piątek, 20 lutego 2015

A kiedy wreszcie nadciągnie zmrok...

Zmierzch

Osamu Dazai

Tytuł oryginału:  Shayō
Tłumaczenie: Mikołaj Melanowicz
WydawnictwoDialog
Liczba stron: 162




Moralność to ogół norm, zasad oraz wzorców, które definiują zakres poglądów oraz zachowań uważanych za właściwie w danej społeczności. Schematy te są na ogół mocno utarte i w ciągu lat zmieniają się w nieznacznym stopniu. Każda jednostka, która nie potrafi podporządkować się sztywnym regułom i regularnie łamie przyjęte konwenanse, szybko doczekuje się miana buntownika czy kontestatora. Niszczycieli czy wrogów Formy nie brakuje w żadnym kraju bądź epoce. Za takiego burzyciela dobrego smaku śmiało można uznać Osamu Dazaiego, artystę z Kraju Kwitnącej Wiśni, z którego twórczością zetknąłem się już za sprawą opowiadań Rybką być oraz Wizyta. Niedawno miałem okazję przeczytać krótką powieść autorstwa tego japońskiego pisarza zatytułowaną Zmierzch.

Główną bohaterką utworu jest Kazuko, niespełna trzydziestoletnia kobieta, która razem z matką stara się przetrwać w zniszczonej wojenną zawieruchą Japonii. Wdowa oraz córka nie mogą pozwolić sobie na prowadzenie dotychczasowej, dość wystawnej egzystencji. Jako przedstawicielki jednego z arystokratycznych rodów bezradnie patrzą na stopniowe zanikanie rodzinnego majątku, który topnieje w zastraszającym tempie. Finansowe problemy osiągają coraz poważniejsze rozmiary i w końcu obie panie zmuszone są opuścić Tokio. Dzięki wsparciu wuja udaje im się odkupić skromną willę na półwyspie Izu, gdzie przyjdzie im pędzić wręcz pustelniczy żywot. Kazuko coraz więcej czasu poświęca na pielęgnację rodzicielki, która wyraźnie podupada na zdrowiu. Zdaje się, że starsza pani zupełnie utraciła wolę życia, nie mając już sił, zarówno fizycznych jak i psychicznych, by mierzyć się z wszystkimi przeciwnościami losu. Konieczność opuszczenia rodowej siedziby, gdzie spoczął jej mąż oraz brak wiadomości od syna, po którym od momentu wysłania w wir walk na wyspach Południowego Pacyfiku słuch wszelki zaginął, zupełnie nadwątliły siły starszej pani. Ponadto świat zdaje się pogrążać w kompletnym szaleństwie, pławiąc się w krwawym chaosie. Ale to nie wszystkie troski i niepokoje, którym musi podołać coraz słabsze serce matki Kazuko.

Dzieło Osamu Dazaiego jest bardzo ciekawe z uwagi na okres, w jakim została osadzona akcja. Z jednej strony następuje zmierzch marzeń o imperialistycznej potędze Japonii, która jako państwo poniosła sromotną klęskę w II wojnie światowej. Jednocześnie kończy się era wielkich rodów oraz arystokracji, które odgrywają coraz bardziej marginalną rolę na politycznej scenie Nipponu. Kraj, w którym do momentu zrzucenia bomb atomowych, planowano bronić się do ostatniej kropli krwi jest mocno pokiereszowany, a wiele miast zamieniło się w gruzy i pogorzeliska. Tuż po zakończeniu działań wojennych przemysł oraz inne dziedziny gospodarki kuleją, szaleje za to ogromny niedobór żywności i wywołany nim głód. W tych skrajnych warunkach w społeczeństwie japońskim dochodzi do swoistego przewartościowania – na wiele kobiet, które dotychczas pełniły funkcję tła, zawsze trzymając się na uboczu i będąc poza głównym nurtem wydarzeń, spada nagle ciężar odpowiedzialności za zdziesiątkowaną rodzinę. Z dnia na dzień Japonki stają się głównymi żywicielkami oraz finansowymi filarami rodziny, co świetnie widać w krótkich opowiadaniach Hayashi Fumiko (Tokio ze zbioru Irys. Opowiadania japońskie oraz Kości z tomu Cień wschodzącego słońca). W podobnej sytuacji znajduje się Kazuko, która dotychczas nigdy nie skalała swoich rąk pracą – dopiero w trakcie wojny przychodzi jej pochylić plecy i poznać znój mechanicznie powtarzanych czynności oraz fizycznego wysiłku.

