wtorek, 17 lipca 2012

Bakakaj, czyli zapis niesłabnącego lęku przed Formą

Okładka książki Bakakaj 

Bakakaj

Witold Gombrowicz

Wydawnictwo: Literackie
Liczba stron: 203
 
 
 
 
 
 
Bakakaj to zbiór opowiadań Witolda Gombrowicza, które po raz pierwszy ukazały się w roku 1957, czyli jeszcze za życia pisarza, nakładem krakowskiego Wydawnictwa Literackiego. Zdecydowana większość utworów, a ściślej rzecz ujmując: Tancerz mecenasa Kraykowskiego, Pamiętnik Stefana Czarnieckiego, Zbrodnia z premedytacją, Biesiada u hrabiny Kotłubaj, Dziewictwo, Przygody oraz Zdarzenia na brygu Banbury pochodzi z debiutanckiego zbioru Gombrowicza Pamiętnik z okresu dojrzewania, który na rynku czytelniczym pojawił się w 1933 roku. Pozostałe trzy opowiadania: Na kuchennych schodach, Szczur a także Bankiet napisane zostały w latach 1937 – 1938, przy czym wcześniej ich przedruki pojawiały się jedynie w czasopismach.

Pamiętnik z okresu dojrzewania przez współczesnych krytyków został przyjęty całkiem ciepło. Co ciekawe jednak, a słowa te można pisać z fałszywym nieco poczuciem wyższości w oparciu o doświadczenia płynące z lektur późniejszych dzieł Gombrowicza, pierwsze utwory odczytywane były jako swoiste, udane zresztą z literackiego punktu widzenia, studium wszelakiej maści dewiacji psychicznych. Patrząc na Pamiętnik przez pryzmat Ferdydurke, Kosmosu czy innych gombrowiczowskich tworów, nam współczesnym, wydaje się, że polskiego pisarza nic a nic nie interesowały psychologiczne odchyły – o wiele bardziej intrygujące okazywały się analizy na temat wpływu zbiorowości i jej żelaznego uścisku konwenansu na jednostkę, która tych społecznych recept albo po prostu nie zna, albo, w formie buntu, próbuje te zasady odrzucić, ignorować, żyć na przekór nim.

Dzieła z Pamiętnika z okresu dojrzewania powstawały w latach 1928 – 1933, zatem dla Gombrowicza jest to rzeczywiście czas wchodzenia w dorosłość oraz wszelakie rytuały i konwenanse z nią związane. Analizując utwory powstałe we wczesnej twórczości pisarza, mimochodem rzuca się w oczy ich dojrzałość oraz niepowtarzalny styl, przejawiający się głęboką nieufnością do Formy, który wkrótce stanie się znakiem rozpoznawczym Gombrowicza oraz przyniesie mu wieczną chwałę w panteonie sław polskiego pisarstwa. Godny podziwu jest również bogaty warsztat pisarskiego młodego artysty, którego z pewnością nie powstydziłoby się wielu z dojrzałych mistrzów pióra.

W Tancerzu mecenasa Kraykowskiego bohater opowiadania pada ofiarą impertynencji tytułowego mecenasa, za co, w sposób osobliwy i niekonwencjonalny, zaczyna darzyć bezgraniczną i duszącą wręcz sympatią swojego prześladowcę. Pamiętnik Stefana Czarneckiego to zapis wspomnień chłopca, syna ojca Polaka, wywodzącego się ze szlachetnego, acz ubożejącego rodu oraz matki Żydówki, nie grzeszącej urodą, za to z pokaźnym bagażem finansowym, który na własnej skórze doświadcza ksenofobii oraz antysemityzmu, przekonując się, że nie będąc ani Polakiem, ani Żydem jest człowiekiem bez tożsamości, szczurem bez barwy, szczurem bez koloru, niechcianym przez żadną rasę. Zbrodnia z premedytacją to prawdziwy majstersztyk Gombrowicza, który w tym opowiadaniu odsłania w pełni całą swoją pisarską krasę. Sędzia śledczy wezwany do klienta, dowiaduje się, że zainteresowany zmarł. Sposób jaki przyjęto sędziego w domu zmarłego był bardzo chłodny, żałoba, smutek, żal tak przytłaczające, że wciskające wręcz w formę żałobno-pokutno-kajalną, co wywołało złość w duszy śledczego, który oddając się swojej naturze postanawia rozpocząć dochodzenie w sprawie zgonu, pomimo tego, że wszystkie fakty przemawiają za naturalną śmiercią denata. Sędzia-buntownik wtłoczony w rolę żałobnika w akcie zemsty i furii zaczyna urabiać rodzinę w formę oprawców-morderców zmarłego. Dziewictwo to bezlitosne rozprawienie się ze stereotypem niewinności-czystości panieńskiej, tak hołubionej przez równie stereotypową, twardą acz opiekuńczą gentelmeńską męskość. Biesiada u hrabiny Kotłubaj to bezlitosne obnażenie mitu arystokracji jako sfer wyższych, zarówno pod względem duchowej wrażliwości, litości dla bliźniego oraz wrażliwości, czego symbolem jest pożeranie kalafiora na oczach skrajnie wygłodniałego chłopca, Bolka Kalafiora, a czego usilnie stara się nie dostrzegać główny bohater, zwykły patrycjusz. Przygody, pierwotnie noszące tytuł Na 5 minut przed zasnięciem, to cykl obrazów-majaków, które nawiedzały młodego Gombrowicza tuż przed podróżą do krainy Morfeusza. Jak sam wyraża to pisarz, jest to odbicie niepokojów seksualnych oraz męczącego poczucia własnej niedojrzałości. Ostatni utwór, Zdarzenia na brygu Banbury to opowieść o człowieku, który staje się ofiarą rozszalałych żywiołów, zarówno tych przyrodniczych jak i tych, wywodzących się z ludzkiej psychiki.

