piątek, 10 czerwca 2016

Groza egzystencji, czyli "Życie szaleńca" R. Akugatawy

Życie szaleńca

Ryūnosuke Akutagawa

Tłumaczenie: Mikołaj Melanowicz
Wydawnictwo: Dialog
Liczba stron: 158
 
 
 
 
 
Kenzaburō Ōe, wybitny japoński pisarz, na łamach zbioru reportaży i esejów zebranych pod zbiorczym tytułem Hiroshima notes, stwierdza naród japoński doznał łaski nie bycia krajem chrześcijańskim. Owo szczęście, wg noblisty z Kraju Kwitnącej Wiśni, sprowadza się do faktu, że akt samobójstwa nie jest obciążony piętnem grzechu śmiertelnego (tak jak ma to miejsce w przypadku religii chrześcijańskiej). Na skutek tego, w państwach takich jak Japonia, odebrane sobie życia nie jest postrzegane jako moralne wykroczenie, co w sytuacjach ostatecznych daje człowiekowi dodatkowy wachlarz możliwości. Śmierć zadana sobie własną ręką jest całkiem popularnym rozwiązaniem i widać to dobrze choćby na przykładzie japońskich mistrzów pióra. Z własnej woli świat doczesny opuścili Yukio Mishima, Yasunari Kawabata, Misao Fujimura, Osamu Dazai, Tamiki Hara czy Ryūnosuke Akutagawa. Ostatni z wymienionych artystów (1892 – 1927) uchodzi za jednego z najwybitniejszych przedstawicieli japońskiej literatury. Akutagawa jest znany jako pisarz, eseista, dramaturg oraz nowelista. Polski czytelnik ma okazję zapoznać się dorobkiem tego autora głównie za sprawą opowiadań, porozsypywanych we wszelakiej maści antologiach (Ballada o Narayamie. Opowieści niesamowite z prozy japońskiej, Chrestomatia współczesnych opowiadań japońskich, Irys. Opowiadania japońskie, Niesamowite opowieści z Chin, O duchach opowieści prawdziwe). Jedyną pozycją na polskim rynku, która w pełni poświęcona jest twórczości Akutagawa, jest zbiór Życie szaleńca, opublikowany na łamach Wydawnictwa Akademickiego DIALOG.
 
Życie szaleńca to przekrojowy wybór 9 utworów Akutagawy dokonany przez czołowego polskiego japonistę, profesora Mikołaja Melanowicza, który jest również autorem krótkiego wprowadzenia, zatytułowanego Akutagawa – sumienie Japończyków.
 
Rashōmon – Brama Demonów, opowiadanie otwierające książkę (tłumaczenie prof. Mikołaja Melanowicza) to króciutka nowelka, która znakomicie uzmysławia, w jaki sposób warunki otoczenia wpływają na moralne metamorfozy człowieka. Akcja dzieła osadzona została w XII-wiecznym Kioto, u schyłku epoki Heian. Ówczesną stolicę nawiedzają klęski nieurodzaju, które doprowadzają do społecznych niepokoi i zamieszek. Miasto pogrąża się w chaosie, ulega także procesowi degeneracji i wyniszczenia – symbolem zachodzących negatywnych przemian jest tytułowa brama Rashōmon, niegdyś potężna budowla, w chwili rozpoczęcia utworu, chyląca się ku upadkowi ruina, w murach której porzucano trupy (ofiary głodu i zarazy), gdzie schronienie znajdowali złodzieje i przestępcy. Na literackiej scenie pojawia się jedynie dwójka bohaterów – sługa, który właśnie został wymówiony ze służby oraz zdesperowana staruszka, usiłująca zarobić parę groszy w sposób równie nietypowy, co przerażający – ale owa skromna obsada w zupełności wystarcza do tego, by uświadomić czytelnikowi, że opór oraz obrzydzenie wobec zła szybko kruszeją w obliczu ekstremalnych okoliczności. Istnieją bowiem sytuacje, wobec których bardzo niewielu osobników potrafi dostrzec jakąkolwiek możliwość wyboru w kwestii własnego postępowania.
 
