czwartek, 13 października 2016

Nie tylko o nagłej śmierci, czyli Fabrykantka aniołków Camilli Läckberg




Camilla Läckberg

Fabrykantka aniołków

tytuł oryginału: Änglamakerskan
cykl: Saga o Fjällbace (tom 8)
tłumaczenie: Inga Sawicka
wydawnictwo: Czarna Owca 2013
liczba stron: 496
czyta:Marcin Perchuć
długość:12 godzin 35 minut


No i znów nadszedł czas Marcina Perchucia i Camilli Läckberg, czyli kolejna, ósma już, odsłona serii audiobooków Saga o Fjällbace. Saga w formie papierowej zyskała rzesze wielbicieli nie tylko w Szwecji i Polsce, ale chyba wszędzie, gdzie ją wydano. O czym tym razem traktuje fabuła nie będę oczywiście zdradzał, gdyż dużym plusem powieści jest jej trudna do przedwczesnego odgadnięcia konstrukcja oraz zakończenie, może nie tyle zaskakujące, co trudne do przewidzenia.





Gdy mamy do czynienia z dłuższymi seriami powieściowymi często się zdarza, iż przy lekturze kolejnych części zaczynamy mieć odczucie pewnej sztampowości. Nie uważam tego za wadę gdy, jak w tym przypadku, poszczególne powieści opowiadają o losach tych samych ludzi. Wszak ludzie rzadko się zmieniają, jeszcze rzadziej gwałtownie, a jeszcze rzadziej diametralnie i wieloaspektowo. Tak jest właśnie z sagą Camilli. Bohaterowie ewoluują zgodnie z rytmem bodźców, którym podlegają i odpowiednio do tego zmienia się atmosfera i tempo poszczególnych powieści.

Autorka konsekwentnie trzyma się wypróbowanej w poprzednich odsłonach cyklu maniery przeplatania zdarzeń z przeszłości z czasem teraźniejszym i dawania czytelnikowi do zrozumienia, że w jakiś sposób wszystko wiąże się w całość. Oczywiście niezbyt to realne, gdyż w rzeczywistości większość zbrodni nie jest ani zbyt skomplikowana (nie znaczy, że ich wyjaśnienie jest łatwe), ani zbyt powiązana z dziejami dawnych pokoleń. Podobnie karkołomne jest umiejscowienie akcji kryminalnej sagi w takiej dziurze jak Fjällbaca, gdyż podobna ilość zbrodni tego kalibru w tak krótkim czasie przebija pewnie pułap przestępczości całej Szwecji, ale cóż, takie są prawa serii powieściowych.

Podobnie jak w poprzednich częściach, mamy do czynienia z czymś, co nazwałem kobiecą szkołą szwedzkiego kryminału społecznego. Zdecydowanie więcej w nim dzieci, rodziny i więzów pokrewieństwa niż w kryminałach pisanych przez mężczyzn. To specyficzny styl, ale mi się spodobał, podobnie jak głos lektora (Marcin Perchuć), który dla prozy tej autorki był strzałem w dziesiątkę.

Jak na kryminał przystało, będą oczywiście trupy, choć tym razem bardzo stare. Jak to w kryminale szwedzkim i społecznym - będą poruszone różne problemy nękające społeczeństwo Szwecji. Problemy, które tam są zauważane, a u nas bagatelizowane, choć ich skala jest u nas niejednokrotnie dużo większa.

Jest również trochę ciekawostek, jak choćby wpleciona w fabułę postać Carin Göring, szwedzkiej pierwszej żony tego Göringa. Mocnym elementem jest wątek umierania nie śmiercią gwałtowną, ale tą chyba jeszcze straszniejszą – w wyniku długiej choroby. Rak, jego wpływ na bliskich chorego, rozdarcie między nadzieją i oczekiwaniem na najgorsze, to wszystko udało się pisarce oddać z dużym wyczuciem i w sposób zmuszający do refleksji.

Jak widać, jest to powieść wielowątkowa, o silnym rysie obyczajowym i społecznym, może równie istotnym jak kryminalny. Powraca też modny ostatnio w Szwecji temat rozrachunków z II wojną światową. Jednocześnie wydźwięk całości jest raczej optymistyczny i lektura absolutnie nie powoduje doła.

W trakcie odsłuchiwania wyłapałem kilka zgrzytów, może przy czytaniu potknięć zauważyłbym więcej, ale były to drobiazgi, które absolutnie nie zepsuły tej dobrej rozrywki. Bo Fabrykantka aniołków to rozrywka lekka i przyjemna, dla mnie wręcz uspokajająca, a jednocześnie zachowująca wszystkie cechy dobrego szwedzkiego kryminału.

I na koniec ciekawostka. Jednym z wątków jest podnoszona przez wielu szwedzkich pisarzy obserwacja i zarazem przestroga, że zbyt często ludzie nienawidzący komunizmu (moim zdaniem słusznie) i lewicy (moim zdaniem to już jest chore), jest tak opętanych swą fobią, że są absolutnie ślepi na zagrożenia, jakie niesie każda ekstrema, również prawicowa. Pisarce udało się niejako przewidzieć pewne wydarzenia, które niedługo po pierwszym wydaniu Fabrykantki zszokowały cały świat. Jakie, nie będę zdradzał, choć domyślić się nietrudno. Przeczytajcie sami, bo powieść jest tego warta. W tym kanonie, który Camilla chyba sama dla siebie stworzyła, trudno o coś lepszego, a przynajmniej ja na nic takiego dotąd nie trafiłem


Wasz Andrew

Saga o F:
  1. Isprinsessan (2003) Księżniczka z lodu (2009)
  2. Predikanten (2004) Kaznodzieja (2010)
  3. Stenhuggaren (2005) Kamieniarz (2010)
  4. Olycksfågeln (2006) Ofiara losu (2010)
  5. Tyskungen (2007) Niemiecki bękart (2011)
  6. Sjöjungfrun (2008) Syrenka (2011)
  7. Fyrvaktaren (2009) Latarnik (2011)
  8. Änglamakerskan (2011) Fabrykantka aniołków (2012)
  9. Lejontämjaren (2014) Pogromca lwów (2015)

Fabrykantka aniołków [Camilla Läckberg, Inga Sawicka]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Fabrykantka aniołków [Camilla Läckberg]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Fabrykantka aniołków [Camilla Läckberg]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE


2 komentarze:

  1. Ha, szczególnie ostatni akapit kusi, by sięgnąć po recenzowaną przez Ciebie książkę. Stosy kolejnych lektur piętrzą się w zastraszającym tempie, ale widzę, że na C. Läckberg będę musiał znaleźć czas - te wątki obyczajowe wydają mi się bardzo smakowitym kąskiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, nie wiem, czy przypadnie Ci do gustu. W końcu to dość szczególna odmiana kryminału. Ale co szkodzi spróbować?

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)