piątek, 9 czerwca 2017

Josef Kostohryz "Parasol pani Czernej" - Praskie sekrety

Parasol pani Czernej

Zdenka Hadrbolcová (właśc. Josef Kostohryz)

Tytuł oryginału: Paraple paní Černé
Tłumaczenie: Agnieszka Dębska
Wydawnictwo: Czytelnik
Liczba stron: 268
 
 
 
 
Niezbadane są wyroki literatury, która w sobie tylko znany sposób wybiera czytelników danych książek. Goszcząc w jednej z bibliotek, do której wszedłem z solennym postanowieniem wypożyczenia powieści czeskiego artysty, zawzięcie lustrowałem półki, na której zgromadzono dorobek naszych południowych sąsiadów. Po głębszej chwili namysłów i wahań w me ręce wpadła niepozorna książeczka zatytułowana Parasol pani Czernej, pióra Zdenki Hadrbolcovej. Pozycja o tyle enigmatyczna, że na okładce brakowało zwięzłego opisu treści czy choćby biogramu. Po przybyciu do domu i pobieżnym sprawdzeniu z czym właściwie będę mieć do czynienia, na jaw wyszło, że Hadrbolcová Zdenka to w rzeczywistości pseudonim Josefa Kostohryza, pisarza i tłumacza, który na język czeski przełożył m.in. Drugą płeć Simone de Beauvoir (uczynił to wspólnie z Hanou Uhlířovou). Równie spore zaskoczenie przeżyłem, kiedy przekonałem się, że Parasol pani Czernej to kryminał wydany w ramach czytelnikowskiej Serii z jamnikiem. Po tych wszystkich rewelacjach, przekonany, że człowiek, który swoim rodakom przybliżył tak przełomowe i ważne dzieło jak Druga płeć, z pewnością ma coś ciekawego do przekazania, zasiadłem wreszcie do lektury.

Parasol pani Czernej, zgodnie z kanonem, zaczyna się od mocnego, acz tradycyjnego uderzenia – przy ulicy Lupacza na praskim Žižkovie znaleziony zostaje trup niejakiego Andresa, zbankrutowanego kupca, których niedawno przyjechał z Wiednia. Mężczyzna, raczej tajemniczy i skryty, nie zdążył nawiązać z nowym otoczeniem zbyt zażyłych kontaktów, w związku z czym na temat ofiary krąży spora liczba plotek, które jednak stosunkowo trudno przesiać tak, by ostały się same fakty. Pierwsze przesłuchania przynoszą niewiele rezultatów – zapalony filatelista, miłośnik kobiet, które tolerowała żona denata, handlarz bez koncesji kupczący starociami – oto obraz, jaki wyłania się przed komisarzem Suchanem oraz jego podwładnym sierżantem Brożem, dwójką praskich policjantów skierowanych do rozwiązania – jak podpowiada intuicja – kryminalnej zagadki. Wątłym śladem, niteczką podejrzenia pozwalającą rozpocząć śledztwo jest parasol, który niedługo przed śmiercią nieszczęsny Andres pożyczył od pani Czernej.

Akcja powieści osnuta się wokół losów postaci zamieszkujących dzielnicę Žižkov – wąskie i strome uliczki, wokół których rozsiane są liczne kamienice z ciemnymi i mrocznymi podwórzami doskonale współgrają z osobowościami protagonistów, którzy są skryci i tajemniczy. Ponadto za fasadą porządności, schludności, a niekiedy wręcz świętoszkowatości, chowane są grzeszki i słabości, które zdecydowanie nie powinny ujrzeć światła dziennego. Dopiero mozolne dochodzenie – stopniowo, krok po kroku – pozwala ujawnić prawdziwe oblicza poszczególnych osób, które okazują się ludźmi z krwi i kości, o skomplikowanym charakterze, wykutym przez okoliczności, przejścia, środowisko, w jakim zostali wychowany i gdzie dorastali oraz poprzez kontakty z innymi. Kostohryz umiejętnie tworzy stosunkowo zwięzłe, ale złożone i niejednoznaczne portrety psychologiczne, w których zamieszczone są ogromne pokłady przeżyć i napięć.