Pasja twórcza w przekładzie Bożeny Kukuc to wycinek z życia Kyokuteia Bakina (1767 – 1848), japońskiego pisarza, uczonego, krytyka literackiego, pamiętnikarza oraz poety haiku. Za największe osiągnięcie tego artysty z okresu Edo uchodzi dzieło  Nansō Satomi Hakkenden (Nansō Satomi czyli biografie ośmiu psów), będące jedną z najdłuższych powieści – utwór pisany przez 27 lat liczy sobie 106 tomików. Akcja Pasji twórcza rozgrywa się pewnego jesiennego przedpołudnia, drugiego roku ery Tempō (1831 r.) – czytelnik uzyskuje sposobność, by podejrzeć pisarza w trakcie pracy nad wspomnianym opus magnum. Opowiadanie Akutagawy, jedno dłuższych w całym zbiorze, koncentruje się na zagadnieniach związanych z aktem artystycznej kreacji. Na warsztat wzięty zostaje literacki demiurg oraz towarzyszące mu rozterki, wątpliwości oraz dylematy, wynikające zarówno z twórczej działalności jak i będące efektem prozy dnia codziennego. Rozważania nad rolą pisarza (koncentrowanie się na współczesności, komentowanie bieżących wydarzeń w maskach efektownych metafor, inteligentnych aluzji bądź prowokacyjnych, ledwie zawoalowanych odniesień czy bardziej poruszanie kwestii fundamentalnych, nierozerwalnie związanych z ludzką psychiką), konieczność i umiejętność mierzenia się z krytyką (którą nie zawsze łatwo jest odróżnić od zwykłego krytykanctwa, podszytego zazdrością i bazującego na prostactwu, prymitywności i ordynarności), nieustanny byt w ruchu (z uwagi na fakt bycia wciśniętym pomiędzy uznanych klasyków a napierających i zdolnych następców) czy wreszcie presja, by sprostać ciążącym oczekiwaniom, udowodnić wartość swojej sztuki i potwierdzić literacki kunszt – oto rzeczy, z którymi mierzy się Kyokutei Bakin. Można odnieść wrażenie, że Pasja twórcza to próba ukazania tlącego się w umyśle artysty wewnętrznego płomienia, wybuchającego od czasu do czasu żywym ogniem. Utwór pokazuje również jak niewiele potrzeba, aby pogląd, że życie to niekończące się pasmo męczących i wyczerpujących doświadczeń, obrócił się w perzynę, ustępując miejsca dziecięcej wręcz radości towarzyszącej możliwości oddania się zajęciu, przynoszącemu satysfakcję oraz spełnienie.
 
Pajęcza nić (translacja prof. Wiesława Kotańskiego) oraz Wierność Biseia (prof. Mikołaj Melanowicz) to zdecydowanie najkrótsze dzieła w prezentowanym zbiorze. Pierwsza z miniaturek to rodzaj przypowieści, która przedstawia zasadę działania karmy, tzn. każde działanie posiada swój skutek – dobre czyny wracają w postaci szczęścia, z kolei złe –  jako cierpienie. Parabola odznacza się dość optymistyczną wymową, podkreśla bowiem, że nawet z pozoru najbłahsze akty miłosierdzia zostaną dostrzeżone, tyle, że ich pozytywne skutki bardzo łatwo można zaprzepaścić przez egoizm, okrucieństwo bądź zawiść. Na osobną uwagę zasługuje odmalowany w utworze obraz piekła, który przywodzi na myśl inne opowiadanie Akutagawy – Piekieł wizerunek niezwykły z antologii Ballada o Narayamie. Opowieści niesamowite z prozy japońskiej. Wierność Biseia to swoista deklaracja samego autora, będąca jednocześnie wielkim znakiem zapytania: czy lepiej jest cierpliwie, wręcz uparcie czekać (bądź dążyć do obranego celu), nawet jeśliby wiązało się to z pogrążeniem w zwodniczym urojeniu, czy też należy wziąć sprawy w swoje ręce i oddać się działaniom, niekiedy równoznacznym z ustąpieniem, poddaniem się, częściową rezygnacją z własnej filozofii? W końcu oczekiwanie to bezruch, a bezruch to bierność, marazm, śmierć.
 
