piątek, 7 września 2018

Constantin Cubleşan "Trawa" - Urywki o bólu istnienia

Trawa

Constantin Cubleşan

Tytuł oryginału: Iarba cerului
Tłumaczenie: Janina i Mihai Cotelnic
Wydawnictwo: Iskry
Liczba stron: 136
 
 
 
Fantastyka • Przygoda to literacka seria książek z gatunku science fiction warszawskiego wydawnictwa Iskry, którą polscy czytelnicy mogli cieszyć się od połowy lat 60. do początku lat 90. XX wieku. W jej ramach wydano ponad 120 tytułów autorstwa zarówno polskich jak i zagranicznych pisarzy. Nie brakowało w niej nazwisk głośnych, wielkich i kultowych, takich jak choćby bracia Strugaccy, Stanisław Lem, Ray Bradbury, Isaac Asimov, Arthur C. Clarke, John Wydham, Bohdan Petecki, Robert Silverberg, Ursula K. Le Guin, Frank Herbert, Brian W. Aldiss, Janusz Zajdel, Roger Zelazny, Kirył Bułyczow, itd., itp. Ale polscy redaktorzy nie bali się też stawiana na twórców ówcześnie słabo znanych, czego najlepszym przykładem jest powieść Trawa, pióra Constantina Cubleșana (ur. 1939), rumuńskiego prozaika, dramaturga, poety i krytyka literackiego.

Akcja utworu osadzona jest w bliżej nieokreślonej, odległej przyszłości. Głównym bohaterem, będącym zarazem pierwszoosobowym narratorem jest pochodzący z Ziemi Cristi. W chwili rozpoczęcia dzieła mężczyzna piastuje od ponad roku posadę Generalnego Prokuratora Wykonawczego na SM-61 100, peryferyjnej planecie, położonej gdzieś na obrzeżach skolonizowanego Wszechświata. Kariera nie przebiega w sposób dynamiczny i daleko jej do pasma sukcesów. Nękany traumami z dzieciństwa, z nerwami w nie najlepszej kondycji, skrajnie negatywnie reagujący na gwałtownie zmieniające się warunki otoczenia, Cristi regularnie zmienia miejsce zamieszkania, nie mogąc nigdzie osiąść na stałe. Nieustanne przemieszczanie się jest rodzajem ucieczki (Chciałem być daleko od wszystkich i wszystkiego, mieć spokój, spróbować zapomnieć [1]), tyle, że jak przekonuje się bohater, pogodzenie się z przeszłością możliwe jest tylko poprzez konfrontację z tym, co bolesne i nieprzyjemne.

Tym, co doprowadza protagonistę do szczerego i głębokiego spojrzenia na minione dni, jest bezprecedensowe zdarzenie, do jakiego dochodzi na SM-61 100. Ta ludzka osada, która szczyci się niezwykle wysokim poziomem organizacji społecznej, po raz pierwszy w swojej historii musi zmierzyć się z czynem, powszechnie uchodzącym za rzecz irracjonalną, nonsensowną, niewytłumaczalną – na planecie popełnione zostaje morderstwo, które stanowi jawne zaprzeczenie wyznawanych idei humanitaryzmu oraz jest kontestacją dotychczasowych osiągnięć w dziedzinie rozwoju człowieczej duchowości. Cristi, jako przedstawiciel każącej ręki Temidy domaga się najsurowszego wyroku – kary śmierci – ale ku swojemu zaskoczeniu, spotyka się z głośną dezaprobatą ogółu, który pozbawienie życia drugiego człowieka, nawet jeśli jest to zabójca, traktuje w kategoriach zbrodni. Ten zgrzyt pomiędzy postrzeganiem sprawiedliwości przez Ziemianina, a społeczność SM-61 100 staje się początkiem łańcucha wydarzeń, którym towarzyszy zaskakujące zakończenie.

Trawa to dzieło, w którym Constantin Cubleșan nie wysila się zbytnio nad kreacją świata przedstawionego, korzystając ze sprawdzonych motywów i rekwizytów, znamiennych dla literatury science fiction. Odbiorca liczyć może na mini-rakiety stosowane na prywatny użytek, potężne gwiazdoloty wykorzystywane do odległych podróży, pozaziemskie kolonie, gdzie wydobywane są rudy cennych surowców czy ruchome taśmy w miejsce tradycyjnych chodników. Jednocześnie owe elementy są jedynymi odróżniającymi opisywaną cywilizację od znanej nam ludzkości z drugiej połowy XX wieku, a więc z okresu, kiedy powstała powieść.

