wtorek, 3 maja 2011

Bajeczki o honorze



Czym dla Was jest honor? Czy bronienie go w każdym przypadku ma sens? Czy warto dla honoru poświęcać wszystko, ryzykować nawet życie?

Szukając odpowiedzi na te pytania można prowadzić długie i jałowe rozważania jeśli, jak większość humanistów, ma się wstręt do zdefiniowania tego, o czym się mówi. Zacznijmy więc od definicji słownikowej, co jak się okaże od razu ułatwi nam sprawę.

Honor: poczucie godności osobistej lub dobre imię*

Jak więc widać od razu, honor jest czymś subiektywnym, gdyż poczucie godności osobistej albo się w sobie czuje, albo nie. Nie może nikt nam go dać, nie można go kupić. Oczywiście każdy ma inaczej; każdy ten stan może osiągnąć w inny sposób i dla każdego inne są jego warunki. Dla jednego do prawość, dla innego wypełnianie kanonów przewidzianych dla tego słowa przez jego środowisko, klasę, wykształcenie, dla jeszcze innego duma. 

Dobre imię, choć pozornie obiektywne, bo zewnętrzne, zależne od innych ludzi, też jest w istocie subiektywne. Każdy dostanie tyle ocen, ilu różnych ludzi się o nim wypowiada i jak zostaną sformułowane pytania. Ciężko byłoby naprawdę podać przykład człowieka, który przez wszystkich byłby oceniany negatywnie lub pozytywnie, od Heroda poczynając, a na Janie Pawle II skończywszy.

Niewiele jest słów równie rozmytych znaczeniowo i zdefraudowanych, jak honor. Weźmy najbardziej znane w Polsce zestawienie: Bóg, Honor, Ojczyzna. Pod tymi hasłami, za ich niedopowiedziane znaczenie, ginęły całe masy młodych, pięknych ludzi, gdy tymczasem ci, którzy te hasła głosili, z reguły się nie narażali. Przykładów w naszej historii mamy aż nadto. Posyłając innych na śmierć pomnażali swe majątki i robili kariery. Można więc powiedzieć, że honor to hasło, które służy tym bez honoru, by manipulowali tymi, którzy myślą, iż go posiadają. By głupim wmówić, że coś jest ważniejsze i zmusić ich do zrobienia rzeczy, których samemu zrobić się nie chce, by mądrych zmusić do zrobienia czegoś, czego w innych warunkach by nie zrobili, jak choćby stanięcie do pojedynku z powodu rzeczy ewidentnie bez znaczenia.

Ponieważ honor, jak wiele innych słów, służy do manipulowania innymi przez tych, którzy mają go za nic, ja praktycznie nigdy go nie używam w tym znaczeniu. Gdy ktoś by próbował użyć go w stosunku do mnie, lub przeciwko mnie, od razu bym potraktował go podejrzliwie i zmusił, by mi powiedział innymi słowami, co właściwie ma na myśli.

Ciekawym przyczynkiem do tematu są również takie praktyki, jak wszelkiej formy pojedynki w imię honoru lub pojęcie samobójstwa jako wyjścia honorowego. Jak się to ma do chrześcijańskiego systemu wartości, w którym zabijanie samego siebie, podobnie jak zabijanie bliźniego swego, jest niewybaczalne?

Jest człowiekiem honoru – jak miło usłyszeć takie coś o sobie. To słowo tak mile łechce naszą próżność. Może honor to próżność właśnie? Człowiek inteligentny nie musi mieć honoru, by czuć własną wartość. Wystarczą mu inne rzeczy, których są tysiące. Uczciwość, słowność, prawość, sumienie, zgodność z własnym systemem wartości, dobroć, duma, etc.

Kiedy mowa o honorze, zwłaszcza w polskim wydaniu, który tak często zestawiany jest z Bogiem i Ojczyzną, zawsze przypominają mi się słowa wiersza Lucjana Szenwalda znanego jako przerabiana po wielokroć i wykonywana przez wielu**piosenka:

Niech żyje wojna

Ojczyzna bez żołnierzy
to jak bez miecza kat,
Więc bierze kwiat młodzieży
od wielu lat, od wielu lat…
A gdy spod ciężkich tanków
robotnicza tryska krew
w salonach giełd i banków
wesoły słychać śpiew

Niech żyje wojna!
Muzyczka marsza rżnie
Wojna!
Pieniążki sypią się
Wroga bij w imię Boga
Za cudzą kieszeń oddaj młode życie swe!

Po śmierci Ci wykopią
Wygodny wspólny grób
Wesoło jest tam chłopie,
Co krok, to inny trup.
A gdy cię uczuć fala
w miłosny wprawia szał,
to z siostrą ze szpitala
zabitą będziesz spał.

Niech żyje wojna,
muzyczka marsza rżnie…

Na placu Piłsudskiego
Trębacze w trąby dmą
To wódz państwa polskiego
Przegląda armię swą.
A kiedy kwiatki głupie
Na grobie złoży twym,
To ty, nieznany trupie
Zawołaj razem z nim:

Niech żyje wojna,
muzyczka marsza rżnie…

Fabrykant w gabinecie
Kolację smaczną pcha
W humorze jest, bo przecie
Waleczna armię ma.
A gdy żołnierz marnie
W okopach będzie gnił
On grubą forsę zgarnie
I brzuch mu będzie tył.

Niech żyje wojna,
muzyczka marsza rżnie…

Przyczynków historycznych do bolesnej prawdziwości słów powyższego wiersza jest nieskończona ilość, że wspomnę choćby bohaterów, którzy zdecydowali o wybuchu Powstania Warszawskiego i uciekli przed jego rozpoczęciem albo autora głośnego przemówienia zawierającego znane każdemu słowa „ honor jest rzeczą bezcenną”, który, choć zawodowy wojskowy, nigdy nie wziął udziału w walce obronnej, do której tak nawoływał i zmarł internowany w Rumunii.

Honor jest dla frajerów i dla kanalii. Pierwsi dają go sobie wmówić jego brak, lub iż go posiadają, a drudzy wmawiają to innym. Dla pozostałych są inne słowa.


Wasz Andrew



* za internetowym SJP PWN http://sjp.pwn.pl/lista.php?co=honor
** najbardziej znani to oczywiście Stanisław Grzesiuk i Maciej Maleńczuk 

refleksja wywołana konkursem w serwisie LubimyCzytać.pl

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)