piątek, 14 grudnia 2018

Sue Chun "Chińska lalka" - Męki dorastania

Chińska lalka

Sue Chun

Tytuł oryginału: Beijing Wawa
Tłumaczenie (z j. ang.): Małgorzata Dobrowolska
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 200
 
 
 
 
Dojrzewanie to życiowy etap, przez który przechodzi każdy z nas. Przeobrażeniom biologicznym, jakim ulega nasze ciało towarzyszy kształtowanie się osobowości oraz konstytuowanie się stosunku wobec innych osobników (tej samej bądź przeciwnej płci). Ponadto stopniowo coraz bardziej uzmysławiamy sobie fakt, że jako jednostki jesteśmy członkami społeczności, w której bytowanie wiąże się z przestrzeganiem całego szeregu zasad i reguł. Nieodzowną częścią dorastania jest też etap buntu wobec zastanej rzeczywistości – na ogół świat sprawia wrażenie układanki opartej na niesprawiedliwości, podłości i absurdzie, a młodzieńcza naiwność każe wierzyć, że możliwe jest wprowadzenie zmian, dzięki którym stanie się on miejscem lepszym do życia. Z uwagi na uniwersalność doświadczeń i przeżyć towarzyszących wkraczaniu w dorosłość, proces ten przebiega bardzo podobnie, niezależnie od szerokości czy długości geograficznej. Aby się o tym przekonać, warto sięgnąć choćby po Chińską lalkę, książkę autorstwa Chun Sue (ur. 1983), chińskiej pisarki i poetki.

Utwór to w sporej mierze powieść autobiograficzna, obejmująca młodość głównej bohaterki. Dziewczyna, urodzona jako Lin Jiafu, ale posługująca się pseudonimem literackim Chun Sue, to początkująca dziennikarka czasopism muzycznych oraz szkolna dysydentka. Posługując się terminologią stosowaną przez szkolnych pedagogów, można by określić ją jako podręcznikowy trudny przypadek – jej kontakty z rodzicami są pełne napięcia, wrogości i pretensji. Z punktu widzenia Chun Sue szkoła jawi się jako przykry obowiązek, od którego należy wymigiwać się na wszelkie możliwe sposoby, zaś społeczeństwo, a w szczególności ludzie dorośli, to zbieranina nudziarzy, którzy przegrali swoje życie, a klęski i porażki pragną powetować sobie poprzez sprawowanie kontroli nad przedstawicielami młodego pokolenia oraz dyktowanie im warunków, według jakich powinni egzystować.

Poprzez obcowanie z książką, czytelnik zanurza się w mikroświecie Chun Sue, którym targają nieustanne hormonalne burze. Nastolatka szuka odpowiednich form, by wyrazić swój charakter. Te usiłowania odnalezienia własnej tożsamości zbiegają się z budzącą się seksualnością oraz potrzebą akceptacji. Tym samym jesteśmy świadkami kolejnych, raczej przypadkowych i powierzchownych miłostek protagonistki, duchowych kryzysów, momentów braku wiary w samego siebie, itd., itp., które wydzielają drażniący posmak wtórności i banału – wyolbrzymianie znaczenia doznanych niepowodzeń, histeryczne reakcje na wszelkie przejawy odrzucenia, zwątpienie, co do własnej wartości z pewnością irytują, ale z drugiej strony przypominają, że my także przechodziliśmy przez podobne stadia, które poświaty trywialności nabierają dopiero z odpowiednio odległej perspektywy czasowej. Nie da się jednak ukryć, że nadwrażliwość, lęk przed przyszłością, nienawiść  do samej siebie, załamania okraszane fontannami łez podane w sporych ilościach powodują, że lektura książki jest nużąca, z czego sama autorka zdaje sobie sprawę, stwierdzając, że ma świadomość iż jest wielu ludzi, którzy (…) nie są w stanie znieść mrocznego pisania w dekadenckim tonie [1]. Dodatkowym czynnikiem powodującym, że obcowanie z Chińską lalką nie należy do czytelniczych przyjemności jest płytkość bohaterki – podejmowane przez nią przedsięwzięcia na ogół grzęzną w martwym punkcie po napotkaniu pierwszych przeszkód, wyznawane idee okazują się intelektualnymi wydmuszkami (trudno jest postrzegać w kategoriach prawdziwego buntownika kogoś, kto w chwilach krytycznych ucieka się do pomocy pogardzanych rodziców, z którym toczy ciągłe wojenki o niezależność), a spisywanym refleksjom nie towarzyszy żadna myśl przewodnia, bo za taką nie można uznać powtarzanych narzekań o byciu jednostką niezrozumiałą przez innych.

