piątek, 6 kwietnia 2018

Wojciech Kurtyka "Chiński maharadża" - Wyznania mistrza

Chiński maharadża

Wojciech Kurtyka

Wydawnictwo: Góry Books
Liczba stron: 120
 
 
 
 
 
 
Człowiek to istotna przewrotna i nieodgadniona, której myśli nie sposób zgłębić. O naturze pełnej przekory i hardości najlepiej świadczą tendencję do tego, by gnać za tym, co odległe, by pragnąć tego, czego nie sposób uchwycić, by podążać za trudnym do wyrażenia zewem, którego tchnienie szepcze do najmroczniejszych odmętów duszy – jedną z odmian takiej szaleńczej pogoni za trudną do uchwycenia w karby słów pasją jest górska wspinaczka. Na czym jednak polega jej fenomen – czy to rodzaj wyzwania rzuconego przyrodzie; fascynacja chwilowym, ale często złudnym poczuciem własnej potęgi, wręcz nieśmiertelności; konieczność udowodnienia czegoś samemu sobie czy też jeszcze coś innego? Zapewne ilu wspinaczy, tyle wyjaśnień i tłumaczeń, ale niewątpliwie fascynującą sprawą jest możliwość poznania zdania na ten temat jednego z najwybitniejszych polskich himalaistów. A taką właśnie sposobność uzyskuje czytelnik, który zdecyduje się sięgnąć po Chińskiego maharadżę autorstwa Wojciecha Kurtyki (1947), żywej legendy światowego himalaizmu.

Dzieło pióra Kurtyki to powieść, której tłem są góry, tyle, że nie są to Himalaje, pasmo Karakorum czy choćby Alpy. Jedyną orientalną lokalizacją, w jakiej umieszczono akcję utworu są Indie, chociaż zdecydowana większość wydarzeń rozgrywa się w Polsce, w podkrakowskim Zabierzowie oraz nieodległej Dolinie Bolechowickiej. Tytułowy Chiński maharadża to trudna i wymagająca trasa wspinaczkowa, którą główny bohater zamierza pokonać na żywca, tj. bez asekuracji. Przygotowania, zarówno fizyczne jak i mentalne, do owego przedsięwzięcia stanowią oś fabularną książki. Jednocześnie są one pretekstem do szeregu rozmyślań i rozważań, których tematyka orbituje wokół wspinaczki.

Powieść już od pierwszych stron kojarzy się z zagłębianiem w prywatne uniwersum Wojtka Kurtyki. Powodem owego wrażenia jest zabieg zastosowania pierwszoosobowej narracji. Ponadto do kreacji życiorysu bohatera snującego całą historię, autor wykorzystuje elementy autobiograficzne. Charakter protagonisty również zdradza, że wiele zapożyczono od popularnego Voytka. Z tego względu z jeszcze większym zainteresowaniem poznaje się kolejne przemyślenia, których istotą pozostaje świat górskich szczytów.

Kwestią, której poświęcono najwięcej uwagi jest sam akt wspinaczki, jawiący się jako doświadczenie złożone i niepowtarzalne, które może być rozmaicie rozumiane. Z jednej strony jest to: Obsesyjna tęsknota za nieskrępowanym wzlotem ponad własny strach i fizyczne ograniczenie (…) [1], z drugiej zaś możemy utożsamiać ją z (…) porzuceniem raju wygody i konsumpcji [2]. Definicji możemy poszukiwać także poprzez proces negacji – w  ten sposób zasadne wydaje się stwierdzenie, że sednem zdobywania szczytów nie jest bicie następnych rekordów, których reprezentantką jest widniejąca na skali trudności dróg skalnych cyfra, będąca (…) podłym rejestrem na usługach targowiska próżności [3]. Stykając się z prozą Kurtyki można odnieść wrażenie, że wspinaczka to wręcz intymny obrządek, o silnym zabarwieniu emocjonalnym, a przy tym przeżycie wysoce indywidualne, bowiem (…) nie rozgrywa się w serdecznej przestrzeni miłości bliźniego, lecz w samotnej przestrzeni poszukiwania własnej godności [4].

Chiński maharadża pozwala nam też zrozumieć jak ważnym pierwiastkiem w egzystencji Kurtyki są góry, które zdają się być kwintesencją wszystkiego, co cenne i wartościowe. Przez obcowanie z nimi można wręcz mówić (…) o sposobie na dochodzenie do ludzkiej mądrości (…) [5]. W tym kontekście interesujące jest także zwierzenie poczynione przez bohatera, który określa się mianem wyznawcy, tłumacząc to określenie w następujących słowach: Wypada wyjaśnić, kim są wyznawcy. W końcu jestem jednym z nich. Mówiąc najprościej, to pewien rodzaj wspinaczy, dla których kontakt z górami jest ścieżką życiową i nosi znamiona kultu [6].

