piątek, 21 października 2016

"Reputacje" J.G. Vásquez, czyli w trosce o dobre imię

Reputacje

Juan Gabriel Vásquez

Tytuł oryginału: Las reputaciones
Tłumaczenie: Katarzyna Okrasko
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 208
 
 
 
 
Wielu ludzi podświadomie hołubi ideę, że jesteśmy tacy, jakimi widzą nas inni. Z tego względu opinia, jaką cieszymy się w kręgu znanych nas osób to rzecz, do której przywiązujemy wyjątkowo dużą wagę. To, w jaki sposób jesteśmy odbierani, tj. jakie panują na nasz temat poglądy i osądy, w mniejszym bądź większym stopniu zajmuje praktycznie każdego człowieka. Na własną reputację pracuje się zazwyczaj długo i ciężko i nikt nie chce jej utracić w mgnieniu oka, na skutek jednego głupiego błędu czy wywleczenia na światło dzienne prawie zapomnianego już grzechu popełnionego w odległej przeszłości. Wyjątkiem w tej materii nie jest Javier Mallarino, główny bohater powieści Reputacje, autorstwa kolumbijskiego pisarza Juana Gabriela Vásqueza.
 
Osią książki (o stosunkowo skromnej objętości), wokół której rozwinięto fabułę jest postać protagonisty – w chwili rozpoczęcia dzieła Javier Mallarino jest już uznanym rysownikiem-karykaturzystą określanym mianem sumienia narodu. Współpracuje on z dziennikiem, w którym za sprawą kilku szybkich kresek, składających się na pomysłowy obrazek, komentuje bieżącą sytuację polityczną, ekonomiczną oraz społeczną. Upór, bezkompromisowość i determinacja zaprowadziły artystę na sam szczyt, tyle, że góra, z wierzchołka której może on spoglądać na małość innych ludzi okazuje się dojmująco odludna, co wiąże się z samotnością, która z kolei prowadzi do negacji dotychczasowych osiągnięć. Niezależność i brak pokory skutkują ogromną liczbą wrogów oraz utratą wielu przyjaciół, urażonych celnością i bezwzględnością ostrza krytyki. Opłatą za niezłomność jest także rodzinny rozłam – na przestrzeni lat Javier Mallarino dowiódł, że jest gotów poświęcić wszystko, co drogie i bliskie, byle tylko nie ugiąć się przed presją otoczenia i postawić na swoim.
 
Pierwsze strony Reputacji pozwalają podejrzeć Javiera Mallarino w szczytowym momencie kariery – rysownik, od kilku lat prowadzący egzystencję samotnika i odludka, przyjeżdża do samego centrum Bogoty, by wziąć udział w benefisie poświęconym jego dokonaniom. Na imprezie nie brakuje wielkich nazwisk, wybitnych polityków, społecznych działaczy, słowem, są wszyscy ci, których Mallarino nie oszczędza w swoich rysunkach. Pośród gości jest także była żona oraz młoda kobieta, będąca dawną znajomą córki. Obie panie stają się bodźcem do zanurzenia się w lodowatych wodach przeszłości, które zdążyły się pokryć grubą, choć bardzo kruchą skorupą zapomnienia. Mallarino musi cofnąć się w czasie i raz jeszcze przeżyć  wydarzenia, które w ogromnej mierze ukształtowały cały jego byt, zarówno na gruncie zawodowym jak i prywatnym.
 
W swoim utworze Juan Gabriel Vásquez wykorzystuje postać spełnionego artysty, który odniósł jednak dotkliwe porażki w życiu osobistym, by ukazać jak złożoną i niejednoznaczną istotą jest człowiek. Kolumbijski pisarz koncentruje się przede wszystkim na funkcjonowaniu człowieczej pamięci – tego wciąż nie poznanego aparatu (którego możliwości nie jesteśmy w stanie w pełni spożytkować), selektywnie wyłapującego pojedyncze epizody, nie zawsze oczywiste incydenty i wszelakiej maści fakty, które zapisywane są w fałdach naszego umysłu. Autor zauważa zarówno subiektywizm i nierzadko losowość, jakimi obarczone są mechanizmy odpowiedzialne za rejestrację i zapis, podkreślany jest także fakt, że cały układ jest niewolny od wad i pomyłek – Vásquez akcentuje jak ważną rolę w odtwarzaniu przeszłości odgrywa autosugestia czy podświadomość, które nierzadko prowadzą do tego, że twarda rzeczywistość miesza się z ułudą, fantazję i mirażem (świetnie ujmują to słowa protagonisty, który konstatuje: Jak dziwną rzecz jest pamięć: pozwala nam wspominać coś, czego nigdy nie przeżyliśmy [1]). Oprócz tego kolumbijski artysta zgrabnie unaocznia jak mocno odosobnione zajścia, które wryły się w naszą pamięć, mogą wpływać na nasz obecny żywot. Vásquez stara się też udowodnić, że tematy nierozwiązane, porzucone, zamiecione pod dywan, wyrzucone poza obręb świadomości, prędzej lub później, obudzą się i dadzą o sobie znać – finalnie hermetyczna otoczka zapomnienia zawsze okazuje się posiadać skazę, rysę, poprzez którą przeszłość wsącza się w teraźniejszość, żądając rozrachunku.
 
