sobota, 17 stycznia 2015

Urlopowe śledztwo




Håkan Nesser



Sprawa Ewy Moreno


tytuł oryginału: Ewa Morenos fall

tłumaczenie: Elżbieta Ptaszyńska-Sadowska

cykl: Komisarz Van Veeteren (tom 8)

seria: Czarna seria [Czarna owca]

wydawnictwo: Czarna Owca 2014



Jakkolwiek śmiało można o mnie powiedzieć, iż jestem miłośnikiem szwedzkich kryminałów społecznych (inna sprawa, że tych miłostek literackich mam wiele), to jakoś tak się dziwnie złożyło, że z prozą Håkana Nessera, jednego z najbardziej popularnych i nagradzanych szwedzkich autorów (obecnie mieszkającego w USA), znanego głównie z dwóch serii kryminalnych (o komisarzu Van Veeterenie i o komisarzu Barbottim), dotąd się nie zapoznałem. Ostatnio zdarzyło mi się kilka szwedzkich kryminałów, które nie do końca były udane, więc do Sprawy Ewy Moreno, ósmej powieści cyklu z Van Veeterenem, podchodziłem z pewną dozą ostrożności.


Protagonistką powieści jest szwedzka policjantka Ewa Moreno. Wybiera się do nadmorskiej miejscowości Lejnice na urlop, który planuje spędzić z niedawno poznanym mężczyzną. W pociągu spotyka młodą dziewczynę jadącą poznać przebywającego w zakładzie psychiatrycznym ojca, którego tożsamość poznała dopiero niedawno. Jak łatwo się domyślić, urlop nie stanie się pasmem laby przeplatanej miłosnymi uniesieniami. Dziewczyna zaginie, a jej poszukiwania podjęte przez urlopowaną policjantkę sprawią, że otworzą się stare szafy z... Z czym, tego oczywiście nie będę zdradzał.

W ostatniej recenzji (powieści Testy napisanej jako oficjalnej dla LC, której oczywiście jeszcze nie zdążyli opublikować) napisałem, że trafiła mi się wówczas lektura, która naprawdę mnie wciągnęła, co nie zdarzyło mi się od kilku lat. No i co za traf! – prawdziwe prawo serii – znów wpadłem na taki kwiatek.

Powieść o urlopowym śledztwie należy do cyklu Komisarz Van Veeteren tylko z tej przyczyny, iż Ewa Moreno jest spadkobierczynią jego tradycji zawodowych. Sam komisarz pojawia się jedynie migawkowo w końcowej części opowieści.

Sprawa Ewy Moreno zaciekawia od pierwszej strony, z początku delikatnie, ale potem wciąga coraz bardziej aż do całkowitego zaabsorbowania czytelnika. Prawdziwy majstersztyk szwedzkiej szkoły kryminału stanowiący opozycję do „szkoły” amerykańskiej będącej nie tyle kanonem literackim, co marketingowym. U Håkana Nessera trup nie ściele się gęsto, nie używa się niskich chwytów w postaci sztucznie wynaturzonych zbrodni, flaków na podłodze czy seksualnych perwersji rodem z American Psycho. Zagadka staje się naprawdę fascynująca nie przez „wspaniałość” tego, czego szukamy, ale przez cechy samej zagadki.

Narracja trzecioosobowa świetnie się sprawia w konwencji opowieści o klasycznym, racjonalnie prowadzonym procesie wykrywczym i sprawia, że trudno prorokować o losach bohaterów tylko na podstawie ich miejsca w konstrukcji powieści. Intryga bardzo interesująco skonstruowana – rozciągnięta w czasie, pozornie niezbyt skomplikowana, ale zarazem ukazująca, że w trakcie mozolnego dochodzenia napotykającego na zmowę milczenia nawet proste po fakcie rozwiązania, zanim zostaną znalezione, wydają się niezwykle trudne do odkrycia, zawikłane i wręcz niemożliwe od wyjaśnienia.

Autor ukazuje się zarazem jako świetny obserwator i pisarz obdarzony niezwykle obrazowym piórem. Plastyczne są nie tylko realia terenowe, ale również społeczne. Po skończeniu lektury nasuwają się refleksje na temat niedoskonałości organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości oraz czynników, które na nie wpływają. Dla polskiego czytelnika ciekawe jest porównanie realiów szwedzkich z naszymi rodzimymi, nie tylko w sferze policyjno-kryminalnej, ale również obecnych przemian pokoleniowych, obyczajów w kontaktach między płciami i wielu innych.

Perfidię autora, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, czyli perfekcyjną konstrukcję fabuły i prowadzenia akcji widać choćby w tym, iż od początku uważny czytelnik kilka razy ma okazję domyślić się sedna, ale tak jak w prawdziwym śledztwie, przeczucie bywa zwodnicze i kto nie czekając na twarde dowody zawierzy swym przekonaniom, może się srodze omylić. A konsekwencje tego bywają w realnym życiu tragiczne, co też w powieści widać.


Oczywiście nie wszystko jest doskonałe. Na samym końcu autor staje się nieco zbyt krytyczny wobec własnej płci, tak jakby pedofilia i inne aberracje seksualności były tylko i wyłącznie męskim wynalazkiem. Piszę to jednak tylko po to, by komuś nie przyszło do głowy, że jestem zaślepiony miłością do szwedzkich kryminałów i przez to Nesser ma u mnie fory. Wręcz przeciwnie – od ulubionych wymagam jeszcze więcej niż od tych, których nie lubię, a że wspomniany dysonans to jedyna rzecz, którą Sprawie Ewy Moreno można zarzucić, więc polecam z całego serca i zapraszam do lektury



Wasz Andrew

5 komentarzy:

  1. Ciągle mi Nesser umyka, wciąż są inne książki do przeczytania. No, ale z recenzji widać że warto, więc może zacznę z nim spotkania. Choć pewnie od pierwszej części.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylu jest autorów wartych poznania - nie ma możliwości, by wszystkich spróbować. Sądząc po tej powieści seria Nessera nie wymaga czytania w kolejności. Sprawa Ewy Moreno to zamknięta całość tylko luźnymi wzmiankami łącząca się z poprzednimi. Gdyby nie napis na okładce, że jest częścią serii, mogłaby funkcjonować całkowicie samodzielnie.

      Usuń
    2. Ps. Chyba coś jest nie tak z Twoim blogiem. Ludzie komentarze piszą, ale ich nie widać.

      Usuń
  2. Jak zawsze kuszą mnie te kwestie społeczne oraz kulturowe, jakie można odnaleźć w tym dziele :) Tak przy okazji - czytałeś może kryminały Wrońskiego? Parę lat temu skusiłem się na lekturę "Kina Venus" i bardzo dobrze wspominam ten utwór. Akcja osadzona w okresie dwudziestolecia międzywojennego w Lublinie, handel kobietami, morfiniści, i tak dalej. Ciekaw jestem co sądzi o warsztacie tego pisarza taki spec od tego gatunku jak Ty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Dzięki, ale specem żadnym się nie czuję. Prozy Wrońskiego na razie nie próbowałem, ale Kino Venus sobie zapiszę. Może jak rozprawię się ze stosikiem zaległości, to gdzieś dorwę i będzie można porozmawiać o wrażeniach z lektury.

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)