poniedziałek, 21 grudnia 2015

Szkielety z Sahary czyli o tym, jak historia potrafi zaskoczyć




W ostatnią niedzielę, jak zwykle nieco przypadkiem, zasiadłem do obejrzenia emitowanego akurat w TV dokumentu Szkielety z Sahary (Skeletons of the Sahara, 2013), w reżyserii Davida Murdocka, wyprodukowanego wspólnymi siłami National Geographic Television i Camera One Productions. Nie spodziewałem się niczego specjalnie interesującego, co najwyżej poznania kolejnej cegiełki, z których buduje się gmach wiedzy o czasach starożytnych. Okazało się, że rzecz traktuje o rzeczach dużo bardziej interesujących.

Główną postacią reportażu jest znany w świecie amerykański paleontolog Paul Sereno, prawdziwy łowca dinozaurów, którego ekipa w 2000r. przypadkiem odkryła starożytne cmentarzysko w sercu Sahary, w Gobero, gdzie znaleziono szkielety sprzed dziesięciu i pięciu tysięcy lat, należące do przedstawicieli dwóch kultur: Kiffan i Tenerian.





Nic dziwnego, że odkrycie Sereno namieszało w nauce. Dwumetrowi, atletycznie zbudowani ludzie z epoki kamienia zamieszkujący w środku dzisiejszej pustyni. Pochówki dwóch różnych kultur położone dosłownie jedne na drugich, ale w odstępie pięciu tysięcy lat. Potwierdzenie hipotezy Zielonej Sahary. Łatwo zrozumieć, że odkrycie w Gobero znacząco zmieniło stan wiedzy o prehistorycznych dziejach człowieka. To jednak nie wszystko.




Ekipa Sereno bardzo dużą wagę przywiązywała do dokumentacji swych znalezisk. Pojedynczemu pochówkowi potrafiono poświęcić nawet kilka tysięcy profesjonalnych zdjęć, nie licząc filmów i innych dokumentów. Dzięki tak obfitemu materiałowi widz ma szansę nie tylko poznać nowe odkrycia, ale i przenieść się w świat paleontologów pod wpływem niespodziewanego znaleziska zmieniających się w archeologów, poznać atmosferę tamtych chwil i towarzyszących podobnym znaleziskom zagadek.

Jakby tego było mało, momentami film potrafi naprawdę wzruszyć, szczególnie gdy wyjaśniano tajemnicę wypełnionego kwiatami grobu trzech osób, z których jedna otacza ramionami dwie pozostałe. Tutaj przypomniała mi się sprawa naszego prezydenta Mościckiego, którego ostatnią wolą było, by był pochowany razem z żoną, ale w naszym kraju miłość okazuje się nic nie znaczącą, gdy staje w kolizji z wymogami polityków i Kościoła. Wystarczy to porównać z tym, co ustalono w związku ze wspomnianym potrójnym pochówkiem. Czy u nas taki objaw miłości byłby możliwy? A przecież wmawia się nam, i sami sobie to wmawiamy, że dopiero od nadejścia Chrystusa możliwa jest prawdziwa miłość, mawia się wręcz, że chrześcijaństwo to cywilizacja miłości. Wymowa faktów jest niestety tragicznie odmienna od lansowanych przez wielu tez.





Jako lubiącego wiedzieć fascynująca okazała się dla mnie sprawa zębów. Ile można z nich wyczytać i co mają wspólnego z drzewami? Oj mają, mają, i dzięki temu można się z nich dowiedzieć nadspodziewanie wiele.

Jak widać, Szkielety z Sahary uznałem za niezwykle interesujące, więc nie pozostaje mi nic innego, jak gorąco zachęcić do ich obejrzenia. Na pewno będą powtórki w TV, a i w sieci pewnie też są dostępne.


Wasz Andrew


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)