wtorek, 5 czerwca 2012

Walka o łyk ideałów

Okładka książki Zdobywanie powietrza 

Zdobywanie powietrza

Belén Gopegui

Tytuł oryginału: La conquista del aire
Tłumaczenie: Wojciech Charchalis
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy REBIS
Liczba stron: 335
 
 
 
 
 
Zdobywanie powietrza to książka hiszpańskiej pisarki, Belén Gopegui. Urodzona w 1963 roku, w Madrycie, uchodzi za jedną z najzdolniejszych pisarek swojego pokolenia. Jej debiutancka powieść La escala de los mapas (Skala map) przyniosła jej dwie nagrody: Premio Tigre Juan oraz Premio Iberoamericano Santiago del Nuevo Extremo. Z przekonania jest komunistką, napisała m. in. kilka artykułów na temat Kuby.

W Zdobywaniu powietrza, o czym informuje nas na wstępie sama Gopegui, autorka chciała pokazać mechanizmy naruszające wolność podmiotu i dlatego wybrała opowieść o pieniądzach. Jeśli z dominującego dyskursu wynika, że Ci, których podstawowe potrzeby są zaspokojone, mogą traktować pieniądze jako rzeczywistość zewnętrzną, oddzielną, mogą być szczodrzy, oszczędni bądź skąpi i przywiązywać do nich większą lub mniejszą wagę, to niniejsza powieść mówi o tym, ze być może w dzisiejszych czasach pieniądz tkwi w moralnej świadomości bytu [s. 10].

Bohaterowie Zdobywania powietrza to trójka przyjaciół o, podobnie jak autorka, zapatrywaniach lewicowych. Okres szalonej młodości mają oni już za sobą. Obecnie to dobrze sytuowani, dość bogaci, żyjący całkiem komfortowo, stateczni ludzie. Intelektualiści kochający się w toczeniu niekończących się dysput, dywagacji, rozważań. W momencie rozpoczęcia akcji wszyscy posiadają partnerów, bądź znajdują się w stanie małżeńskim. Wspomniana trójka to przyjaciele na dobre i na złe, którym wydaje się, że ciągle hołdują ideałom z czasów ich młodości. Przewrotne życie postanawia jednak skonfrontować ich z brutalną rzeczywistością. Ścianą, na którą trafią Marta Timoner, Carlos Maceda oraz Santiago Álvarez są pieniądze.

W chwili rozpoczęcia akcji Marta Timoner jest pracowniczką Ministerstwa Transportu. To silna i niezależna kobieta, z własnym zdaniem i z dominującą osobowością, która lubi narzucać innym swoją wolę. Santiago Álvarez jest wykładowcą na państwowym uniwersytecie. Z wykształcenia jest historykiem, posiada nieco narcystyczne usposobienie, jest absolutnie pewny własnej wyjątkowości oraz wysokich kwalifikacjach. Uważa jednak, że nie wszystkim jego współpracownikom, czy też rywalom z naukowego światka jest dane dostrzec jego geniusz. Ponadto doskwiera mu jego pochodzenie – wywodzi się on z ubogiej rodziny, czego wyraźnie się wstydzi. Carlos Maceda to właściciel firmy Hard, zajmującej się produkowaniem elektroniki. Zakładając firmę, Carlos pragnął wykreować coś swojego, własnego, co byłoby autonomiczne od przypadku, w którym wszystko funkcjonowałoby tak, jak to sobie zaplanował. Można odnieść wrażenie, że miałoby to być swoiste poletko, na którym Carlos mógłby udowodnić swoją wartość, co do której sam miał spore wątpliwości. Maceda próbował stworzyć godne i cywilizowane miejsce pracy, które wyróżniałoby się na tle kapitalistycznej dżungli. Niestety twarde i nieubłagalne prawa rynku szybko sprowadziły go na ziemię. Przyszłość Hardu zaczęła malować się w bardzo ciemnych barwach i by przedłużyć egzystencję firmy, Carlos został zmuszony prosić swoich przyjaciół o pożyczkę – po 4 mln peset (około 24 tys. euro) od każdego.

Nikt ze wspomnianej trójki nie może jeszcze sobie zdawać sprawy z tego, że pożyczka to początek zupełnie nowej ery, że to definitywny koniec młodości, i chyba również przyjaźni jak łączyła bohaterów. Przez kolejne dwa lata śledzimy losy poszczególnych postaci i dowiadujemy się, jak na ich życie wpłynęła prośba o pieniądze. Okazuje się, że Marta, która nie jest pewna swojego etatu w Ministerstwie Transportu nie potrafi znaleźć nici porozumienia z mężem. Pragnie on zrealizować swoje marzenie i zakupić na wpół zrujnowany dom. Niepewna finansowa przyszłość nie pozwala jednak Marcie na podjęcie pozytywnej opinii – cała sprawa okazuje się ognikiem zapalnym w wyniku którego Marta i Guillermo decydują się na separację. Santiago, dla którego pożyczone 4 miliony były niemal całymi oszczędnościami życia boryka się z problemami mniejszego kalibru – ciągłymi kłopotami z samochodem, który planował wymienić na nowy. W dodatku w końcu postanawia porzucić swoją dotychczasową partnerkę Sol na rzecz byłej żony filozofa, wywodzącej się z zamożnej rodziny Laury. Santiago zdecydował się wesprzeć finansowo Carlosa traktując prośbę jako swoisty test. Był on święcie przekonany, że wręcz nie może odmówić – czuł się częścią wspólnoty, jak sam to określa tłumu, który wierzył, że świat można zmienić w coś lepszego. Pożyczka miała zatem znaczenie ideologiczne, ale i tak nie powstrzymuje to potoku wątpliwości, który zaczyna napływać do mózgu Santiaga – w pewnym momencie swoich rozmyślań stwierdza nawet, że dość ma przyjaźni, która polega na przelewaniu pieniędzy z konta na konto.