Reputacje to powieść o charakterze stricte rozliczeniowym. Javier Mallarino zostaje wytrącony w równowagi, którą osiągnął poprzez pasmo sukcesów – chybotanie, w jakie zostaje wprawiona łódka życia karykaturzysty sprawia, że mężczyzna przystaje i z ciekawością, ale i obawą zaczyna przyglądać się temu, co do tej pory uzyskał. Benefis staje się zaczątkiem podsumowania, rozrachunku, bilansu przychodów i strat. Sukces, sława, uznanie – wszystko to blaknie wobec przerażającego w swej prostocie pytania brzmiącego: Po co to wszystko? [2]. Książka Vásqueza jest zatem czymś więcej niż tylko opisem rozterek targających duszą artysty, który znalazł się na krawędzi wypalenia zawodowego. Kolumbijski pisarz subtelnie wkracza na pole metafizyki, zastanawiając się nad treścią człowieczej egzystencji, próbując zakreślić ramy jej sensu. W książce poruszane są także inne stricte filozoficzne zagadnienia, takie jak nieśmiertelny wątek zbrodni i kary, kwestie moralności, problematyka obiektywności prawdy (czy jest nią to, w co szczerze wierzymy? to, co zostało zapisane w oficjalnych kronikach?), itd.
 
Z racji faktu, że głównym bohaterem jest karykaturzysta, w Reputacjach pojawia się sporo refleksji poświęconych kondycji państwa oraz społeczeństwa, w ramach którego egzystuje Javier Mallarino. Autor nie szczędzi krytyki i gorzkich słów, padających pod adresem Kolumbii, rządzących nią elit politycznych czy szarych mieszkańców, budujących codzienność kraju. Słowa potępienia dotyczą jednak kwestii tak uniwersalnych, że bez trudu możemy odnieść je choćby do naszej ojczyzny. Takie sformułowania jak: kainowy kraj, gdzie nagradzano przeciętność, a talent i wielkość mordowano w biały dzień [3]; poczucie zagubienia, jakiego doznawał zawsze po kontaktach z bezsensowną ojczystą biurokracją [4] czy (…) w tym kraju, narcystycznym, nękanym przez amnezję i mającym obsesję na punkcie teraźniejszości, do tego stopnia, że nawet umarli nie potrafią pogrzebać swoich umarłych [5] jak ulał pasują do rodzimej rzeczywistości, wznoszonej na solidnych fundamentach wzajemnych oskarżeń, zawiści, zazdrości, uprzedzeń i nijakości.
 
Jako ciekawostkę dodam, że w prozie Vásqueza pojawił się motyw, który od pewnego czasu śledzę w swoich literackich podróżach, a więc motyw telefonu. A oto, co na temat tego urządzenia ma do powiedzenia Kolumbijczyk: podczas rozmowy telefonicznej czasu nie odmierzają zmiany wyrazy twarzy rozmówcy – nie widać ledwie zauważalnych grymasów, subtelnych reakcji i przebijających z nich intencji [6]. Po raz wtóry telefon jawi się jako aparat pozornie ułatwiający komunikację, który jednak deformuje i utrudnia wzajemną interakcję, wprowadzając do niej swoisty szum, przeszkody. Z tego względu, traktując telefon jako symbol technologii, możemy pokusić się o stwierdzenie, że jest on inhibitorem ludzkich relacji, doprowadzając do sytuacji, zgodnie z którą chodzimy po chodnikach, przystajemy na przejściach dla pieszych, otoczeni ludźmi, ale zawsze głusi [7] – głusi na ich potrzeby, wołania, wezwanie o pomoc czy propozycję zawiązania przyjaźni.
 
Reasumując, Reputacje, które należy rozpatrywać w kategoriach literackiej miniaturki, to całkiem solidna dawka literatury. Powieść jest stosunkowo skromnych rozmiarów i skupia się tylko na jednym wątku fabularnym, ale nie przeszkadza to autorowi poruszyć kilku interesujących zagadnień z różnych dziedzin. Książkę czyta się przyjemnie, jako, że utrzymana jest w eleganckim stylu, ozdobionym ciekawymi słownymi konstrukcjami. Mowa pozornie niezależna pozwala lepiej zrozumieć protagonistę – czytelnik może podążać tokiem rozumowania Javiera Mallarino, co ułatwia zapoznanie się z blaskami i mrokami życia wybitnego artysty.


