czwartek, 1 marca 2012

Tańczący Trumniarz



Tańczący Trumniarz (The Coffin Dancer) to jeszcze jedna z powieści o przygodach detektywa Lincolna Rhyme i jego pięknej asystentki Amelii Sachs. Autorem książki jest Jeffery Deaver, najbardziej w Polsce kojarzony jako autor Kolekcjonera Kości (powieść z tego samego cyklu) według którego nakręcono film z udziałem Angeliny Jolie i Denzela Washingtona w rolach wspomnianej wcześniej pary.


Nie będę przytaczał notki wydawcy ani streszczał powieści, gdyż absolutnie nie nadaje się ona do czytania po raz drugi. Gdybym ujawnił, choćby skrótowo treść i zakończenie, nie byłoby sensu po nią sięgać.

Tańczący Trumniarz idealnie nadaje się na scenariusz do filmu. Lincoln i Amelia walczyć będą bowiem z nieuchwytnym zabójcą zwanym od posiadanego tatuażu Tańczącym Trumniarzem, co zapewnia odpowiednią dozę napięcia, błyskawiczne zwroty akcji i kilka zaskakujących momentów. To gwarantuje też pochłonięcie lektury jednym tchem. I dobrze, bo rzecz jest płytka jak wyschnięte oczko wodne. Powieść nie budzi żadnych przemyśleń, żadnego myślenia wręcz w ogóle nie prowokuje. Gdyby małpy umiały czytać, byłyby zadowolone. Po zakończeniu lektury odkładamy książkę i tym mechanicznym ruchem kończymy wszelki z nią kontakt. Kontakt z treścią został bowiem zakończony już w trakcie zamykania okładki.

Kryminał nie musi być natchnieniem do rozważań o marności świata tego, ale powinien mieć choć co nieco wspólnego z realiami. Sylwetki czarnych charakterów tym razem Deaverowi absolutnie się nie udały. Ich psychika nijak się ma do podejmowanych przez nich działań. Nie wspomnę już o totalnych bajkach, które aż śmieszą. Jako ktoś, kto jest nieuchwytny, może być zawodowym mordercą? Jak znajdują go zleceniodawcy, skoro nikt nie ma z nim kontaktu? Czyta ludziom w myślach i sam kontaktuje się z klientami, którzy właśnie planują kogoś sprzątnąć? Totalna bzdura! Zawodowy morderca MUSI być uchwytny, by można go było zatrudnić. Ba, musi nawet posiadać swego rodzaju reklamę i PR, by mieć dobre notowania na rynku. O innych bzdurach, jak na przykład lapsusy z teorii lotnictwa na poziomie szkoły średniej nie będę nawet wspominał. Nie wiem zresztą, czy to sprawka autora czy tłumacza.

By nie kopać leżącego na tym zakończę i podsumuję; jeśli szukacie wciągającego i trzymającego w napięciu, ale denerwującego z powodu miałkości i ewidentnych głupot kryminału, to weźcie się za Trumniarza. W tej kategorii czwóreczkę bym mu dał. Jeśli jednak macie jakiś wybór, to jest tyle innych powieści, że tą można sobie odpuścić. Możecie mi wierzyć


Wasz Andrew

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)