Nieco ciekawej prezentują się partie poświęcone subkulturom. Chun Sue, jako miłośniczka rock'n'rolla, zabiera nas w trzewia pekińskiego undergroundu, stając się przewodniczką po młodzieżowych kapelach. Wizyty w klubach, w których organizowane są koncerty potwierdzają tezę, że muzyka nie ma żadnej narodowości i jest ona jednym z najważniejszym nośników tęsknoty za niezależnością, wolnością i możnością bycia sobą.

W książce porozsiewane są także obserwacje, dzięki którym możemy zapoznać się z codziennym bytem mieszkańców Pekinu. Przyznać trzeba, że wykreowany obraz nie odbiega zbytnio od tego, co możemy zaobserwować w każdej metropolii – zgiełk, hałas i pośpiech, domy handlowe, McDonaldy, uniwersytety będące inkubatorami wszelakiej maści idei, podróże metrem czy rowerowe przejażdżki, ludność napływająca z okolicznych wiosek w poszukiwaniu lepszych warunków bytowych, wszystko to kojarzy się z typowym życiem w wielkim mieście. Na dobrą sprawę, łatwo jest zapomnieć o tym, że gościmy w ChRL, gdzie obowiązującą doktryną jest komunizm. Nawet we fragmentach poświęconych szkole, w której nauczanie oparte jest na karności i posłuszeństwie (Nie wolno nam było przynosić do klasy książek spoza szkoły. Nie mogliśmy pisać listów. Nie mogliśmy czytać gazet [2]) nigdzie nie pojawiają się hasła typu komunizm, walka klas, władza ludu czy slogany sławiące Państwo Środka.

Reasumując, Chińska lalka to przeciętna powieść traktująca o niełatwym dojrzewaniu młodej dziewczyny z Chin. Utwór utrzymany jest w formie pamiętnika czy też kroniki, w którym spisano wybrane zdarzenia, mające większy bądź mniejszy wpływ na egzystencję protagonistki. Przypadkowość i wyrywkowość odnotowanych epizodów doskonale podkreśla brak pomysłu na dalszą wegetację – Chun Sue miota się pośród rojeń i marzeń, do realizacji których brakuje jednak wytrwałości i pasji. Do nielicznych zalet książki należy uniwersalność przytaczanych problemów – zmagania, jakie toczy Chun Sue z pewnością znane są każdemu nastolatkowi, co może stanowić pewną formę pocieszenia.


[1] Chun Sue, Chińska lalka, przeł. z j. ang. Małgorzata Dobrowolska, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2007, s. 63
[2] Tamże, s. 145

5 komentarzy:

  1. Własnie sobie uświadomiłam, że ostatnio często czytam powieści o dorastaniu chłopców, głównie Skandynawskich chłopców -- dużo Knausgarda, dużo Christensena. O dziewczęcym dorastaniu ostatnio czytałam chyba u Pleijel (znowu Skandynawia, ale to kwestia mojej słabości do górnej częsci mapy). Ciekawe że tak mało dziewczyńskiego dojrzewania w moich lekturach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z moich nieformalnych statystyk obejmujących bibliotekę i punkty taniej książki wynika, że jeśli chodzi o literaturę piękną, to trudniej jest natknąć się na powieść napisaną przez kobietę. Dlatego zaryzykuję tezę, że podobna tendencja panuje wśród powieści utrzymanych w formie Bildungsroman :)

      Usuń
    2. To na pewno, ale czytam prawie pół na pół - książki pisane przez kobiety i przez mężczyzn (akurat sprawdzałam, jak to wypadło w tym roku), a ciągle rzadziej trafiam na te o dorastaniu :) Muszę się przyjrzeć tematyce, którą w tych moich książkach poruszały kobiety :)

      Usuń
  2. To ja zapytam tak: jak na nią trafiłeś i czemu ją wybrałeś? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W bibliotece :) Chciałem przeczytać coś napisanego przez kobietę, ale nie pochodzącą z krajów anglosaskich. Z Chinami miałem jak dotąd całkiem dobre wspomnienia.

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)