piątek, 5 stycznia 2018

Kazuo Ishiguro "Pogrzebany olbrzym" - Błogosławieństwo niepamięci

Pogrzebany olbrzym

Kazuo Ishiguro

Tytuł oryginału: The Buried Giant
Tłumaczenie: Andrzej Szulc
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 448
 
 
 
 
Podstawą ludzkiej tożsamości jest pamięć – wydarzenia, które stały się naszym udziałem budują wizję własnej osoby, a wspomnienia będące udziałem całych społeczności tworzą takie wartości jak kultura oraz tradycja. Kiedy zapamiętywanie doświadczanych epizodów zaczyna szwankować, czy to w przypadku jednostki, czy też całej gromady, ludzie pogrążają się w bańce teraźniejszości, bytując w zamknięciu tu i teraz. Do takiej właśnie sytuacji dochodzi w dziele Pogrzebany olbrzym, autorstwa Kazuo Ishiguro, brytyjskiego pisarza o japońskich korzeniach, laureata Nagrody Nobla w dziedzinie literatury przyznanej w 2017 roku w uznaniu za bycie tym, który w powieściach o potężnej sile emocjonalnej odsłonił otchłań pod naszym iluzorycznym poczuciem łączności ze światem.

Akcję osadzono na terenie obecnej Anglii, w czasach Średniowiecza, kiedy na ziemiach Brytanii panuje już religia chrześcijańska, ale echa rzymskiej bytności są nadal dostrzegalne. W momencie rozpoczęcia utworu ziemia, na której współegzystują Brytowie oraz Saksoni, spowita zostaje tajemniczą mgłą niepamięci – ludzie zapominają, co przytrafiło im się poprzedniego dnia, kontury minionych chwil zlewają się ze sobą, plączą i zacierają, w związku z czym przeszłość pogrąża się w coraz gęstszym mroku. Znaczenie ma jedynie obecny moment, co sprawia, że wszelkie emocje i doznania (zarówno te pozytywne jak i negatywne) rozbłyskują na krótko, tylko po to, by zaraz uschnąć, zgasnąć, przyblaknąć.

Głównymi bohaterami utworu są Axl oraz Beatrice, starsze małżeństwo Brytów, zamieszkujące jedną z wiosek, wydrążonych w zboczach gór. Osada to rodzaj labiryntu – sieć korytarzy, komór i pieczar składa się na ludzkie siedziby, w których panują cienie i mrok. Protagoniści, nie zwolnieni z ciężkich obowiązków z uwagi na zaawansowany wiek, z niezrozumiałych przyczyn zostają pozbawieni jednego z niewielu przywilejów, jaki im przysługuje – na skutek decyzji rady starszyzny, Axl oraz Beatrice zmuszeni są do oddania świeczki, która zapewnia światło w ich skromnej izdebce. Incydent staje się bodźcem do podjęcia planowanej od dawna, acz nieustannie przekładanej wyprawy – Axl oraz Beatrice postanawiają wyruszyć w odwiedziny do swego dawno niewidzianego syna. Bohaterowie to jedni z licznych ludzi, którym w miarę skutecznie udaje się opierać zbiorowej amnezji, ale wędrówka, jakiej się podejmują i tak należy do przedsięwzięć niełatwych – złośliwe, ale i śmiertelnie niebezpieczne stwory, ludzka natura pełna cynizmu i słabostek oraz przeszłość to niebezpieczeństwa, jakie czyhają na dwójkę staruszków.

Osnowę, na której utkano główne wątki powieści stanowi podanie o Królu Arturze i Rycerzach Okrągłego Stołu. Do konstrukcji utworu wykorzystano również legendy, podania, wierzenia i zabobony znamienne dla okresu, w jakim rozgrywa się akcja.  W rezultacie średniowieczna Anglia z kart Pogrzebanego olbrzyma roi się od wszelakiej maści dziwów oraz kreatur – ogry, smoki, gobliny, chochliki, diabliki czy wiedźmy to istoty, z którymi spotkać może się pechowy Bryt bądź Sakson. Nie mniej groźne jest całe mnóstwo czarów, uroków, zaklęć oraz klątw, pod których wpływem możemy się znaleźć.

