piątek, 31 lipca 2015

Bibliofilskie konwersacje - "Nie myśl, że książki znikną"

Nie myśl, że książki znikną

Umberto Eco, Jean Claude Carriere

Tytuł oryginału: N'esperez pas vous debarrasser des livres
Tłumaczenie: Jan Kortas
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 277




Wyobraźmy sobie, że umożliwiono nam przysłuchiwanie się konwersacji dwójki ludzi, przy czym nie jest to błaha pogawędka dotycząca gotówki oraz sposobów jej pomnażania, nie jest to również przepełniona patosem dyskusja poświęcona onkologicznym zagadnieniom. Dialog dotyczy rzeczy z jednej strony przyziemnych, bowiem wykonanych z materialnego tworzywa, z drugiej zaś niezwykle wartościowych, bowiem odznaczających się niewątpliwymi własnościami do pobudzania ludzkiej wyobraźni i rozumu. Zdradźmy jeszcze, że potencjalnymi interlokutorami byliby zapaleni bibliofile, o sporej charyzmie oraz stosunkowo szerokich horyzontach myślowych. Przedmiotem rozmowy byłyby oczywiście książki. Jeśli roztaczana wizja brzmi dla was atrakcyjnie, to serdecznie zapraszam do lektury dzieła Nie myśl, że książki znikną, które jest zapiskiem rozhoworu między Umberto Eco a Jeanem-Claude’em Carrière.


