierdzia, czy miłości, winni oczekiwać co najwyżej jałmużny. Wnioski płynące z wszystkich tych doświadczeń są dla księdza Piotra dość jasne – dochodzi on do konkluzji, że katolicyzm zagubił się poprzez zbyt silną koncentrację na rytuale, zapominając równocześnie o istocie chrystusowej nauki. 
 
Rzym Zoli to z pewnością książka udana oraz bardzo wielowymiarowa. Ujmują w niej przede wszystkim malownicze opisy stolicy Włoch. Niezwykle precyzyjnie, przy czym z pełnią polotu i finezji, przedstawione zostały zarówno urokliwe uliczki Wiecznego Miasta jak i liczne dzieła sztuki, które bogato zdobią ten gród położony na siedmiu wzgórzach. Za sprawą jednego z przyjaciół Piotra, Narcyza Haberta, wielkiego miłośnika piękna, przyjdzie nam zapoznać się z wyczerpującymi oraz interesującymi opisami poszczególnych osiągnięć w dziedzinie malarstwa, rzeźby czy architektury. Spore wrażenie robią również liczne argumenty Zoli, jakie ten wyłożył krytykując zmurszałą instytucję kościoła katolickiego. Imponuje mi styl, jakim francuski pisarz posłużył się, by wytknąć błędy kleru, czyniąc to w sposób całkiem racjonalny oraz pozbawiony złośliwości i uszczypliwości, które to składniki są bardzo częste dodawana do zarzutów, kierowanych pod adresem kościoła. O odwadze oraz niemałej zuchwałości literata świadczy również sam pomysł, aby prorokiem głoszącym upadek (przynajmniej w jej obecnej formie) katolickiej doktryny uczynić księdza – wydaje się, że Zola pragnął w ten sposób pokazać, że nieunikniony jest tryumf niesfornej wiedzy, która prędzej czy później wyzwoli się z pęt, krępującej ją religii. Sam apostata, niepokorny ksiądz Piotr, swoją postawą przypomina nieco Świętego Franciszka z Asyżu, głoszącego konieczność głębokiego i szczerego braterstwa, zarówno z ludźmi jak i przyrodą, koncentrującego się głównie na wiernym naśladowaniu Jezusa poprzez cnoty m.in. ubóstwa oraz miłości. Porównanie wydaje się o tyle stosowne, że o Świętym Franciszku wspomina sam Froment, określając go mianem nowego Chrystusa, tak dobrego dla ludzi, zwierząt i rzeczy, o sercu płonącym gorejącą litością dla nędzarzy. Natomiast sama dyskusja o potrzebie naśladowania świętego z Asyżu jest wielce świeża z uwagi na wybranego niedawno papieża, Jorge Mario Bergoglio, który przybrał imię Franciszek, jasno dając do zrozumienia, czemu w głównej mierze poświęcony będzie jego pontyfikat. Oto dowód jak daleko w przyszłość wybiegają dzieła klasyków pokroju Zoli.
 
Książka francuskiego mistrza pióra mogłaby się właściwie ukazać wczoraj – wiele poruszanych w niej problemów jest tak aktualnych, że aż dziw bierze, że przez tak długi okres czasu, który upłynął od publikacji Rzymu, spora rzesza z nich pozostała w dalszym ciągu nierozwiązana.

Wasz Ambrose


Rzym I [Emil Zola]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Rzym II [Emil Zola]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE


Rzym, T. I [Emil Zola]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
 Rzym Tom 2 [Emil Zola]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)