czwartek, 30 listopada 2017

Cienki smok, czyli druga odsłona Larsa Lundholma




Lars Bill Lundholm

Oddech smoka. Morderstwa na Sodermalmie

tytuł oryginału: Södermalmsmorden
przełożyła Sabina Grabowska
cykl: Axel Hake (tom 2)
wydawnictwo: Filia 2015



Dobra dziewczyna, pierwsza część cyklu powieściowego o perypetiach Axela Hake, szwedzkiego komisarza z wydziału zabójstw policji w Sztokholmie, pióra Larsa Billa Lundholma, który wcześniej był znany jako scenarzysta telewizyjnej wersji przygód Wallandera (innego szwedzkiego policjanta, który rozsławił w całym świecie nazwisko swego twórcy, czyli Henninga Mankella), pomimo niedoskonałości, być może występujących tylko w polskim wydaniu, bardzo mi się spodobała. Nie było więc innego wyjścia, jak kiedyś sięgnąć po drugą powieść z serii o Axelu Hake. Ma ona tytuł Oddech smoka. Morderstwa na Sodermalmie i właśnie skończyłem jej lekturę.




poniedziałek, 27 listopada 2017

Tysiące twarzy, czyli Beksińscy Grzebałkowskiej




Beksińscy. Portret podwójny


Magdalena Grzebałkowska


wydawnictwo: Znak 2016

stron 480

Lekturą października 2017 w rawskim Dyskusyjnym Klubie Książki była biografia Beksińscy. Portret podwójny, o Zdzisławie i Tomaszu Beksińskich (ojciec i syn), pióra Magdaleny Grzebałkowskiej. Szczerze mówiąc, nie byłem tym wyborem zachwycony. Za biografiami nie przepadam, a Beksiński było dla mnie nazwiskiem obcym. Niby dużo słuchałem muzyki w radio w czasach, gdy Tomasz był prezenterem i autorem audycji muzycznych, ale widocznie nie było nam po drodze, bo akurat jego w ogóle w pamięci nie zakonotowałem. Kiedy otworzyłem i przekartkowałem książkę, kiedy obejrzałem zdjęcia zamieszczonych wybranych dzieł Zdzisława, stwierdziłem, że niektóre robią na mnie wielkie wrażenie i że już wcześniej je widziałem, ale inne kompletnie do mnie nie przemawiają, i też je wcześniej widziałem. Takich artystów nie zapisuję sobie w pamięci, raczej przechowuję w sercu emocje, jakie wywołały te ich prace, które mnie zainteresowały. Reasumując – do książki mnie nie ciągnęło i odłożyłem ją na ostatnią chwilę, która jeszcze rokowała na przeczytanie w terminie, uwzględniając objętość książki, a dokładniej faktyczną ilość tekstu w niej zawartą.




piątek, 24 listopada 2017

Margaret Atwood "Penelopiada" - Odbrązowiając, odspiżowując

Penelopiada

Margaret Atwood

Tytuł oryginału: The Penelopiad. The myth of Penelope and Odysseus
Tłumaczenie: Magdalena Konikowska
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 163
 
 
 
 
Mity, opowieści tak stare jak ludzkość, to plątanina fantazji, fikcji przemieszanych ze szczyptą autentycznych wydarzeniami w trudnych do ustalenia stosunkach. Sprawa poszukiwań ziaren prawdy w tego typu płodach to rzecz niezwykle karkołomna, jako, że u ich zarania, przekazywano je na ogół drogą ustną. W rezultacie pierwotna wersja zasłyszanej historii tonęła pod kolejnymi warstwami uzupełnień, dodatków, wtrąceń, podkoloryzowań, słowem, wszelkich działań prowadzących do uatrakcyjnienia i dostosowania mitu do ówczesnych warunków. Także i dziś mity poddaje się reinterpretacjom – przedstawia się je na nowo, akcentując wybrane fragmenty, które pozwalają uświadomić nam, w jak niewielkim stopniu, na przestrzeni wieków, zmieniła się ludzka natura. Wedle tej  właśnie idei zrodziła się kolekcja Canongate Myth Series, w ramach której wydano m.in. Annę In w grobowcach świata pióra Olgi Tokarczuk. Skutecznie zachęcony przez polską artystkę postanowiłem kontynuować znajomość z serią, i tak właśnie sięgnąłem po Penelopiadę autorstwa Margaret Atwood, której literacki kunszt poznałem dzięki takim tytułom jak Wynurzenie, Moralny nieład, Kobieta do zjedzenia oraz Okaleczenie ciała.