Tytułowy zmierzch można odczytywać także jako koniec ery arystokracji, której symbolem jest z wolna dogorywająca, słabnąca z każdym dniem matka. Ostatnia dama Japonii uosabia tradycję oraz kulturę świata, który sukcesywnie zanika, blaknie, staje się historią, ustępując pola bezwzględnej nowoczesności. Ponadto zmierzch to oznaka ciemności, a więc rzeczy nieznanych i jednocześnie przerażających, budzących niepokój oraz lęk – dokładnie takie odczucia dominują w okresie powojennym w Japonii, będącym czasem gwałtownych przemian, przewartościowania i upadku autorytetów. Nikt jeszcze nie wie, co przyniesie nowe, trudno odgadnąć własną przyszłość – wszystko pogrążone jest w ciemnych barwach, a świt zdaje się być nieskończenie odległy, chociaż nie powinno się zapominać, że i on kiedyś nadejdzie.

Co interesujące do niszczenia świata idei, którym hołdowała matka przyczynia się także kochająca ją Kazuko. Wciąż jeszcze młoda kobieta podejmuje konfrontację z otoczeniem i skostniałą rzeczywistością, rzucając im śmiałe wyzwanie, nie licząc się do końca z konsekwencjami podjętych działań. Wychodzi ona poza ciasne granice odebranego wychowania przepełnionego koniecznością posłuszeństwa i biernej akceptacji swojego losu kreowanego przez innych. Kazuko pewnie chwyta przędzę wydarzeń we własne ręce, chociaż przy okazji przekracza powszechnie przyjęte granice dobrego smaku, wyłamując się z surowych schematów i dogmatycznych reguł, co wiąże się z izolacją oraz surową krytyką. Można jednak stwierdzić, że to właśnie Kazuko jako pierwsza dostrzega nieuchronny świt będąc naturalnym towarzyszem nadchodzącego zmierzchu – świat nowych reguł, wyzwolenia, emancypacji i niezależności. Z tego względu postać dziewczyny jest najbarwniejszą spośród zaprezentowanych bohaterów – śmiało można uznać ją za kobietę wyzwoloną, która na skutek doznanych krzywd staje się świadoma własnej wartości i przekonuje się, że także ona posiada do szczęścia osobistego.

Równie ciekawie przedstawia się osoba Naojiego, młodszego brata Kazuko. Młodzieniec to typowy utracjusz i hulaka, który ostatnie pieniądze przepuszcza na trunki oraz opium. Jego pasją jest pisarstwo, posiada znajomości w literackim światku. Z rodziną nie żyje w zbyt zażyłych relacjach, traktując jej członków głównie jako sponsorów łożących pieniądze na kolejne nocne eskapady. W swoich intelektualnych rozważaniach zahacza o tematy związane z komunizmem oraz Jezusowym nauczaniem. Sylwetka Naojiego jest o tyle interesująca, że wiele elementów biograficznych jest zbliżonych do życiorysu samego Osamu Dazaiego. Japoński artysta, śmiertelny wróg dogmatów i konformizmu, samobójca i libertyn to swoista ikona japońskiej literatury – uchodzi za symbol młodzieńczego buntu, przeciwnika zakłamania i dwulicowości oraz propagatora życia w zgodzie z własną naturą. Za sprawą Naojiego, portret samego autora, Osamu Dazaiego jest barwniejszy oraz pełniejszy.