Kolejna pozycja w przekładzie profesora Melanowicza to Pejzaż jesienny. Tematyka zbliżona jest do przytoczonego opowiadania Piekieł wizerunek niezwykły, pochodzącego z antologii Ballada o Narayamie. Opowieści niesamowite z prozy japońskiej, będącego historią powstania najznamienitszego dzieła pewnego malarskiego wirtuoza. W Pejzażu jesiennym pierwszoplanowymi bohaterami także są mistrzowie pędzla (XVII-wieczni malarze z epoki Edo: Wang Shih-ku oraz Yün Nan-t’ien), a centralnym punktem utworu  jest obraz, tytułowy Jesienny pejzaż. To tajemnicze, na poły legendarne dzieło, nieuchwytne niczym mgła, według opinii tych, którzy mieli okazję go podziwiać promienieje tak intensywnym pięknem, że otaczająca widza rzeczywistość staje się jakby mniej realna, ustępując pola tej wykreowanej przez artystę. Utwór mimo skromnych rozmiarów jest bardzo zajmujący i w oryginalny sposób porusza kwestię obiektywności prawdy oraz istnienia, bytowania – w powietrzu zdaje się krążyć pytanie, czy materialna otoczka danego przedmiotu jest nieodzowną składową jego egzystencji?
 
Opowiadania Dług wdzięczności (tłumaczenie Krystyny Okazaki) oraz W gąszczu (prof. Mikołaj Melanowicz) zostały zbudowane w oparciu o podobną koncepcję – oba utworu napisane są w formie wyznania. W pierwszym przypadku czytelnik zapoznaje się ze spowiedziami trójki bohaterów na podstawie których wyłania się portret zdarzenia, wzbogacanego o coraz bardziej dramatyczne i zaskakujące szczegóły. Dzieło ciekawie odmalowuje zasadę, że każdej akcji towarzyszy reakcja, a ludzki byt to ciąg powiązanych ze sobą faktów, które wzajemnie na siebie wpływają i oddziałują, prowadząc niekiedy to powstania niezwykle skomplikowanych budowli. Podobną strukturę posiada W gąszczu, będące zapisem zeznań świadków w sprawie popełnionej zbrodni. O ile jednak w przypadku Długu wdzięczności kolejne konfesje okazywały się brakującym puzzlem układanki, pozwalającym zestawić pozostałe elementy w logiczną i zazębiającą się całość, o tyle następujące po sobie relacje protagonistów W gąszczu jedynie zaciemniają przebieg wydarzeń, skutecznie uniemożliwiając próby jego odtworzenia. Pozycja ta bardzo dobrze potwierdza słowa marszałka Piłsudskiego, który w dosadnie skonstatował, że racja jest jak dupa, każdy ma swoją. Tendencja do interpretowania przypadków wyłącznie przez pryzmat własnych doświadczeń, według subiektywnych wzorców, chęć przedstawienia własnej osoby w jak najlepszym świetle i towarzysząca jej skłonność do pomijania niewygodnych faktów, skutkują bardzo różnorodnymi obrazami portretującymi te same sytuacje. Warto jeszcze podkreślić, że Dług wdzięczności oraz W gąszczu pozwalają zrozumieć polskiemu czytelnikowi, jak istotną rolę w kulturze japońskiej odgrywa honor (prywatny oraz rodowy) oraz poczucie własnej godności. Z kwestii bardziej uniwersalnych podjęto temat chciwości, zazdrości czy perwersyjnej wręcz przyjemności odczuwanej z racji niedoli i nieszczęść innych. Ponadto akcja Długu wdzięczności osadzona została w bardzo interesującym okresie – w XVII wieku, tuż przed wprowadzeniem polityki sakoku (polityka zamkniętego kraju, o której szerzej pisałem przy okazji lektury dzieła Milczenie pióra Endō Shūsaku). Japonia podejmuje wówczas pierwsze próby kontaktu ze światem zewnętrznym, które skutkują ożywionym handlem oraz próbami zakorzenienia religii chrześcijańskiej w Kraju Kwitnącej Wiśni.
 