Wizerunki osobników przewijających się na kartach powieści pozwalają ukazać człowieczą naturę, która przybiera bardzo wiele różnorakich odcieni, nie ograniczając się jedynie do bieli bądź czerni. Autor subtelnie prezentuje też jak łatwo w trakcie na pozór banalnych zbrodni można natknąć się na sprawy niewygodne, których, nierzadko dla własnego dobra, ruszać nie należy: niejasne powiązania z półświatkiem, skandale obyczajowe, afery towarzyskie – jeśli zahaczają one o tzw. wyższe sfery, to trzeba liczyć się z tym, że grupy te nierzadko dysponują wystarczającymi wpływami i koneksjami, by dyskretnie zasugerować policyjnej wieruszce odpuszczanie niektórych wątków, czy wręcz ich tuszowanie tak, by przypadkiem dobre danego imię szacownego obywatela nie zostało splamione byle incydentem.

Proza Kostohryza boleśnie uświadamia także ile brudu i plugastwa może skrywać w sobie egzystencja na pozór zwykłych ludzi, jeśli tylko będzie się wystarczająco dociekliwym w grzebaniu w ich życiorysach. Bieda, nędza, zaznane upokorzenia, chciwość, alkohol – wiele jest czynników mogących popchnąć człowieka do czynów, które wymykają się logice i zdrowemu rozsądkowi. Jednocześnie pisarz udowadnia jak kurczowo ludzie starają się utrzymywać swoje sekrety, za wszelką cenę usiłując nie dopuścić do ich ujawnienia. Istotne jest bowiem to, jak człowiek postrzegany jest w oczach innych – dopóki udaje się utrzymać nieskazitelną reputację, dopóty wszystko jest dozwolone.

To właśnie kwestie dotyczące ludzkiej mentalności, mimo iż poruszane są niejako na marginesie prowadzonej akcji, zajmują całkiem sporo miejsca. Na kartach utworu czytelnik możne odnaleźć ciekawe spostrzeżenia, które najczęściej wplatane są w wypowiedzi poszczególnych bohaterów. I tak Kostohryz zwraca uwagę, że na ogół człowiek przypisany jest do schematu, w jaki wtłaczają go bliźni, skutecznie uniemożliwiając wyzwolenie się i pozbycie się niechcianej maski (czy też gombrowiczowskiej gęby) – Wszyscy jesteśmy kukiełkami, którymi porusza los. O wolnej woli się pisze, ale spróbujcie okazać, wyłamać się z tego, czym jesteście. Tu działają inne siły! [1]. To zamykanie innych w przygotowanych dla nich rolach wynika z podświadomej chęci upraszczania, wygładzania ludzkich charakterów – dzięki stereotypom, sztampowym wyobrażeniom człowiek przestaje być zagadką, a jego zachowanie, wybory i decyzje, przynajmniej pozornie, stają się bardziej zrozumiałe i racjonalne. Jak mylne jest jednak takie podejście doskonale określa komisarz Suchan, który konstatuje: Cóż my wiemy o sobie? (…) A chcemy decydować o cudzych losach! [2].

Kostohryz sygnalizuje również jak istotną funkcję w naszej egzystencji spełnia przypadek, ślepy traf – co ważne, prawo wielkich liczb możne nie pozostawać bez wpływu na wyniki prowadzonego dochodzenia, bo przecież: Każda chwila ludzkiego żywota to jak gdyby wylęgarnia różnych możliwości, a rzeczywistość wybiera z nich potem tylko jedną [3]. W efekcie nietrudno jest zabrnąć w gmatwaninę i niepewność, szczególnie jeśli podświadomą reakcją na lęk, obawę, strach wywołane zainteresowaniem policji (bo przecież niemal każdy ma na sumieniu coś, co pragnąłby zachować wyłącznie dla siebie) jest kłamstwo, które skutecznie zaciemnia i tak mętny już obraz.