Co ciekawe, cały ten świat, który przywodzi na myśl klimaty znane z literatury fantasy, służy Kazuo Ishiguro do procesu swoistej demitologizacji czy też wzbogacenia mitu o elementy bezwzględnego realizmu, zasadzającego się na ukazaniu herosów i bohaterów od ich słabszej, tj. ludzkiej strony. Zabiegiem, który pozwala na uzyskanie wspaniałych rezultatów jest akceptacja tego, co oczywiste, tj. upływu czasu – postacie, które słyną ze swej potęgi, siły, wigoru, przedstawione zostają z odmiennej perspektywy. Ishiguro obciąża je brzemieniem, które będzie dane nosić każdemu z nas, czyli ciężarem minionych lat. Najjaskrawszym przykładem jest osoba sir Gawaina – bratanek króla Artura uchodzący za wzór cnót (na jego tarczy widniał pentagram symbolizujący: wielkoduszność, odwagę, czystość, rycerskość oraz pobożność), którego wielbiły damy, a młodzi spoglądali na niego z zazdrością i podziwem, odmalowany zostaje jako podstarzały wojownik, wychudzony i tyczkowaty, zmęczony i znużony, przemierzający świat na wiekowym rumaku i w rdzewiejącej zbroi, trzymający się życia głównie z uwagi na misję, jaka została mu powierzona. Sylwetka nieomal błędnego rycerza (czytelnikowi niejednokrotnie przyjdzie się zastanowić, czy wrogowie, o jakich się wspomina nie są wyłącznie urojeniem, wytworem starczej fantazji) przywodzi na myśl don Kichota, a nie dzielnego bojownika, siejącego popłoch w szeregach przeciwników. Ishiguro umiejętnie pokazuje niszczycielską i destrukcyjną działalność czasu, któremu (w perspektywie odpowiednio odległej) nie przeciwstawi się nikt, ani nic. 

Pogrzebany olbrzym to również opowieść o przeszłości, która stanowi zbiór wszelkich naszych występków, ułomności, błędów, chwil zwątpienia, itd. – spoglądając za siebie i uzmysławiając sobie ilość wyrządzonego przez nas zła, jakże kusząca może okazać się sposobność, by wszystkie te momenty wstydu, lęku, traum i potknięć ukryć, schować, rozwiać niczym dym. W końcu niepamięć to ignorancja, a ignorancja to błoga nieświadomość, spokój, czyste sumienie (Bo jaka może być korzyść z odzyskanych wspomnień, jeśli tylko odpychają od siebie ludzi? [1]). Z drugiej jednak strony Ishiguro zdaje się pytać, jaka jest trwałość konstrukcji wzniesionej na przemilczeniu tego, co niewygodne, tragiczne, złe – autor sygnalizuje, że konfrontacja to rzecz nieuchronna, jeśli chcemy położyć kres męczącej ucieczce przed demonami przeszłości.

Proza brytyjskiego pisarza o japońskich korzeniach dotyka zagadnienia tak fundamentalnego jak wojna, która stanowi nieodłączną składową ludzkiej cywilizacji. Interesująca jest idea, by w książce przywołać jedynie echa minionych bitew, koncentrując się przy tym na konsekwencjach krwawej zawieruchy, która zaprezentowana zostaje jako czas bezwzględności, oszustw, łamania przysiąg, kiedy życie tracą słabi, bezbronni, niewinni. Za sprawą Ishiguro przekonujemy się, że przemoc oraz agresja to środki, dzięki którym możemy uzyskać jedynie krótkotrwałe i połowiczne rezultaty.

O atrakcyjności lektury decyduje również bogata symbolika, jaką charakteryzuje się powieść. Tytułowego pogrzebanego olbrzyma można odczytać jako uosobienie grzechów, przewinień, niegodziwości, które staramy się ukryć, zakopać w odmętach przeszłości. Intrygującą funkcję spełnia smok, który reprezentuje bardzo różnorodne wartości – to strażnik rzeczy wartościowych, bezcennych, skarbów; to alegoria wiedzy, mądrości, czujności; jednocześnie jest to wcielenie zniszczenia oraz chaosu. W sposób metaforyczny odczytać można także motyw podróży, który pełni kluczową rolę w utworze – wędrówka jawi się jako wyprawa w głąb czeluści własnej duszy, ale też jako zanurzenie się w chłodnych i nieprzyjaznych wodach przeszłości. 

