poniedziałek, 28 grudnia 2015

Motyw kobiety w literaturze japońskiej



Uemura Shōen: Springtime of Life [http://www.wikiart.org]
Motyw kobiety jest nieodłączną składową literatury, która w przeciągu wieków tworzona była w zdecydowanej większości przez mężczyzn. Z tego powodu dzieła, szczególnie te płodzone przed kilkoma bądź kilkunastoma wiekami, nacechowane są stereotypami oraz szablonami. Zamiast kobiet z krwi i kości czytelnicy bardzo często obdarowywani byli archetypami – kobietę przedstawiano jako obiekt miłosnych westchnień czy wręcz przedmiot kultu, jako rodzicielkę przejawiającą głęboką troskę o swoje dziatki czy jako żonę, niewiastę, której względy okazywał był jej mąż. Kobietę prezentowano także jako femme fatale, czyli osobniczkę zdolną do manipulowania oraz wykorzystywania mężczyzn, nierzadko stającą się przyczyną ich zguby, klęsk. Nie brakuje również kobiet-wojowniczek, siłaczek, dziewic, morderczyń, itd. – śmiało rzec można, że literatura aż roi się od damskich portretów.
Wątki pozostające w ścisłym związku z płcią piękną można odnaleźć także w literaturze japońskiej. Zanim jednak pochylimy się nad motywem kobiety w powieściach pisarzy z Kraju Kwitnącej Wiśni, warto naświetlić rolę, jaką odgrywają kobiety w kulturze japońskiej. Godny podkreślenia jest fakt, że podobnie jak miało to miejsce choćby w Europie, niewiasty bardzo długo zajmowały w społeczeństwie o wiele niższą pozycję niż mężczyźni. W dawnej Japonii kobieta nigdy nie cieszyła się pełnią wolności i swobody, zawsze będąc zależną od któregoś z członków swojej rodziny płci męskiej. Zgodnie z naukami konfucjanizmu, religii, która przybyła do Japonii w okresie Edo, kobieta uważana była za istotę niższego rzędu. Z tego powodu niewiasty były traktowane bardzo przedmiotowo – służyły one do rodzenia dzieci, stanowiły ozdobę swojego męża, pozwalały zaspokoić seksualne potrzeby. Prawa kobiet były znacznie ograniczone – w przypadku, gdy żona nie potrafiła wydać na świat męskiego potomka, mąż mógł zażądać rozwodu. Małżonka musiała również cechować się wiernością i uczciwością wobec męża, który mógł posiadać całe zastępy konkubin. Bezwzględne posłuszeństwo wymagane było zarówno w stosunku do męża jak i jego rodziców. Zatem żona, która winna być cicha i potulna, egzystowała w cieniu małżonka, stanowiąc jego milczącą podporę, opokę i wsparcie. Sytuacja zaczęła ulegać zmianie wraz z nadejściem epoki Meiji, kiedy to Japonia otworzyła się na świat, przejmując przy okazji wiele wzorców z kultur europejskiej oraz amerykańskiej.

