piątek, 14 kwietnia 2017

Lao Sze "Rozwód" - Rozbicie miseczki z ryżem

Rozwód

Lao Sze

Tytuł oryginału:  Líhūn
Tłumaczenie: Tadeusz Żbikowski
Wydawnictwo: Książka i Wiedza
Liczba stron: 380
 
 
 
 
Doskonałym źródłem czytelniczych inspiracji jest sama literatura, o czym przekonałem się za sprawą lektury Rozwodu. Po powieść autorstwa Lao Sze (1899 – 1966) sięgnąłem za sprawą krótkiego napomknienia o chińskim pisarzu, które pojawiło się na łamach opowiadania The Crushed Pellet (Zgnieciona kulka) pióra Kaikō Takeshiego. Postać chińskiego artysty okazała się na tyle interesująca (owiana mgiełką tajemnicy śmierć, działalność na rzecz ChRL, miano jednego z najwybitniejszych przedstawicieli XX-wiecznej chińskiej literatury, itd.), że postanowiłem zapoznać się z jego twórczością, a pierwszą pozycją, z jaką się zetknąłem był właśnie Rozwód.

Głównymi bohaterami powieści są starszy brat Czang, który (…) był starszym bratem wszystkich [1] oraz Stary Li. Obaj mężczyźni to pracownicy pekińskiej instytucji podległej ministerstwu finansów – wspólne zajęcie jest właściwie jedyną płaszczyzną, na której można zestawiać ze sobą sylwetki obu protagonistów, diametralnie różnych od siebie. Brak podobieństwa ujawnia się już w samej powierzchowności, bowiem: Z czystym sumieniem można powiedzieć, że wiedza i kwalifikacje starego Li były wyższe niż starszego brata Czanga. Lecz gdy razem siedzieli w biurze, Czang wyglądał na wielkiego dygnitarza, natomiast stary Li nie miał nawet wyglądu drobnego urzędniczyny [2]. Stary Li to pochodzący z prowincji człowiek, nieporadny i niezdarny w kontaktach towarzyskich, któremu formułowanie okrągłych zdań, pozwalających płynnie toczyć się dyskusji przychodzi z niemałym trudem, podczas gdy starszy brat Czang to typ światowca, lubującego się we wszelkich nowinkach, doskonale odnajdującego się w towarzystwie. To obycie jest wynikiem zajęcia, którym Czang zajmuje się oprócz pracy w urzędzie – starszy brat jest swatem. Jego rolą nie jest jednak prozaiczne pośredniczenie w zawieraniu związków – Czang o wiele poważniej podchodzi do tego tematu uważając, że: Kojarzenie małżeństw to była praca artystyczna, a likwidowanie groźby rozwodu – twórcza krytyka [3]. Uwzględniając za sprawą swojej wagi analitycznej swata cały szereg czynników takich jak wiek kandydatów, ich wady i zalety, majątek, charakter, horoskop, etc., starszy brat Czang doprowadza do wydarzenia łączącego dwoje ludzi na cały życie. Sam akt małżeństwa jest w opinii Czanga świętością, której nie można zbrukać rozwodem czy rozstaniem (Wychodząc z założenia, ze jedna noc spędzona razem wiąże małżonków na wieki (…) [4]) – z tego też względu, kiedy Czang dowiaduje się, że Stary Li zamierza porzucić swoją pozostawioną na prowincji małżonkę, starszy brat zamierza uczynić wszystko, by doprowadzić do pogodzenia zwaśnionych stron. Podjęta inicjatywa rozpoczyna cały szereg zdarzeń, które stanowią linię fabularną powieści.

Akcja powieści nie rozwija się w zbyt gwałtownym tempie, przyznać jednak należy, że meandruje ona niespokojnie, wędrując różnorakimi zakolami – opisywane incydenty są z jednej strony błahe i powierzchowne, z drugiej zaś stanowią one oczka wielkiej sieci. Łączą się wzajemnie i przeplatają tworząc w rezultacie całkiem wymyślne i skomplikowane konfiguracje. Sednem poruszanych wątków jest pekińskie środowisko drobnomieszczańskie lat 20-tych XX wieku. Utwór jest portretem codziennej egzystencji jego członków – małe dramaty związane ze staraniami utrzymania posady, małżeńskimi niesnaskami, towarzyskimi intrygami czy niespodziewanymi kłopotami, jakie przynosi przewrotny los składają się na obraz życia przeciętnych mieszkańców chińskiej stolicy. Lao Sze podkreśla doczesność spraw, wokół których obracają się bohaterowie – troska o dzieci i psioczenie na ich niewdzięczność, walka o chleb powszedni, nawet kosztem innych, usiłowania o zdobycie szczęścia, choćby mizernego i bezsensownego, słowne utarczki, boje o to, by nie zostać oszukanym, itd., wszystko to wyraźnie sygnalizuje szamotaninę, w jaką wikłają się poszczególne postacie, by wszelkimi metodami utrzymać się na egzystencjalnej powierzchni.

