środa, 26 grudnia 2012

Matka całego proletariatu

Okładka książki Matka 

Matka

Maksym Gorki

Tytuł oryginału: Мать
Tłumaczenie: Halina Górska
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
Liczba stron: 386
 
 
 
 
 
Maksym Gorki to jeden z najbardziej znanych pisarzy radzieckich. Na jego koncie znajdują się zarówno dramaty, opowiadania jak i poezje, uchodzi za czołowego przedstawiciela rosyjskiego modernizmu. Najobfitszy okres jego twórczości, z którego pochodzą najsłynniejsze dzieła, przypada na początek XX wieku, a więc zmierzch caratu w Rosji. To wtedy powstały takie utwory jak dramaty Letnicy (1904), Barbarzyńcy (1905), powieści Foma Gordiejew (1899) czy recenzowana Matka (1906). Gorki praktycznie od początku swojej twórczości krytykował drobnomieszczaństwo, burżuazję, wieszczył rewolucję, w której powodzenie głęboko wierzył. Część tego gorącego pragnienia zmian, które powinny zajść w rosyjskim społeczeństwie, Gorki zawarł w utworze Matka.

Książka zaczyna się niesamowicie trafnym opisem fabrycznej codzienności, na którą skazani są prości, niewykształceni robotnicy. Przyznaję, że te pierwsze kilka stron całej powieści zrobiły na mnie największe wrażenie. Gorki niezwykle brutalnie zaprezentował nam, ile warte jest robotnicze życie, które upływa dzień w dzień tym samym rytmem, wyznaczonym przez fabryczną syrenę. Dzień, nie pozostawiając śladu, został wykreślony z ludzkiego życia, człowiek zbliżył się o jeden znowu krok do grobu, ale cieszył się na myśl o czekającym go za chwilę odpoczynku, o zadymionej szynkowni i – był zadowolony. Ludzie traktowani są nie lepiej niż maszyny, wymaga się od nich wydajności, bezawaryjności oraz nieustannej, efektywnej pracy. Zapewnia się im krótki wypoczynek, pozwala na trochę zabawy, ale wszystko w odpowiednich granicach; rozrywki, czy przerwy mają służyć jedynie regeneracji, tak by robotnik mógł wrócić do swoich zajęć pełen sił i by kolejny dzień ze swojego życia oddał fabryce. Praca jawi się jako zajęcie niemal syzyfowe; zdaje się nie mieć początku, bo praktycznie od najmłodszych lat ludzie muszą zarabiać na chleb, ani końca, bowiem większość musi pracować do końca swojego żywota. Zdobyte pieniądze pozwalają jedynie dożyć kolejnej syreny obwieszczającej początek zmiany, nasycić się oraz zalać smutki i cały bezsens prowadzonej egzystencji w butelce wódki. Praca staje się celem samym w sobie, dni zlewają się w jedno. Życie było zawsze takie samo – równo i wolno płynęło dokądś mętnym strumieniem, rok za rokiem, omotane przez nawyk myślenia zawsze o tych samych sprawach i wykonywania dzień w dzień tych samych czynności. I nikomu nie chciało się podjąć prób jakichkolwiek zmian na lepsze.

Tytułowa matka, Pelagia Własowa, to żona ślusarza Michała Własowa, ponurego i zaciętego robotnika. W przypadku jak wielu jemu podobnych, Własowowi doskwierała marność prowadzonej egzystencji. Ten psychiczny ból, którego jednak nie potrafił zdiagnozować, próbował zalewać alkoholem, uśmierzać go, wyżywając się brutalnie na swojej małżonce oraz synu. Pewnego razu, Paweł, jego jedyne dziecko, protestuje przeciw bezzasadnej przemocy, której ofiarą padają on i matka. Własow ustępuje, jednak nie potrafi wybaczyć synowi aktu buntu i nie odzywa się do niego aż do śmierci. Po odejściu ciemiężyciela, Paweł próbuje żyć dokładnie tak jak ojciec. Okazuje się jednak, że młody Własow ma bardzo słabą głowę, a do uciech z pozostałą młodzieżą robotniczą jakoś mu nie spieszno. Tryb życia, prowadzony przez pozostałych mieszkańców osady zdecydowanie nie odpowiada Pawłowi, nie zna jednak innego. Szpony znudzenia oraz beznadziei zaciskają się na gardle młodego Własowa.