Z nastaniem Epoki Światłych Rządów” gwałtownym przeobrażeniom zaczęła ulegać także japońska literatura. Co interesujące, ewolucja słowa pisanego związana była z pismem, a dokładnie formą transkrypcji. W początkach epoki Meiji powszechny język mówiony znacząco odbiegał od archaicznego, naznaczonego formalizmami języka pisanego. Dopiero ujednolicenie mowy i pisma umożliwiło popularyzację literatury. Jako kolejną ciekawostkę zdradzę, że pierwszym utworem zapisanym językiem mówionym, co czyniło go zrozumiałym dla szerokiego grona, była znana mi Dziwna historia o upiorach z latarnią w kształcie piwonii, autorstwa Enchō San'yūtei, którą wydano drukiem w 1884 roku. Kobiety prezentowane na łamach tego dzieła bardzo często wyłamują się ze schematu, zgodnie z którym winne one być podporządkowane woli swojego męża i bezwzględnie wysłuchiwać jego rozkazów. W Dziwnej historii o upiorach z latarnią w kształcie piwonii pojawiają się damskie postacie, które knują za plecami męża, nie zgadzają się z wolą surowego ojca czy nie dochowując wierności swoim wybrankom. I właśnie kobiety, nieodpowiadające stereotypowi japońskiej damy, odmalowywane są w ciemnych barwach. Podobnie jak młodzi mężczyźni, którzy najczęściej kierują się podszeptami seksualnego pożądania, wspomniane niewiasty charakteryzują się całą paletą przywar i negatywnych cech – są one podłe, chciwe czy niewdzięczne, a ich losy, mimo chwilowych tryumfów oraz złudnych sukcesów, kończą się tragicznie. Można odnieść wrażenie, że kobiety spotyka kara za nieprzestrzeganie odwiecznych reguł, za próbę negacji ustalonych wartości.
Przedstawicielki płci pięknej przewijające się w utworach Jun’ichirō Tanizakiego także prezentowane są w dość mrocznym świetle. Kobieta, do której świetnie pasuje określenie demoniczna, jawi się jako istota o dwoistej naturze, zbudowanej na bazie kontrastów – fizycznemu pięknu, czarującej fizjonomii towarzyszy psychiczna szpetota. Bohaterki dzieł Tanizakiego potrafią onieśmielać swoją urodą oraz okrucieństwem i mściwością. Ponadto są one sprytnymi manipulantkami, zdolnymi do roztaczania niemal absolutnej władzy nad mężczyznami, którzy wpadli w sidła ich miłości. Oyu, protagonistka krótkiego utworu zatytułowanego Ashikari, czyli Źle mi bez Ciebie (w Polsce ukazał się on w zbioru Dwie opowieści o miłości okrutnej), to rozpieszczona przez otoczenie egoistka, która do perfekcji opanowała sztukę gry na strunach męskiej duszy. Jest ona równie piękna, co zepsuta – cechuje ją egocentryzm, próżność oraz bezwzględność. Aby pofolgować własnej ciekawości w badaniu ludzkich odruchów, nie waha się ona krzywdzić swoich bliskich, wymuszając na nich najbardziej szkaradne zachowania. Postacią nie mniej odpychającą, a przy tym interesującą jest Kikyō, bohaterka występująca w Tajemnej historii pana Musashiego. Biorąc ślub z człowiekiem, który był bezpośrednim wrogiem jej zmarłego ojca (małżeństwo zawarte zostało pod naciskiem shōgunatu, który potraktował je jako sposobność zakończenia sporu pomiędzy zwaśnionymi rodami), Kikyō postanawia pomścić swojego rodziciela. Jego śmierć nie była naturalna, a ponadto zwłoki okrutnie sprofanowano poprzez obcięcie im nosa. Bohaterka, przekonana, że w zgonie ojca maczał palce jej obecny małżonek, kreuje pokrętną, perfidną, wymyślną oraz bardzo cyniczną formę rewanżu. Odgrywając rolę pokornej i słodkiej żony, jednocześnie przy pomocy