piątek, 27 stycznia 2017

Masahiko Shimada "Wyrok śmierci na życzenie" - O możności samodecydowania

Wyrok śmierci na życzenie

Masahiko Shimada

Tytuł oryginału: Jiyu Shikei
Tłumaczenie: Barbara Słomka
Wydawnictwo: Dialog
Liczba stron: 348
 
 
 
 
W tym kraju od najdawniejszych czasów śmierć samobójcza jest po prostu formą, nie trzeba wcale mieć motywacji, powodów ani czuć się winnym, żeby się zabić. Ci, co żegnają odchodzącego na tamten świat, też specjalnie nie próbują dociec, dlaczego tak się stało, tylko zgodnie z obowiązującą formą odprawiają obrządki żałobne. Owszem, w niektórych kręgach z lubością roztrząsa się koncepcję śmierci, ale to nie kręgi umierają, tylko poszczególni ludzie. Ludzie mogą mówić, co im się podoba, tylko dlatego że żyją. Dopóki żyją, mogą rozpaczać nad bezsensownością takiej śmierci, mogą próbować zgłębić jej istotę. Umarli zaś milczą. Żywym nikt nie zabroni traktować ich milczenia jako ironii lub żartu. Podobnie jak umierającym nikt nie zabrania umierać. Samobójstwo to czysta forma [1]. Ale czy tę czystą formę można jakoś napełnić treścią? Wydaje się, że właśnie na to pytanie stara się odpowiedzieć główny bohater powieści Wyrok śmierci na życzenie, książki autorstwa Masahiko Shimady, z której pochodzi przytoczony cytat.

Protagonista, Yoshio Kita to młody człowiek, który pewnego dnia postanawia umrzeć. Wychodząc z założenia, że od samego początku wiadomo, skąd wzięliśmy się i do jakiego końca zmierzamy [2], Yoshio podejmuje decyzję, by samemu wyznaczyć datę oraz sposób swojej śmierci. Odwołując się do analogii 7 dni, których wg Biblii Jahwe potrzebował, by stworzyć świat, mężczyzna dochodzi do wniosku, że siedem dni to wystarczająca ilość czasu, by zamknąć wszelki ziemskie sprawy. Kita decyduje się, by przeżyć sensownie i efektywnie pozostałe mu chwile [3] – wiąże się to z realizacją od dawna pielęgnowanych fantazji, wyrastających na pulchnej glebie rzeczy zakazanych, niedozwolonych czy niemoralnych, ale także z folgowaniem sobie poprzez drobne przyjemności i stosunkowo proste uciechy. Ponieważ to decyzja o pozbawieniu się życia przychodzi pierwsza, Yoshio potrzebuje czasu do namysłu, by zastanowić się nad swoimi marzeniami i planami, które warto by przybrać szatami realności. Wyznaczony okres okazuje się bardzo płodny w rozważania i refleksje, poświęcone głównie sensowi ludzkiej egzystencji, ale to także czas niezwykłych przygód i równie nieszablonowych postaci, które zjawiają się na życiowej ścieżce młodzieńca. Zdradzenie się ze swoimi zamierzeniami przypadkowo poznanemu mężczyźnie otwiera puszkę Pandory, w rezultacie czego sytuacja, której panem był Yoshio stopniowo wymyka mu się spod kontroli.

Protagonista przekonuje się, że człowiek to istota społeczna, która chcąc czy nie chcąc musi wchodzić w interakcje z innymi. Bańka anonimowości i samotności jest skorupą, którą bardzo łatwo roztrzaskać, tym bardziej, że nasza współczesność przesycona jest pogonią za rzeczami epatującymi – każdy temat przyciągający i przykuwający chociaż na moment ludzką uwagę jest dobry, bowiem w parze z atencją idą pieniądze. Pod tym kątem książka Masashiko Shimady ciekawie uświadamia, że nie istnieje pole ludzkiej działalności, które pośrednio lub bezpośrednio nie wiązałoby się z mamoną i jej toksycznym wpływem. Nawet śmierć jest potencjalnym źródłem dochodu, jeśli tylko dobrze wykorzystać drzemiące w niej możliwości. Na własnej skórze doświadcza tego Yoshio Kita, który odkrywa sieć odnóg biznesu kręcącego się wokół zgonu – telewizja, firmy ubezpieczeniowe, transplantacja organów, itd. Masashiko Shimada bardzo obrazowo, a przez to nieco szokująco  i bezpardonowo, udowadnia, że pieniądz tak mocno wrósł w naszą cywilizację, że niezależnie od tego czy się nam to podoba, czy nie, towarzyszy nam na każdym kroku naszej ziemskiej bytności. To właśnie pieniądz okazuje się gwałcicielem naruszającym duchowy spokój Yoshio Kity (spokój wynikający z podjęcia ostatecznego postanowienia) – jako człowiek z wyrokiem śmierci na życzenie (etymologia tytułu jest znacznie bardziej rozbudowana, ale jej przytoczenie wiązałoby się ze zdradzeniem zbyt wielu interesujących szczegółów fabuły), protagonista nie może odpędzić się od całego roju osobników, zakłócających jego prywatną przestrzeń.