piątek, 17 listopada 2017

Sylwia Chutnik "Kieszonkowy atlas kobiet" - Brud, smród i ubóstwo

Kieszonkowy atlas kobiet

Sylwia Chutnik

Wydawnictwo: Korporacja Ha!art
Liczba stron: 232
 
 
 
 
 
 
Pierwszy raz na bazarze. Nie wiadomo, gdzie iść, głośno, gwarno, chaos. Bez mapy nic nie kupisz. To jak miasto w mieście. Potrzebujesz przewodniczki? No to chodź ze mną. Na prawo syf, na lewo syf, a przed nami miejski labirynt [1], w którego trzewia w swoim debiutanckim Kieszonkowym atlasie kobiet zabiera nas Sylwia Chutnik. Wędrując przez zaniedbane uliczki, zaglądając na podwórka, gdzie piętrzą się hałdy śmieci i odpadków, odprowadzani wzrokiem przez wyrostków zabijających prozę codzienności puszką przedobiedniego piwa, docieramy wreszcie na odrapanej kamienicy na ulicy Opaczewskiej na warszawskiej Ochocie.

piątek, 10 listopada 2017

Petru Popescu "Osaczony" - Ostateczne wyjście

Osaczony

Petru Popescu

Tytuł oryginału: Prins
Tłumaczenie: Zbigniew Szuperski
Wydawnictwo: PIW
Liczba stron: 430
 
 
 
 
Stan charakteryzujący się ustaniem funkcji życiowych określany jest mianem śmierci. Człowiek pogrąża się w wiecznym śnie, a jego ciało – ziemska skorupa zamieniona w martwą maszynerię – zaczyna podlegać procesom gnilnym. Co jednak dzieje się z ludzkim umysłem – nie wiadomo. Czy ulega on zupełnej dezintegracji, a cała osobowość rozmywa się w mgle niebytu? A może – zgodnie z tym, o czym nauczają religie – człowiek obdarzony jest duszą, czyli nieśmiertelnym pierwiastkiem, który istnieje nawet po naszym zgonie? Kwestia jest o tyle trudna do rozstrzygnięcia, że śmierć to proces nieodwracalny. Jeśli dodać do tego jeszcze nieuchronność oraz nieodwołalność, zrozumiały staje się fakt, że umieranie to akt, którego boi się większość ludzi. Z tego też względu w trakcie naszej codziennej egzystencji na barki naszych myśli nie nakładamy tak ciężkiego brzemienia jak rozważania poświęcone odchodzeniu z tego świata – śmierć, a w przede wszystkim nasza śmierć, szczególnie gdy jesteśmy w kwiecie wieku, to temat, który wegetuje gdzieś na obrzeżach naszej świadomości. Cóż jednak czynić, kiedy do naszych uszu dociera wyrok, wyrok, który wyklucza możliwość pomyłki – choroba terminalna, oznaczająca ściśle określony czas, przez jaki będziemy znajdować się na ziemskim padole? W takiej właśnie ekstremalnej sytuacji postawiony zostaje protagonista powieści Osaczony, pióra Petru Popescu, amerykańskiego pisarza pochodzącego z Rumunii.

piątek, 3 listopada 2017

Juan Goytisolo "Znaki tożsamości" - Rekonstrukcje przeszłości

Znaki tożsamości

Juan Goytisolo

Tytuł oryginału: Señas de identidad
Tłumaczenie: Beata Babad-Gellusseau
Wydawnictwo: Literackie
Liczba stron: 460
 
 
 
 
Czas, gdyby doczekał się ludzkiej postaci, byłby z pewnością osobą, z którą trudno byłoby się zaprzyjaźnić. Stale pędzący w bliżej nieokreślonym kierunku i celu, w niektórych momentach poruszający się zdecydowanie za szybko, w innych zaś wlekący się niemiłosiernie – któż byłby na tyle wyrozumiały i cierpliwy, żeby polegać na kimś tak niesubordynowanym, o krnąbrnej i kapryśnej naturze? Ale te przywary byłyby jeszcze do zaakceptowania, gdyby nie zupełny brak litości, z którego słynie czas – nie wybacza on błędów, nie obdarza nas drugimi szansami, jest głuchy na nasze wołania i prośby. O tym jak bezwzględny potrafi być czas przekonuje się Álvaro Mendiola, protagonista powieści Znaki tożsamości, autorstwa hiszpańskiego pisarza Juana Goytisolo (1931 – 2017).