poniedziałek, 3 września 2018

Tank007 TK-737

Latarka TK-737 Tank007 zoom
latarka Tank TK-737
Nadchodzi jesień i wielu z Was, zwłaszcza lubiących szwędać się wieczorem, będzie pewnie miało dylemat, jakie światełko kupić w związku z coraz krótszym dniem. Opisywana ostatnio latarka MacTronic Camp Pro Mini nie za bardzo spełniała moje oczekiwania w kwestii spacerów z psem. Owszem drogę oświetlała, ale nie sięgała zbyt daleko. Ponieważ nie miałem ochoty dowiedzieć się, iż wpadłem na watahę dzików dopiero wtedy, gdy poczuję ich zapach, postanowiłem poszukać czegoś, czym można poszperać po okolicy, a zarazem szeroko oświetlić sobie drogę. Miała ta nowa zabawka być też uzupełnieniem MacTronica, gdyby w jakimś bunkrze lub innej dziurze trzeba było zajrzeć dalej.

Wpadłem na pomysł nabycia latarki z zoomem. Chciałem, by była mała i aby zasilanie opierało się na ogniwkach AAA (LR03), tym bardziej, iż miałem już dla celów fotograficznych „najlepszą” ładowarkę dla AA i AAA właśnie. Po dłuższych rozpatrywaniach na rynku padło na

Tank007 TK-737


Sercem latarki jest dioda Cree XP-G R5 LED z soczewką o zmiennym skupieniu. Daje niezły strumień świetlny, ale przy 300 lumenach żre baterie jak głupia. Na szczęście używałem akumulatorków, a do dyspozycji były i mniej energozachłanne tryby:

  1. moc 300 Lumenów (3 godz.)
  2. moc 70 Lumenów (9 godz.)
  3. moc 12 Lumenów (97 godz.)
  4. stroboskop
  5. SOS

Światełko można napędzać również jednym ogniwem 18650 (Li-ion), ale nie skusiłem się na inwestycję w takowe, bo i ładowarkę musiałbym zakupić. Wymiary latarki są bardzo kompaktowe: długość 11,3 cm, średnica 3,25 cm a waga 103,7 g bez baterii. Producent podaje, że żywotność diody to 80 000 godzin, a wstrząso- i wodoodporna obudowa z aluminium lotniczego z twardą zewnętrzną czarną powłoka tlenkową typu HAIII sprawia, że produkt użytkuje się bardzo przyjemnie i ma się poczucie, iż można na nim polegać. Powłoka na korpusie faktycznie nie odpryskuje i nie ściera się jak farba. Włączanie i przełączanie dokonuje się za pomocą przycisku z tyłu obudowy (reverse-clicky), a regulacji skupienia dokonuje się poprzez obracanie głowicy, co skutecznie ogranicza możliwość samoistnej zmiany np. z powodu wstrząsów. Uzyskuje się w ten sposób płynne przejście od świecenia szeroką jednolicie nasyconą wiązką (światło typu „moon” - okrąg 2m z odległości 2m) do bardzo skupionego, pozbawionego wiązki wtórnej promienia światła o niezłej mocy. Elektronika latarki posiada pamięć ostatniego wybranego trybu świecenia.

Światełka używałem przez kilka lat, od jesieni do wiosny dwa razy dziennie (spacery z piesikiem) i wydawało się, że wszystko jest OK. TK-737 spełniła wszystkie moje oczekiwania i poleciłbym ją bez zastrzeżeń, gdyby nie to, że coś mnie podkusiło i ostatniej jesieni zainwestowałem w inny patent, przy którym o Tanku zapomniałem. To coś, co nadało słowu latarka nowe znaczenie. Ale o tym następnym razem.


Wasz Andrew

porównanie rozmiarów - od prawej: latarka MacTronic Camp Pro Mini, latarka Tank007 TK-737, latarka Nitecore EA41 Pioneer
porównanie rozmiarów - od prawej: latarka MacTronic Camp Pro Mini, latarka Tank007 TK-737, latarka Nitecore EA41 Pioneer

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)