sobota, 9 listopada 2013

Destrukcyjna ekspiacja

Okładka książki Futbol ery Man'en 

Futbol ery Man'en

Kenzaburō Ōe

Tytuł oryginału: Man'en-gannen-no futtoboru
Tłumaczenie: Mikołaj Melanowicz
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
Liczba stron: 308
 
 
 
 
 
To zaskakujące, a zarazem piekielnie intrygujące, jak bardzo różnią się pomiędzy sobą ludzkie istoty. Z biologicznego punktu widzenia należymy przecież do jednego gatunku, posiadamy identyczne narządy wewnętrzne, nasze ciało stanowi ten sam budulec organiczny, natomiast proces trwania, odbywający się dzięki przemianie materii, która zamieniana jest na energię, przebiega dokładnie w ten sam sposób u każdego ludzkiego osobnika. Mimo tych wszystkich podobieństw, człowiek, postrzegany jako istota myśląca, uczuciowa stanowi niepowtarzalną zagadkę nie do rozwikłania. Psychika ludzka to sfera, która w dalszym ciągu okryta jest grubym całunem tajemnicy. Zdarzają się sytuacje, w których podejmowane przez nas działania, intencje, jakimi się kierujemy, nawet i dla nas stanowią wielki znak zapytania, a cóż dopiero mówić o zrozumieniu motywów, kierujących drugim człowiekiem. Te same zjawiska, a więc fakty, które istnieją obiektywnie, interpretowane mogą być na przeróżne sposoby w zależności od osoby, poddającej je analizie. Sprawą komplikują dodatkowo różnice kulturowe, które mogą stać się źródłem dodatkowych nieporozumień. O tym, że szerokość geograficzna w pewien sposób również może wpływać na tok naszego rozumowania przekonałem się dzięki lekturze Kafki nad morzem autorstwa Harukiego Murakamiego. Powieść ogromnie przypadła mi do gustu, ale na dobrą sprawę nie potrafiłem sobie odpowiedzieć z jakiego powodu. Ba, nie byłem nawet w stanie pokrótce rozebrać książki na czynniki pierwsze (wstęp, rozwinięcie, zakończenie oraz nieodzowna pointa). Ogromnie byłem ciekaw, czy owa niemożność przestawienia się na tok myślowy japońskiego pisarza wynikała ze specyficznego pióra twórcy, czy też była to sprawka właśnie kulturowych różnic. Aby rozstrzygnąć tę kwestię zdecydowałem się zapoznać się z innymi literatami z Kraju Kwitnącej Wiśni. Po bardzo udanym spotkaniu z Jun'ichirō Tanizakim, postanowiłem kontynuować moją japońską przygodę. Kolejnym autorem, którego przyjemność miałem poznać był Kenzaburō Ōe.

Kenzaburō Ōe to urodzony w 1935 roku japoński prozaik i eseista, którego literacka twórczość w 1994 roku została uhonorowana Nagrodą Nobla w uznaniu za kreowanie wyimaginowanego świata, w którym życie oraz mit kondensują się w formie niepokojącego obrazu współczesnych problemów ludzkości. Artysta znany jest także jako aktywista ruchu antynuklearnego – w swoich wystąpieniach podkreśla, że Japończycy są niejako tragicznymi dziedzicami atomowej energii i ich etycznym obowiązkiem pozostaje porzucenie nuklearnego potencjału, zarówno pod postacią broni jak i źródła energii. Z kolei proza pisarza pozostaje pod wyraźnym wpływem literatury francuskiej, którą Kenzaburō Ōe studiował na uniwersytecie w Tokio. Motywem często pojawiającym się w jego twórczości jest egzystencjalizm, o czym możemy przekonać się na podstawie lektury powieści Futbol ery Man’en. Dzieło to zostało uhonorowano w roku 1967 nagrodą im. Jun'ichirō Tanizakiego (bingo! chciałoby się krzyknąć), a kilka dni temu miałem ogromną przyjemność zapoznania się z nim osobiście.