W krainie wodników (Mikołaj Melanowicz) to opowiadanie, które po raz pierwszy zostało opublikowane w Polsce w roku 1963. Dzieło wydano pod tytułem Kappy na łamach PIWu w ramach serii Biblioteka Jednorożca. Pozycja nawiązuje do wierzeń i tradycji japońskiej, wedle których kappa, określana też mianem kawatarō jest złośliwym wodnym demonem. Charakterystyka tych stworzeń jest bardzo zbliżona do słowiańskich utopców – obie istoty zamieszkiwały wodne akweny, przejawiały tendencję do krzywdzenia oraz nękania ludzi. Kappy bywały oskarżane o gwałcenie kobiet, porywanie dzieci, topienie samotnych bądź zbłąkanych wędrowców oraz wszelakiej maści psoty i figle. W krainie wodników odznacza się interesującą formą, bowiem stanowi zapis opowieści pacjenta zakładu dla umysłowo chorych. Trzydziestokilkuletni mężczyzna, zdradzający pewne podobieństwo do samego Akutagawy, snuje historię, wedle której, na skutek przypadku oraz szczęśliwego splotu okoliczności trafił on do krainy kapp. Środowisko, w którym znalazł się bohater jest zaskakująco podobne do ówczesnego społeczeństwa japońskiego – domy, fabryki, książki, prasa, koncerty, zaawansowane technologie, wszystko to znajdziemy pośród kapp. Ta zbieżność kappowskiej rzeczywistości, dość paradoksalnie, znakomicie podkreśla i uwypukla różnice pomiędzy obyczajami i tradycjami obu światów. Państwo kapp można zatem potraktować jako karykaturę i drwinę z ludzkich zachowań – jest ono niczym krzywe zwierciadło, w którym odbijają się człowiecze przywary, odtwarzane w dziwacznych i zdeformowanych kształtach. W krainie wodników, mimo stosunkowo skromnej objętości porusza szereg intrygujących zagadnień, z których wiele dotyczy sztuki, filozofii, kontaktów międzyludzkich czy gospodarki. Dzieło jest również wyrazem tęsknoty do prywatnego wycinka realności, w którym można schronić się przed dręczącym otoczeniem i nużącą codziennością.
 
Życie pewnego szaleńca (Mikołaj Melanowicz) to sekwencja migawek, pojedynczych scen, ulotnych impresji, zbiór autobiograficznych obrazków. Utwór, napisany na kilka tygodni przed samobójczą śmiercią Akutagawy, przypomina barwny kolaż, w skład którego wchodzą refleksje dotyczące filozofii oraz artystycznej działalności, przemyślenia i retrospekcje związane z rodziną czy przelotnymi miłostkami oraz zrodzone pod wpływem chwili wnioski wynikające z przypadkowych obserwacji. 51 krótkich epizodów napisanych z perspektywy trzecioosobowego narratora, przypominających filmowe kadry, przesyconych jest odorem śmierci – pozycja ta świetnie naświetla niedopasowanie Akutagawy do otaczającego go świata.
 
Życie szaleńca jako całość jawi się jako bardzo wartościowa pozycja, która pozwala zagłębić się w  rzeczywistość kreowaną przez Ryūnosuke Akutagawę. Nie jest to świat przyjazny – dominują tu poczucie samotności, wyobcowania, niekompletności, odmienności, lęk przed szaleństwem; nierzadkie są relatywizm moralny, niestałość, względność – jednak z pewnością umożliwia on lepsze poznanie samego artysty i zrozumienie jego dorobku. Zbiór jest pozycją dość zróżnicowaną, co dobrze ukazuje jak bogatym warsztatem mógł poszczycić się Akutagawa. Materiały historyczne, kroniki oraz pamiętniki, ludowe podania, legendy i baśnie, wątki autobiograficzne, wyrywki z własnego żywota – japoński pisarz z chęcią sięgał po najróżniejsze surowce, które służyły do budowania krótkich i niepowtarzalnych dzieł.
 
