niedziela, 22 stycznia 2017

Słowo na niedzielę, czyli o katolickim miłosierdziu








Chyba każdy w Polsce, nie wyłączając mahometan, Żydów i ateistów, wie iż Jezus nakazuje miłość i wybaczanie. Jednak, choć żyję już dość długo, nie spotkałem chyba dotąd katolika, który by się zastanawiał nad głupim tylko z pozoru, wielce niewygodnym pytaniem:

Kiedy Jezus nakazuje wybaczyć? Przed dokonaniem zemsty, czy też po?



Po – raczej nie. Byłaby to konstrukcja logicznie i moralnie niezwykle karkołomna, a poza tym, i to jest chyba dla chrześcijanina decydujące, wynika to z Nowego Testamentu przytaczającego słowa samego Jezusa*, który wyraźnie poucza, iż nie tylko zemsta, ale nawet obrona własna jest niedopuszczalna.

A więc – przed? Wybaczyć przed zemstą? Idiotyczne. Raz, że jak już się wybaczyło, to trudno dyszeć żądzą zemsty, a dwa, jak już wspomniałem, iż Jezus takowej zakazuje.

Więc jak? Bez zemsty?!?

Ano tak. I są społeczności chrześcijańskie, które się tego trzymają. Choćby wyśmiewani przez polskich katolików Świadkowie Jehowy.** Ale ja jakoś nie spotkałem katolika, może poza JPII, który by swymi czynami w kwestii wybaczenia dał świadectwo wierności naukom Chrystusa.

Żądam ścigania i ukarania – te lub podobne słowa bez najmniejszego wahania wypowiada każdy katolik, którego okradziono, zgwałcono, zniesławiono, któremu zabito bliskiego, lub któremu się tylko ubzdurało, że ktoś go obraził albo naruszył jego prawa autorskie. Zemsta, choć „cywilizowana”, bo mająca być dokonana cudzymi rękami. Gdzie wybaczenie, gdzie miłość nieprzyjaciela i nadstawianie drugiego policzka? I jak się ma do tego powszechne wśród polskich katolików poparcie dla kary śmierci?

Oczywiście, niczym faryzeusze, zaraz zarzucicie mnie argumentami typu – to nie zemsta tylko kara, to dbanie o porządek prawny, itd. Jak myślicie, czy przeciwnicy Jezusa nie wysuwali tych samych argumentów? Wszak Jezus mówił do poddanych Rzymu, którzy tak jak i dzisiejsi katolicy nie latali sami z maczetą po puszczy, by dokonać zemsty – tak jak my znali i prawo, i sądy. Wszak Jezusa jemu współcześni też nie zamordowali własnoręcznie, tylko za pomocą prawa i sądu, tych narzędzi dzisiejszej zemsty.

Czy żądam od kogokolwiek, by wybaczył krzywdzicielowi? Nie! Ale czy można być abstynentem i aktywnym pijakiem jednocześnie? Trzeba się na coś zdecydować. Nie można głosić miłosierdzia co niedzielę, a przez cały tydzień dyszeć żądzą zemsty.

Ależ - przecież Kościół nie tylko pozwala na obronę, ale święci sztandary i narzędzia zbrodni, akceptuje wojny, itd.

I na to jest odpowiedź z ust Pawła z Tarsu wśród szerokich rzeszy znanego jako Święty i Apostoł Narodów:

Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek, Chrystus Jezus.

Więc wciąż się zastanawiam – w kogo wierzą katolicy? W Kościół, czy w Jezusa? W Credo, powtarzanym w czasie każdej mszy, mówimy, że i w Jezusa, i w Kościół. Co jednak, gdy tak jak tutaj, nie za bardzo im po drodze?



Wasz Andrew




* Słyszeliście, że powiedziano: „Oko za oko, ząb za ząb!” A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi.
Źródło: Ewangelia Mateusza 5, 38–39

Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają.
Źródło: Ewangelia Łukasza 6, 27–28.