Co ważne góry okazują się nauczycielkami, udzielającymi lekcji, z których korzystać możemy także w powszednim życiu. Dzięki nim uświadamiamy sobie, że nasz byt podporządkowany jest bezrozumnemu pędowi konsumpcji, który skutecznie zaślepia, uniemożliwiając dostrzeżenie uroków ukrytych w zakamarkach codzienności. Równie łatwo skłonni jesteśmy do tego, by ulegać bezmyślnej rywalizacji – jej symbolem jest wspomniana już cyfra, będąca (…) podstępną alfonsicą, która w zamian za miłość naszego życia podsuwa ponętną kurwę – sławę. Ta dziwka czyni z nas wygłodzone widma pożądające jedynego ścierwa – uznania i zaszczytu [7].

Książka Kurtyki utrzymana jest w charakterystycznym stylu – stosunkowo krótki utwór poszatkowany jest na sporą liczbę rozdziałów, z których każdy opatrzony jest tytułem. Sama proza poprzecinana jest licznymi wtrąceniami i dygresjami, których funkcją jest wyjaśnienie terminów i zwrotów związanych ze wspinaczką, jakimi często posługuje się protagonista. W konsekwencji przytaczana historia momentami mocno zwalania, ale dzięki temu nawet czytelnik, któremu obce są arkana górskiej terminologii, nie czuje się zagubiony.

Reasumując, Chiński maharadża to interesująca proza legendy światowego himalaizmu, która zaprasza nas do swojego poufnego Wszechświata. W swoim dziele Wojciech Kurtyka odsłania przed nami samego siebie jak i wyznawaną filozofię, której fundamentami są poszukiwania duchowej równowagi i wyciszenia. Jak przekonujemy się w miarę zanurzania się w treść książki, jądrem i esencją tego spokoju są góry, które zarówno uczą nas pokory jak i wyczulają nas na piękno tego, co nas otacza. Co godne podkreślenia, Chiński maharadża nie jest powieścią hermetyczną – jej uniwersalne przesłanie, poruszane zagadnienia (całkiem sporo miejsca Kurtyka poświęca choćby mocy wyobraźni i człowieczego umysłu, ukazane zostają zagrożenia płynące ze zwątpienia, wreszcie zasygnalizowano, że człowiek współczesny jest zniewolony przez sztucznie wykreowane wartości) oraz sączący się z poszczególnych kart humor sprawiają, że jest to dzieło, które śmiało można polecić każdemu. Wystarczy tylko przymknąć oko na stosunkowo skromne rozmiary utworu oraz przywyknąć do specyficznego stylu, który fragmentami przesycony jest patetycznym uniesieniem.

P.S. W Chińskim maharadży nie brakuje literackich smaczków i nawiązań. Protagonista ma za sobą nieudaną przygodę z witkiewiczowskim Nienasyceniem, natomiast żona Halinka, nieczuła i obojętna na pasję męża, porównywana jest do Harvey, kobiety-fantoma, będącej zmorą i ożywionym wyrzutem sumienia Krisa, psychologa, który zostaje wysłany na stację badawczą krążącą wokół planety Solaris.


[1] Wojciech Kurtyka, Chiński maharadża, Wydawnictwo Góry Books, Kraków 2013, s. 15
[2] Tamże, s. 47
[3] Tamże, s. 72
[4] Tamże, s. 84
[5] Tamże, s. 61
[6] Tamże, s. 16
[7] Tamże, s. 110

5 komentarzy:

  1. Książki nie miałam okazji nawet dotknąć, nie pisząc, o czytaniu. Krążą wieści, że to raczej jeśli nie biały czekan, wróć, kruk, to trudno dostępna jest. Wojtek Kurtyka znany jest w środowisku z tego, że czyta(ł) wiele i to książek nie związanych ze ścieżką, którą obrał zawodowo. W jego biografii, autorka wspomina, że także pisał i tą umiejętność posiadł wcześnie i przychodziło mu to z łatwością. A sama metafora wspinaczki, jest często, w różnych dziedzinach wykorzystywane. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, w takim razie ja mam wyjątkowe szczęście. Książka była dostępna w mojej bibliotece, tyle, że chętnych na nią nie brakowało. Ale zapisawszy się w kolejce i cierpliwie czekając, okazało się, że kolega z pracy dysponuje własnym egzemplarzem, który z chęcią mi pożyczył.

      A o tej własnej ścieżce Kurtyki trochę słyszałem i z czystej ciekawości postanowiłem sprawdzić, co ma o niej do powiedzenia pan Wojciech w swojej twórczości.

      Usuń
  2. O, to ciekawe. Nie widziałem, że Kurtyka pisał powieści. Bardzo to ciekawe - zwłaszcza, że akurat ze wspinaczką skałkową miałem nieco do czynienia i znam klimat takich wypadów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powieści pisał Jego ojciec, On, (poczytne) artykuły. Z tego co mnie osobiście wiadomo.
      Pozdrawiam,

      Usuń
    2. Qbusiu, "Chiński maharadża" to jak na razie jedyna powieść Wojtka Kurtyki. Ale ojciec alpinisty - Tadeusz Kurtyka - to już "pełnoprawny" pisarz, który swoje dzieła tworzył pod pseudonimem Henryk Worcell.

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)