Zmierzch to także swoisty manifest, głos młodego pokolenia, które zostało oszukane i wykorzystane przez swoich rodziców oraz dziadków i na skutek tego utraciło do nich zaufanie. Wszelkie wpajane zasady, wzorce, ideały, którym winno się podporządkować okazują się płonne, nieprawdziwe albo zdradzieckie – ich fałsz wyziera w pełni w trakcie straszliwej wojny, która pustoszy ludzkie umysły, udowadniając, że człowiek to najdziksze zwierzę, jakie kiedykolwiek zamieszkiwało ziemię. Prawdopodobnie w tym należy doszukiwać się źródła kontestacji, czyli zaprzeczania powszechnie przyjętym normom, oporu wobec ścisłych reguł czy braku akceptacji dla bezwzględnej dyscypliny i ścisłego podporządkowania. 

Podsumowując, Zmierzch to bardzo ciekawa lektura, która na przykładzie postaw młodej, samotnej, ale świadomej własnej wartości Kazuko oraz jej brata, hedonisty i utracjusza Naojiego, prezentuje różne formy buntu wobec surowych i sztywnych imperatywów. Utwór to również interesujący zapis przemian, zachodzących w Japonii po II wojnie światowej. Warto podkreślić, że polskie wydanie zostało wzbogacone o bardzo interesujące posłowie autorstwa niezastąpionego japonisty, profesora Mikołaja Melanowicza, w którym przedstawiono sylwetkę autora oraz okoliczności powstania utworu. Szczególnie cenna okazała się dla mnie informacja, iż Zmierzch w dużej mierze napisany został w oparciu o fragmenty Dziennika zmierzchu, prywatnego dziennika prowadzonego przez Ōtę Shizuko, wielbicielkę i kochankę Osamu Dazaiego.

Wasz Ambrose

Tekst bierz udział w wyzwaniu Japonica:

Wyzwanie Japonica

25 komentarzy:

  1. Hmm, kolejna pozycja, która wydaje się bardzo ciekawa. Zwłaszcza postać Kazuko rysuje się bardzo intrygujaco, nie tylko ze względu nna to, że jest kobietą, ale przede wszystkim, ze jak piszesz jest kobietą wyzwolona. Poza tym fakt, ze jest to okres przemian w Japonii - trochę zapoznalam się z tym tematem w Zającu o bursztynowych oczach, ale z punktu widzenia obcokrajowców, czyni ją dla mnie bardziej atrakcyjną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Zając o bursztynowych oczach" - ciekawy tytuł, nie słyszałem wcześniej w ogóle o tej pozycji. Przyznaję jednak, że niezbyt przepadam za książkami, w których dany kraj, społeczność są opisywane przez przybyszów z zewnątrz - niby taki obserwator ma lepszą perspektywę, ale często nie zna on wielu niuansów danej kultury i przez to wiele rzeczy mu umyka.

      Jeśli chciałabyś poczytać więcej o tym okresie przemian i transformacji, to serdecznie polecam Ci "Szelest złotolitego brokatu" autorstwa Hisako Matsubary. Bolesna konfrontacja świata samurajskich wartości i bezwzględnego kapitalizmu.

      Usuń
  2. Czyli dobrze zrobiłam, kupując tę książkę jakiś czas temu.;)
    Podoba mi się Twoja konsekwencja w poznawaniu lit. japońskiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero niedawno poznałem tego autora, stąd i książka gości u mnie dopiero od kilku tygodni. Wydaje mi się, że powinna przypaść Ci do gustu.

      Świat widziany oczyma Japończyków okazał się na tyle interesujący, że z przyjemnością kontynuuję znajomość z ich literaturą :)

      Usuń
  3. Lektura wygląda na bardzo interesującą i wartościową. Zawsze mnie zastanawia, jak ostatnia wojna zmieniła różne narody. Tradycyjnie wojownicze nauczyły się handlować, handlujące nauczyły się wojować, zamknięte się otworzyły, a my?...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A my, szczególnie po tej ostatniej wojnie, straciliśmy chyba zbyt dużo inteligencji, żeby ten konflikt do czegokolwiek się nam przysłużył.