** Hitlerowcy, którzy początkowo wyjątkowo intensywnie zwalczali Świadków Jehowy, z czasem zaczęli zatrudniać ich jako służbę dla dygnitarzy (również dowódców obozów koncentracyjnych i ich rodzin) ze względu na absolutną uczciwość, stuprocentową gwarancję, że nie otrują chlebodawców ani w żaden inny sposób nie targną się na ich życie, a także pewność, iż nie uczestniczą w ruchu oporu.

10 komentarzy:

  1. Ha, cały Twój wywód bardzo mocno kojarzy mi się z pisarstwem Zoli, czy raczej jego serią Trzy Miasta. Jak dotąd przeczytałem "Paryż" oraz "Rzym" i tematyką obu powieści jest właśnie katolicyzm i próba ukazania, że jest to instytucja skostniała, która stała się celem samym w sobie, coraz mocniej oddalając się od nauczania Chrystusa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, takie konkluzje nasuwają się same, choć chodziło mi raczej o samą problematykę wybaczania. Jak by nie było, w tej materii Nowy i Stary Testament też stoją w sprzeczności, a pokrętne interpretacje, że Nowy jest „uzupełnieniem” Starego prowokują pytanie, czy tylko Kościół, czy też wszystko od początku...

      Usuń
  2. Gdyby doszło do wybaczenia przed dokonaniem zemsty, nie miałaby ona sensu. Z kolei po dokonaniu zemsty tym bardziej jest niepotrzebna.
    Twoje pytanie jednak sugeruje, że Jezus zalecał zemstę oraz wybaczenie.

    Podobno otwierającą oczy i zwalającą z nóg lektura jest "Przeinaczanie Jezusa" autorstwa Barta Ehrmana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Które pytanie?

      A tak by the way - Nowy Testament, to nauka Jezusa, Stary traktuje o Bogu. Czyżby sprzeczności świadczyły, że 1/3 ma inne poglądy niż 3/3? ;)

      Usuń
    2. To: Kiedy Jezus nakazuje wybaczyć? Przed dokonaniem zemsty, czy też po?

      To raczej przesłanka do stwierdzenia schizofrenii. Poza tym Jezus w jednym miejscu każe przestrzegać co do joty praw ST, a w innych miejscach wprost przeciwnie.

      Usuń
  3. Ups, za szybko wysłałam, nie wiem czemu nie zauważyłam rozwinięcia.

    Sądzę, że nie wierzą ani w jedno ani w drugie. Jezus i kościół są jedynie symbolami identyfikującymi wspólnotę rytuałów, niekoniecznie przekonań. no, może deklarowanych, ale nie praktykowanych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No - aż tak bym nie generalizował. Są na pewno jednostki naprawdę wierzące, ale co mnie najbardziej intryguje, to fakt, iż one właśnie zdają się najmniej myśleć o wieloznaczności i sprzecznościach wyznawanych dogmatów. Znam też kilka osób, które naprawdę wierzą, ale absolutnie nie chcą się nawet zastanawiać nad swoją wiarą - biorą z kanonu to, co im akurat pasuje i uważają, że wszystko jest w porządku.

      Usuń
    2. Tak, nie wszystkie, to prawda. I znam tez osoby bardzo wierzące zachowujące się jak piszesz. Byłam taką osobą. Gdzieś tam w głębi duszy wiedziałam, że jak zacznę zadawać pytania, to zachwieją moją wiarą, a że była ona ważną częścią mojej tożsamości nie mogłam sobie na to pozwolić. Zbyt duże ryzyko.
      Być może wierzą też w rozdzielność sfer wiary i rozumu i tego sie trzymają.

      Usuń
    3. To chyba różnica między wiara a wiedzą. Wiara boi się pytań i wątpliwości, wiedza ich wymaga...

      Usuń
  4. Ja też nie rozumiem, jak można łączyć katolicyzm z pochwałą dla kary śmierci. Zaznaczam od razu, że mi do KK daleko, więc moich słów nie należy traktować jako żadnego wyznania ni wykładnika, ale dla mnie miłosierdzie nie równa się odstąpieniu od kary. Według mnie miłosierdzie może działać tu na poziomie osobowym ("Ja Ci wybaczam"), ale odstąpienie od kary byłoby brakiem miłosierdzia dla reszty społeczeństwa, narażeniem ich na niebezpieczeństwo.

    OdpowiedzUsuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)