Reasumując, Życie szaleńca to obowiązkowa lektura dla fanów Ryūnosuke Akutagawy jak również dla miłośników literatury japońskiej. Zbiór to zarówno przejmujący portret człowieka na skraju nerwowego załamania, egzystującego w ciągłym rozdarciu pomiędzy wzniosłym światem idei a przytłaczającą rutyną, jak również podróż do tych zakątków człowieczego umysłu, które na co dzień pozostają głęboko ukryte przed światłem dziennym.

Wasz Ambrose


Życie szaleńca i inne opowiadania [Ryūnosuke Akutagawa]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
 

11 komentarzy:

  1. Chyba tkwi we mnie mocno chrześcijański rdzeń, bo gdy przeczytałam o samobójstwie, który daje "wachlarz możliwości" - przeszedł mi po plecach dreszcz... Faktycznie, u nas temat mocno kontrowersyjny... A tematyka opowiadań ciekawa, jak zwykle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W chrześcijaństwie samobójstwo jest jak najbardziej pożądane, a nawet może prowadzić do świętości, tylko metoda musi być odpowiednia ;)

      Usuń
    2. Ha, Andrew pisząc o samobójstwie miałem na myśli akt odebrania sobie życia własnymi rękami. Przypadek, o którym piszesz jest bardziej subtelny, chociaż rozumiem, co masz na myśli. Ale dla lepszego zobrazowania sytuacji podam jeszcze kontekst wypowiedzi Kenzaburō Ōe - goszcząc w Hiroszimie, japoński noblista poznał historię kobiety, która niedawno pochowała swojego młodego męża. Ów mężczyzna przetrwał wybuch atomowy, ale po kilku latach w jego organizmie rozwinął się rak. Znając już wyrok ostatnie kilka lat życia postanowił spędzić jak najbardziej intensywnie - udało mu się znaleźć pracę, którą wykonywał z ogromną radością, spotkał też kobietę, która mimo iż była świadoma, że nie pozostało mu zbyt wiele czasu na tym świecie, postanowiła wyjść za niego za mąż. Wkrótce po śmierci ukochanego, młoda kobieta również odebrała sobie życie i właśnie w odniesieniu do decyzji tej dziewczyny Kenzaburō Ōe stwierdził, że mentalność japońska nie jest obciążona "grzechem samobójstwa".

      Usuń
    3. Z drugiej strony grzech grzechem, a życie życiem. Każdy święty ma swoje wykręty i jakoś sobie nie przypominam, by najsłynniejszych kochanków świata zachodniego ktokolwiek rozpatrywał w kategorii grzechu samobójstwa, a tak się przecież kończy historia Romea i Julii. Zdaje się, że grzechy już od wieków są dla maluczkich, a dla wybranych od zawsze nie istnieją. Podejście Kościoła dziwnie się zmienia w stosunku np. do grzechu samobójstwa. Ta nasza moralność zawsze była podwójna, a teraz to jest jakoś wielokrotnie zmultiplikowana i grzechy są, ale zarazem jakoby ich nie było. Trudno więc porównywać to z kulturami, gdzie ten relatywizm wydaje się dużo mniejszy.

      Usuń
  2. Krótko mówiąc: azjatycki spleen... Podobne do Ōe podejście w kwestii samobójstwa miał Emil Cioran, który twierdził, że jest ono decyzją i że przy życiu trzymała go, paradoksalnie, właśnie ta wyzwalająca możliwość zakończenia ziemskiej przygody w dowolnej, wybranej przez samego siebie chwili.
    Podziwiam za tak dokładne opisanie wszystkich opowiadań - kilka recenzji w jednej! A same opowiadania wydają się być bardzo poetyckie, pełne namysłu nad życiem. Szczególnie zaintrygował mnie "Pejzaż jesienny" - opowiadanie, którego bohaterem jest obraz. Ale to pewnie dlatego, że sama niedawno skończyłam czytać pewną powieść o - między innymi - sztuce i obrazach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, Ōe chyba niezbyt przyłożył się do tematu. Tok myślenia o samobójstwie podobny do polskiego myślenia o ubezpieczeniach. "Teraz jest mi dobrze, więc się nie zabiję/ubezpieczę; zawsze zdążę.". Sęk w tym, że udaru, wypadku lub innego niespodziewanego zdarzenia z definicji nie da się zaplanować ani przewidzieć, a jak jesteś na przykład sparaliżowany, to samobójstwo jest trudne do przeprowadzenia, podobnie jak ubezpieczenie się po czasie.