Należy jeszcze dodać, że Pamiętnik został obłożony stosownymi objaśnieniami autorstwa samego Gombrowicza, w których pisarz w sposób krótki, jasny i zwięzły wyjaśnia, co chciał przekazać czytelnikowi w poszczególnych opowiadaniach. Co ciekawe wyjaśnienia znalazły się tylko w pierwotnym wydaniu Pamiętnika, w dalszych wydaniach Gombrowicz postanowił wykreślić ten fragment, który powraca jednak do łask w Bakakaju.

Ostatnie trzy opowiadania: Na kuchennych schodach, Szczur a także Bankiet, jak już wspomniano, pojawiały się jedynie w czasopismach, jako pojedyncze utwory. Szczur to groteskowy horror, którego główny bohater, zbój o nieposkromionej naturze, Huligan, zostaje schwytany przez emerytowanego sędziego Skrobawskiego. Sługa Temidy poddaje hulakę bezlitosnym torturom psychicznym, pragnąc nieco przycieśnić i zwęzić ofiarę, a czytelnik jest świadkiem perwersyjnej wręcz namiętności płynącej z zadawania cierpienia drugiemu człowiekowi pod płaszczem kary za dotychczasowe przewinienia. Na kuchennych schodach ma dość interesującą historię, bowiem napisane zostało przez Gombrowicza już w 1929 roku, nie weszło jednak w skład Pamiętnika z okresu dojrzewania. Pisarz obawiał się reakcji ojca, który sponsorował wydanie jego debiutu literackiego. A obawy w żadnym wypadku nie były bezpodstawne – Na kuchennych schodach to dość bezpruderyjna historia pewnego wysokiego rangą urzędnika, który odczuwał pociąg do służących od wszystkiego. Autor ukazał tutaj uczucie, którego w żadnym razie nie można było okazać publicznie – erotycznego pociągu osoby z wyższych sfer, a do tego wszechstronnie wykształconej do zwykłej i pospolitej służącej, wywodzącej się ze społecznych nizin; uczucie gnijące w klatce konwenansów, które wśród poważnych ludzi uchodzić mogło jedynie za godny pogardy kaprys i mrzonkę. Ostatni utwór, Bankiet to zabawna antybaśń – z racji uroczystości zaślubin króla Gnula oraz arcyksiężnej bogatego królestwa, wydany zostaje wspaniały bankiet. Całość to jedna wielka szopka, bowiem dwór króla Gnula próbuje w jak najlepszym świetle przedstawić swojego monarchę, który w rzeczywistości jest chciwcem, łasym jedynie na brzdęk monet. Gnul buntując się przeciw formie, w jaką próbuje się go wtłoczyć, kompromituje się na każdym kroku, obnażając przy okazji hipokryzję swoich dworzan, co w efekcie doprowadzi do katastrofy, totalnego chaosu. Z pewnością nie może być mowy o żadnym morale, którego można by oczekiwać po baśni.

Czytając zbiór Bakakaj nietrudno zauważyć, że bohaterowie większości opowiadań uwikłani są w trudną i jakże często z góry skazaną na porażkę batalię z Formą. Misterna sieć przekonań, stereotypów oraz zwyczajów bardzo ciasno oplata każdą jednostkę, krępując jej ruchy, utrudniając niemiłosiernie manifestowanie własnych poglądów, tłamsząc próby życia wg własnych zasad. Autor przekonuje nas, jak wielkim kompromisem okazuje się dla niektórych egzystencja, czy też tylko jej próby, w społeczeństwie, które przecież posiada tak wiele regulacji zarówno w sferze moralnej, jak i mentalnej. Z drugiej strony patrząc postacie kreowane przez Gombrowicza to również wojownicy z krwi i kości, którym niekiedy udaje się rozsadzić fundamenty Formy, doprowadzając do kompletnych rewolucji, obalając kolejne mity i przesądy, zalewając skostniałe społeczności falą wolnomyślicielstwa.

Dzięki lekturze zbioru Bakakaj, tomu bardzo przekrojowego, bo obejmującego utwory, pochodzące z artystycznej młodości pisarza oraz zawierającego dzieła dojrzałego twórcy, widzimy wyraźnie, że Gombrowicz całą swoją literacką twórczość poświęcił fenomenowi Formy, jej uwikłań z jednostką ludzką. Można śmiało stwierdzić, że należał do obozu jej zagorzałych przeciwników, który prowadził z nią dość udane utarczki. Z pełnym przekonaniem stwierdzam, że w tym pojedynku Witold Gombrowicz nie wcielił się w rolę don Kichota, wojującego z wiatrakami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)