uległych jej mężczyzn, okalecza swojego pana, narażając go na śmieszność i kompromitację. Kobietą o bardzo mocnej i władczej osobowości jest także Shunkin pojawiająca w dziele Shunkinshō, czyli Rozmyślania nad życiem Wiosennej Harfy, które pochodzi ze wspomnianego zbioru Dwie opowieści o miłości okrutnej. Niewiasta to mistrzyni gry na shamisenie (strunowym, szarpanym instrumencie muzycznym), a krótka powieść stanowi jej biografię, z której wyłania się obraz bardzo zaborczej i okrutnej kobiety. Shunkin we wczesnym dzieciństwie straciła wzrok i od tego momentu jej opiekunem i pomocnikiem stał się o kilka lat starszy chłopiec Sasuke, pochodzący ze znacznie mniej zamożnej i gorzej sytuowanej rodziny. Z biegiem lat staje się on uczniem Shunkin, oddanym sługą oraz cichym wielbicielem. Jednak kobieta nie odwzajemnia żadnego uczucia, traktując Sasuke niczym psa, na którym można wyładowywać swoje humory i kaprysy. Bicie, poniżanie, wytykanie pochodzenia ze społecznych nizin, ubliżanie to codzienność, z którą zmaga się Sasuke. Ale miłosny węzeł, którym mężczyzna został spętany jest niezwykle silny, ba, z upływem lat zdaje się on jeszcze mocniej zacieśniać! Jak widać, u Tanizakiego odnaleźć można relację na linii kobieta-mężczyzna, którą można określić mianem wykoślawionego portretu więzi łączącej damę i rycerza, gotowego uczynić wszystko dla swojej wybranki. W utworach Tanizakiego próżno szukać efemerycznych, delikatnych białogłowych o gołębich sercach – ich miejsce zajmują kobiety równie piękne, urodziwe, co skażone wewnętrzną brzydotą. Wykorzystując swoje fizyczne atrybuty, bez trudu podporządkowują sobie mężczyzn, których używają do realizacji swoich niecnych celów.
Uemura Shōen: Flames [http://www.wikiart.org]
Kobiety odgrywają niepoślednią rolę także w twórczości Harukiego Murakamiego, najpoczytniejszego autora japońskiego, który doczekał się wielu milionów wydań swoich książek na całym świecie. Obcując z jego powieściami, bardzo łatwo odnieść wrażenie, że niewiasty to kluczowa składowa danej historii. Kobiety, których portrety psychologiczne zarysowywane są z ogromnym pietyzmem oraz precyzją, są powierniczkami tajemnicy, nosicielkami elementów transcendentnych, nieodgadnionych i niezbadanych, wymykających się logicznemu pojmowaniu świata. Zatem niewiasty spełniają dwie funkcje – z jednej strony to właśnie w nich gnieździ się sekret, najczęściej mroczny, wręcz brutalny, z drugiej zaś strony pomagają one głównemu bohaterowi w osiągnięciu wyznaczonego przez niego celu. Są niczym przewodniczki, boginie pomyślnej fortuny, przybywające w sukurs bezradnym mężczyznom w najtrudniejszych sytuacjach, z których pozornie nie ma już wyjścia. W Kronice ptaka nakręcacza, główny bohater Tōru Okada otrzymuje wymowne wsparcie od Malty Kano, ekscentrycznej kobiety-medium z charakterystycznym plastikowym czerwonym kapeluszem, pomocna okazuje się również nastoletnia sąsiadka May Kasahara, która w pewnym sensie zmusza Okadę do głębokiej kontemplacji w studni, będącej swoistym katharsis. Natomiast kobieta ukrywająca się pod pseudonimem Gałka zapewnia protagoniście bardzo dobrze opłacaną pracę, umożliwia także nabycie posiadłości, stanowiącej klucz do wewnętrznej przemiany Okady. Nie można zapomnieć również o sylwetce Kumiko, żonie protagonisty, która jest niezwykle złożonym konstruktem – w jej umyśle występuje silna polaryzacja, dusza