piątek, 5 kwietnia 2019

Jeff VanderMeer "Zrodzony" - Granice człowieczeństwa

Zrodzony

Jeff VanderMeer

Tytuł oryginału: Borne, The Strange Bird
Tłumaczenie: Robert Waliś
Wydawnictwo: MAG
Seria: Uczta Wyobraźni
Liczba stron: 364





Jednym z obszarów działalności literatury science fiction jest futurologia. Autorzy usiłują przewidzieć jak może wyglądać przyszłość naszego gatunku, koncentrując się na aspektach zarówno technicznych jak i socjologicznych. Wśród przytaczanych wizji nie brak scenariuszy skrajnie katastroficznych, będących wynikiem ekstrapolacji obecnych tendencji ludzkiej cywilizacji do destrukcyjnej działalności, której ofiarą padają wszelkie elementy środowiska naturalnego, nie wyłączając samego człowieka. Intrygujący, a przy tym niepokojący krajobraz po kataklizmie prezentuje choćby Jeff VanderMeer (ur. 1968 r.) amerykański pisarz i scenarzysta, autor powieści Zrodzony.

Za sprawą pochodzącego z Pensylwanii artysty trafiamy do świata po apokalipsie. Już od pierwszych stron rzuceni jesteśmy w trzewia rachitycznej rzeczywistości, w której wszechobecne zniszczenia oraz zagrażające praktycznie zewsząd niebezpieczeństwo oszałamiają oraz paraliżują, tym bardziej, że zastane realia są nie tylko opresyjne, ale i zatrważająco obce. Przewodniczką po tym pulsującym grozą cmentarzysku jest Rachel, główna bohaterka i zarazem pierwszoosobowa narratorka dzieła. Ta wciąż jeszcze młoda dziewczyna, która pamięta czasy sprzed Armagedonu, żyje jako poszukiwaczka. Eksplorując ruiny i zgliszcza tego, co kiedyś było miastem, Rachel odnajduje produkty i wytwory Firmy – specjalizującej się w biotechnologii korporacji, która przyczyniła się do upadku metropolii (Ale jedną ze zbrodni, jakie Firma wyrządziła miastu, były testy biotechnologiczne prowadzone na ulicach, które zmieniły miasto w ogromne laboratorium, obecnie w połowie zniszczone, podobnie jak sama Firma [1]). Przedsiębiorstwo, które miało być nadzieją (Przez jakiś czas zapewne wydawało się, że przyniesie ocalenie miastu i jego mieszkańcom [2]) ostatecznie okazało się zgubą i gwoździem do trumny (Dla mnie Firma była białym wzdętym kleszczem na boku miasta, miejscem, które okradało nas z surowców i wprowadzało chaos [3]). Budzącym największą grozę płodem Firmy jest Mord – ogromny, kilkunastometrowy niedźwiedź posiadający zdolność do lewitacji sprawia wrażenie elementu żywcem wyjętego z absurdalnego, ale niezwykle krwawego horroru. Ale to właśnie Mord jest jednym z atrakcyjniejszych źródeł wszelakiej maści znalezisk – w gąszcz jego futra wplątuje się szereg użytecznych przedmiotów, dla których warto zaryzykować wspinaczkę po przerośniętym, śpiącym monstrum. W takich właśnie okolicznościach Rachel natrafia na tytułowego Zrodzonego – perypetie protagonistki ściśle związane z losami tajemniczej istoty stanowią kanwę fabuły utworu VanderMeera.

Zrodzony – owoc biotechnologicznej inżynierii – to stworzenie będące archetypem obcości. Już sam wygląd wymyka się ludzkiej percepcji, co uniemożliwia jednoznaczną klasyfikację (Zrodzony podobny jest do (…) mieszanki ukwiału z kałamarnicą, niczym smukły wazon pokryty falującymi kolorami, od fioletu, przez grant, po morską zieleń [4]) – ani Rachel, ani jej partner Wick (były pracownik Firmy) nie wiedzą czy organizm, z którym mają do czynienia jest zwierzęciem czy też rośliną. Pomimo wątpliwości dotyczących natury Zrodzonego, Rachel od początku otacza znajdę troskliwą opieką – można wręcz odnieść wrażenie, że stwór aktywuje w niej nie używane dotychczas instynkty macierzyńskie. Tyle, że w miarę dojrzewania Zrodzonego (a proces jest o tyle analogiczny do ludzkiego, że tytułowa istota posiada bardzo chłonny umysł, który stale karmi się wiedzą na temat otaczającego go świata), coraz bardziej uwidacznia się jego odmienność, która każde Rachel stawiać niewygodne pytania dotyczące celu, w jakim do istnienia powołany został tego typu organizm.