W miarę upływu czasu, na kolejnych kartach powieści, jesteśmy świadkami tego, jak główni bohaterowi poprzez zawieranie kolejnych moralnych kompromisów, coraz bardziej oddalają się od swoich młodzieńczych przekonań, dokonując zdrady wyznawanych ideałów. Być może właśnie na tym polega dojrzewanie – coraz chętniej, coraz mniej opornie akceptujemy rzeczy, przekonania, postępowania, wybory, które wcześniej uważaliśmy za niewłaściwe z racji naszej filozofii, sposobu postrzegania świata. W imię świętego spokoju i błogiej egzystencji składamy na ołtarzu konformizmu nasze dotychczasowe, jakże piękne idee, których wcielenie w życie okazuje się zbyt trudne, wiązałoby się ze stanowczą za dużą ilością wyrzeczeń. W rezultacie Marta, zawsze wrażliwa na krzywdę drugiego człowieka oraz fałsz płynący ze zbyt często sztucznie wzbudzanego poczucia niesprawiedliwości społecznej, wybiera pracę, która zapewni jej większe korzyści majątkowe. Świadoma swojego postępowania porównuje się do bibliotekarza, który przestaje dyskutować, jakie książki chciałby do biblioteki; godzi się z tym, że jego jedynym zadaniem jest klasyfikowanie ich, i rezygnuje w ten sposób ze swojej puli sensu, ale za to zmienia się w zarządcę biblioteki perfekcyjnie zorganizowanej. Nigdy więcej nie będzie zniechęcony, nie będzie mu przeszkadzać, że musi przyjmować wydawnicze śmieci, albo nie będzie go trapiło, że nie zdobył środków na inne książki; i nigdy, nigdy więcej nie wróci do domu, czując frustrację albo radość, lecz zawsze zadowolenie z dobrze wykonanej pracy [s. 220]. Santiago przestaje wierzyć w sens prowadzonych przez siebie badań. Również zaczyna przyjmować dobrze płatne prace, którymi do tej pory pogardzał – wykłady na prywatnym uniwersytecie, czy pisanie podręcznika akademickiego. Z kolei Carlos Maceda decydując się na sprzedaż Hardu, wyrzeka się swoich współpracowników i rozpoczyna wygodne życie zawodowe na łonie korporacyjnego molocha, któremu oddał udziały w swojej firmie.

W książce, autorka znakomicie udowodniła to, o czym wspominała już na samym początku, tzn., że pieniądz tkwi w moralnej świadomości bytu. Wszyscy z głównych bohaterów są w stanie porzucić swoje ideały, wręcz odrzucić swój światopogląd dla gotówki. Początkowo starają się dorobić do tego metafizyczną głębię, maskować swoje czyny przymusowością, koniecznością. Swoje działania pragną ukazać jako nieodzowne, wynikające ze splotu zachodzących wypadków. Widzimy zatem próbę odwołania się do antycznego fatum, którego rolę w czasach obecnych, co w końcu uświadamiają sobie przyjaciele, mogą grać pieniądze. Nie mogę odrzucić tej propozycji, muszę się zgodzić na takie działania, powinienem rozważyć tę opcję – wszystkie te dywagacje łączy jeden wspólny mianownik – akceptowalne stają się działania, które do tej pory uważane były za niedopuszczalne, sprzeczne z osobistym podejściem do życia. Dzieje się tak z przyczyny prozaicznej – gotówka jest nieodzowna by: żyć na poziomie, do którego się przywykło; spełniać swoje zachcianki; mieć komfort posiadania bezpiecznej ilości pieniędzy na wypadek nieprzewidzianych wypadków (należało by rzec: wydatków); nie zamartwiać się walką o godną egzystencję do kolejnej wypłaty.

Gopegui zauważa rzecz tak oczywistą, że wręcz nie dostrzegalną – większość naszych działań determinują pieniądze. Książka to swoista próba negacji takiego porządku rzeczy, zakwestionowania materialistycznego podejścia do życia. Niestety autorka nie wychodzi nic a nic poza krytykę obecnego modelu społeczeństwa, którego podstawą są dobra materialne. Brak jakichkolwiek propozycji, sugestii jak można by taki stan zmienić. Z przyjemnością zagłębił bym się w lekturze Gopegui, w której zaprezentowałaby ona utopię bądź antyutopię, absolutnie wszystko mi jedno. Ogromnie jestem ciekaw wizji społeczeństwa prezentowanej przez hiszpańską pisarkę, w której pieniądz nie byłby najwyższym wyznacznikiem wartości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)