piątek, 6 grudnia 2019

Jun'ichirō Tanizaki "The Key" - O subtelnościach i erotyzmie

The Key

Jun'ichirō Tanizaki

Tytuł oryginału: Kagi
Tłumaczenie: Howard Hibbett
Wydawnictwo: Vintage
Liczba stron: 160
 
 
 
 
Obsesje, czyli nieustannie i uporczywie powracające myśli, impulsy bądź wyobrażenia to zaburzenia, których przedmiotem może być właściwie wszystko, począwszy od rzeczy pozornie błahych i banalnych, takich jak nieodparta konieczność upewniania się czy drzwi rzeczywiście zostały zamknięte, a na sprawach znacznie poważniejszych skończywszy, kiedy to obiektem fiksacji staje się partner. W takim przypadku relacja, którą jesteśmy związani przyjmuje formy pokraczne i wynaturzone. Uczucie określane mianem miłości okazuje się natrętną potrzebą kontrolowania, pasmem wybuchów zazdrości oraz chorobliwą żądzą, by poznać i lustrować każdy aspekt prywatnej egzystencji obiektu naszych uczuć. Złożoną wizję tego, jak toksyczny wpływ na związek dwojga ludzi mogą mieć wzajemnie podsycane obsesje, jest krótka powieść The Key, autorstwa japońskiego mistrza perwersji, Jun’ichirō Tanizakiego.

Utwór Tanizakiego to przewrotne dzieło, będące kompilacją prywatnych zapisków pewnego małżeństwa. On – 55-letni profesor – zafiksowany na punkcie żony, za wszelką cenę usiłujący sprostać jej seksualnym potrzebom, jednocześnie świadom własnego niedomagającego i schorowanego ciała; ona – Ikuko – o 11 lat młodsza, wychowana w duchu tradycji nakazującej kobiecie bycie spokojną i stateczną, rzekomo odczuwająca zgorszenie wobec łóżkowych fantazji męża. Kiedy wraz z nastaniem Nowego Roku akademicki uczony postanawia w od lat prowadzonym dzienniku zacząć poruszać temat seksualnego pożycia, o którym wcześniej nigdy nie wspominał, w dotychczasowej egzystencji pary dochodzi do niemałych przemian. Ikuko, która dziwnym zrządzeniem losu odnajduje w pokoju męża klucz do szuflady, gdzie trzymany jest notatnik, pod wpływem lektury decyduje się na pisanie własnego pamiętnika, bowiem (…) ktoś, kto nie otwiera swego serca przed innymi, potrzebuje rozmowy, choćby z samym sobą [1]. Co ciekawe, zarówno profesor jak i Ikuko traktują swoje adnotacje jako rzecz prywatną, osobistą, przeznaczoną wyłącznie do własnego użytku. Jednocześnie oboje podejrzewają się wzajemnie o szpiegowanie i potajemne podczytywanie cudzych dzienników – z tego względu przyjmują one formę czegoś, czemu najbliżej jest do listów. W miarę zagłębiania się w utwór Tanizakiego rodzi się jednak pytanie, na ile prezentowana treść jest szczera i prawdziwa, a na ile jest tylko grą pozorów, prowokacją i subtelną próbą manipulacji partnera?

Powieść Tanizakiego nabiera dodatkowych rumieńców, kiedy na scenę wprowadzeni zostają kolejni protagoniści, bowiem za sprawą córki Toshiko oraz jej narzeczonego Kimury, fabuła przyjmuje coraz bardziej niezwykłą kompozycję. Pojawienie się młodego i atrakcyjnego mężczyzny pozwala przekonać się profesorowi, że zazdrość, której przedmiotem jest Ikuko to bodziec ogromnie stymulujący. Pasja i namiętność, które płyną z tego uczucia są na tyle silne, że 55-latek nagle odnajduje w sobie energię, by zaspokoić swoją – wedle własnej opinii – zimną i nieczułą małżonkę. Tym samym Kimura wplątany zostaje w sieć intryg dwojga kochanków, stając się bezwolnym pionkiem w erotycznej grze. Ale co, jeśli pionek się zbuntuje, nie godząc się z narzuconą mu rolą?

Dzieło Tanizakiego to wspaniała, przerażająca i rozbudowana panorama wypaczeń i degeneracji, do jakich doprowadzona zostaje miłość, jeśli partnerzy pozwolą dojść do głosu swoim obsesjom. Japoński mistrz pióra ukazuje stopniowe szaleństwo, które obejmuje we władanie dwójkę ludzi. Z jednej strony, za wszelką cenę, starają się oni dowiedzieć wszystkiego o ukochanym, z drugiej zaś ta chęć zgromadzenia informacji idzie w parze z negacją płynących sygnałów, bowiem w wyobraźni tworzony jest portret, o z góry określonych konturach. Oznacza to, że rzeczy nie przystające do tej wizji są skrzętnie pomijane i ignorowane, a do głosu dopuszczane zostają wyobrażenia i domysły. Do danych zachowań przypisywanie są intencje, a ich interpretacja odbywa się w sposób dalece uproszczony.