Jeśli jednak wyrwać się choćby na moment z tego kłębowiska i przyjrzeć mu się z boku, chłodnym okiem bezstronnego obserwatora, natychmiast dostrzegalna staje się jałowość i pustka tego typu bytu. Rolę takiego racjonalnego widza, a jednocześnie rygorystycznego sędziego Lao Sze przyznaje Staremu Li – ten mrukliwy osobnik o wielkich pokładach cierpliwości jest niczym naczynie, do którego zlewane są cudze odpadki (skargi i nieszczęścia): w pracy wysłuchuje ględzenia kolegów na temat rozrzutności połowic, ciężkiej doli męża, itd., w domu zaś czeka go gderanie żony i plotki jej koleżanek narzekających na skąpstwo małżonków, ich nieprzydatność czy niewdzięczność. Jeśli dodać jeszcze do tego wynurzenia innych, którzy w osobie Starego Li widzą powiernika swoich sekretów, to łatwo zrozumieć surowość osądu, jakim Stary Li obdarza pekińską ciżbę.

To właśnie w obecności Starego Li trzecioosobowy narrator, posługujący się mową pozornie zależną, wyraża szereg krytycznych refleksji poświęconych pekińskiej społeczności: Społeczeństwo pogrążone w ciemnocie rodziło tragedię [5]; To społeczeństwo może być bardzo interesujące, gdy się je traktuje jako makabryczny żart [6]; W tym społeczeństwie na nic już nie można liczyć [7], itd. Podobne oceny zdają się potwierdzać słabość państwa chińskiego – warunki życiowe jego mieszkańców prowadzą do dehumanizacji, odczłowieczenia, zobojętniania na kwestie istotniejsze niż zapewniona miseczka z ryżem. Przykłady bezsensownej biurokracji, świadectwa nepotyzmu i korupcji, wąskie horyzonty myślowe ważnych urzędowych figur tylko uwydatniają marność Chińskiej Republiki.

Można zatem powiedzieć, że proza Lao Sze tchnie przekonaniem o nieuchronności zmian, jakie zajść muszą w Państwie Środka. Jednocześnie autor zwraca uwagę, że konfrontacja nowego ze starym, transgresja, czyli swoiste przekroczenie dotychczasowych norm i standardów, jest procesem wieloetapowym i czasochłonnym. Nowe prądy, niczym świeżo zasadzone drzewa, potrzebują odpowiedniej ilości czasu, by zapuścić korzenie w glebie społecznej tkanki, która podlega bardzo powolnym przeobrażeniom. Symbolem owego przejścia jest tytułowy rozwód, który początkowo jawi się wyłącznie jako pusta koncepcja, slogan, którego znaczenia i przeznaczenia nikt właściwie nie rozumie. Jak zauważa Stary Li: Teraz, gdy w naszym kraju zachodzą wielkie przemiany, wydaje się nam, że jesteśmy w każdej chwili gotowi przyjąć nowe idee, takie na przykład, jak rozwód, nie bierzemy jednak pod uwagę warunków, w jakich żyjemy. Jednocześnie nowe prądy zewsząd atakują tradycje, a my nawet nie staramy się znaleźć jakiejś podstawy, uzasadnienia dla naszych konserwatywnych poglądów. Prawdopodobnie w tym leży przyczyna, dla której nasza cywilizacja nie jest ani wschodnia, ani zachodnia, ani nowa, ani stara, a my sami jesteśmy jedynie marionetkami w olbrzymim dramacie przemian [8].

Na osobną uwagę zasługuje styl, w jakim utrzymany jest Rozwód. Utwór można rozpatrywać w kategoriach komedii drobnomieszczańskiej, bowiem pisarz chętnie posługuje się satyrą. Lao Sze wyolbrzymia wady swoich bohaterów, tworząc bardziej karykatury niż ludzi z krwi i kości, uzyskując tym samym komiczny efekt. Pod pręgierz ironii trafiają obyczajowość i moralność klasy średniej czy urzędnicze myślenie. Konflikty pomiędzy małżonkami opisywane są przy użyciu terminologii wojennej, z kolei romantyzm Starego Li sprowadza się do patetycznej liryki – wszystkie te zabiegi, świadczące o dużej wprawie w zabawach ze słowem pisanym, wywołują uśmiech na twarzy czytelnika.