staje się areną walką sprzeczności, sił wzajemnie ze sobą rywalizujących. Postacią, która w swojej psychice skrywa liczne cienie i traumy jest także Czarna, bohaterka Bezbarwnego Tsukuru Tazakiego i lat jego pielgrzymstwa – tytułowy protagonista, pragnąc rozwikłać zagadkę śmierci przyjaciółki z lat młodości, przeżywa duchową metamorfozę, na nowo definiując własną tożsamość. Zatem Czarna jawi się jako swoisty wytrych, umożliwiający dotarcie do własnego serca. Z kolei odwagę do tego, by zmierzyć się z demonami przeszłości i spróbować je przezwyciężyć zapewnia wsparcie kolejnej kobiety, Sary Kimoto. Reasumując, warto podkreślić, że mężczyźni z dzieł Murakamiego to często osobnicy bezbarwni, zwykli i pospolici, którzy giną w szarym bezosobowym tłumie. W wyraźnej opozycji stoją sylwetki kobiece, które tchną bogatym życiem wewnętrznym oraz niezwykłą powierzchownością. Są one bardzo ważnym składnikiem świata przedstawionego, umożliwiają one działanie męskim osobnikom, oferując im wszelakiej maści wsparcie. Ośmielę się wysnuć przypuszczenie, że Murakami oddaje w ten sposób cześć żeńskiemu pierwiastkowi, który przez lata w japońskiej kulturze był spychany na margines.
Piekielnie interesująco prezentuje się motyw kobiety w książkach Kōbō Abe, japońskiego mistrza pióra, którego twórczość wywarła na mnie piorunujące wrażenie. Tak jak wspominałem przy okazji tekstów poświęconych utworom Abe, literat z Nipponu często określany jest mianem japońskiego Kafki. Wynika to z faktu, że Kōbō Abe chętnie tworzył kreacje bohaterów, trafiających do odmiennej rzeczywistości, niespodziewanie znajdujących się w świecie, którego reguł nie są oni w stanie zrozumieć i pojąć, a tym bardziej – zastosować się do nich. W efekcie protagoniści (zawsze są to mężczyźni) lądują poza społecznym nawiasem, wegetując na marginesie zbiorowości, która sprawia wrażenie wrogiej, nieprzyjaznej oraz obcej. W tych dziwnych, na poły realnych, na poły surrealistycznych otoczeniach, jedynym elementem, który uchodzi za łącznik czy też spoiwo ze starym, opuszczonym światem, jest kobieta. To właśnie ona wprowadza skonsternowanego, zagubionego bohatera w nowe realia, przybliżając mu warunki, w jakich ten był się znalazł – czyni to jednak bardzo zdawkowo, nie ujawniając wszystkich informacje, które zdaje się ona posiadać, w mniejszym lub większym stopniu zwodząc protagonistę. Jednocześnie przedstawicielka płci pięknej jest niewypowiedzianą obietnicą, ostatnią nadzieją na powrót do rzeczywistości, z której mężczyzna został wyrzucony. Najbardziej jaskrawym przykładem takiej kreacji żeńskiej jest młoda wdowa, mieszkanka rozpadającego się domostwa, zbudowanego w głębi piaszczystego dołu, czyli główna bohaterka Kobiety z wydm. Dla Niki Jumpeia jest ona przewodniczką, która szczegółowo objaśnia beznadziejność aktualnego położenia, jak również szansą na wydostanie się z jamy-pułapki. W Schadzce osobą, która wprowadza głównego bohatera do szpitala-molocha, szpitala-labiryntu, szpitala-przybytku perwersji, jest pracownica Agencji, Mano. Ta sama kobieta po raz pierwszy wspomina o tytułowych schadzkach, spotkaniach o wyraźnie erotycznym podtekście, stopniowo odkrywając przed protagonistą prawdziwe i przerażające oblicze świata, do jakiego ten był trafił, poszukując zaginionej żony. Istotną rolę spełnia też chorująca na zanik kości trzynastoletnia dziewczynka, wykorzystywana