piątek, 16 grudnia 2016

Manuel Puig "Pocałunek kobiety pająka", czyli miłość w klatce

Pocałunek kobiety-pająka

Manuel Puig

Tytuł oryginału: El beso de la mujer araña
Tłumaczenie: Zofia Wasitowa
Wydawnictwo: PIW
Liczba stron: 264
 
 
 
 
Przestrzeń to nieograniczony obszar trójwymiarowy, w którym występują zjawiska fizyczne – to miejsce, gdzie zachodzą interakcje, to tło wszelakiej maści wydarzeń. Jako żywe istoty posiadamy przestrzeń, w obrębie której egzystujemy, a kiedy ta przestrzeń zostaje zamknięta, zredukowana do fizycznych barier, byt nasz ulega ogromnej metamorfozie. Dobrym przykładem jest osadzenie w więzieniu – jednostka zostaje wówczas poskromiona, jej swoboda ruchów znacząco ukrócona, a prywatność trzeba dzielić z towarzyszami niedoli. W tego typu mało komfortowej sytuacji, człowiek zmuszony jest to zmiany swoich przyzwyczajeń oraz do funkcjonowania w oparciu o zupełnie inne zasady – o tym jak może wyglądać wspólne wypracowywanie reguł oraz rytuałów współwegetacji w więziennej rzeczywistości ciekawie pisze argentyński artysta, Manuel Puig w swojej powieści zatytułowanej Pocałunek kobiety-pająka.
 
Utwór opublikowany na łamach Państwowego Instytutu Wydawniczego w ramach serii Współczesna Proza Światowa to dzieło nietuzinkowe oraz oryginalne. Książka proponowana przez Manuela Puiga to eklektyczny zlepek, a przy tym konstrukcja misterna oraz wyrafinowana. Głównymi bohaterami jest dwójka aresztantów dzielących jedną celę. Obaj mężczyźni zostali pozbawieni wolności, ale powody, dla których znaleźli się za kratkami są diametralnie różne. Starszy, 37-letni Luis Molina został odseparowany od społeczeństwa jako deprawator młodzieży – homoseksualizm protagonisty doprowadza do dosłownego ostracyzmu i wykluczenia. Młodszy z kryminalistów to gorący idealista szczerze wierzący w możliwość zmiany świata na lepsze –  marksista Valentin Arrequi zostaje skazany za działalność wywrotową, organizowanie strajków i walkę z reżimem. W miarę upływu czasu pomiędzy osobnikami zawiązuje się nić przyjaźni i zaufania. Okazją do zbliżenia się i lepszego poznania się są snute przez Molinę historie – podstarzały uranista jest kinomanem, który z ochotą przytacza fabułę zapamiętanych filmów.
 
Pocałunek kobiety-pająka to pozycja, która wyróżnia się przede wszystkim stylem (czy raczej ich mieszanką), w jakim jest utrzymana. Puig serwuje czytelnikowi wielosmakowy koktajl – prowadzone przez mężczyzn rozmowy zostają okrojone wyłącznie do dialogów, bez trzecioosobowej narracji; odmalowywane przez Molinę filmowe obrazy kojarzą się z kompozycją charakterystyczną dla powieści szkatułkowej, w której wprowadza się wątki poboczne stanowiące odrębną całość; w książce nie brakuje przypisów jednoznacznie przywodzących na myśl naukowe opracowania czy specjalistyczne artykuły; ciekawym rozwiązaniem są także wstawki znamienne dla dramatu – podział na role (który można odczytać jako protokoły przesłuchań), didaskalia w postaci notatek i zapisków związanych z przebiegiem śledztwa, zminimalizowanie roli podmiotu lirycznego, itd. Utwór uzupełnia strumień świadomości, dzięki któremu poznajemy wewnętrzne refleksje bohaterów, ich senne rojenia czy ukryte podszepty, płynące z najciemniejszych odmętów podświadomości. Wszystko to sprawia, że proza argentyńskiego pisarza to barwny kolaż, przykuwający czytelniczą uwagę.
 