Umberto Eco, urodzony w 1932 roku we włoskiej Alessandrii, to artysta, którego przedstawiać nie trzeba. Wybitny filozof i semiolog, mediewista, profesor uniwersytecki oraz pisarz na stałe zapisał się w powszechnej świadomości jako autor powieści Imię róży, która doczekała się ekranizacji z Seanem Connerym w roli głównej. Warto mieć jednak świadomość, że Eco ma na swoim koncie inne, nie mniej interesujące dzieła jak choćby Wahadło Foucaulta, Cmentarz w Pradze, Wyspa dnia poprzedniego czy Temat na pierwszą stronę. Eco to także uznany felietonista i eseista – Historia brzydoty, Historia piękna czy Zapiski na pudełku od zapałek to tylko część twórczości, z którą może zapoznać się polski czytelnik. Równie prominentną postacią jest rozmówca włoskiego mistrza słowa. Jean Claude Carrière (ur. 1931 r.) to francuski pisarz, scenarzysta filmowy oraz dramaturg. Artysta zasłynął współpracą z wieloma nieprzeciętnymi reżyserami, wśród których należy wymienić Luisa Buñuela, Miloša Formana, Constantina Costę-Gavrasa czy Andrzeja Wajdę. Carrière był trzykrotnie nominowany do Oscara za najlepszy scenariusz, m.in. za Nieznośną lekkość bytu, adaptację filmową najgłośniejszego dzieła czeskiego literata, Milana Kundery. Już sam dorobek artystyczny obu panów zdaje się być zapowiedzią arcyciekawej lektury, chociaż z pewnością znajdą się czytelnicy, którzy mogą obawiać się przerostu formy nad treścią. Ale bez obaw! Zarówno Umberto Eco jak i Jean Claude Carrière to urodzeni erudyci, którzy ze swadą i animuszem poruszają następne interesujące tematy, pozostające w okołoksiążkowej orbicie. Niepoślednią rolę odgrywa także francuski żurnalista Jean-Philippe de Tonnac, który przeprowadził cały wywiad, moderując całą dyskusję, dyskretnie podsuwając kwestie godne omówienia.
Utwór rozpoczyna się od tezy autorstwa Jeana-Philippe’a de Tonnaca, że rozmyślania poświęcone zagadnieniu czy narodziny e-booków są jednoznaczne ze śmiercią książek papierowych są bezproduktywne i zwyczajnie szkoda na nie czasu. Format elektroniczny to jedynie kolejny nośnik informacji, który jednak nie będzie w stanie w pełni wyprzeć swojego poprzednika w najbliższej perspektywie czasowej. De Tonnac sugeruje koncentrację na mniej odległym horyzoncie zdarzeń, pragnąc przewidzieć potencjalne zmiany, jakie przyniesie rozpowszechnienie nowego nośnika treści oraz co w związku z tym można zyskać, a co stracić. Już przy okazji tej pierwszej myśli pojawiają się ciekawe spostrzeżenia, którymi dzielą się Umberto Eco jak i Jean Claude Carrière. Najbardziej interesującym zdaje się być fakt, że książka sama w sobie postrzegana jest przez obu artystów jako wynalazek doskonały, nieco metaforycznie określany mianem koła ludzkiej wyobraźni i wiedzy. Sama idea zapisywania rozważań, spostrzeżeń, refleksji jest wymysłem niezwykle ważnym dla ludzkiej cywilizacji, wręcz fundamentalnym dla jej rozwoju. Jednocześnie jest to rzecz niemal immanentna dla człowieczej natury, ponieważ książka to ciąg znaków, natomiast owe znaki, czyli pismo to jakby przedłużenie ręki. Stąd właśnie stwierdzenie, że książka zawiera w sobie pewnego rodzaju pierwiastki biologiczne. We wstępnych przemyśleniach nie zabrakło także pytań pokroju, czym właściwie jest książka, w jakim stopniu dzieła międzynarodowej literatury na przestrzeni wieków oddają i przybliżają rozwój ludzkiego umysłu oraz jaki wizerunek świata one przedstawiają.
Wśród poruszanych kwestii wymieniona jest także kultura, która również doczekała się ciekawych definicji. Intrygująca jest choćby teza, zgodnie z którą jest to to, co zostaje (w znaczeniu: przedmioty, zapiski i dzieła ludzkiej aktywności), podczas gdy wszystko inne uległo zapomnieniu. Wspominając podział rzeczy na te, którym uda się oprzeć niszczącemu działaniu czasu oraz te, które odchodzą w niebyt, interlokutorzy sygnalizują, że pamięć kulturowa, a więc zbiornik służący magazynowaniu danych, z racji ograniczonej pojemności jest jednocześnie selektorem, starającym się odrzucać informacje uznane za zbędne, nieprzydatne bądź fałszywe. Ponadto rozmówcy zwracają uwagę na fakt, że rolę filtra nierzadko spełniały takie czynniki jak cenzura, głupota, inkwizycja, ignorancja, nieuwaga czy niedbalstwo prowadzące do wybuchów pożarów – zatem oprócz selekcji pozytywnej, starającej się zachować to co najwartościowsze, występowała również selekcja negatywna, której celem było niszczenie, zagłada, ograniczanie nakładu, itd. W świetle tych rozważań rodzi