seksualnie przez wicedyrektora szpitala – śledząc postępowanie głównego bohatera, można odnieść wrażenie, że ten traktuje nastolatkę jako błagalną ofiarę – wyrywając ją z rąk oprawcy pragnie zapewnić sobie pomyślność w tropieniu małżonki. Zatem dziewczynka jest uosobieniem nadziei na wydostanie się z dziwacznej rzeczywistości, na opuszczenie jej bez moralnego zbrukania, bez skalania się szpitalnym zwyrodnieniem. Interesująco wygląda także wątek kobiecy w Czwartej epoce, pierwszej japońskiej powieści zaliczanej do gatunku science-fiction. Kobieta, przynajmniej symbolicznie, jest bramą, przez którą ludzkość przechodzi, przybliżając się do przyszłości, w której człowiek miałby zostać zastąpiony nowym gatunkiem istot rozumnych. Motyw kobiet-przewodniczek, kobiet-pośredniczek, możemy odszukać również w opowiadaniu Za zakrętem (do odnalezienia w zbiorze Urwisko czasu) oraz powieści Spalona mapa – w obu przypadkach pracowniczka baru, do którego wstępuje główny bohater, zdaje się stanowić przejście pomiędzy starym światem a nową rzeczywistością, w jakiej nie potrafi odnaleźć się główny bohater. Jako uzupełnienie dodam, że w Japońskiej operze za trzy grosze, autorstwa innego japońskiego literata, Kaiko Takeshiego także pojawia się kobieta, będąca wysłanniczką nowej rzeczywistości. To właśnie dzięki spotkanej w dzielnicy Nowy Świat mało atrakcyjnej Koreance, główny bohater Fukusuke dociera do dzielnicy Higashi, która narosła wokół dawnej kopalni Sugiyama, gdzie znajduje pracę w charakterze zbieracza złomu. Jednak w przypadku dzieła Takeshiego kobieta okazuje się pośredniczką, obdarowującą protagonistę szansą na lepszy byt (chociaż tak jak u Kōbō Abe, nowy świat jest nie odkrytym dotąd lądem, czymś wyjątkowym i szczególnym).
Uemura Shōen: Flower basket [http://www.wikiart.org]
Zgoła inaczej wyglądają kobiety kreślone piórem Yasunariego Kawabaty, laureata literackiej Nagrody Nobla. Bohaterki jego utworów to nierzadko eteryczne i delikatne twory, uosobienie piękna, ale odrobinę niejasnego, wręcz amorficznego. Żeńskie istoty jawią się jako trudne do zrozumienia twory, byty, które wymykają się możliwościom poznawczym mężczyzn. Służą one jako obiekty kontemplacji, kultu oraz westchnień i są niekiedy redukowane wyłącznie do sfery cielesności i seksualności, co jest szczególnie widoczne w Śpiących pięknościach. Występujące w utworze kobiety to dziewczęta dobrowolnie poddające się farmakologicznej drzemce, w trakcie której u ich boku kładą się starcy-impotenci. Mężczyźni pozbawieni sprawności seksualnej mogą jedynie adorować, podziwiać lub skrycie nienawidzić pięknych, nagich i prowokujących nagich ciał, ale nie mogą ich splugawić poprzez stosunek płciowy. Niewiasty są tutaj symbolami rzeczy niedostępnych i nieosiągalnych, a jednocześnie są one odhumanizowane, pozbawione ludzkiej uczuciowości, ograniczone wyłącznie do cielesnej skorupy, przez co bardziej niż realne postacie przypominają bezwolne lalki. Uosobieniem piękna, którego nie sposób dosięgnąć jest również Yukiko, jedna z kilku kobiet występujących w utworze Tysiąc żurawi. Młoda dama odznacza się zarówno niepospolitą fizjonomią jak i czystością ducha, w efekcie czego główny bohater usilnie wmawia sobie, że nie jest godny brukać ideału ukochanej poprzez samą bliskość swojej grzesznej i ułomnej osoby. Protagonista kreuje obraz Yukiko, który razi patosem i sztucznością – dziewczyna zdaje się być niezwykle kruchą i ulotną istotą, która na skutek najdrobniejszej nieczystości czy skalania, mogłaby obrócić się w proch. Podobnie sprawy mają się w przypadku Yōko, bohaterki Krainy śniegu, w której obliczu, odbitym w szybie pociągu zakochuje się pan Shimamura. Tutaj protagonista również wytwarza sobie wyobrażenie na temat kobiety, która staje się przedmiotem miłosnego kultu. Ale podobnie jak bohater Tysiąca żurawi, pan Shimamura bojąc się zbliżyć do zbudowanego ideału, oddaje się w ramiona innej kobiety. Niewiasta jako niedostępny obiekt pojawia się również w opowiadaniu Ręka (zawartym w tomie Ballada o Narayamie. Opowieści niesamowite z prozy japońskiej), które jest historią samotnika, podstarzałego kawalera. Mężczyźnie udaje się przekonać młodą kobietę do tego, by ta pożyczyła mu swoją piękną rękę na jedną noc. Kobieta jest tutaj traktowana jako zbiór elementów, materialny przedmiot, który można rozłożyć na części pierwsze. Bohater zdając sobie sprawę z niemożności faktu, by posiąść kobietę w całości, prosi o wymianę jednej z części jej ciała. Pierwiastek żeński w prozie Kawabaty często kojarzy się z mirażem, ułudą, abstrakcją, rzeczą ulotną, trudno uchwytną i niemal nieosiągalną.
Wyjątkowy obraz kobiety możemy odnaleźć również na kartach powieści Zmierzch, autorstwa Osamu Dazaia. Kazuko, dobiegająca trzydziestki kobieta, która próbuje odnaleźć swoje miejsce w powojennej rzeczywistości Japonii zdaje się symbolizować całe pokolenie kobiet, które stopniowo, sukcesywnie, krok po kroku zaczynają uświadamiać sobie własną wartość i przestają myśleć o sobie wyłącznie jak o dodatku, o perle w koronie dzierżonej przez mężczyznę. Kazuko jest uosobieniem nowych reguł, emancypacji, niezależności, wyzwolenia. To także feministka w pełnym tego słowa znaczeniu, która zwraca uwagę na indywidualność poszczególnych osobniczek płci żeńskiej, na ich potrzeby oraz na dotychczasowe, często niesprawiedliwe traktowanie, marginalizowanie oraz lekceważenie. W szerszym kontekście Kazuko utożsamia również bunt, walkę o własną godność, brak akceptacji dla skostniałych zasad i praw, niezgodę na tkwienie w utartych schematach i okowach umysłowych szablonów. Postać Kazuo jest szczególnie interesująca w świetle lektury Zatracenia, na łamach której główny bohater, posiadający życiorys w wielu punktach zbieżny z biografią Osamu Dazaia, wygłasza kilka niepochlebnych kwestii pod adresem kobiet.
Reasumując krótko, kobieta stanowi ważny element japońskiej literatury, ale nie sposób mówić o jednym, wyraźnie zaznaczonym i raczej niezmiennym portrecie pierwiastka żeńskiego w dziełach japońskich twórców. Motyw kobiety przybiera najróżniejsze formy w zależności od nazwiska autora, co świadczy o tym, jak niejednoznacznymi istotami, przynajmniej w pojęciu mężczyzn, są niewiasty.
Jednocześnie pragnę wyraźnie zaznaczyć, że na powyższy tekst składają się moje osobiste przeżycia oraz subiektywne wrażenia, których doświadczyłem czytając powieści autorstwa japońskich twórców. Te luźne zapiski w żadnej mierze nie roszczą sobie prawa bycia opracowaniem czy naukową analizą. Przy okazji serdecznie zapraszam do dyskusji wszystkich, którzy chcieliby podzielić się swoimi spostrzeżeniami i refleksjami na przytoczony temat. Liczę, że komentarze będą formą inspiracji, uzupełnienia, a jeśli okaże się to konieczne – także sprostowania.