Ostatnią kwestią, o której warto wspomnieć jest kontekst historyczny dzieła. Dzięki licznym przypisom, jakimi opatrzono dzieło, możemy lepiej przyjrzeć się epoce, w której rozgrywa się akcja dzieła. W książce nie brakuje interesujących ciekawostek, które pomogą lepiej zrozumieć jak barwnym, ale i zepsutym tworem była Chińska Republika. Uzyskiwanie zezwolenia na wykonywanie danego zawodu poprzez zdany egzamin przed specjalną komisją w komisariacie policji (a częściej: kupowanie zezwolenia od urzędnika), próby wprowadzenia kalendarza słonecznego w miejsce dotychczas używanego księżycowego, echa powstań przeciwko samowoli europejskich potęg – to wszystko i więcej można odnaleźć na kartach powieści Lao Sze, co sprawia, że lektura dzieła jest niezwykle interesująca. Rzecz godna polecenia nie tylko miłośnikom Państwa Środka.


[1] Lao Sze, Rozwód, przeł. Tadeusz Żbikowski, Wydawnictwo Książka i Wiedza, Warszawa 1964, s. 5
[2] Tamże, s. 11
[3] Tamże, s. 7
[4] Tamże, s. 6
[5] Tamże, s. 233
[6] Tamże, s. 235
[7] Tamże, s. 239
[8] Tamże, s. 372
 

10 komentarzy:

  1. Kojarzenie małżeństw to z pewnością ciekawy temat, z kolei lata 20. w Chinach to temat rzeka, b. wdzięczny dla literatury.
    Dopiero po chwili skojarzyłam, że ten sam pisarz napisał "Rikszarza", b. chwalonego swego czasu na blogach anglojęzycznych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za "Rikszarzem" także się rozglądałem, ale jak na razie, oprócz "Rozwodu" udało mi się zdobyć "Niezrównanego pana Czao Tsyjue". O pisarzu dowiedziałem się zupełnie przypadkiem, dzięki prozie Kaikō Takeshiego. Szkoda, że wraz z upadkiem PRLu Lao Sze odszedł w zapomnienie.

      A portret chińskich lat 20-tych jest zaiste bardzo interesujący, chociaż książka Lao Sze to zupełnie inna literatura niż twórczość Eileen Chang. Lao Sze pisze zdecydowanie lżej - zgorzknienie jest mocno maskowane pod maską ironii i huumoru.

      Usuń
    2. Czytając twoją recenzję, pomyślałam własnie o Eileen Chang.;)

      Usuń
    3. Tematyka bardzo zbliżona, ale przedstawiona z zupełnie innej perspektywy :) W moim subiektywnym odczuciu porównując prozę Chang oraz Lao Sze, widać, że autorka wyemigrowała do Stanów, a pisarz pozostał na własnym podwórku - w rezultacie pióro Chang jest bardziej uniwersalne.

      Usuń
  2. Ciekawe, że udało Ci się odnaleźć egzemplarz książki, którą wspomniano w opowiadaniu "Zgnieciona kulka", ale rzeczywiście też mi się to zdarza, że nabieram ochotę na pewne lektury po tym, jak wspomniano o nich na kartach czytanej przeze mnie literatury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to właśnie tak lubię literaturę - za jej sprawą można poznawać inne, fascynujące tytuły, śledząc przy okazji zależności pomiędzy twórczością poszczególnych autorów, którzy wywierają na siebie wpływ.

      Usuń
  3. Brakuje mi bardzo po polsku zwięzłego odpowiednika angielskiego słowa "premise". Otóż w "Rozwodzie" już same założenie wstępne i pomysł na swata walczącego z rozwodami wydaje się mieć bardzo duży potencjał, a gdy dodać do tego miejsce akcji i Twoją recenzję, to mieszanka robi się bardzo kusząca. Sprawdziłem nawet lokalną bibliotekę, ale brak. Będzie trzeba poszperać w innych miejscach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka zawiera ogromny potencjał "teatrologiczny" - wg mnie powieść idealnie nadaje się na adaptację teatralną. Gorzka satyra poświęcona społeczności mieszczańskiej.

      A tytuł wydano dość dawno, wznowień nie widać, więc mimo sporego nakładu (9 000 szt.), książkę łatwiej upolować na Allegro.

      Usuń
  4. Bardzo podoba mi się tytuł jaki nadałeś temu tekstowi, czyli "Rozbicie miseczki ryżu". I nie tylko to, że jest to świetny eufemizm dla tytułu książki, ale też świetnie spaja się z tym, o czym ta powieść opowiada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, ten tytuł zapożyczyłem z tekstu z okładki, bo to faktycznie idealne podsumowanie treści książki.

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)