Książka Masashiko Shimady bardzo dobrze uzmysławia, jak kapryśna i przewrotna potrafi być fortuna. Główny bohater, dotychczas wegetujący gdzieś na marginesie powszechnej świadomości, planuje permanentnie odsunąć się od społeczeństwa i tuż po tych drastycznych ustaleniach, przy bardzo niewielkim udziale własnym zostaje omotany całą siecią lepkich i niebezpiecznych relacji, uniemożliwiających wprowadzenie w życie swoich koncepcji. Zatem Yoshio Kita znajduje się w dokładnie przeciwstawnym położeniu niż choćby protagoniści dzieł Kōbō Abe, którzy na ogół zostają wypchnięci poza granice świata, do jakiego wkraczają, nie będąc w stanie przyswoić sobie jego zasad. Wspólnym elementem jest natomiast próba ubezwłasnowolnienia niepokornych jednostek, usiłujących wyrwać się z kieratu większości. Gdyby przyjąć, że owa większość jest uosobieniem złośliwego losu, bezczelnie chichrającego sobie z naszej ludzkiej nieporadności, utwór można potraktować jako konstatację, że życie ludzkie to ciąg nieustannych psikusów, płatanych nam, śmiertelnikom, przez siły pozostające poza naszą kontrolą. Z tego względy nigdy nie powinniśmy pławić się w blasku chwały i miłośni własnej, wynikających z przeświadczenia, że w pełni panujemy nad zachodzącymi wokół nas wydarzeniami, bowiem na ogół właśnie wtedy w sposób zupełnie niespodziewany nasza egzystencja zostaje wywrócona do góry nogami, a my sami okazujemy się jedynie pyłkami, targanymi wichrami kapryśnego fatum.

Pozycja Masashiko Shimady kojarzy się również z prozą Harukiego Murakamiego. Podobieństwo przejawia się przede wszystkim w kreacji głównego bohatera, bowiem zarówno w przypadku Wyroku śmierci na życzenie jak i dzieł Murakamiego jest on szarym osobnikiem, który niczym szczególnym nie wyróżnia się z otaczającego go tłumu. Jedyną cechą, jaką można uznać za godną uwagi jest zdolność wysłuchiwania innych – Yoshio Kita, tak jak Tōru Okada (Kronika ptaka nakręcacza) czy narrator znany z tetralogii Szczura (w skład której wchodzą Słuchaj pieśni wiatru. Flipper roku 1973, Przygoda z owcą oraz Tańcz, tańcz, tańcz) to mężczyzna zbierający cudze historie, rodzaj naczynia, do którego inni wlewają swoje opowieści. Monotonia egzystencji protagonisty zostaje przerwana w chwili, gdy z budowli nudy i powtarzalności zostaje wyciągnięty przypadkowy element. Dla Tōru Okady jest to zniknięcie kota, dla bohatera Przygody z owcą – przysłanie pocztówki z odległej wyspy Hokkaido od dawnego przyjaciela, a w sytuacji Yoshio Kity jest to wydany na siebie wyrok śmierci. Zmiany wywołują lawinę wydarzeń, które przenoszą czytelnika w świat przywodzący na myśl ułudę, miraż, fantasmagorię.

Wyrok śmierci na życzenie to pozycja, która bardzo dobrze ukazuje prawdę, że pieniądz uprzedmiotawia. Społeczeństwo konsumpcyjne pełne jest ludzi, którzy sprzedają wszystko, co wpadnie im w ręce i da się sprzedać. A to, czego się nie da sprzedać, ma (…) również swoją cenę [4]. Doznania duchowe, rozważania metafizyczne zastąpione zostają płytkim hedonizmem, biernym przyjmowaniem bełkotliwej papki sloganów i prymitywnych bodźców, zaspokajających najniższe potrzeby. Zaplątanie się w pajęczynę tego typu relacji skutkuje tym, że człowiek zyskuje pozorną wolność i niezależność, które jednak szybko rozwiewają się niczym dym, gdy tylko przestaje się przestrzegać uświęconych przez tradycję zasad i konwenansów.

Reasumując Wyrok śmierci na życzenie to pełna humoru i naznaczona absurdem fantasmagoryczna opowieść o człowieku, który pragnie dokonać swoistej ekspiacji poprzez odebranie sobie życia. Książka pozwala spojrzeć na samobójstwo z zupełnie innej niż europejska perspektywy, co umożliwia głębsze wniknięcie w meandry japońskiej kultury. Dzięki powieści Shimady czytelnik może dostrzec wielowymiarowość śmierci zadanej sobie z własnej ręki, która jawi się jako forma oczyszczenia, wyraz niezależności (choćby pozornej) czy akt buntu i oporu wobec tłamszącej woli ogółu.