Reasumując, Parasol pani Czernej to dobra książka, chociaż z perspektywy aktualnego rynku wydawniczego, raczej staroświecka. Kostohryz odsłania przed czytelnikiem obłudę, dwulicowość oraz fałszywą moralność, skrywające się w naszych sercach, ale Czechowi bardzo daleko do epatowania zbrodnią, raczenia odbiorcy krwawymi opisami czy wyrafinowanymi motywami, jakimi kierują się przestępcy. Zarzut przestarzałości można jednak rozpatrywać jako atut powieści, bowiem Kostohryz przedstawia rzeczywistość raczej szarą, banalną i codzienną, czyli tą, która otacza nas na co dzień i z którą znacznie łatwiej się identyfikować.


[1] Zdenka Hadrbolcová (właśc. Josef Kostohryz), Parasol pani Czernej, przeł. Agnieszka Dębska, Wydawnictwo Czytelnik, Warszawa 1982, s. 48
[2] Tamże, s. 55
[3] Tamże, s. 259
 

13 komentarzy:

  1. Co za zbieg kryminalnej tematyki na naszym blogu :) Ciekawi mnie, czy da się dokładniej umiejscowić w czasie akcję tej powieści?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, kryminał w moim przypadku to raczej rzadkość, ale staram się nie zamykać tylko w kręgach ulubionej literatury - od czasu do czasu, nawet jeśli jest to czysty przypadek, staram się wychodzić ze strefy swojego czytelniczego komfortu :)

      Akcja powieści rozgrywa się niedługo po upadku Austro-Węgier, prawdopodobnie w latach 20-tych (ew. 30-tych) XX wieku.

      Usuń
  2. Od czasu przeczytania "Ferdydurke" bardzo podoba mi się motyw schematów i masek - mimo że prawie nie czytam kryminałów, to jeśli książka wpadnie mi w ręce, chyba się zdecyduję i po nią sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, mój przypadek jest bardzo podobny - po kryminały obecnie sięgam rzadko, a maski i schematy to moje ulubione motywy literackie.

      Usuń
  3. Jest kryminał czeskiego autora, to może wkrótce będzie japońskiego pisarza(-arki)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli dobrze kojarzę, to po kryminalną konwencję chętnie sięga Kirino Natsuo - jestem pewien, że z twórczością tej pisarki jeszcze się zetknę :)

      Usuń
    2. Tak, co prawda czytałam tylko Ostateczne wyjście (tzn. słuchałam po angielsku) ale był to kryminał/powieść obyczajowa.

      Usuń
    3. Czyli jak najbardziej się kwalifikuje :) Z chęcią rozejrzę się za płodami tej pisarki przy najbliższej wizycie w bibliotece.

      Usuń
  4. Żona denata jest bardzo nietypowa, skoro tolerowała inne kobiety w życiu męża. :) Bardzo fajne jest to, że wziąwszy przez pomyłkę książkę z nielubianego gatunku, nie odrzuciłeś jej, tylko przeczytałeś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznać trzeba, że pośród bohaterów wiele jest takich indywiduów. Należy jednak zaznaczyć, że każde z nich ma swoje powody, by zachowywać się na pozór dziwnie i nieracjonalnie :)

      A co do kryminałów to stwierdzenie, że ich nie lubię jest odrobinę za mocne - w chwili obecnej po prostu nie odczuwam specjalnej potrzeby, by sięgać po ten gatunek :)

      Usuń
    2. Mam i ja podobnie. Chwilowo thrillery, kryminały i tym podobne są mi nie w smak, ale na pewno jeszcze po jakieś sięgnę.

      Usuń
    3. Tak, gdy sięgnę pamięcią wstecz, to widzę, że też mam fazy na rożne gatunki literatury, choć zawsze ze wszystkich najbardziej mi leży DOBRA LITERATURA ;)

      Usuń
    4. Qbuś, na wszystko przyjdzie kiedyś stosowna pora :)

      Andrew, podział, o którym piszesz jest zdecydowanie najrozsądniejszy.

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)