O atrakcyjności dzieła stanowi jednak coś więcej niż eksperymentalny i nowatorski styl. Silnym punktem jest wielopoziomowość oraz bogate spektrum poruszanych zagadnień. Pocałunek kobiety-pająka to interesujący przegląd kinowych produkcji, które są przez bohaterów żywo omawiane – analizy, interpretacje, rozszyfrowywanie wymowy danego dzieła to interesująca część książki. Przy okazji toczonych przez bohaterów konwersacji, które stają się coraz bardziej rozbudowane w miarę bliższego poznawania się, czytelnik zostaje wprowadzony w świat mężczyzn zniewolonych w ciałach kobiet czy w rzeczywistość wywrotową, w której wszystko co najbliższe, najdroższe i najcenniejsze należy złożyć na ołtarzu idei. Ponadto, uwzględniając datę wydania dzieła (1976 rok), należy uznać je za głos w toczącej się rewolucji seksualnej – zdecydowana większość przypisów, którymi gęsto upstrzone są karty powieści, dotyczy homoseksualizmu czy kwestii związanych z płcią psychologiczną. Cytowane fragmenty zahaczają o podłoża pociągu odczuwanego do osób tej samej płci (przytaczane są różnorakie teorie), ukazują również mocno patriarchalny charakter społeczności mieszczańskich, który wskazywany jest jako główny czynnik krępujący seksualną czy też erotyczną wolność człowieka, skazanego na przyjęcie roli samca-dominatora, cechującego się agresją i tendencjami do tłamszenia innych bądź posłusznej samicy, podporządkowującej się woli silniejszego (uległość jest tutaj rozumiana jako dobrowolne uprzedmiotowienie). W ten sposób Puig w interesujący sposób zaznacza w jak dużym stopniu cywilizacja oparta jest na stereotypach, ustalonych i niepodważalnych regułach, konwenansach i umowach – autor wyraźnie sygnalizuje, że nierzadko rzeczy narzucone bądź wyuczone mylnie określa się mianem instynktu czy naturalności.
 
Podejmowane przez protagonistów dyskusje na temat opowiadanych przez Molinę filmów stają się także intrygującym asumptem do rozważań dotyczących obiektywności prawdy czy rozróżnienia pomiędzy fikcją a realnym bytem. Przygody kinowych postaci są na ogół egzemplifikacją ludzkich losów oraz zachowań – wiarygodnie wykreowane portrety psychologiczne powodują, że widzowie przywiązują się do charakterów, które nie istnieją poza szklanym ekranem. Świadomość iluzji nie przeszkadza identyfikować się z danymi sylwetkami, ganić ich postępowanie, gardzić dokonywanymi przez nie wyborami czy gorąco zachęcać w staraniach do osiągnięcia celu. Sprawa jest o tyle ciekawa, że dokładnie to samo dzieje się z czytelnikiem Pocałunku kobiety-pająka, który wraz z kolejnymi stronami książki odczuwa coraz większą sympatię wobec protagonistów, żywo reagując na ich tragiczne doświadczenia, mimo iż doskonale zdaje sobie sprawę, że obcuje z literackim mirażem. Należy bowiem zaznaczyć, że Puig jest demiurgiem surowym i bezlitosnym, okrutnie uzmysławiając nam, że życie ludzkie to pasmo trudnych wyborów, które nierzadko wiążą się z cierpieniem, kontestacją wyznawanych wartości czy selekcją mniejszego zła.
 