Reasumując, Pogrzebany olbrzym to bardzo dobra książka, którą czyta się nieśpiesznie, delektując się poszczególnymi zdaniami, odznaczającymi się pieczołowitością oraz elegancją. Akcja, chociaż rozwija się powoli, pełna jest dramaturgii oraz napięcia, których źródłem są przede wszystkim przeżycia głównych bohaterów, bowiem protagoniści zmuszani są przez okoliczności do podejmowania niełatwych wyborów i brzemiennych w skutkach decyzji. Książka bardzo dojrzała emocjonalnie, która świadczy o niewątpliwym kunszcie literackim Kazuo Ishiguro autor wspaniale porusza kwestie tak uniwersalne jak wina, przebaczenie oraz pamięć, nie popadając przy tym w moralizatorski ton, skłaniając bardziej do samodzielnych przemyśleń.


P.S. Pogrzebanego olbrzyma udało mi się nabyć w sieci Carrefour pod koniec września, niedługo przed ogłoszeniem nazwiska laureata Literackiej Nagrody Nobla. Cena tego wartościowego tytułu wynosiła 9,99 zł (wydanie w twardej oprawce) tytuł znajdował się w koszu z tanimi książkami.


[1] Kazuo Ishiguro, Pogrzebany olbrzym, przeł. Andrzej Szulc, Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2015, s. 360

18 komentarzy:

  1. Spośród nieznanych mi jeszcze książek Ishiguro (mam już za sobą "Okruchy dnia", "Pejzaż w kolorze sepii" i "Nie opuszczaj mnie"), to "Pogrzebanego olbrzyma" chcę przeczytać, ale chyba jeszcze trochę poczeka - postanowiłam przeczytać pozostałe powieści autora w kolejności wydawanie ;) I naprawdę świetna recenzja - gdybym miała wątpliwości, czy "Pogrzebanego olbrzyma" w ogóle czytać, od razu poleciałabym do biblioteki ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa koncepcja poznawania dorobku Ishiguro. Ja swoją znajomość chciałem rozpocząć od bardziej japońskich powieści (szczególnie interesował mnie "Pejzaż w kolorze sepii"), ale z uwagi na dostępność sięgnąłem po "Okruchy dnia". A "Pogrzebany olbrzym" wpadł mi w ręce sam - grzechem byłoby nie skorzystać z okazji.

      Dzięki za miłe słowa. Czekam na Twoje wrażenia z lektury, kiedy już ją przeczytasz.

      Usuń
    2. Zainspirowała mnie przemowa noblowska Ishiguro, w której podkreślał rolę ewolucji własnego stylu. No i związki "Okruchów dnia" z "Pejzażem w kolorze sepii" - wykorzystanie podobnych wątków w zupełnie innym świetle, jakby autor chciał powiedzieć: "Co, dalej będziecie mówić, że to takie japońskie?" :)

      Usuń
    3. Ha, mnie w sumie "Okruchy dnia" odrobinę rozczarowały, bo liczyłem, że odnajdę tam jakieś japońskie elementy, tymczasem książka okazała się na wskroś brytyjska :)

      Usuń
  2. A która jest lepsza? Ta czy 'Okruchy dnia"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie zdecydowanie bardziej przypadł do gustu "Pogrzebany olbrzym". "Okruchy dnia" to też intrygująca i nostalgiczna lektura, ale według mnie "Pogrzebany olbrzym" jest bardziej dojrzały, bowiem porusza uniwersalniejszą tematykę.

      Usuń
  3. Poczułam się bardzo zachęcona. :) Widzę, że teraz czytasz "Zacnego ucznia". Książkę tę czytałam niedawno i jestem bardzo ciekawa Twojej recenzji. Z powieściami Murdoch zetknęłam się przed laty i od tamtej pory często do nich zaglądam. Moje ulubione to "Henryk i Kato", "Morze, morze" i właśnie "Zacny uczeń". :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie skończyłem czytać i tak na gorąco rzec mogę, że książka ciekawa, ale i specyficzna. Przyznaję, że Murdoch pisze stylem, który z jednej strony zachwyca (te filozoficzne wstawki i dywagacje poświęcone moralności), z drugiej zaś strony okrutnie mierzi (nie przemawia do mnie ta przesadna melodramatyczność). Na pewno będę kontynuować znajomość z prozą tej autorki. "Morze, morze" oraz "Henryk i Kato" ciągle przede mną.