Rozważania dotyczące Zrodzonego stają się pretekstem do pochylenia się nad sednem człowieczeństwa. Inność tytułowego stworzenia stanowi bodziec do refleksji poświęconych różnym obliczom, jakie potrafi przyjmować ludzkość – z jednej strony okrucieństwo, zawiść, bezmyślność, złośliwość i naiwność, z drugiej zaś heroizm, zdolność do poświęcenia, empatia czy miłość. Czy któreś z tych zachowań, postaw i emocji można uważać za mniej lub bardziej ludzkie? Czy też właśnie owa niejednoznaczność i sprzeczność stanowią bogaty wachlarz, z którego czerpie nasz gatunek? A jeśli przyjąć, że sami nie jesteśmy idealni, że naszą domeną są chwile słabości, popełniane błędy oraz nieprzemyślane wybory, to czy mamy prawo, by poddawać w wątpliwość moralność, styl życia czy zasadność bytu innych organizmów, w szczególności tych, których nie znamy i nie rozumiemy? Bo przecież, gdy już zdecydujemy się na wydawanie osądów i ocen, musimy przyjąć w tym celu jakąś skalę – skąd jednak przeświadczenie, że ta, którą stosujemy na co dzień jest słuszna, efektywna, logiczna czy sprawiedliwa?

Uzupełnieniem Zrodzonego jest krótkie opowiadanie osadzone w tym samym uniwersum, zatytułowane Dziwny Ptak. Za jego sprawą Jeff VanderMeer uświadamia nam, że na ogół człowiek podchodzi do swoich dzieł bardzo nierozsądnie, nie kłopocząc się takimi kwestiami jak próba przewidzenia potencjalnych skutków wcielenia w życie danej idei. Ta lekkomyślność implikuje założenie, że bardzo podobne sytuacje będą występować w przypadku kreowania żywych organizmów. Ponadto amerykański pisarz przypomina nam, z jakim lękiem i nieufnością podchodzimy do tego, co nieznane – brak kategorii, do których moglibyśmy się odnieść, powoduje, że zupełnie nowe doświadczenia wymykają się naszemu pojmowaniu.

Powieść, z warsztatowego punktu widzenia jest napisana bardzo sprawnie – intrygująca wizja w połączeniu z plastycznym językiem skutkuje tym, że kolejne karty przewraca się z nieustannym zaciekawieniem. Ta bardzo dobra książka opowiada o ludziach usiłujących przetrwać w ekstremalnych warunkach. Jeff VanderMeer bacznie obserwuje swoich protagonistów, śledząc ich reakcje na coraz trudniejsze doznania oraz zmuszając do konfrontacji z czymś obcym, nieznanym. Jednocześnie Zrodzony to przestroga przed tym, do czego może prowadzić nieodpowiedzialne i nieprzemyślane podejście do zagadnień związanych z szeroko rozumianą bioinżynierią. Lektura godna polecenia.




[1] Jeff VanderMeer, Zrodzony, przeł. Robert Waliś, Wydawnictwo MAG, Warszawa 2018, s. 16
[2] Tamże, s. 31
[3] Tamże, s. 32
[4] Tamże, s. 13

7 komentarzy:

  1. Zapisuję na listę ;)
    Okładka niepokoi

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wg mnie okładka świetnie koreluje z treścią książki. I jest to jeden z powodów, dla których cenię sobie MAG-owską Ucztę Wyobraźni - książki wydawane są w bardzo miłym dla oka formacie.

      Usuń
  2. O - to może być coś dla mnie. Może wyjątkowo skuszę się na lekturę, która już u nas była :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekaw jestem jak Ty byś odebrał tę książkę.

      Usuń
    2. Dodałem do listy ale strasznie szybko się wydłuża :(

      Usuń
  3. Ach, Uczta Wyobraźni. I do tego Jeff VanderMee, który jest jednym z tych autorów chodzących za mną od lat wielu, ale bez konkretnego tytułu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się długo zbierałem do tego autora, ale w końcu udało mi się przełamać.

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)