Wolna i niezawisła Ukraina jest jedynym prawdziwym gwarantem niepodległości Polski. Jeśli upadnie Ukraina, kwestią czasu będzie upadek Polski.

piątek, 15 maja 2026

"Penelopa na wojnie" Oriana Fallaci - O bitwach z majakami i złudami

Oriana Fallaci

Penelopa na wojnie

Tytuł oryginału: Penelope alla guerra 
Tłumaczenie: Adam Ostrowski
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
Seria: Klub Interesującej Książki  
Liczba stron217
Formatpapier
 
 
  

Prawdziwa wojna to nie ta, na której walczysz z powodu dwóch wszechwładnych głupców zdecydowanych zrzucić bombę. Prawdziwa wojna to ta, na której walczysz z miłością i nienawiścią bez niczyjego rozkazu (...) [1]. Emocje, które rodzą się w ludzkim sercu to potężne żywioły – ich rozbudzenie może prowadzić do burz, których absolutnie nie sposób kontrolować. Łódka życia trafiająca na sztormowe fale uczuć może łatwo stać się łupinką, targaną bezlitosnymi prądami, które boleśnie uświadamiają, jak niewiele trzeba, by utracić stery nad własnym żywotem, jeśli w swoje szpony pochwycą go kapryśne instynkty i zaślepiające żądze. Przekonuje się o tym protagonistka powieści Penelopa na wojnie autorstwa Oriany Fallaci (1929 – 2006), włoskiej dziennikarki i pisarki.

Główna bohaterka utworu rozgrywającego się w latach 50-tych XX wieku, Giovanna (sama przedstawiająca się jako Giò), to 26-letnia kobieta, Włoszka i Rzymianka, pracująca w przemyśle filmowym jako scenarzystka. W chwili rozpoczęcia fabuły ziszcza się marzenie Giò – oto szef zleca jej napisanie miłosnej historii, czegoś współczesnego i wzruszającego, w której pierwsze skrzypce graliby Włoszka i Amerykanin. Młoda artystka natchnienia poszukiwać będzie w Nowym Jorku, bo właśnie tam wysyła ją przełożony. Dla Giò wyprawa do Ameryki nie jest jednak tylko podróżą służbową – to przede wszystkim okazja, by odszukać Richarda, amerykańskiego żołnierza, który przed 14 laty, w trakcie II wojny światowej, po ucieczce z obozu jenieckiego ukrywa się razem z kolegą z oddziału u rodziny Giò. Ów 20-letni młodzieniec staje się pierwszą miłością 12-letniej wówczas Giovanny – z biegiem czasu zauroczenie wcale nie przygasa, mimo iż tuż po tym, jak Richard i jego kompan opuszczają familię Giò, przychodzi informacja, że jeden z Amerykanów (prawdopodobnie Richard) ginie przy próbie przejścia przez linię frontu. Giovanna żywi niezachwianą nadzieję, że Richard żyje, zaś odnalezienie go będzie zwieńczeniem jej podróży do Ziemi Obiecanej – cóż jednak się stanie, jeśli karmione wspomnieniami i fantazją widmo skonfrontowane zostanie z człowiekiem z krwi i kości?