[1] Masahiko Shimada, Wyrok śmierci na życzenie, przeł. Barbara Słomka, Wydawnictwo Akademickie Dialog, Warszawa 2004, s. 10
[2] Tamże, s. 8
[3] Tamże, s. 12
[4] Tamże, s. 129
 

10 komentarzy:

  1. Hm... Przyznam się do tego, że kiedy czasem tutaj zaglądam, żeby zobaczyć, czy pojawiła się jakaś następna japońska pozycja to wychodzę z bloga poirytowana. A to dlatego, że zawsze coś znajduję, czytam, zostaję zainteresowana i dopisuję to do swojej listy "Chciałabym to przeczytać". Moja lista rośnie zamiast maleć, a mimo to zaglądam tu znowu. Tym razem nie jest inaczej.
    Spotkałam się z opinią, że japońska kultura jest bardzo mroczna właśnie przez to, że tyle uwagi poświęca tematowi śmierci. Słusznie zauważyłeś, że Japończycy inaczej na nią patrzą i nie jest ona obarczona bólem, grzechem, potępieniem i całym arsenałem innych negatywnych skojarzeń. To po prostu etap życia, ostatni etap. Nie chciałabym, żeby źle to zabrzmiało, ale to taka "wisienka na torcie". Stąd tradycja seppuku, które było honorową formą zakończenia życia, lepszą od upokarzającej choroby, czy upodlającej kary za niedokonane przewinienia.
    Mając to na względzie książka o której piszesz nie wydaje mi się mroczna (przynajmniej nie przez podjęcie decyzji o odebraniu sobie życia) i wydaje mi się bardzo interesująca ze względu na traktowanie o władzy pieniądza. Niestety dopisuję ją do listy... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, jeśli chodzi o książki japońskie, to ja z przyjemnością wydłużam swoją listę pozycji do przeczytania - wyszedłem z założenia, że chcę poznać tak wiele powieści, ile tylko zdołam. Ale jeśli takową sytuację rozpatrzeć w kontekście literatury w ogóle, to również odczuwam podobne podrażnienie - lektur, godnych uwagi coraz więcej, a czasu coraz mniej :)

      A wracając do Wyroku śmierci na życzenie to powieść zdecydowanie warta uwagi - z jednej strony sporo jest w niej o śmierci, z drugiej to taka pozycja japońska sensu stricte, jeśli chodzi o formą (z niejasnym, raczej otwartym zakończeniem).

      Usuń
  2. Bardzo lubię w książkach Murakamiego tych szarych i zwyczajnych bohaterów, więc i Masashiko Shimady wydaje mi się interesujący. Niewiele wiem na temat japońskiego spojrzenia na śmierć, czy samobójstwo, dlatego "Wyrok śmierci na życzenie" mnie zaintrygował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Shimada może nie ma tak lekkiego pióra jak Murakami, ale przygody, które spotykają bohatera jego powieści są równie niezwykłe, co perypetie protagonistów utworów Murakamiego.

      Usuń
  3. Chciałam napisać, że chyba jeszcze nie spotkałam się z powieścią, która zaczynałaby się od tego, że bohater postanawia popełnić samobójstwo, ale okazuje się, że jednak tak. Niemniej jest to bardzo ciekawy pomysł a to, że wydźwięk tej powieści, z tego, co wyczytuję u Ciebie, jest skierowany na pieniądz i to, że wszystko jest na sprzedaż zupełnie dla mnie zaskakujący. Naprawdę nie spodziewałam się, że ta historia pójdzie w tę właśnie stronę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy byłabyś tak uprzejma i zdradziła tytuł powieści, o której piszesz?

      A co do książki Shimady, to rzeczywiście akcja podąża w niej bardzo ciekawymi torami, umożliwiającymi dostrzeżenie, w jak wiele dziedzin naszego życia wkradł się pieniądz. Bardzo wiele rzeczy podporządkowanych jest mamonie, która w ogromny sposób wpływa na sam sposób postrzegania przez nas świata :)

      Usuń
  4. To z pewnością nic, co by mogło Ciebie zainteresować. Bo twórczość Pabla Coehlo może wydać się fascynująca na początku czytelniczych poszukiwań. Ale miałam na myśli jego "Weronika postanawia umrzeć".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, na początku studiów, kiedy nie mogłem pozwolić sobie, by nabywać książki, często pożyczałem różne pozycje od koleżanki, która była miłośniczką prozy Coelho. Nie jestem pewny, ale możliwe, że "Weronikę ..." także przeczytałem :)

      Usuń
  5. Motyw samobójstwa jest bardzo nośny literacko, ale japońska kultura ma do niego bardzo odmienne podejście od tego znanego znam. Ciekawe jakie jest źródło tej odmienności.

    Dodam też, że skojarzył mi się "Wilk stepowy". Jedną z ostatnich rzeczy trzymających Harry'ego przy życiu była świadomość tego, że może sam je zakończyć, gdy zechce. Bardzo lubię ten paradoks.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnic w podejściu do aktu odebrania sobie życia należy doszukiwać się chyba w kulturze i religii. Samobójstwo wg religii chrześcijańskich to b. ciężki grzech, a wg buddyzmu nie jest już ono obarczono tak poważnym jarzmem. Ponadto w wyższych klasach od dawien dawna samobójstwo to swoisty akt honoru - seppuku to możliwość oczyszczenia się z hańbiących zarzutów.

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)