Reasumując Pocałunek kobiety-pająka to lektura tyle nietypowa, co znakomita. Proza Puiga jest dojrzała i kunsztowna – jej znamiennymi własnościami są nieszablonowość i osobliwość, które jednak nie zaciemniają odbioru dzieła (akcja nie zostaje przytłoczona przez pozostałe elementy – jest jasna i brutalnie klarowna aż do finału, a centralnym punktem utworu jest człowiek oraz relacje, w jakie wchodzi on z innymi). Niesamowitą właściwością książki Argentyńczyka jest to, że chociaż przewijają się w niej głównie ckliwe melodramaty, kino klasy B czy filmy propagandowe, to jest ona piękną historią o miłości rodzącej się w warunkach ekstremalnych i nieprzyjaznych, miłości, która właściwie nie ma racji bytu, która nie może zakończyć się szczęśliwie. Pocałunek kobiety-pająka to także pozycja przedstawiająca potęgę opowieści, która niczym pajęczyna oplata słuchaczy, wciąga w swoje sieci, skłaniając do ponownego spojrzenia na świat, tyle, że ze świeższej, szerszej, panoramicznej perspektywy. Dzieło zdecydowanie godne polecenia!
Wasz Ambrose

17 komentarzy:

  1. Kiedyś oglądałam film nakręcony na podstawie tej książki. Nietypowe miejsce akcji: obskurna cela, nietypowi bohaterowie: homoseksualista oraz więzień polityczny. Historię tych dwóch mężczyzn oglądałam z wielką ciekawością, a zakończenie mną wstrząsnęło. Widzę, że warto zainteresować się też książką. :)
    PS
    Trochę zazgrzytało mi zdanie: „(...) podstarzały pedał jest kinomanem, który z ochotą przytacza fabułę zapamiętanych filmów”. „Pedał” to określenie obraźliwe i raczej nie powinno się go używać jako synonimu wyrazu „homoseksualista”. Tak mi się wydaje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnica między pedałem a homoseksualistą jest taka, jak między migreną a tym, że kogoś łeb nap...dala ;) Myślę,że w pewnych wypadkach celowe jest użycie takiej a nie innej formy. Nie wyobrażam sobie, by więzień hetero mówił homoseksualista zamiast ciota lub pedał. Poza tym tutaj stylistycznie lepiej chyba pedał pasowało, bo pewnie autor też tego słowa używał, a poza tym powtórzenie by było. Ale to tylko takie moje gdybania :)

      Usuń
    2. Andrew, Twoje przypuszczenia są bardzo zbieżne z rzeczywistością. Pozwoliłem sobie na słowo "pedał", bowiem sam bohater stosował to określenie, ponadto dobrze pasuje ono do warunków więziennych. No i chęć uniknięcia powtórzenia także odegrała niepoślednią rolę. Reasumując, czytasz mnie jak otwartą księgę :)

      Koczowniczko, nie wiedziałem, że na bazie książki powstał też film - postaram się go obejrzeć w wolnej chwili. A lekturę powieści serdecznie polecam, bo z mojego doświadczenia wynika, że książki są na ogół lepsze niż adaptacje czy ekranizacje.

      A co do wyrażenia "pedał" Andrew bardzo trafnie wyłożył okoliczności jego użycia. Ale jeśli faktycznie ten wyraz bardzo razi Cię w oczy i uważasz, że jest bardzo pejoratywny, mogę go usunąć.

      Usuń
    3. Mnie nie razi, ale jeśli przeczytałby go homoseksualista, mógłby zniechęcić się do Waszego bardzo ciekawego bloga. :)

      „Nie wyobrażam sobie, by więzień hetero mówił homoseksualista zamiast ciota czy pedał” – ale to przecież mówi Ambrose, a nie więzień. Często zaglądam do Biblionetki, a tam użytkownicy bardzo krzyczą, kiedy ktoś użyje słowa „pedał”. Raz nieopatrznie napisałam o homoseksualistach niechętnym tonem i zwrócono mi uwagę.