Futbol ery Man’en to historia, której akcja rozgrywa się na dwóch płaszczyznach. Na bliższym planie poznajemy losy narratora powieści Mitsusaburō Nedokoro. To młody człowiek, którego dotychczasowa egzystencja zaczyna rozpadać się niczym domek z kart. Pierworodny syn rodzi się z nieuleczalną wadą mózgu, co czyni go osobą, wymagającą ciągłej pielęgnacji i troski. Dziecko jest dla głównego bohatera istotą, która wyłącznie za sprawą zewnętrznej powłoki przypomina człowieka. Życie młodej latorośli ogranicza się do spokojnego trwania, cichego i milczącego. Dziecko zdaje się nie odbierać żadnych bodźców ze świata zewnętrznego oraz nie wysyłać do niego żadnych sygnałów, świadczących o własnej obecności. Pozostaje ono niezrozumiałe nawet dla opiekujących się nim rodziców, z których każde na swój sposób przeżywa chorobę syna.

Matka chłopczyka i żona głównego bohatera, Natsumi pogrąża się w alkoholizmie. Wegetuje ona w stanie permanentnego zamroczenia, wprawnie balansując na granicy pomiędzy trzeźwością a stanem kompletnego upojenia. Jest ona niczym zdolny artysta cyrkowy, kroczący po cieniutkiej krawędzi – pozostaje ona na tyle przytomna, by rejestrować zachodzące wokół niej wydarzania, a równocześnie znieczula się alkoholem, co pozwala chociaż na chwilę odciąć się od doczesnych trosk.

Nie są to jednak wszystkie nieszczęścia, które spadają na Mitsu. Jego jedyny przyjaciel, który na skutek urazu głowy zaczął cierpieć na zaburzenia psychiczne, po nieudanych próbach leczenia popełnia efektowne samobójstwo. W takich okolicznościach trudno dziwić się pierwszoosobowemu narratorowi, który w swoim sąsiedztwie zaczyna wyczuwać odór śmierci. Egzystencja zaczyna jawić się jako zależna czynność, w pełni podporządkowana umieraniu, od którego nie ma ucieczki, którego nie ma co odwlekać. Nastrój bohatera najlepiej oddają słowa Henry’ego Millera, przytoczone zresztą w powieści: Chciałem się śmiać razem z nim, ale śmiać się nie mogłem. Zrobiło mi się strasznie smutno, smutniej niż kiedykolwiek w życiu. Śmierć przyjaciela, alkoholizm żony oraz narodziny debilnego syna, oddanego do domu opieki, stają się asumptem do oceny dotychczas prowadzonego żywota. Spojrzenie w przeszłość połączone z rachunkiem osiągnięć i klęsk, doznanych na krętej i wyboistej ścieżce życie nie wypada zbyt pomyślnie.

W tym newralgicznym momencie, na horyzoncie wydarzeń pojawia się młodszy brat Mitsu, Takashi. W roku 1960 był on uczestnikiem zamieszek, który wybuchły z racji ratyfikacji Japońsko-Amerykańskiego Układu o Bezpieczeństwie z roku 1951, który zakładał m.in. militarną zależność Japonii od USA. Fala protestów zalała cały kraj, a najgorliwiej swoje niezadowolenie wyrażali studenci oraz artyści. Sytuację udało się opanować, traktat został podpisany, a wzburzona opinia publiczna uspokojona. Do Stanów została również wysłana specjalna grupa studentów, która w ramach przeprosin za niepokorność wobec potężnego sojusznika, wystawiała sztukę Nasz wstyd. Jednym z aktorów był Takashi. Jednak rola pokutnika niespecjalnie odpowiadała młodemu człowiekowi, który wkrótce po dotarciu do Stanów opuścił teatralną trupę. Po latach życia w USA najmłodszy potomek z rodu Nedokoro postanawia wrócić do swojej rodzinnej osady, położonej w malowniczej dolinie na wyspie Shikoku. Takashi pragnie odnaleźć tam swoje korzenie, a swojego brata Mitsu usilnie namawia do próby rozpoczęcia nowego życia. Rodzeństwo wraz z żoną Mitsu oraz dwójką młodych ludzi, zafascynowanych Tahashim, traktujących go jak swojego guru wyrusza w podróż, która zupełnie zmieni ich dotychczasowe życie.

