wtorek, 13 stycznia 2015

Świat Martina




George R. R. Martin, Elio M. García jr., Linda Antonsson


Świat Lodu i Ognia


tytuł oryginału: The World of Ice and Fire

tłumaczenie: Michał Jakuszewski

Wydawnictwo Czwarta Strona 2014

liczba stron: 336


George R.R. Martin jest wielokrotnie nagradzanym pisarzem amerykańskim, którego nazwisko znane jest na całym świecie. Początkowo jego twórczość plasowała się w dość klasycznym nurcie literatury SF i choć osiągnął już wówczas uznanie, to prawdziwą sławę przyniosło mu odważne, pełne świeżego spojrzenia i oryginalności wejście w fantasy. Gdy poczęły się ukazywać pierwsze powieści cyklu Pieśń Lodu i Ognia, które zostały przeniesione na ekran z epickim rozmachem, kiedy powstały różnego rodzaju gry osadzone w wykreowanym przez niego świecie, stał się chyba jednym z najbardziej znanych pisarzy w historii. Nawet czytelnicy stroniący od fantastyki prawdopodobnie nie mogli o nim nie słyszeć. Mnie opowieści ze świata Pieśni Lodu i Ognia oraz innych książek Martina umiejscowionych w stworzonym przez niego Westeros urzekły i od razu znalazły sobie miejsce na mojej półce, na której kończy naprawdę niewiele z przeczytanych przeze mnie dzieł literackich. Prędzej trafia tam słownik, niż beletrystyka, gdyż nie lubię trzymać książek, po które nie zamierzam w przyszłości ponownie sięgać.



W przypadku poprzednich książek firmowanych nazwiskiem Martina, podobnie jak ma się to z większością literatury pięknej, nie przykładałem wagi do ilustracji lub ich braku. Częściej bowiem umieszczenie grafiki w książce uważam za niedogodność niż zaletę. Zamiast wspomagać moją wyobraźnię, najczęściej się z nią kłóci, zwłaszcza jeśli rysownik nie zna się na tym, co ilustruje. Kiedy jednak w me ręce trafił Świat Lodu i Ognia, od pierwszego wejrzenia wiedziałem, że będzie inaczej. Już sam wygląd zewnętrzny wydania zapowiada coś nietypowego jak na dzisiejsze czasy; duży format, kolorowa, twarda i wytłaczana okładka naprawdę dobrej jakości, gustownie dobrana, ale przyciągająca wzrok kolorystyka...

W tej książce Martin zastosował dość oryginalny pomysł. Poprzednie jego dzieła, których akcja rozgrywa się w wyczarowanych przez niego fikcyjnych realiach, sporadycznie odwołują się do czasów wcześniejszych od tych, w których nakreślona jest fabuła. Świat Lodu i Ognia opowiada te wcześniejsze dzieje, jednak tym razem nie w formie powieści. Najnowsza książka napisana jest w manierze opracowania naukowego stworzonego przez historyka współczesnego wydarzeniom rozgrywającym się w pierwszych powieściach Pieśni Lodu i Ognia, ale mówiącego o dziejach sprzed wieków. Stosownie do jego wiedzy, nie wszystko jest jasne, nie wszystko jednoznacznie rozstrzygnięte. Klimat traktatu historycznego świetnie podtrzymują ilustracje – piękne i różnorodne grafiki stworzone przez wielu fanów twórczości Martina, również mapy i drzewa genealogiczne. Trzeba tutaj wspomnieć, iż poza pisarzem książkę firmują Elio M. García jr. i Linda Antonsson, którzy prowadzą największą chyba witrynę internetową z tych poświęconych realiom Świata Lodu i Ognia, i bez ich współpracy pewnie wydanie to nie osiągnęłoby aż takiego poziomu, jaki możemy podziwiać. Niektóre ilustracje to prawdziwe dzieła sztuki przekazujące czytelnikowi niepowtarzalny klimat tego fikcyjnego, ale fascynującego świata rządzącego się jak najbardziej realnymi prawami i wydarzeń, które w nim miały miejsce. To, że autorów grafik jest wielu, działa dodatkowo na korzyć iluzji opracowania historycznego, jakby autor czerpał z dostępnych, różnorodnych źródeł historycznych i wspierał je pochodzącymi z różnych dzieł ilustracjami.