      Usuń
    4. W takim razie dziękuję za troskę - przy okazji udało mi się znaleźć ciekawy synonim :)

      Usuń
  2. Pocałunek ten na faktycznie na bardzo ciekawą rzecz patrzy. W dodatku te wątki recenzenckie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedna z bardziej interesujących lektur, jakie trafiły mi się w tym roku. Sądzę, że mogłaby Cię zaciekawić.

      Usuń
  3. Naprawdę wygląda ciekawie - choć, mam wrażenie, "Pocałunek kobiety pająka" to jednak trochę inna rzecz niż "Carol" ;-) W miarę czytania recenzji miałam coraz silniejsze wrażenie "deja vu". A po jej przeczytaniu jestem prawie pewna, że ja też - kiedyś, dawno temu - musiałam oglądać ekranizację, bo historia wydaje mi się dziwnie znajoma. W każdym razie, połączenie kina z literaturą, szkatułkowa struktura i wielopoziomowość brzmią przekonująco!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Styczną płaszczyzną dla obu książek wydał mi się wątek homoseksualny. A że obie lektury różnią się to dobrze - do poznania jest kolejna, zupełnie nowa historia :)

      Ha, okazuje się, że ekranizacja to całkiem popularna pozycja. Zaczynam odczuwać coraz większą pokusę, by ją sprawdzić.

      Usuń
  4. No proszę, dopiero dzisiaj dowiedziałam się, jak wyglądała okładka do wydania PIW-u.;) Książkę, z trudem zdobytą, czytałam dawno temu, zrobiła na mnie spore wrażenie. Co prawda nie docierało do mnie, co znaczy być homoseksualistą w Argentynie, ale i tak siła rażenia była spora. No i

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo bibliotecznych książek nie posiada oryginalnych okładek - ja nie tak dawno dowiedziałem się jak prezentuje się okładka do książki "Inny kraj" Baldwina. Takie odkrycia to zawsze miła niespodzianka :)

      Usuń
  5. Parafrazując początek podsumowania, okładka tyle nietypowa, co konfundująca. Ale sama treść z recenzji wynikająca brzmi kusząco bardzo. Dodatkowo przemawia za nią fakt, że Argentyna literacko mi nieznaną jest. To swoją drogą ciekawe - dwa największe kraje Ameryki Południowej literacko największe wcale nie są.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, przyznaję, że kiedy wyjąłem książkę z bibliotecznej półki to poczułem się lekko zaskoczony i nie do końca wiedziałem, co myśleć o szykującej się lekturze.

      A co do Argentyńczyków, to miałem przyjemność poznać kilku autorów i to naprawdę wartych polecenia: Ernesto Sábato, Julio Cortázar czy Roberto Arlt.

      Usuń
  6. Ekranizacji nie znam, ale chętnie czytam pozycje, które można interpretować na wielorakie sposoby. Biorąc pod uwagę rok, w której powstała - musiała być książką dość odważną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, książka dość mocna i bezkompromisowa, ale warto dodać, że w ogromnej mierze bazuje ona na doświadczeniach samego autora.

      Usuń
  7. Tytuł jest zachwycający, zwłaszcza, że jak widzę jest to dosłowne tłumaczenie oryginalnego tytułu. Będę musiała po nią sięgnąć, bo ostatnio odczuwam brak lektur, które by mnie osaczyły, a z tego, co piszesz wynika, że ta pozycja "niczym pajęczyna oplata słuchaczy". I czy można dać lepszą rekomendację?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, okładka mocno dziwaczna, ale zgodnie z tym, co piszesz, tytuł zachwyca, hipnotyzuje i kusi, by sprawdzić, co też się za nim kryje.

      A lekturę zdecydowanie Ci polecam - to taka typowa proza południowoamerykańska, gdzie literatura próbuje odpowiedzieć na ważkie tematy i często przeplata się z polityką. Będę naprawdę szczęśliwy, jeśli uda Ci się sięgnąć po to dzieło, bo to jedna z ciekawszych pozycji, które przeczytałem w mijającym roku 2016.

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)