się pytanie czy utwory zaliczane do klasyki gatunku zawsze są najbardziej reprezentatywnymi płodami oraz w jakim stopniu to przypadek sprawił, że udało im się przetrwać to czasów obecnych. Czy przypadkiem ofiarami bibliocaustu nie padały prace lepsze, cenniejsze, po których dzisiaj pozostałe jedynie echa, nikłe ślady dawnej wielkości? Przy okazji dyskusji na temat roli ślepego trafu w formowaniu się literackiej spuścizny, pojawia się jeszcze jedna pociągająca kwestia – w jakim kierunku winny być prowadzone rozważania poświęcone książkom, na jakich sprawach należy się skoncentrować? Czy powinno prezentować się ubóstwo myśli dumne eksponowane na łamach masowych produkcji literackich czy raczej brać pod uwagę pozycje wyłącznie najwybitniejsze, niczym soczewka skupiające kulturowe wzorce? W końcu zasadniczą funkcją książki jest próba zachowania tego, co może zostać w przyszłości pominięte przez zawodną ludzką pamięć, ale czy od mroków niebytu zawsze staramy się uchronić to, co najcenniejsze?
Zahaczając o literackie twory, będące świadectwem ciemnoty i miałkości, należy nadmienić, że zarówno Umberto Eco jak jak i Jean Claude Carrière to fascynaci głupoty, która traktowana jest przez nich jako odkrywcza, inspirująca, bogata w treść i w pewnym sensie szczera oraz prawdziwa. Obaj panowie są przeciwnikami agresywnej durnoty, która dąży do ostatecznych rozstrzygnięć, kategorycznych oświadczeń oraz bezrozumnej wiary w ogólnie znane prawdy, itd., ale obaj pozostają pod jej urokiem, bowiem jako rzecz całkiem powszechna, jest ona w stanie powiedzieć bardzo wiele zarówno o społeczeństwie jak i mentalności danych czasów. Wisienką na torcie jest subiektywny wybór najbardziej absurdalnych książek i autorów dokonany przez obu myślicieli. Lista, jak na pasjonatów głupoty i erudytów przystało, jest dość pokaźna i pozwala czytelnikowi dowiedzieć się, że papier marnowano m.in. na pozycje poświęcone wadom wykałaczek, technikom wbijania na pal czy anormalnej defekacji u przedstawicieli narodu niemieckiego.
Nie myśl, że książki znikną to fascynujący utwór, który czyta się z ogromną przyjemnością. Mnogość poruszanych tematów powoduje, że dzieło jest ciekawe i wieloaspektowe. Obaj artyści zwracają uwagę na szereg aktualnych zagadnień, prezentując swoje punkty widzenia oraz przemyślenia. Interesujące jest choćby spojrzenie na Internet, który traktowany jest jako bank informacji i skarbiec relacji. Jednocześnie jest to narzędzie pełne wad, z których najpoważniejsze to brak selekcji napływających danych ich hierarchizacji oraz weryfikacji. Ciekawie rozpatrywane jest również porozumienie, do jakiego dochodzi na co dzień pomiędzy poszczególnymi ludźmi – wg Umberto Eco jak i Jeana Claude’a Carrière wymiana doświadczeń, kontakt z bliźnim możliwy jest dzięki wspólnemu kulturowemu dziedzictwu, które przez wieki działa na zasadzie filtra zatrzymując pewne treści, innym zaś pozwalając zniknąć w odmętach czasu. Wspólna wiedza, spuścizna przodków pozwala osobnikom ludzkim wzajemnie się komunikować. Przy okazji tych rozważań Eco sygnalizuje następne zagrożenie, jakie niesie za sobą Internet – z uwagi na fakt, że zmusza on nas do samodzielnego selekcjonowania informacji, istnieje ryzyko wystąpienia sytuacji, w której przestanie istnieć płaszczyzna wspólnego dialogu.
Krótko reasumując, Nie myśl, że książki znikną to bardzo frapująca lektura. Mimo, iż jest to zapis konwersacji prowadzonej przez dwóch erudytów oraz teoretyków literatury, treść jest w pełni zrozumiała, a cała rozmowa utrzymana jest w lekkim, momentami zabawnym stylu. Czyta się ją z niekłamaną przyjemnością, szczególnie, kiedy człowiek zalicza się do gatunku mola książkowego. Poruszane tematy, dotyczące m.in. wielkości własnych biblioteczek i technik gospodarowania przestrzenią mieszkania, by pomieścić wszystkie woluminy; rozmów o tytułach, jakich nie miało się okazji przeczytać, z którymi nie zetknęliśmy się osobiście czy opisujące metodę leżakowania zakupionych dzieł, pozwalając na to, by dojrzały, napęczniały treścią, stojącą w wyraźnej opozycji do współczesnej manii nowości, zgodnie z którą literackie dzieła posiadają termin użyteczności, to z pewnością kwestie interesujące niejednego bibliofila. Zatem jeśli lubicie książki traktujące o książkach i dodatkowo pragniecie spędzić swój czytelniczy czas w doborowym towarzystwie osobników oczytanych i inteligentnych, to serdecznie zapraszam do lektury Nie myśl, że książki znikną.