Wzajemne poznanie się jest tym trudniejsze, że zarówno profesor oraz Ikuko skrupulatnie dbają o to, by swoje sylwetki zaprezentować w określonym świetle – poprzez mistyfikację, niedopowiedzenia, selektywny dobór faktów, drobne przekłamania czy subtelne aluzje budowana jest iluzja tego, za kogo chcieliby uchodzić protagoniści. Tym sposobem Ikuko jawi się jako kobieta niewinna, a przy tym ślepo posłuszna swojemu małżonkowi, dla dobra którego gotowa jest zarówno do wyrzeczeń jak i poświęceń (Zniosłam wszystko ze względu na niego, dla jego pragnienia (…) [2]). Idąc dalej tym torem, profesor może wydawać się troskliwym mężem, który gorąco pragnie pogłębić więź łączącą go z ukochaną żoną – z racji skrytego charakteru Ikuko, mężczyzna wybiera formę komunikacji w postaci tekstu pisanego, dając tym sposobem kobiecie klucz do swojego wnętrza. Oczywiście, kiedy spojrzymy na parę pod kątem zapisków drugiej strony, otrzymujemy negatyw wspomnianych portretów – nagle Ikuko staje się zaborczym sukubem, natomiast profesor zmienia się w seksualnego maniaka, nie potrafiącego zapanować nad swoją żądzą.

Zabieg zastosowany przez Tanizakiego – tzn. zapoznanie czytelnika z historią kochanków tylko i wyłącznie poprzez ich relacje – uniemożliwia rozstrzygnięcie, który z serwowanych obrazów bliższy jest rzeczywistości. Jedyne czego czytelnik może być pewnym, to fakt, że żadna ze stron nie jest w pełni szczera, że oboje bohaterowie zwodzą się wzajemnie, zwodząc jednocześnie odbiorców. Tym samym Tanizaki wspaniale uzmysławia nam jak bardzo subiektywne i niepowtarzalne jest postrzeganie rzeczywistości przez każdego z nas. Jednocześnie przekonujemy się, że termin prawda obiektywna jest pustym sloganem, abstrakcją czy też Świętym Graalem (a więc czymś upragnionym, ale nie osiągalnym). Nieobiektywność, wynikająca z wysoce indywidualnego odbierania płynących z otoczenia bodźców w połączeniu z uprzedzeniami oraz stereotypowym myśleniem skutkują tym, że zrozumienie drugiego człowieka jest czymś równie złudnym, co niewykonalnym.

The Key rozpatrywany przez pryzmat pozostałej twórczości Tanizakiego to kwintesencja stylu japońskiego pisarza – dzieło zawiera w sobie wszystkie elementy znamienne dla prozy autora. Skomplikowana figura miłosna, która sukcesywnie przybiera coraz to nowe kształty kojarzy się z nowelą Niektórzy wolą pokrzywy. Niejednoznaczny portret Ikuko przywodzi na myśl profile psychologiczne bohaterek znanych z powieści Ashikari, czyli źle mi bez ciebie oraz Shunkinsho, czyli rozmyślania nad życiem Wiosennej Harfy (obie pozycje w polskim przekładzie wchodzą w skład zbiorku Dwie opowieści o miłości okrutnej) – piękno fizyczne jest tutaj zestawiane na zasadzie kontrastu z moralnym zepsuciem, jakim naznaczone są osobowości wymienionych kobiet. Motyw dualizmu, syntezy sprzeczności stosowany jest także w przypadku kreowania postaci profesora, który przypomina innych mężczyzn, jakich na kartach swoich książek powołał do życia Tanizaki – tak jak choćby pan Musashi z Tajemnej historii pana Musashiego czy tytułowy protagonista Dziennika szalonego starca, mąż Ikuko jest powszechnie szanowanym człowiekiem, który jednak w odmętach swej duszy skrywa mnóstwo mrocznych sekretów, o mocno perwersyjnym zabarwieniu.

Reasumując, The Key, to wspaniała literacka przygoda. Podróż, w jaką zabiera nas Jun’ichirō Tanizaki ma w sobie coś elektryzującego i podniecającego, bowiem odbywa się ona w najciemniejszych zakątkach ludzkiego umysłu. W ten sposób pisarz folguje naszym słabościom do podglądania innych, które pozwalają nam uzmysłowić sobie, że nie ma ludzi pomnikowych, o spiżowych charakterach, że każdy z nas ma w sobie cząstkę osobowości, którą staramy się schować przed światłem dziennym. W rezultacie Tanizaki wspaniale odmalowuje potężny rozdźwięk, panujący pomiędzy światem naszych przemyśleń i refleksji, a zewnętrzną skorupą, którą przywdziewamy w kontaktach z innymi.


[1] Jun’ichirō Tanizaki, The Key, przeł. Howard Hibbett, Wydawnictwo Vintage, Londyn 2004, s. 13
[2] Tamże, s. 75

2 komentarze:

  1. Rzec by się chciało, że w japońskiej literaturze tabu wcale nie jest tabu. A w samej recenzji podoba mi się mnogość porównań do innych dzieł, miło mieć taki kontekst.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczególnie u Tanizakiego, mojego prywatnego japońskiego mistrza perwersji ;) Bardzo cenię sobie twórczość tego pisarza, która w całkiem sporej mierze została przełożona na j. polski, stąd te odwołania do pozostałych tytułów.

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)