Penelopa na wojnie to książka, którą można rozpatrywać na kilku płaszczyznach. Tą najważniejszą zdaje się być portret współczesnej kobiety, która pragnie zerwać ze stereotypową rolą niewiasty, sprowadzającą się do bycia strażniczką domowego ogniska, pozostającą w cieniu męża: Gdy jeszcze była dzieckiem, widziała pewnego razu, jak matka płacze. Płacząc prasowała koszule, a łzy padały na żelazko i ulatniały się sycząc rozpalone; na żelazku zostawały lekko matowe plamki, takie same, jakie utworzyłyby się z wody, a nie z łez. Ale potem i te plamki znikały, jakby ich ból nigdy nie istniał; i wtedy przysięgła sobie, że nigdy nie będzie prasować koszul i nigdy nie będzie płakać [2]. Giò nie zamierza być tytułową Penelopą, wierną żoną, która cierpliwie czeka 20 długich lat na powrót swojego męża Odyseusza, dzielnego wojaka i uczestnika wojny trojańskiej – Giovanna nie rozumie, dlaczego, tylko z racji płci, jej udziałem nie mógłby się stać los króla Itaki, człowieka ciekawskiego i żądnego przygód, który śmiało bierze się za bary z przeszkodami, jakie stawia na jego drodze złośliwa fortuna. Takie podejście to jawny zamach na patriarchalnych układ, który pod koniec lat 50-tych XX wieku, dla niejednego uchodzi za obowiązujący: Gdyby stary nie wysłał cię do Ameryki, to prędzej czy później sama byś tam pojechała. Odkąd cię znam, tylko o tym mówisz; wydaje się, jakbyś tam miała umówione spotkanie. Gorzej: wyglądasz na Odysa, który podąża zburzyć mury Troi. Ale ty nie jesteś Odysem, jesteś Penelopą. Rozumiesz to czy nie? Powinnaś tkać płótno, a nie iść na wojnę. Czy nie chcesz zrozumieć, że kobieta nie jest mężczyzną? [3].

Dzieło Fallaci to również ciekawa opowieść traktująca o oczekiwaniach i wyobrażeniach, które bywają znacząco odmienne od stanu faktycznego. W książce to zetknięcie się widma z rzeczywistością odbywa się na dwóch płaszczyznach – z jednej strony Giovanna odkrywa różne oblicza USA, z których część w dużej mierze odbiega od obrazu, jaki wytworzył się w jej umyśle jeszcze przed wizytą w tym kraju: Nie wiem dlaczego, ale myślę o Ameryce z taką nadzieją, jak człowiek, który spodziewa się ujrzeć cud. Tę ziemię trzeba połknąć, oglądać oczyma Alicji z Krainy Czarów; tych ludzi, którzy latają jak jaskółki wśród drapaczy chmur, te domy, które muskają niebo, te mosty lekkie jak srebrne igły… [4]. Wydaje się, że ten mit, wedle którego Ameryka jest ziemią mlekiem i miodem płynącą to poniekąd efekt zniszczeń i chaosu, jakie w Europie, we Włoszech, niesie za sobą II wojna światowa (Giò, jako młoda dziewczyna, doświadcza jej zresztą na własnej skórze). USA to ziemia, której praktycznie nie objęły walki, ba, dla której przystąpienie do konfliktu wiąże się główne z gospodarczym ożywieniem, bowiem do Europy, Azji czy Afryki szerokim strumieniem płynie nie tylko broń oraz amerykańscy wojacy, ale wszelakiej maści dobra i artykuły, niezbędne do funkcjonowania kolosalnej machiny, jaką jest armia. Stąd, w chwili rozpoczęcia utworu, mimo iż Włochy przeżywają okres dynamicznej transformacji i powojennej odbudowy, to kontrast pomiędzy ojczyzną Giovanny, a USA w dalszym ciągu jest ogromny – wszystko, co amerykańskie zdaje się być dla Giovanny lepsze, większe, cenniejsze, bardziej wartościowe. Być może z tego też względu Ameryka to nie przestrzeń dostępna dla każdego: Rzeczywiście niełatwo było wejść do Ziemi Obiecanej. Należało przedkładać ostemplowane kartki, wypełniać formularze, poddawać się egzaminowi archaniołów przebranych za policjantów, z rewolwerami zamiast ognistych mieczy, udowadniać i przysięgać, że nie jest się ani chorym, ani komunistą, ani osobą dotkniętą takimi przywarami, jak homoseksualizm i ateizm, ani taką hańbą, która nazywa się ubóstwem [5]. Tymczasem, już po przybyciu, na wyidealizowanym portrecie zaczynają pojawiać się skazy, o których stara się poinformować Giovannę jej przyjaciółka: Chcę abyś poznała Billa. Co za człowiek! Szykowny, inteligentny. Wyobraź sobie, wytłumaczył mi nawet, dlaczego ja czuję się dobrze w Ameryce. Mówi, że zarówno ja, jak i Ameryka trwamy w tym samym złudzeniu, jakoby dobrobyt oznaczał szczęście. Amerykanie, mówi, nie znają innego szczęścia poza materialnym, które nazywa się dobrobytem [6]; jak i amerykański współpracownik szefa: Tutaj liczą się tylko pieniądze, moja droga. Pieniądz jest naszym bogiem, naszą wiarą, naszą najwyższą religią. Proszę przyjrzeć się bankom w Ameryce: są wysokie, uroczyste. Czy nie są podobne do katedr? To są nasze katedry. Proszę przyjrzeć się pracownikom Wall Street: czarni, stateczni. Czy nie przypominają księży? To są nasi księża. Proszę posłuchać, jak wszyscy wymawiają słowo: dolar. Z pobożnym szacunkiem [7]. Oboje sygnalizują ogromne przywiązanie do materializmu, koncentrację na pieniądzach, które na boczny plan spychają duchowość. Tyle, że dla Giò nie docierają żadne głosy krytyczne, bowiem dodatkowym czynnikiem, za sprawą którego Stany Zjednoczone jawią się jako tak atrakcyjne miejsce do egzystencji jest osoba Richarda, którego bohaterka usiłuje odnaleźć. 