      Usuń
    2. Może nawet nie o inteligencję chodzi, gdyż jak pokazuje przykład Chin, jej przydatność jest dyskusyjna, a o ludzi prawych, odważnych, wiernych zasadom, ogólnie nie-cwaniaków.

      Usuń
  4. Jak ja lubię takie okładki, typowe japońskie rysunki. Ciekawy jest ten manifest międzypokoleniowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, mnie okładki z portretem japońskiej damy często denerwują, bo nie zawsze współgrają one z treścią książki i niekiedy są one pójściem na łatwiznę w myśl skojarzenia "Japonia - kobieta w kimono". Ale akurat w przypadku "Zmierzchu" ten rysunek bardzo dobrze oddaje zarówno nastrój utworu jak i jego treść :)

      Usuń
  5. Jakiś inny ten "Zmierzch" niż bestsellerowy tytuł o wampirach (na szczęście)... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałaś? ;) Ja wcale bym Zmierzchu nie skreślał. To inny gatunek, ale trudno wartościować między ciężarówką, terenówką i samochodem wyścigowym.

      Usuń
    2. Zgadzam się z Twoją opinią, że "Zmierzch" Meyer zachęca do czytania, bo przecież powieść jest wciągająca - jako, że adresowana jest do nastolatków to mogę też ją oceniać pozytywnie. Rzeczywiście w zależności od wieku, po coś innego się sięga - nawet nastrój może powodować, że będzie się nam podobała inna książka.

      Usuń
    3. Dokładnie. Ja na przykład po wielokroć wracam do lektur, które pod pewnymi względami są denne lub infantylne, choćby do Potopu, gdy chcę nacieszyć się piękną polszczyzną, odstresować albo odmóżdźyć :)

      Usuń
    4. Hehe, nie zmienia to faktu, że kolega z pracy miał bardzo fajną minę, kiedy dowiedział się, że moją aktualną lekturą jest "Zmierzch" :)

      A jeśli wspominamy o pozytywnych aspektach, takich jak efekt boomu czytelniczego wśród nastolatek, ukazanie dylematów, z jakimi mierzy się współczesna młodzież, itd., to warto też wspomnieć o minusach tej serii - w końcu to za przyczyną "Zmierzchu" pojawiła się cała lawina nieudolnych naśladowców, w których prym wiodą wilkołaki, wampiry, anioły i nieszczęśliwie zakochane małolaty :)

      Usuń
    5. :)) No, ale to ostatnie to chyba dość powszechne zjawisko. Knotów naśladujących hity nigdy nie brakowało, nie tylko w literaturze.

      Usuń
    6. Zerknęłam do katalogu biblionetkowego i ze zdziwieniem zauważyłam, że książek o tytule "Zmierzch" jest całkiem sporo. "Zmierzch" napisali też Izaak Babel, Jerzy Putrament i kilku innych autorów, których nazwiska nic mi nie mówią. Ale największą ciekawość czuję wobec "Zmierzchu" Osamu Dazai. Najmniejszą zaś wobec książki Putramenta :)

      Usuń
    7. O Putramencie nigdy jak dotąd nie słyszałem i z czystej ciekawości, żeby sprawdzić skąd u Ciebie niechęć do dzieł tego osobnika, sprawdziłem jegomościa. Młodzież Wszechpolska, NKWD - życiorys dość bogaty w członkostwa w bardzo "skrajnych" organizacjach.

      Śmiem przypuszczać, że Tobie "Zmierzch" autorstwa Osamu Dazaiego mógłby przypaść do gustu. Trochę melancholijny klimat, bohaterka o bardzo silnej osobowości. Chociaż z góry ostrzegam - brat Kazuko, który posiada sporo wspólnego z samym autorem, z pewnością wydałby Ci się postacią odpychającą i egoistyczną :)

      Usuń
  6. Wszystko mi się w Twojej recenzji podoba. Książka wydaje się ciekawa, lubię wstępy i posłowia, bo ubogacają lekturę, pozwalając poznać kontekst. Okładka także przyciąga oko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, uważam, że nie ma nic lepszego niż dobre posłowie, które naświetli kontekst kulturowy danej powieści, pozwoli lepiej zrozumieć postępowanie bohaterów poprzez przywołanie elementów biografii autora, itd. Książka staje się wtedy tworem bardziej kompletnym :)