      Usuń
  4. Niecała dycha, za twardą oprawę na dodatek? Taniej niż za kilogram łopatki na mielone ;-) A pisząc poważnie, zawsze mnie serce ściska, gdy dobre książki lądują w koszach z przeceną... A z Twojej recenzji wnoszę, że "Pogrzebany..." jest wart czytania.
    Ishiguro znam dotąd jedynie z "Nie opuszczaj mnie" (był klimat, przesadnych zachwytów mniej), "Okruchy dnia" niedługo będą czytane. Noblistę znać wypada :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, jak to ujrzałem to nie wahałem się ani chwili - wiedziałem, że taka okazja nie zdarza się zbyt często. Paragon już wyrzuciłem, a trochę szkoda, bo mogłoby się okazać, że książka faktycznie widniała na wspólnej liście z mięsem mielonym, stąd Twoje skojarzenia byłyby jeszcze bardziej zasadne :D

      Czekam zatem na wrażenia, jakie pozostawią po Tobie "Okruchy dnia" - mnie ten tytuł przypadł do gustu, chociaż nie oszołomił :)

      Usuń
  5. Wydaje się to być szalenie ciekawą lekturą; i cieszę się, że książka tak przypadła Ci do gustu, bo słyszałem o niej wiele negatywnych opinii, a po Twojej recenzji widzę ją w zupełnie innym świetle. Podejrzewam, że ci, co ją czytali, liczyli albo na coś wskroś fantastycznego, albo wręcz przeciwnie, i stąd te zawody. Mnie te motywy fantastyczne bardzo zaciekawiły, zwłaszcza że nie jest to powieść typowo fantastyczna. W dodatku cudnie brzmi ten motyw zapominania, i tak się zastanawiam, czy jednostka pozbawiona wszystkich doświadczeń z przeszłości, a zatem również niepamiętająca procesu zdobywania kultury i moralności, potrafiłaby zachowywać się moralnie i w jak dużym stopniu. Mam nadzieję, że jest to tam pokazane, ale nawet jeśli nie, to powieść i tak przeczytam z ogromną chęcią. Chyba od niej zacznę poznawanie twórczości Ishiguro :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również spotkałem się z negatywnymi recenzjami, ale nie zmieniły one mojego odbioru powieści, która zwyczajnie przypadła mi do gustu.

      A pamięć, upływający czas to motywy odgrywające kluczową rolę - Ishiguro świetnie odnosi je do wojny, konfliktów, słabości ludzkiej natury. W efekcie udało mu się napisać książkę, która wywarła na mnie spore wrażenie.

      Usuń
  6. O, to ciekawe. Sam tej powieści Ishiguro akurat nie czytałem, ale napotykałem na zdanie, że jest to jedna ze słabszych. Choć w sumie nie powinienem się tym przejmować, bo ja sam bardzo lubię "Nie opuszczaj mnie", które wielu rozczarowało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie, oprócz "Pogrzebanego olbrzyma", czytałem tylko "Okruchy dnia". Ale moim zdaniem to właśnie "Pogrzebany olbrzym" jest dziełem dojrzalszym. Wydźwięk dzieła jest mocno pacyfistyczny, może stąd niechęć do tego tytułu :)

      Usuń
  7. Nabyłam tę książkę w ten sam sposób, nie łowiłam specjalnie, książka po prostu leżała na samej górze, gdy przechodziłam.
    Jeszcze nie przeczytałam. Podoba mi się przesłanie tej książki. Pamięć i walka z pamięcią. Zwodnicza pamięć. Jakże złożona jest jej natura i jaką ważną rolę spełnia w cywilizacji:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, w moim przypadku książka także przykuła moje spojrzenie, gdy tylko przechodziłem obok "stoiska" z literaturą.

      Czekam cierpliwie na Twoje wrażenia z lektury. Wydaje mi się, że dzieło powinno przypaść Ci do gustu. Wg mnie jest to proza b. dojrzała.

      Usuń
  8. Ciekawa jestem, czy te książki, których nie udało się sprzedać od razu i nadal leżą na półkach supermarketu wciąż mają taką niską cenę... :)
    Co do książki to niestety nie miałam okazji jej przeczytać. Z twórczości autora znam tylko "Malarza świata ułudy". Muszę jednak szczerze przyznać, że gdybym zobaczyła ją na półce i przeczytała na okładce o tych wszystkich stworach z legend to jak się pewnie już domyślasz - odłożyłabym na miejsce, jednak Twoja recenzja jest na prawdę zachęcająca. Chętnie zobaczyłabym książkę z elementami fantasy, która mocno trzyma się rzeczywistości i Ci wielcy bohaterowie obnażeni ze słabości... Kto wie - może jednak się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, gdzie można Cię teraz znaleźć? Przeniosłaś gdzieś swojego bloga?

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)