W dalszej części książki przeżycia poszczególnych jednostek splatają się z losami społeczności ludzi z doliny. Historia wioski Ōkubo wiąże się nierozerwalnie z rodem Nedokoro. W roku 1860, a więc w tytułowej erze Man’en przez dolinę przetoczył się bunt chłopski, skierowany przeciw właścicielom ziemskim, m.in. przeciw pradziadkowi Mitsu i Takashiego. Chłopską, wzburzoną masą kierował z kolei młodszy brat pradziadka, który wg oficjalnych danych został za to przykładnie ukarany poprzez ścięcie, a zgodnie z legendą został ocalony przez litościwego starszego brata. Po ponad 100 latach od tych wydarzeń, podobnie wojowniczy nastrój w pogrążonej w stagnacji oraz marazmie dolinie próbuje wzniecić Takashi, czyli młodszy z braci Nedokoro. Pretekstem do wywołania niezadowolenia jest sytuacja gospodarcza mieszkańców wioski, gdzie centralnym miejscem jest supersam, od którego wszyscy są w mniejszym lub większym stopniu finansowo uzależnieni. Jego właścicielem jest dawny mieszkaniec osady koreańskiej, położonej niedaleko Ōkubo – zamieszkujący ją Koreańczycy byli potomkami niewolników, sprowadzonych do Japonii do wykonywania przymusowych robót. Tajemniczy Koreańczyk zwany jest przewrotnie cesarzem supersamów, bowiem należy do niego spora sieć sklepów, rozsianych po całej Japonii.

W swojej wcale nie tak długiej powieści, Kenzaburō Ōe zdołał pomieścić zaskakująco wiele wątków. Na uwagę zasługuje z pewnością kwestia alienacji jednostki w ludzkiej społeczności. Przybywszy do Ōkubo, Takashi bierze pod swoje skrzydła lokalną młodzież, próbując m.in. zaszczepić jej zamiłowanie do futbolu. Młodszy z braci Nedokoro, mimo, że wiele lat spędził w Stanach niemal z miejsca staje się integralną oraz czołową postacią wioski w dolinie. Organizuje on życie młodzieży i zostaje jej naturalnym przywódcą. Asymilacja z tkanką lokalną społeczności przebiega zatem szybko i naturalnie. Z goła inaczej sprawa wygląda w przypadku Mitsu, który w opozycji do brata od początku trzyma się z boku, nie angażując się w żadne działania. Natychmiast wokół niego wytwarza się niewidzialna bariera, która sprawia, że Mitsu pozostaje odizolowany i postrzegany jest jako obcy. Ōe uzmysławia, że próby biernej egzystencji w ludzkim skupisku, nie poddawanie się ogólnospołecznym trendom, niemal zawsze kończy się wylądowaniem poza społecznym nawiasem.

Znakomicie rozwinięta została również tragiczna historia rodu Nedokoro. Okazuje się, że najstarszy brat Mitsu oraz Takashiego zginął, jeszcze zanim Ci zdołali go poznać. Z kolei drugi pod względem wieku brat S. stracił życie w starciu z koreańskimi osadnikami, a jego śmierć przypominała co nie co barankową ofiarę. Jeszcze ciekawiej poprowadzony został wątek niedorozwiniętej umysłowo siostry, która z nieustalonych przyczyn popełniła samobójstwo. Mroczną scenerię uzupełniają zaginięcie ojca w czasie II wojny światowej oraz rozchwianie psychiczne matki. Ōe fenomenalnie ukazuje istotę ludzką jako stworzenie psychicznie niestałe, wrażliwie i bardzo podatne na zranienie.