      Usuń
  7. W pierwszej chwili spojrzałam na tytuł, zdziwiłam się, następnie spojrzałam na okładkę i napłynął spokój. "To nie ten, to inny". Choć przyznam, że niezwykle interesujące mogłyby być Twoje wrażenia z tamtego "Zmierzchu" (;
    Cieszę się, że pogłębiasz swoją wiedzę na temat literatury japońskiej, bo dzięki temu ja mam ułatwione zadanie. A to nazwisko kojarzę, bo Ambrose o nim pisał, a to konkretną powieść, bo też o niej już wspominał. W zasadzie przychodzę do antykwariatu już na gotowe dzięki Tobie. Inna sprawa, że często niestety słyszę "nie ma".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Andrew co prawda chwalił sobie cykl, ale póki co, żadne znaki na ziemi i niebie nie wskazują, żebym ja skusił się na tę lekturę :)

      Ha, naprawdę miło czytać, że moja praca jest w jakiś sposób wykorzystywana, a więc w pewnym, niewielkim chociaż stopniu - przydatna. To bardzo motywujące :) Ja sam już dawno nie byłem w żadnym antykwariacie - ostatnio zaopatruję się głównie w bibliotekach, okazyjnie korzystam z Allegro, gdzie czasem uda się upolować coś naprawdę wartościowego :)

      Usuń
    2. Wiesz, że nigdy nie kupiłam książki na Allegro? Za to gdy szukam jakiegoś tytułu, najpierw idę do antykwariatu, a dopiero po nim do biblioteki. Lubię antykwariaty. Zwłaszcza takie klimatyczne (bo znam jeden, który wygląda trochę jak umieralnia dla książek).

      Usuń
    3. Naprawdę? Jakieś uprzedzenia albo niemiłe doświadczenia znajomych? Ja Allegro traktuję jako znakomite łowisko, na którym można upolować naprawdę sporo białych kruków - to właśnie tam dorwałem dzieła Kōbō Abe ("Czwartą epokę" i "Schadzkę") czy Bananę Yoshimoto ("Kuchnię" i "Tsugumi"). Za żadną książkę, łącznie z przesyłką nie dałem więcej niż 30 zł. Za to za grosze kupiłem np. "Szelest złotolitego brokatu" czy niektóry numery "Literatury na świecie". W sumie możliwe, że gdyby moje antykwariaty były lepiej wyposażone to spędzałbym w nich zdecydowanie więcej czasu, ale póki co o wiele łatwiej jest mi trafić na coś wartościowego, surfując po Allegro :)

      A co do klimatycznych antykwariatów to jeden z moich wygląda jak typowa graciarnia- oddzielne, zamknięte na klucz pomieszczenie, do którego wprowadza pani pracownica. Ciasno, wąsko, na półkach książki, pod nogami książki, które leżą nierozpakowane w pudłach. Zawsze kiedy tam siedzę (oczywiście w pojedynkę), czuję się jak potencjalny złodziej, dlatego rzadko tam zaglądam :)

      Usuń
    4. Szczerze? Po prostu nigdy nie spróbowałam (: Może kiedyś to zmienię.
      A co do antykwariatu to smutne, że przychodzisz dać książce dom, a dają Ci odczuć, że jesteś potencjalnym złodziejem. Omijałabym takie miejsce z daleka. Tylko książek szkoda.

      Usuń
  8. Ja się kiedyś strasznie naciąłem kiedyś na Allegro kupując za jego pośrednictwem książkę z antykwariatu w Bielsku-Białej. Zresztą od jakiegoś czasu noszę się z zamiarem napisania artykuliku na temat Allegro, choć dość często, z braku wyboru, z niego właśnie korzystam. Tym się różni od eBaya, czym polska od Zachodu. No ale o tym kiedy indziej :)

    OdpowiedzUsuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)