czwartek, 11 kwietnia 2019

Jak to za komuny było według Anny Kłodzińskiej, czyli Śledztwo prowadzi porucznik Szczęsny



Śledztwo prowadzi porucznik Szczęsny

Anna Kłodzińska

cykl: Porucznik Szczęsny (tom 1)
seria: Najlepsze kryminały PRL
wydawnictwo: Wydawnictwo CM 2015
liczba stron: 140



W Dyskusyjnym Klubie Książki w Rawie Mazowieckiej wymieniamy się nie tylko wrażeniami z planowych, comiesięcznych lektur, ale i rozmawiamy o książkach w ogóle. Jestem chyba znany z tego, że bardzo ostrożnie i krytycznie podchodzę do najnowszych „dzieł” rodzimej literatury, gdyż aż nazbyt często największe, najbardziej lansowane hity okazywały się szmirami, ale ostatnio dałem się namówić, by spróbować czegoś pióra Anny Kłodzińskiej*.




Debiutem książkowym pisarki była Ziemia srebrzy się cynkiem (1953) – opowieść o przemyśle cynkowym na przestrzeni wieków. Po namyśle postanowiłem zacząć od jej drugiej książki, zarazem pierwszej powieści z cyklu o poruczniku Szczęsnym z MO, zatytułowanej Śledztwo prowadzi porucznik Szczęsny i wydanej po raz pierwszy w 1957.


Dzisiejszy wydawca tak nam przybliża fabułę:

Warszawa, lata 50. XX wieku. W piwnicach bloku przy ulicy Złotej zostają znalezione zwłoki młodej kobiety. Stan rozkładu ciała wskazuje na zbrodnię sprzed kilku miesięcy. Na miejsce zostaje wezwany młody porucznik milicji Szczęsny, który podejmuje śledztwo. Po tak długim czasie wszelkie ślady dawno już zostały zatarte, odnalezienie przestępcy będzie zatem wyjątkowo trudne. Podczas badania wychodzą na jaw kolejne tajemnice lokatorów bloku, chociaż obywatele nie chcą współpracować z nielubianą milicją. Żeby rozwiązać zagadkę tajemniczego morderstwa, porucznik Szczęsny musi najpierw zyskać sympatię i zaufanie ludzi, co nie będzie łatwe...

Cóż – już sama przytoczona wyżej notka może być przedmiotem interesujących refleksji. Widać jak na dłoni stosunek autora do PRL. Nielubiana milicja. Tak jakby przed wojną lub teraz policja była lubiana. Wszystkie ślady zostały zatarte. Ciekawe skąd to wzięto? Bo na pewno ani nie z tej powieści, ani tym bardziej z rzeczywistości. No, ale dajmy już spokój i wróćmy do książki.

Intryga kryminalna jest sztampowa, żeby nie powiedzieć beznadziejna. Postacie, łącznie z protagonistą, tytułowym porucznikiem Szczęsnym, schematyczne, jakieś takie mało przekonujące, kartonowe wręcz. Kartonowe, bo przypominały mi tych ludzików reklamowych, co to stoją po aptekach, w kinach czy wiszą na drzwiach akademików. A jednak, o dziwo, czyta się to dość dobrze – kryminał, którego akcja rozgrywa się w PRL-u, napisany w tamtych czasach, jest interesującym przeżyciem czytelniczym. Choć Stalin już nie żył, nadal jest to „prawdziwy” polski komunizm, tak odległy od czasów Gierka, że wrzucanie całego PRL-u do jednego worka jest delikatnie mówiąc manipulacją. Te historyczne smaczki nie ograniczają się do świata przedstawionego, ale dotyczą również warsztatu pisarskiego autorki, stylu narracji, sposobu postrzegania i opisywania rzeczywistości. Mam wrażenie, że świat z tej powieści Kłodzińskiej bardziej pachnie prawdziwą komuną w wersji z 1957 niż jakakolwiek powieść próbująca przede wszystkim oddać tamte realia. Tutaj autorka siliła się na dobry kryminał, co jej nie do końca wyszło, ale za to tło i atmosfera udała jej się znakomita.

Tej powieści jako kryminału absolutnie polecać nie mogę. Jest tak siermiężna, że bardziej nie można i nie umywa się do dzisiejszej światowej czołówki gatunku. Toporne, w niektórych aspektach wręcz prostackie czytadło, na szczęście bardzo skromne objętościowo. A jednak sięgnę chyba po następne odcinki przygód Szczęsnego. Ciekawi mnie, czy warsztat autorki się polepszy oraz czy i jak zmiany społeczno-polityczne w kraju wpłyną na świat powieściowy. Pod tym kątem może to być bardzo interesujący eksperyment.


Wasz Andrew

Słowna skala ocen:
  1. beznadziejna
  2. bardzo słaba
  3. słaba
  4. może być
  5. przeciętna
  6. dobra
  7. bardzo dobra
  8. rewelacyjna
  9. wybitna
  10. arcydzieło

* (za Wiki) ps. Stanisław Załęski (ur. 25 listopada 1915, zm. 2 stycznia 2008) – dziennikarka "Życia Warszawy" i autorka kryminałów milicyjnych.

3 komentarze:

  1. Najlepsze kryminały PRL.... wydają się być idealną serią na prezent dla mojego taty ;P no i może ja coś przeczytam

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyli nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Ja miałem podobną sytuację z książką Parasol pani Czernej. Jako kryminał była to raczej średnia lektura, ale bardzo ciekawie odmalowano tam życie na praskim Žižkovie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och! Czesi! Coraz częściej mam chrapkę na czeską literaturę, ale ciągle coś innego mi się wpycha w kolejkę :)

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)