Powieść to także psychologiczny majstersztyk. Japoński pisarz z maestrią godną geniusza prezentuje najbardziej wstydliwe zakamarki ludzkiej psychiki, penetrując je do granic zohydzenia. Obnaża on przed czytelnikiem genezę moralnego upadku swoich bohaterów, ukazując jak mocno wydarzenia z przeszłości wpływają na działania teraźniejsze. Na przykładzie większych społeczności, a więc grupy młodzieży oraz mieszkańców doliny, Ōe przedstawia także mechanizmy manipulacji ludzkimi rzeszami, dobitnie pokazując jak łatwo tłum oddaje się we władanie człowieka o silnej woli i osobowości oraz jak równie łatwo opuszcza swego przywódcę w chwili kryzysu, w momencie kiedy klęska jest już nieuchronna.
Bohaterowie Kenzaburō Ōe przebywają długą i męczącą drogę w głąb własnej duszy, pragnąc chociaż w niewielkiej części zrozumieć samego siebie. Ich próby pogodzenia się z samym sobą są jednak diametralnie różne. Takashi przypomina tykającą bombę, dążącą do autodestrukcji. Samozagłada miałaby stanowić formę ekspiacji za ogromny grzech popełniony przez młodego Nedokoro, którego wspomnienie nawet przez chwilę nie daje mu spokoju. Mitsu pragnąć na nowo zdefiniować swoją tożsamość zostaje odludkiem, spędzającym czas na przemyśleniach i wycieczkach do własnego wnętrza. Wyraźnie zaniedbuje higienę oraz zdrowie, co także można traktować jako rodzaj pokuty. Obaj próbują zrozumieć swoje postępowanie odwołując się do przodków, ale i tutaj ich zdania są podzielone. Mitsu popiera postępowanie swojego pradziadka, z którym po części się utożsamia, z kolei Takashi przejawia wyraźną fascynację jego młodszym bratem.

Kenzaburō Ōe, podobnie jak i Tanizaki w swojej prozie przedstawia również skutki upadku szogunatu w cesarstwie Japonii, co nierozerwalnie łączyło się z wyjściem kraju z izolacji oraz otwarciem się na zagraniczne wpływy. Okazuje się, że nawet wioska Ōkubo, położona w zapomnianej dolinie w samym środku gęstego lasu w znacznym stopniu poddaje się westernizacji. Jej mieszkańcy coraz mniejszą wagę przywiązują do pielęgnowania tradycji przodków, jednocześnie bezkrytycznie przyjmując nowe wzorce zachowań. Widoczny staje się przede wszystkim konsumpcjonizm – chęć posiadania nakazuje nabywać nawet nieprzydatne przedmioty, na których zakup często trzeba się zadłużyć. Po raz kolejny prawdziwa okazuje się teza, że ludzie najłatwiej przyswajają sobie najbardziej negatywne aspekty globalnej kultury.

Reasumując, Futbol ery Man’en to niezwykła lektura, która zapewnia czytelnikowi moc wrażeń i przeżyć. Książka może nieco odstraszać dość depresyjnym nastrojem oraz mroczną atmosferą, pesymizm wylewający się z kart wręcz przytłacza. W zamian za to otrzymujemy znakomite studium ludzkiej jednostki. To także porywający wykład na temat ludzkich wspomnień – Kenzaburō Ōe uzmysławia, że te same fakty, oglądane przez pryzmat czasu przez różne jednostki jawią się w zupełnie innych barwach. Ponadto przeszłość, do której odwołuje się nasza pamięć może stać się fundamentem do definicji własnej tożsamości. Historia naszych przodków, czyny przez nich popełniane mogą stać się wykładnią, dzięki której lepiej zrozumiemy własne postępowanie. Książka przepełniona jest także symboliką, charakterystyczną dla egzystencjalizmu. Ofiarny baranek, najgrubsza kobieta w Japonii, której dusza ciągle pozostaje nienasycona, mysz, do której porównany zostaje główny bohater, uwięziony w zoologicznej klatce słoń, traktowany jako znak cywilizacji, czy hipnotyczny taniec umarłych nembutsu to tylko wierzchołek góry lodowej. Resztę polecam odkryć samemu, zagłębiając się w tej senno-koszmarnej opowieści, w której przeszłość nierozerwalnie splata się z teraźniejszością oraz przyszłością.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)