Wasz Ambrose

25 komentarzy:

  1. bookiemonster31 lipca 2015 09:38

    Czytając pierwszy akapit pomyślałam: o nie, to nie dla mnie!!! Ale już dalsza część pozostawiła mnie bez tak radykalnej opinii. Myślę, że jest to ciekawa pozycja, dla m.in. takich osób jak ja, czyli nie mających z kim rozmawiać o roli książki, ogólnie o lekturach, którzy takie miejsce znajdują tylko w Internecie a i tam rzadko się wypowiadają. Więc ostatecznie czuję wdzięczność za tę propozycję, gdy samotność będzie mi już bardzo doskwierać to sobie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie próbowałeś wstąpić do DKK?

      Usuń
    2. bookiemonster31 lipca 2015 22:28

      Nie. Miałabym problem z czytaniem czegoś na zawołanie:/ taki oto trudny charakter

      Usuń
    3. Andrew - "-aś"! Bookie to kobieta :)

      Bookie - jeśli zdarza Ci się dywagować na temat książek, ich roli w dzisiejszym społeczeństwie, itd., to warto sięgnąć po tę pozycję. Sporo tam interesujących rozważań, które mogą stać się przyczynkiem do kolejnych ciekawych rozmyślań :)

      Usuń
  2. O - to wygląda na naprawdę interesującą pozycję. Już kiedyś próbowałem tej konwencji w lekturze innych książek (zapis rozmowy lub wywiadu) i jeśli jest umiejętnie poprowadzona, daje świetne rezultaty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem Jean-Philippe de Tonnac bardzo dobrze wywiązał się ze swojej roli moderatora dyskusji. Jego obecność jest niemal niezauważalna i tylko od czasu do czasu podsuwa następne tematy, które płynną niezwykle gładko i spójnie :)

      Usuń
  3. Hmmm, nie wiem, czy chcę sięgnąć po tę książkę, jestem bardzo zawiedziona esejem Eco "O bibliotece" to co mam gdzieś z tyłu czaszki, to pisanie do (osób) już przekonanych, takie taplanie się w swoim sosie. Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "O bibliotece" nie miałem okazji czytać. Jak dotąd znałem Eco wyłącznie jako powieściopisarza ("Imię róży", "Wahadło Foucaulta", "Temat na pierwszą stronę"). Ale niedawno miałem jeszcze okazję obcować z "Dziełem otwartym" i to dzieło wydaje mi się szczególnie interesujące :)

      Usuń
  4. Mądrych ludzi zawsze warto posłuchać. Albo ich rozmowę przeczytać. W formie takiej jak wyżej lub chociażby w formie korespondencji. Cenne źródło przemyśleń i inspiracji.

    Od Eco czytałem tylko "Imię róży", zaś o drugim pisarzu chyba wcześniej nie słyszałem. Nie wiedziałem też, że Eco jest z tego samego rocznika co mój dziadek :)

    Przy okazji chciałbym przypomnieć swój tekst o rozmowach składający się z trzech rekomendacji http://pandziejaszek.blogspot.com/2014/03/rozkminka-o-rozmowach.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kontekście Twojego filozoficznego zacięcia, jeśli chodzi o twórczość Eco, polecam Ci jego eseje i felietony. Niedawno czytałem "Dzieło otwarte" i stwierdzam, że to ogromnie interesująca lektura - ciekawe spojrzenie na proces komunikacji, na akt kreacji dzieła, na jego odbiór, itd.

      Usuń
  5. Eco zawsze warto poczytać, muszę i ja poszukać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam sieć "Dedalus" - w cenie ok. 15 - 17 zł można znaleźć książki Eco z zakresu eseistyki wydane przez W.A.B. w ramach serii "Z wagą" :)

      Usuń
    2. Znam, na szczęście we Wrocławiu mam aż dwie księgarnie tej sieci. W sumie to od paru lat chyba tylko tam kupuję ;)

      Usuń
    3. To zdecydowanie jeden z najlepszych punktów zaopatrzeniowych dla osób, które lubią książki, a niekoniecznie mają ochotę wydawać na nie po 40 - 50 zł za sztukę :) Ja najczęściej odwiedzam krakowskiego Dedalusa.