Znaczek upamiętniający rewolucję z 1905 [http://pl.123rf.com]
Na szczęście Paweł odnajduje z czasem cel, któremu pragnie poświęcić resztę swojego życia. Okazuje się nim sprawa, tj. rewolucyjny ruch socjalistyczny. Matka początkowo bardzo nieufnie podchodzi do fanaberii syna, lękając się o jego bezpieczeństwo jak i ludzi, z którymi styka się jej ukochane dziecko. Kiedy jednak przychodzi do spotkania z owymi demonizowanymi działaczami ruchu socjalistycznego, przed matką stają sami młodzi ludzie, płonący wewnętrzną wiarą, głęboko przekonani o możliwości przeprowadzenia społecznych zmian oraz wcielenia w życie głoszonych, jakże szlachetnych postulatów. Wichrzycielami porządku jest zatem młodzież, ludzie czyści, nieskażeni cynizmem, pełni nadziei, ufający w swoją siłę oraz nieuchronną falę historii, która zmyje wreszcie wszelką niesprawiedliwość, wyzysk oraz zło.
Matka, prosta kobieta, na początku nie potrafi wyjrzeć poza strach o swojego syna, który paraliżuje jej umysł. Dopiero z czasem, Pelagia Własowa otwiera się na idee, głoszone przez socjalistów. Powoli, krok po kroku przekonuje się, że syn oraz współtowarzysze chcą w gruncie rzeczy zmieniać świat na lepsze i z pewnością nie można ich od tego zamiaru odwodzić. Stopniowo, troska matki zaczyna obejmować również przyjaciół Pawła, by wkrótce ogarnąć również cały ruch rewolucyjny, którego powodzenia stanie się kluczową sprawą dla Własowej.

Pelagia, przyłączając się do sprawy, wreszcie uświadamia sobie, że kobieta nie musi chować się przez całe życie w cieniu męża. Własowa dokłada swoją cegiełkę do działalności socjalistów poprzez zajmowanie się kolportażem prasy rewolucyjnej, przekazywanie poufnych informacji, opiekę nad innymi członkami ruchu. Jest to szczególnie istotna kwestia, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że w czasach carskiej Rosji, emancypacja kobiet była jedynie mrzonką.

Własowa, jako kobieta głęboko wierząca, nie mogła pogodzić się oskarżeniami kierowanymi przez socjalistów pod adresem kościoła. Wszelką krytykę duchownych uważała za bluźnierstwo. Jednak kropla drąży skałę. W końcu Pelagia dokonuje otwartego aktu apostazji, wyznając, Co do Boga nie wiem, ale w Chrystusa wierzę. I słowom jego wierzę: kochaj bliźniego jak siebie samego – w to wierzę. W jej oczach walcząca o słuszne idee młodzież zaczyna urastać właśnie do postaci Jezusa, który cierpi niesłusznie za grzechy innych ludzi. Lżony, opluwany, wyszydzany a wreszcie zdradzony Chrystus z czasem jednak odnosi tryumf. Matka jest pewna, że podobnie będzie się miała rzecz z rewolucją, która prędzej czy później zawładnie Rosją oraz całym światem, przynosząc wytchnienie oraz ukojenie w postaci nowego, lepszego jutra.

Warto dodać, że kilka motywów z książki opartych jest na autentycznych wydarzeniach. Piotr Załamow, młody robotnik niósł krwistoczerwony sztandar na pochodzie pierwszomajowym, za co został zesłany na katorgę, a jego matka Anna Kirłłowna, podobnie jak syn, była zaangażowana w działalność rewolucyjną. Nie zmienia to jednak faktu, że styl Gorkiego w Matce jest po prostu porażający, skutecznie odstraszający nawet najwytrwalszego czytelnika. W książce panuje patos, niemal każda stronnica promieniuje podniosłym i uroczystym tonem. Bohaterowie jawią się bardziej jako idee niż rzeczywiści ludzie, posiadający zarówno słabości jak i potrzeby. Całość razi również niezwykle naiwną wiarą w człowieka. Być może zabrzmi to gorzko i ironicznie, ale przekonanie, że ludzkość może zmienić się tak diametralnie z pokolenia na pokolenie jest doprawdy infantylne. Można rozgrzeszać Gorkiego i oddać mu przynajmniej tyle, że był on przeciwny rewolucji październikowej, od początku nie podobały mu się sposoby działania oraz metody przejęcia władzy przez partię bolszewicką. Do dziś są zresztą snute przypuszczenia na temat dość tajemniczej śmierci Gorkiego, za którą stać miał ponoć sam Stalin, należący przecież do wielkich fanów Matki. Wspomnieć należy również o tym, że Matkę skrzywdzili okrutnie także bolszewicy, którzy wykorzystywali ją jako jeden z propagandowych utworów, stanowiących podwaliny pod rozprzestrzenianie idei socjalizmu po całym świecie. Wydaje się, że głównie z tego powodu większość polskich czytelników Matki, należących do pokolenia naszych rodziców oraz dziadków nie pała do tego utworu zbyt rzewnym uczuciem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)