Owa szata naukowej fikcji, w którą przybiera autor swój utwór, służy ukazaniu uniwersalnych problemów moralnych, z jakimi mierzy i prawdopodobnie będzie mierzyć się człowiecza cywilizacja. Na kartach Trawy stawiane są m.in. pytania dotyczące tego, w jakim stopniu ograniczona może zostać niezależność i wolność jednostki, w imię szeroko rozumianego dobra ogółu. Ponadto wydaje się, że Rumun stara się kreślić ramy człowieczej natury, którą z jednej strony wyznaczają szlachetność, wzniosłość i altruizm, z drugiej zaś – podłość, chciwość, małość i zawiść. Co istotne, owe przeciwstawne przymioty sprawiają wrażenie niezmiennych, stałych, tak jak gdyby sprzeczność i niejednoznaczność stanowiły fundament naszego charakteru.

Proza Constantina Cubleșana cechuje się kwiecistością stylu. Snujący opowieść Cristi z lubością analizuje swoje stany duchowe, w sposób drobiazgowy przytacza kolejne fakty oraz raczy czytelnika dość rozwlekłymi przemyśleniami. Ta obfitość zdań skutecznie wyhamowuje fabułę, prowadząc tym samym do gradacji napięcia, bowiem już od pierwszych stron wyczuwalna jest atmosfera złowrogiego milczenia i pozornego spokoju. Niespieszność relacji skutecznie wzmaga czytelniczą ciekawość a akt obcowania z książką rumuńskiego pisarza dodatkowo umila fakt, że autor posługuje się eleganckim językiem.

Zdawać by się mogło, że Trawa to bardzo solidna lektura, ale owo przeświadczenie skutecznie psują końcowe strony powieści. Pomiędzy przedostatnim a ostatnim rozdziałem istnieje tak potężna wyrwa, że z pewnością nie jeden odbiorca będzie zachodzić w głowę, czy przypadkiem w polskim tłumaczeniu nie pominięto sporego fragmentu tekstu, który wyjaśniłby niezrozumiały fabularny przeskok, jakiego jesteśmy świadkami. W rezultacie Trawa to w najlepszym razie przeciętna książka pozbawiona wyraźnej myśli przewodniej (bliżej jej do zlepka urywek z życia głównego bohatera), którą poleciłbym tylko fanom gatunku i poszukiwaczom literackich ciekawostek.


[1] Constantin Cubleșan, Trawa, przeł. Janina i Mihai Cotelnic, Wydawnictwo Iskry, Warszawa 1984, s. 15

4 komentarze:

  1. Kiedy zobaczyłem okładkę przypomniały mi się czasy, kiedy za pośrednictwem tej serii poznawałem tytanów SF i miałem nadzieję, że odkryłeś coś fajnego. Szkoda, że taka niespójność w powieści. Może to ślad po cenzurze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na książkę natknąłem się zupełnym przypadkiem - jedna z biblioteka pozbywała się starych egzemplarzy i wśród nich znalazła się właśnie "Trawa" - i przyznaję, że kiedy tylko zobaczyłem charakterystyczne logo serii Fantastyka • Przygoda to liczyłem na to, że trafiłem na literacką perełkę. Rzeczywistość dość brutalnie zweryfikowała te nadzieje.

      A jeśli chodzi o niespójność, to może w zamyśle autora książka miała być bardziej zbiorem opowiadań, połączonych osobą jednego bohatera? Trudno powiedzieć, ale nie zmienia to faktu, że książka wypada bladziutko - ani ciekawej wizji przyszłości, ani intrygujących rozważań poświęconych ludzkiej naturze. Tylko klimat, mocno nostalgiczny i przywodzący na myśl klasykę science fiction, nieco ratuje ten utwór.

      Usuń
  2. A tak z ciekawości: skąd tytuł?

    A z recenzji wychodzi na to, że lepiej przeczytać "Trawę" Sheri S. Tepper ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tytuł wziął się prawdopodobnie z samej końcówki dzieła:

      "Źdźbła wysokiej trawy chwiały się wokół łagodnie, rzucone na zakrwawiony ofiarą nowego dnia firmament. Nowy dzień... i trawa... Jakby była zrośnięta z niebem lub wyrastała z niego, trawa niebiańska, rozświetlona czerwono promieniami krwawiącego słońca. Trawa niebios zroszona krwią... Trawa niebios... Trawa..." [s. 135]

      Ale, o co może chodzić z wyrażeniem "trawa niebios" to już nie za bardzo wiem ;) Generalnie, tak jak piszesz, zdecydowanie lepszym pomysłem byłoby pewnie sięgnięcie po "Trawę" Sheri S. Tepper, ale chciałem pobawić się w odkrywcę i wyszło jak wyszło :)

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)