To właśnie osoba Richarda jest drugą płaszczyzną, na której odbywa się starcie podkoloryzowanych majaków z kanciastą rzeczywistością pod postacią ludzkiej istoty, niewolnej od przywar i słabostek. Oriana Fallaci umiejętnie przypomina, jak nieporadni bywamy w kontaktach z naszymi bliźnimi, będąc zbyt ufnym w naszą zdolność oceny, osądu, interpretacji czynów, słów oraz emocji innych, zbyt łatwo zapominając, że każdy z nas jest bytem wysoce zindywidualizowanym, na swój niepowtarzalny sposób przyswajającym i przetwarzającym płynące z otoczenia bodźce, postępującym wedle własnej logiki, której prawidła są trudne do uchwycenia, jeśli nie posiada się stosownego kontekstu (a ten bierze się z wielu, wielu zmiennych, na czele z przeżytymi epizodami i wynikającymi z tego refleksjami, środowiska, w jakim dorastamy, czy wreszcie puli genowej, którą zostajemy obdarowani w chwili poczęcia). W rezultacie bardzo często to właśnie ludzie, których wedle własnego mniemania znamy całkiem dobrze, zaskakują nas obcością, skrywającą się w ich działaniach.

To połączenie przygód nowoczesnej kobiety, próbującej wyzwolić się oków patriarchalnych wzorców i schematów, która samodzielnie zredefiniować i wyznaczyć ramy swojej egzystencji w połączeniu z uniwersalnym zagadnieniem, jakim jest możność  poznania oraz zrozumienia bliźniego, podane w słodko-gorzkim tonie, pełnym ironii, ale i niewolnym od uproszczeń czy klisz, składa się na całkiem udany powieściowy debiut Oriany Fallaci. To opowieść o formowaniu się osobowości w kuźni niełatwych doświadczeń, gdzie złudzenia i nadzieje są brutalnie zestawiane z faktami. W tle, Ameryka końca lat 50-tych, pełna kulturowych kontrastów.

 

P. S. Ukraina wciąż walczy nie tylko o swoją wolność, a my, choćby w pewnym stopniu, możemy pomóc jej obrońcom i obrończyniom, w tym także naszym chłopakom na wojnie. Każde wsparcie i każda wpłata się liczy! Można wspierać na różne sposoby, ale trzeba coś robić. Tutaj zrzutki na naszych medyków pola walki działających na froncie: https://pomagam.pl/b4t636 albo https://pomagam.pl/medycy_ukrainie

 
 
Ambrose

 ------------------------------------

[1] Oriana Fallaci, Penelopa na wojnie, przeł. Adam Ostrowski, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1979, s. 208 – 209
[2] Tamże, s. 10
[3] Tamże, s. 14
[4] Tamże, s. 11
[5] Tamże, s. 21
[6] Tamże, s. 26
[7] Tamże, s. 30 
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)