      Usuń
    2. Marto, "Pejzaż jesienny" to moim zdaniem jedno z lepszych opowiadań w tym zbiorze. Z kolei cały zbiór to dobra okazja, żeby podejrzeć warsztat pisarski Akugatawy.
      Ha, wydaje się, że Cioran miał bardzo podobne podejście do samobójstwa do Azjatów.

      Andrew, ale samobójstwo nie zawsze musi wiązać się z nieuleczalną chorobą, paraliżem czy czymkolwiek w tym rodzaju. Akt odebrania sobie życia jest traktowany jako możliwość dobrowolnego odejścia z tego świata w momencie, kiedy człowiek dochodzi do wniosku, że z psychicznego punktu widzenia brakuje mu sił, by na nim dalej egzystować.

      Usuń
    3. Tak, rozumiem, o co Ci chodzi, ale to też nie jest takie proste. Jeśli ktoś z powodu swego stanu psychicznego decyduje się na odejście z tego świata, w sytuacji, gdy „obiektywnie racjonalnych” przesłanek do tego nie ma, to trudno mówić o dobrowolnej decyzji, wszak to nie on podejmuje decyzję, tylko jego choroba. Wystarczy niejednokrotnie podać leki albo zmienić otoczenie lub sytuację, by myśli samobójcze zniknęły. Jest to więc decyzja człowieka dobrowolna, czy nie jest? Tutaj dochodzimy do śliskiego tematu - czy człowiek ma wolną wolę, czy też jej nie ma?

      W przypadku nieuleczalnie chorych, zadłużonych, itd. temat tylko pozornie jest łatwiejszy, bo problem leży głębiej. Na przykład samobójstwo na wieść o raku wydaje się racjonalne, ale co z przypadkiem, gdy diagnoza była błędna? Albo jutro okaże się, że wynaleziono lek? Jest to własna decyzja czy wymuszona przez los? A przecież większość ludzi deklaruje, że wierzy, iż nie ma losowości, tylko Bóg, taki czy inny, i jego wszechmocna wola. Jaka jest więc wolna wola człowieka i własna decyzja, skoro można zesłać chorobę albo depresję czy inne zaburzenie psychiczne i zmusić do samobójstwa? Jest grzech, czy go nie ma? Jest dobrowolne samobójstwo czy go nie ma?

      Usuń
    4. W odpowiedzi na komentarz główny - podobne podejście miał protagonista "Wilka stepowego" Hermana Hessego. Bohater ten jest uważany za alter ego pisarza, więc można przypuszczać, że i autor uważał podobnie. Przyznam szczerze, że przemawia do mnie ta postawa i nie dziwię się rozpaczy osób, które sa pozbawione nawet tej możliwości.

      Usuń
  3. Lato tuż tuż a u Ciebie kolejna pozycja, która jakoś bardziej wpasowuje się w jesienne słoty i zimowe szarości:) I po raz kolejny jestem pełna podziwu, że możesz się w tych dołujących treściach zagłębiać bez przerw. Niemniej ta pozycja wydaje się ciekawa, choć jej przygnębiająca tematyka aktualnie mnie odrzuca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, może w ten sposób hartuję swojego ducha i uodparniam się na negatywne aspekty egzystencji :) A tak na poważnie to lubię dzieła, które koncentrują się na ludzkiej naturze. Wychodzi na to, że wielu spośród pisarzy, którzy preferowali tego typu tematykę nie było nastrojonych zbyt optymistycznie względem rodzaju ludzkiego czy też życia. Poza tym Akutagawa to bardzo popularny pisarz w Japonii, tamtejszy mistrz krótkiej formy - grzechem byłoby dla mnie nie skorzystać z możliwości bliższego obcowania z jego prozą :)

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)