poniedziałek, 25 września 2017

Jak się zmienia cywilizacja, czyli Dziki Paryż




Kiedy słyszę określenia typu „misja telewizji publicznej”, to śmiech pusty mnie ogarnia, a jednak, zwłaszcza w godzinach przedpołudniowych, zdarzają się tam i perełki. Trzy niedziele temu, przypadkiem, trafiłem na pierwszy odcinek dwuczęściowego filmu, którego drugą odsłonę obejrzałem w przedostatnią niedzielę. Będzie, mam nadzieję, powtarzany, więc warto o nim wspomnieć tym, którzy nie oglądali, gdyż łatwo przegapić, a byłoby szkoda.



Dziki Paryż

tytuł ang.: Paris: A Wild Story
tytuł franc.: LA PLUS BELLE VILLE DU MONDE
La Vie sauvage à Paris

twórcy: Frédéric Fougea, Anne Hidalgo, Catherine Sauvat
produkcja: Winds i inni, Wielka Brytania(?), 2016





Był czas, gdy człowiek wypierał przyrodę ze swych siedzib i ich pobliża. I truł na potęgę. I w wielu miejscach jest tak nadal. Ten film opowiada o jednym z tych rejonów, gdzie udało się te trendy odwrócić. Paryż, wielkie miasto, które kojarzy nam się z kulturą, architekturą, sztuką i tysiącem innych rzeczy, od teraz będzie mi się kojarzyć również z przyjaznym stosunkiem do przyrody, który tak naprawdę okazuje się przede wszystkim... dbałością o ludzi. Z korzyścią dla obu stron tego układu.


Synantropizacja to proces przystosowania gatunków do warunków stworzonych przez działalność człowieka. Już z samego istnienia tego słowa widać, że zarówno rośliny i grzyby, jak również zwierzęta, potrafią zamieszkać w środowisku sztucznym, nieprzyjaznym, stworzonym przez człowieka. Mamy różne stopnie tego zjawiska:

  1. synantropy właściwe – gatunki, których rozwój przebiega tylko w środowisku człowieka
  2. półsynantropy – organizmy bytujące w środowiskach zmienionych przez człowieka, ale występujące również w środowiskach naturalnych
  3. symbowile – gatunki związane ze zwierzętami hodowlanymi
  4. gatunki synantropizujące się – gatunki leśne, zasiedlające zieleń miejską.


Oczywiście najbardziej wartościowe są te ostatnie. Mogą one być nawet miernikiem jakości środowiska nie tylko z punktu widzenia zwierząt, ale i człowieka. Homo sapiens również pragnie środowiska zdrowego, w którym dobrze się będzie czuł, a na dłuższą metę nie jest dla nas zdrowa ani betonowa dżungla, ani nawet ciągnące się po horyzont dzielnice willowe, że o zatrutych rejonach przemysłowych czy rolniczych nie wspomnę. Gatunki leśne, dzikie, osiedlą się w pobliżu człowieka tylko w środowisku czystym, pozwalającym znaleźć spokojne miejsce na odpoczynek i rozród, no i oczywiście pożywienie. Człowiekowi też, jak się okazuje, lepiej się żyje, gdy mieszka w „zdrowej” okolicy. A to zdrowie obejmuje nie tylko czyste powietrze, wodę i inne podobne czynniki, ale również okoliczności wpływające na nasze zdrowie psychiczne. W tym zakresie mamy potrzeby zbliżone z dzikimi zwierzętami – pragniemy mieć dostęp do miejsc, gdzie można odpocząć, nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Niestety, wielu ludzi zmanipulowanych przez marketing przemysłu oferującego coraz to nowe imprezy, sztuczne doznania i inne podobne gadżety nie uświadamia sobie tego, i goni za przeżyciami, które można kupić, niczym kolejne samochody, komórki i inne przedmioty.


Dziki Paryż to filmowa reklama, w jak najbardziej pozytywnym rozumieniu, pokazująca wielkie miasto, które kiedyś odcięło się od przyrody, a teraz stara się jej ułatwić powrót na swój obszar. Stworzenie parków i innych dużych obszarów zielonych było ku temu pierwszym oczywistym krokiem, podobnie jak zadbanie o czystą wodę. Podjęto jednak i inne działania, jak na przykład zakaz stosowania herbicydów i pestycydów. Zaowocowało to Paryżem, którego nie znamy i się nie spodziewamy. Fenomenalne zdjęcia ukazują nam nie tylko zadziwiające procesy, o których już być może słyszeliście, jak choćby pszczelarstwo na dachach Paryża, które daje być może najlepszy miód w Europie. Kamery (jaki musieli mieć sprzęt i umiejętności – zdjęcia momentami zapierają dech w piersiach!) pokazują wiele typowo dzikich gatunków, które zadomowiły się w tym mieście. Niektóre ujęcia mogłyby być ozdobą niejednego filmu przyrodniczego kręconego w najdzikszych ostępach, gdyby nie to, że robiono je w wielkiej aglomeracji miejskiej.


Mnie najbardziej zaskoczyły dziko żyjące w Paryżu jedwabniki, najbardziej podobały mi się filmowe opowieści o sokołach wędrownych zamieszkałych między innymi na wieży Eiffla, a najciekawszy był sabat sumów w Tamizie. Naprawdę – można zrobić piękny, fascynujący film przyrodniczy nie ruszając się z Paryża! I tylko ten niesmak po seansie, gdy wyglądam przez okno i widzę, jak u nas nawet na placu zabaw dla dzieci, zamiast podkaszarki używa się herbicydów...


Wasz Andrew

4 komentarze:

  1. Swego czasu czytałem w Polityce ciekawy artykuł o zwierzętach przystosowujących się do życia w mieście. Zdziwiło mnie zwłaszcza to, że niektóre przez takie zmiany były klasyfikowane po pewnym czasie jako odrębny gatunek... albo podgatunek... nie wiem, nie znam się na taksonomii, ale w każdym bądź razie wyodrębniały się od tego "oryginalnego".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi gatunkami, to są niezwykle interesujące tematy. Polecam jako ciekawostkę artykuł Skandalistka żaba wodna o zamieszaniu, jakie wprowadziły badania naszego rodaka profesora Leszka Bergera.

      Usuń
  2. Ha, ciekawe kiedy nasi politycy oraz rodzimi deweloperzy dojdą do podobnych wniosków (że człowiekowi żyje i funkcjonuje się zdecydowanie lepiej w środowisku nieskażonym, pełnym zieleni i przestrzeni). Póki co u nas króluje zasada maksymalnej kompresji - im większy ścisk, tym większy zysk.

    OdpowiedzUsuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)