Wasz Ambrose

7 komentarzy:

  1. Zbyt słabo znam literaturę japońską, by wnieść coś wartościowego, ale podzielę się kilkoma przemyśleniami w związku z mym ograniczonym doświadczeniem.

    O dziwo, wiedziony biblioteczną losowością, czytałem "Tysiąc żurawi" i "Śpiące piękności" (we wspólnym wydaniu, o ile pamięć mnie nie dziwi). Kobiety rzeczywiście był piękne, czyste i nieosiągalne, ale przez to na pewien sposób nieludzkie. Więcej w nich ideału, niż człowieka.

    U Murakamiego kobiety przeróżne występują i w zasadzie można by długo przyglądać im się z osobna. Subiektywnie odczuwam, że u Murakamiego kobiety często bywają uprzedmiotowione względem bohaterów męskich, są poznawczo od nich zależne (z perspektywy czytelnika). Ale z drugiej strony Murakami potrafi też tworzyć kobiety silne, podmiotowe i nawet na nich koncentrować prozę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również nie uważam się za znawcę tematu, a każdy komentarze i refleksja są bardzo mile widziane.

      "Tysiąc żurawi" i "Śpiące piękności" pojawiły się w Polsce w dwóch wydaniach i w obu przypadkach były to wydania zbiorcze. Tak, kobiety u Kawabaty to swoiste lalki prusowskie, którym daleko do ludzkiej realności.

      A co do Murakamiego, to mogę zgodzić się z uprzedmiotowieniem, ale wydaje mi się, że ten autor dość mocno rozbudowuje postacie kobiecie, które często pełnią rolę wsparcia i pomocy dla męskich protagonistów.

      Dzięki za podzielenie się swoimi spostrzeżeniami.

      Usuń
  2. Szczerze mówiąc ten tekst był dla mnie bardzo interesujący tym bardziej, że z literaturą japońską raczej mi dotąd nie było po drodze. Odnosząc się do różnych wyobrażeń kobiety w literaturze... Samo życie - ile kobiet, tyle niepowtarzalnych możliwości. A co co lalki prusowskiej to zapewniam, że to typ aż zbyt często w naturze spotykany ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Ile kobiet, tyle możliwości" - mniej więcej to chciałem zasygnalizować, tzn. pokazać, że nie ma jednego ścisłego archetypu, wg którego tworzone są postacie kobiece w lit. japońskiej :)

      Usuń
  3. Zabieram się do napisania czegoś odkąd wrzuciłeś ten tekst. Niestety moja znajomość literatury japońskiej jest dość ograniczona i w zasadzie zawęża się do Murakamiego i Kawabaty. Myślałam, że dodam coś od siebie, jeśli chodzi o obraz kobiety u tego pierwszego, ale mój pogląd mieści się gdzieś pomiędzy Twoim a Qbuś pożera książki, więc nic nowego w tej kwestii. Niemniej tekst bardzo ciekawy i udany. Już wkrótce widzę coś takiego jeśli chodzi o literaturę włoską:) niekoniecznie kobiety

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, przyznaję, że czekałem na Twoją wypowiedź, bowiem to właśnie Ty natchnęłaś mnie do spłodzenia tego tekstu (w komentarzu do książki "Dziwna historia o upiorach z latarnią w kształcie piwonii"). Z tego powodu jest mi bardzo miło, że odniosłaś się do niego :)

      Kawabata oraz Murakami to bardzo dobrzy pisarze japońscy (szczególnie ten pierwszy), ale to tylko wierzchołek góry lodowej. Jeśli znajdziesz chwilę wolnego czasu, to spróbuj coś Kenzaburō Ōe (poza "Sprawą osobistą", którą już poznałaś), Osamu Dazaia, Kōbō Abe albo Jun’ichirō Tanizakiego :)

      Ha, co do literatury włoskiej to chyba nie odważę się stworzyć podobnego elaboratu. W przypadku literatury japońskiej wydawało mi się to zasadne, ponieważ jest ona dość egzotyczna i raczej mało znana przez polskiego czytelnika. Z tego powodu obrosła ona stereotypami oraz uprzedzeniami, z którymi pragnąłem się zmierzyć, udowadniając, że nie ma tylko jednego i wyraźnego obrazu kobiety :)

      Usuń
    2. Nawet nie wiesz jak bardzo mi miło, że mój wpis mógł posłużyć Tobie za motywację. W tym roku koniecznie chciałabym sięgnąć po chociaż jednego z polecanych przez Ciebie autorów.
      A co do tekstu włoskiego nigdy nie mów nigdy:)

      Usuń

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)