Oczywiście Świat Lodu i Ognia jest nietypową lekturą ze względu na swą formę i konwencję. Trzeba jednak podkreślić, że to książka wspaniała. Jak zawsze u Martina, można w niej znaleźć perełki, które wręcz zachwycają. Choćby wyjęta jakby z Žižka, przewrotna ironia wobec uczonych, którzy zawsze się mylą, gdy próbują wyjść poza znaną sobie wiedzę, ale w przeciwieństwie do innych ludzi, również te błędne, nieuzasadnione stwierdzenia, próbują oblec w powagę nauki i nadać im taką samą wagę, jak prawdom udowodnionym. Subtelna ironia poddająca przelotnie w wątpliwość wiele naszych dzisiejszych przekonań z naszego realnego świata też da wiele uważnemu czytelnikowi, jak choćby ciekawe i niezwykle spostrzegawcze uwagi o tolerancji religijnej czy krytyka rozpowszechnionej, ale fałszywej legendy naszego świata, iż osiadły tryb życia jest „lepszy”, niż koczowniczy czy inny „niecywilizowany”.

Przy okazji to piękne wydanie staje się ważkim argumentem w sporze między miłośnikami starych, papierowych książek, a płatnymi tubami producentów czytników oraz e-booków i zafascynowanych ich reklamami gadżeciarzy. Nie wyobrażam sobie tej książki na czytniku. Musiałby mieć kolorowy wyświetlacz i w dodatku z ekranem takiego rozmiaru, jak rozłożona książka Świat Lodu i Ognia (niektóre ilustracje są na dwie strony). Czytnik takich rozmiarów nie miałby zaś sensu. W literaturze, a przede wszystkim w obrazie, rozmiar ma znaczenie. Widać to zwłaszcza w takim wydaniu, gdzie klasa grafiki koresponduje z jakością papieru i ogólnym wrażeniem doskonałej pracy wydawniczej.

No i doszliśmy do jedynego zarzutu, jaki można chyba wysunąć pod adresem wydania, poza oczywiście drobnymi śladami działalności chochlika drukarskiego, o czym nawet nie warto wspominać, gdyż już chyba nie będzie takich wydań jak kiedyś – bez jednego błędu. Cóż to za skaza? Bardzo mała czcionka. Rozumiem, że ilustracje trzeba było gdzieś pomieścić razem z tekstem, a założono jakieś graniczne wymiary wydania, ale jednak ja musiałem założyć do czytania mocniejsze niż zwykle okulary i na pewno niejedna osoba będzie miała z tym małym drukiem problem.

Cóż, nie ma róży bez kolców, a tym razem mamy ewenement – piękną różę z tylko jednym kolcem, w dodatku w przystępnej jak na takie efektowne wydanie cenie. Polecam więc z pełnym przekonaniem, zwłaszcza tym wszystkim, którzy już utonęli w Westeros.


Wasz Andrew

4 komentarze:

  1. Okładka faktycznie robi wrażenie. Sam pomysł wydania tego typu książki kojarzy mi się odrobinę z "Nauką Świata Dysku", którą Pratchett napisał wspólnie z naukowcami Jackiem Cohenem i Ianem Stewartem - tyle, że tam opisywano naszą rzeczywistość przez pryzmat Świata Dysku, przemycając przy tym wiele ciekawych refleksji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pratchetta mam już od lat w kajecie zapisanego jako wartego uwagi, ale jakoś nie mogę się z jego twórczością spotkać :)

      Usuń
  2. Muszę przyznać, że jestem fanką fantastyki. Nie będę oryginalna przyznając się do pewnego rodzaju uwielbienia Tolkiena i Martina. Jednak moja miłość do obu panów nie zaczęła się w momencie adaptacji ich książek.
    Świat Lodu i Ognia mam w planach zakupowych. Wtedy będę mogła się tak jak Ty pozachwycać tą książką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Tolkien jak dla mnie zbyt infantylny, zwłaszcza w takich aspektach jak moralność, socjologia, polityka. Ale jako czysta rozrywka, na jeden raz, albo jako bajka, bardzo dobry. Nad Świat Lodu i Ognia zdecydowanie jednak przedkładam powieści cyklu Pieśń Lodu i Ognia oraz książki spoza cyklu, ale przypisane do tego świata, jak choćby Rycerz Siedmiu Królestw

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)