[1] Juan Gabriel Vásquez, Reputacje, przeł. Katarzyna Okrasko, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2015, s. 23 – 24
[2] Tamże, s. 163
[3] Tamże, s. 38
[4] Tamże, s. 44
[5] Tamże, s. 163
[6] Tamże, s. 155
[7] Tamże, s. 193


10 komentarzy:

  1. Ooo wątek telefonu, mam nadzieję, że to motywuje do napisania tego tekstu o motywie telefonu w literaturze:)

    A pozycja, o której piszesz zdaje się bardzo ciekawa.Zwłaszcza filozoficzne zagadnienia, o których piszesz. Obiektywność prawdy i kwestia moralności, ostatnimi czasy fascynują mnie nadzwyczaj mocno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, powoli zaczynam zbierać do kupy swoje teksty, w których wspominałem o tym cudownym urządzeniu :)

      Czytając recenzje na temat "Reputacji" doszukałem się nawet porównań Vásqueza do samego G.G. Márqueza, ale uważam takie zestawienia za krzywdzące i niepotrzebne. Vásquez ma swój indywidualny styl i jest on bardzo ciekawy. A co do obiektywności prawdy do serdecznie polecam Ci krótkie opowiadanie Pejzaż jesienny Akutagawy.

      Usuń
  2. Książka zrobiła na mnie wrażenie. Podobała mi się jej zwięzłość, podobało mi się przesłanie - obnażenie działania mediów. A najbardziej podobało mi się to, że autor zainspirował się prawdziwą postacią (Ricardo Rendón) i gdy się nieco o tym czołowym karykaturzyście poczyta, pozna jego losy - książka nabiera głębszego znaczenia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy udało Ci się wyszukać coś na temat Ricardo Rendóna w sieci? Bo przyznam, że z chęcią poznałbym lepiej sylwetkę tego artysty - będę bardzo wdzięczny za udostępnienie wszelkich ciekawych artykułów :)

      Usuń
    2. Z tego, co pamiętam, to dotarłam do tekstów,ale po angielsku. Zaczęłam od Wikipedii, a potem trafiłam jeszcze w parę miejsc, ale dziś już nie pamiętam. Zobacz sobie chociażby jego zdjęcie. Toż to gotowy bohater, żeby nakręcić o nim film, albo napisać biografię. Był ikoną, popełnił samobójstwo...
      http://tendenciascolombiapoliticas.blogspot.com/2013/08/v-behaviorurldefaultvmlo.html

      Usuń
    3. Dzięki za podpowiedź. Właśnie dotarłem do jego oficjalnej strony - jest napisana w j. Szekspira.

      Usuń
  3. Po przeczytaniu Twojej recenzji nabrałam ochoty, by poznać tego utalentowanego i bezwzględnego krytyka-rysownika Javiera. :) „Jak dziwną rzecz jest pamięć: pozwala nam wspominać coś, czego nigdy nie przeżyliśmy” – zaskakujące słowa. Wbrew pozorom dużo w nich prawdy. Kiedy świadkowie opowiadają o jakimś wydarzeniu, każdy z nich – przekonany, że nie kłamie – wspomina je troszeczkę inaczej. Czasem jest tak, że sobie coś wyobrazimy, a potem uważamy, że naprawdę nam się to przytrafiło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspomniany cytat jest faktycznie bardzo ciekawy, chociaż na pierwszy rzut oka trudno się z nim zgodzić. Człowieczy umysł jest jednak na tyle elastyczny, że wiele rzeczy potrafimy sobie wmówić, a jeśli poprzemy to wyobraźnią, dojdzie do tego jeszcze upływający czas, który przecież lubi wichrzyć, to wszystko okazuje się możliwe :)

      Książkę szczerze polecam, wydaje mi się, że powinna przypaść Ci do gustu, chociaż jest to pozycja dość krótka, którą śmiało można było bardziej rozwinąć.

      Usuń
  4. Przyglądam się temu pisarzowi od jakiegoś czasu i sprawia wrażenie młodego zdolnego. Może wreszcie się zmobilizuję i przeczytam, bo mam dwie jego książki.
    Czy czytałeś już "Rozmowy telefoniczne" Bolano?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za tego autora wziąłem się trochę z przypadku - na stronie Empiku kupiłem "Reputacje" z uwagi na bardzo atrakcyjną cenę. Powieść poleżała trochę na półce, dojrzała, i pewnie z uwagi na skromne wymiary szybko wskoczyła do mojej czytelniczej kolejki. Traktowana w kategoriach literackiej impresji jest całkiem dobrą lekturą :)

      Na temat Roberto Bolaño sporo już czytałem, ale to nazwisko to dla mnie w dalszym ciągu terra incognita. "Rozmowy telefoniczne", biorąc pod uwagę moje telefoniczne poszukiwania, to dobry pretekst by rozpocząć znajomość z Chilijczykiem :)

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)