      Usuń
  6. Nie wierzę by któryś z nich na serio pomyślał, że książki naprawdę mogą zniknąć :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stąd zapewne tytuł - "Nie myśli, że książki znikną" :)

      Usuń
  7. Tytuł prowokujący - jednak myślę, że po takie książki sięga się przede wszystkim ze względu na autorów. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja skusiłem się głównie z uwagi na nazwisko Umberto Eco. Krótki tekst z okładki również utwierdził mnie w przekonaniu, że lektura będzie co najmniej interesująca - rzeczywiście okazała się ona b. wartościowa ;)

      Usuń
  8. Książki w formie wywiadu czy też rozmów czytam dosyć rzadko (ostatnią przeczytaną przeze mnie tego typu książką był wywiad z Marią Janion), ale ten wydaje mi się dosyć ciekawy i będę chciała go przeczytać. Książka o książkach - to coś dla mnie :-)
    Jestem ciekawa, co autorzy mają do powiedzenia na temat technik wygospodarowania w mieszkaniu przestrzeni na książki. Podejrzewam, że oni posiadają mieszkania o bardzo dużym metrażu. Czy ich porady dadzą się zastosować do zwykłych mieszkań w bloku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obaj panowie odznaczają się sporą erudycją, mówią w sposób dość ciekawy, lektura płynie więc lekko i przyjemnie. Mam nadzieję, że jeśli sięgniesz po tę pozycję, to faktycznie przypadnie Ci ona do gustu :)

      Ha, obaj literaci posiadają w swoich zbiorach po kilkanaście tysięcy tomów, więc trochę więcej niż standardowy czytelnik. Zatem i oni muszą mierzyć się z problemem ograniczonego metrażu. Bardzo zabawne było stwierdzenie Eco, że zasiadanie w jury zmagań poetycznych było prawdziwą udręką, ponieważ niemal każdy z uczestników miał w zwyczaju darować komisji swój poetycki tomik - po pewnym czasie Włoch miał całe kartony książek, dla których zdecydowanie zaczęło brakować miejsca w domu :)

      Usuń
  9. Widzę, że Eco Cię zatrzymał przy sobie na dłużej... "Nie myśl, że książki znikną" przypomina mi książkę, którą kiedyś czytałam. To zbiór wywiadów przeprowadzonych przez Grzegorza Jankowicza i opublikowanych książce "CMONO. Rozmowy z pisarzamy". Jego rozmówcami byli m.in. Orhan Pamuk, Amos Oz, Rabih Alameddine, Etgar Keret i wielu innych.
    Wywiadom nie przyświecał wspólny cel, ale razem tworzyły całość. Rozmówcy zastanawiali się nad pokrewnymi pytaniami: czy zniknie opowieść (powieść)? Czy zniknie książka? Czy zniknie słowo?
    Oczywiście chętnie porównam czy moje skojarzenia są prawidłowe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, odświeżyłem znajomość z tym autorem, ale teraz poznaję go od nieco innej pory - "Nie myśl, że książki znikną" oraz "Dzieło otwarte" (o którym napiszę szerzej w najbliższym czasie) pokazują, że Eco nie jest wyłącznie zdolnym powieściopisarzem, ale i świetnym eseistą oraz literaturoznawcą :)

      A wspomniana przez Ciebie pozycja sprawia wrażenie b. interesującej - dziękuję za podsunięcie ciekawego tytułu :)

      Usuń
  10. Już kiedyś się natknęłam na tę książkę, ale jakoś nie miałam czasu jej przeczytać. Po takiej recenzji wiem, że muszę do niej wrócić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będziesz żałować - lektura bardzo lekka, a przy tym niezmiernie interesująca :) Serdecznie polecam!

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)