piątek, 14 października 2011

Peter Simple



Są pisarze, których twórczość można rozpatrywać nie wspominając o nich samych oraz tacy, którzy są z nią związani w sposób sprawiający, iż ich dzieł nie można prawidłowo ocenić bez wiedzy o ich życiu i czasach, jak również wszelkie możliwe kombinacje pośrednie pomiędzy wspomnianymi skrajnościami. Frederick Marryat jest świetnym przykładem twórcy, który na wieki pozostanie częścią swej epoki.


Marryat to nazwisko znane, przynajmniej ze słyszenia, każdemu miłośnikowi marynistyki. Pierwszą część niezwykle barwnego życia, które przypadło na przełom wieku XVIII i XIX, przyszły pisarz poświęcił służbie w brytyjskiej marynarce wojennej, do której wstąpił już w wieku lat 14(!). Odnosząc sukcesy na tym polu zaczął jednocześnie pisać. Początkowo były to teksty publicystyczne związane z jego pracą, jak te wyrażające sprzeciw wobec nieprawidłowości w brytyjskiej marynarce i społeczeństwie. Do dziś docenia się jego zasługi dla marynarki, nie ograniczające się tylko do niezwykłego bohaterstwa, ale i do twórczych osiągnięć, jak wynalezienie łodzi ratunkowych czy opracowanie książki kodów sygnałowych, która była używana na całym świecie. Obecnie znany jest jednak przede wszystkim jako powieściopisarz marynistyczny.

Proza Marryata jest niezwykle ciekawa. Krytycy tradycyjnie jej nie doceniają, w przeciwieństwie do czytelników, którzy nadal, po prawie dwóch wiekach, znajdują w niej upodobanie.

Prawie każda biografia czy notka encyklopedyczna inne dzieła Fredericka Marryata uznaje za najwartościowsze. To pokazuje, jak trudnym orzechem do zgryzienia dla krytyków są jego powieści, jak ich istota wymyka się stetryczałemu profesjonalizmowi teoretyków literatury. Może dlatego, iż ci panowie są świetnie przygotowani do oceny formalnych zalet dzieł literackich, ale z powodu oderwania od życia i rzeczywistości nie mają kompetencji do weryfikacji takich aspektów jak wierność morskim realiom, szczególny klimat świata żaglowców czy, ogólniej rzecz biorąc, realizm. Ilu z nich bowiem widziało na swe oczy nieodwracalną obojętność śmierci czy przejmujące do szpiku kości piękno sztormu miotającego żaglowcem? Może dlatego są w miarę zgodni w wartościowaniu dzieł tworzonych przez ludzi, którzy tematu nie poznali na własnej skórze, a tak często różnią się w ocenach, gdy chodzi o ludzi piszących o tym, na czym się znają?

Peter Simple (po naszemu Piotruś Prostaczek), to opowieść o życiu i przygodach angielskiego chłopca, który jako najmłodszy z rodzeństwa zostaje wysłany na morze, zgodnie z ówczesną brytyjską tradycją, by marynarce oddawać najmłodszego, gdyż nie dziedziczy, lub najgłupszego, gdyż nie rokuje*. Największą zaletą powieści jest oczywiście wierność ówczesnym realiom, nie ograniczająca się tylko i wyłącznie do spraw morskich. Prawdopodobnie to leży u podstaw faktu, iż najlepszymi nazwiskami w marynistyce są często byli ludzie morza. Klimat i romantyzm świata żaglowców jest oddany w prawdziwą maestrią, co zresztą sprawia, iż szczury lądowe, nie potrafiące odróżnić bukszprytu od baksztagu, powinny się w trakcie lektury wspierać odpowiednim słownikiem, najlepiej ilustrowanym, inaczej utracą zbyt wiele. Przygody głównego bohatera, których tradycyjnie nie będę opisywał, są godne sfilmowania w Holywood. Na pewno wymagałoby to rekordowego budżetu, ale efekt byłby niesamowity i z pewnością nie tak infantylny, jak Piraci z Karaibów.

Książka zaludniona jest mnóstwem barwnych postaci. Można mieć nawet wrażenie, na tle ubóstwa person drugoplanowych dzisiejszej literatury, iż są aż nazbyt charakterystyczne, gdyby nie fakt, iż jak twierdzą znawcy, Marryat używał w swej twórczości sylwetek osób napotkanych w trakcie swych rzeczywistych wojaży. Mamy w Peterze Simple wszystko to, co uwielbiają dzisiejszy czytelnicy (i czytelniczki), a także kinomani, czyli knowania podstępnych krewnych, wielkie miłości, niesamowite zwroty intrygi oraz niepowtarzalny, bezcenny humor. Wszystko zaś przesycone jest autentyzmem nie do podrobienia, który może osiągnąć tylko bystry obserwator piszący o swoich czasach i swojej pasji. Dzisiejszy autor nie jest w stanie, choćby nie wiadomo jak się przykładał, oddać w każdym szczególe sposobu myślenia, widzenia i oceniania świata charakterystycznego dla ówczesnego społeczeństwa i w dodatku zależnego od pozycji społecznej każdej postaci.

Z Piotrusiem zapoznałem się po raz pierwszy jako nastolatek, zanim jeszcze sam poznałem smak słonego pyłu pchanego sztormem i niepowtarzalny trzask rozdzieranych szkwałem żagli. Było to wiele, wiele lat temu. Wówczas po prostu bardzo mi się podobał, gdyż podsycał mój pęd ku morzu. Teraz przeczytałem go ponownie i stwierdziłem, że jest w nim ukrytych wiele perełek, których wcześniej nie doceniałem. Do tego potrzeba jednak trochę doświadczenia życiowego, znajomości życia i dystansu do świata. Można więc powiedzieć, iż Peter Simple to powieść dla każdego, od nastolatków poczynając, a na staruszkach kończąc. Warunkiem jest znajomość morskiej terminologii. W razie jej braku musimy zaopatrzyć się w protezę w postaci odpowiedniego leksykonu. Tylko to pozwoli nam oderwać się od rzeczywistości i przenieść się na pokład brytyjskiej fregaty. Jeśli ten warunek spełnimy, każdy znajdzie w Peterze własne wartości i na swój sposób doceni piękno tej rozbudowanej powieści, o czym z pełną odpowiedzialnością Was zapewniam


Wasz Andrew



* Ciekawy przyczynek do rozmyślań o kontraście wobec naszych tradycji, gdzie do walki rzuca się od zawsze kwiat społeczeństwa jak przysłowiowe kamienie na szaniec.

2 komentarze:

  1. "(...) najmłodszego, gdyż nie dziedziczy, lub najgłupszego, gdyż nie rokuje." - znakomity cytat.

    A co do znajomości żeglarskiej terminologii, to przyznaję, że również jestem typowym szczurem lądowym, chociaż mam wujka, emerytowanego marynarza. Chyba pora zmienić takowy stan rzeczy i przestać przynosić wstyd wujkowi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma niczego piękniejszego, niż umiejętność nazwania każdego detalu takielunku fregaty pod pełnymi żaglami ;)

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)