wtorek, 31 października 2017

Zapisane w kościach Simona Becketta




Simon Beckett



Zapisane w kościach

tytuł oryginału: Written in Bone
tłumaczenie: Jan Kraśko
cykl: Dr David Hunter (tom 2)
wydawnictwo: Amber 2014
liczba stron: 331


Jakiś czas temu przeczytałem książkę Chemia śmierci brytyjskiego dziennikarza i pisarza Simona Becketta będącą pierwszą powieścią z cyklu, którego protagonistą jest David Hunter, lekarz, patolog i antropolog sądowy. Lektura była ciekawa, aczkolwiek nie do końca mnie zachwyciła, stąd kolejny Beckett musiał trochę odleżeć, zanim po niego sięgnąłem.





David właśnie skończył badanie zwłok w Grampian Highlands w północno-wschodniej Szkocji i miał wracać do Londynu oraz swojej piękniejszej połowy, gdy poproszono go o pomoc w oględzinach spalonych zwłok ujawnionych w opuszczonej chacie na Runie, zamieszkałej przez małą społeczność, najdalej na północ wysuniętej wyspie Hebrydów Zewnętrznych*. Czynności miały zająć tylko jeden dzień, ale jak łatwo przewidzieć, nic nie poszło zgodnie z planem. Gdy Hunter dociera na wyspę, potężny sztorm odcina ją od świata. W dodatku... Pst!... Nie będę zdradzał co dalej, gdyż oryginalna fabuła, napięcie i niepowtarzalna atmosfera są wielkimi atutami powieści. Książka wciąga i naprawdę trudno się od niej oderwać. Nie sposób przewidzieć przed czasem kto i dlaczego, a autor nie musi się uciekać do nieczystych sztuczek. Czytelnik dysponuje całą wiedzą, jaką uzyskują prowadzący śledztwo, ale nikt nie ma szans być mądrzejszym niż protagonista, który też błądzi po omacku, momentami nawet dosłownie. A epilog! – Naprawdę mocny i zaskakujący.

Może powieść nie ma w sobie wielkich wartości, nawet nie bardzo przybliży nam jakiekolwiek problemy kryminalistyczne czy antropologiczne, ale ten klimat, ta atmosfera! Bardzo noir, bardzo thrillerowy kryminał w niezwykle ciekawym entourage'u Runy – miejsca, w którym raczej niewielu z nas chciałoby zostać na dłużej.

W trakcie lektury, już dość szybko, zacząłem mieć wrażenie, iż skądś to znam. Ponieważ ekranizacji nie było, więc wychodziło mi na to, że już musiałem tego Becketta poznać, możliwe, że zanim zacząłem pisać recenzje. Pewne elementy przypominały mi się w trakcie czytania „przed czasem”, ale mimo tych podpowiedzi ani nie przypomniałem sobie odpowiedzi na siedem złotych pytań, ani ich nie wydedukowałem. Zakończenie było takim samym objawieniem, jakbym czytał po raz pierwszy, a to o czymś świadczy. W dodatku rozwiązanie wcale nie jest wydumane, mieści się całkowicie w granicach rozsądku i przekonujących związków motyw-przyczyna-skutek.

Jak wspomniałem, wiedzy wielkiej ani innych wartości poza krajoznawczymi z lektury nie wyniesiecie. No, chyba, że ktoś pierwszy raz chce liznąć temat zachowania się ciała ludzkiego w wysokich temperaturach – wtedy coś tam, tak na zachętę, się dowie. Jednak jeśli szukacie świetnej rozrywki, która całkowicie oderwie Was od rzeczywistości i która nie zaśmieci umysłu, to w tej kategorii Zapisane w kościach jest pozycją z najwyższej półki. W swojej klasie, w starej skali ocen**, piąteczka z plusem! Już zapisuję w kajecie, by do Becketta za jakiś czas wrócić!


Wasz Andrew


* W rzeczywistości Nort Rona. Wyspa nie jest zamieszkana.
** 2 do 5


cykl: Dr David Hunter:
opowiadanie:

  • Dzień jak dzień (Just Another Day)
powieści:

  1. 2006: Chemia śmierci (The Chemistry of Death)
  2. 2007: Zapisane w kościach (Written in Bone)
  3. 2009: Szepty zmarłych (Whispers of the Dead)
  4. 2011: Wołanie grobu (The Calling of the Grave)
  5. 2017: Niespokojni zmarli (The Restless Dead)

3 komentarze:

  1. Początek jednej z lepszych serii książek jakie czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zupełnie nie mam ochoty ostatnio na takie książki, ale dobrze wiedzieć, że Beckett tak dobrze sobie radzi z czystą rozrywką.

    OdpowiedzUsuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)