poniedziałek, 11 listopada 2002

Polowanie na czarownice



Co jakiś czas media donoszą o kolejnej tragedii z udziałem dużych psów i znów zaczyna się polowanie na czarownice, odsądzanie od czci i wiary wszelkich „ras obronnych” i ich właścicieli. Społeczeństwo już dawno podzieliło się na obrońców dużych psów (najczęściej ludzi, którzy mają lub mieli podobne czworonogi), a takich jest w naszym kraju naprawdę sporo, oraz na tych, którzy wołają, że trzeba zakazać hodowli tych ludożerców a właścicieli kierować na badania psychiatryczne.

Przysłuchując się tej dyskusji prowadzonej w prasie, radio, telewizji i internecie zastanawiam się o co tutaj tak naprawdę chodzi? Nie ma żadnych wątpliwości, że każde ze zdarzeń, w którym pies pogryzie czy zagryzie człowieka to tragedia. Jednak czy to jest wina psa? Przecież każdy wie, że winien jest właściciel czy opiekun. W kraju w którym tysiące ludzi giną w wypadkach drogowych a rannych jest całe mnóstwo, nikt nie proponuje zakazu posiadania prywatnych samochodów, udzielania zezwoleń na zakup samochodu, czy kierowania kandydatów na badania psychiatryczne. Przy liczbie ofiar wypadków samochodowych sięgającej dziesiątków tys. zabitych rocznie i ponad drugie tyle rannych przypadki zagryzienia przez psy to zdarzenia naprawdę incydentalne. Skąd więc tak gwałtowne dyskusje nad problemem dużych psów i tak ekstremistyczne postawy jej uczestników, a konkretnie przeciwników dużych psów?

Pies to zwierzę o nazwie gatunkowej Canis familiarisczyli pies domowy. Jest to więc jak sama nazwa wskazuje, jest to przyjaciel człowieka i (w przeciwieństwie do wilka) jego naturalnym środowiskiem jest właśnie otoczenie człowieka: jego obejście lub dom. Kiedy ktoś zadaje publicznie pytanie: „Po co trzymać takie bydlaki w domu?” wystawia sobie świadectwo ignoranta. Po to właśnie ten gatunek i wszystkie jego rasy powstały, a raczej zostały przez człowieka stworzone. Od człowieka też tylko zależy, czy pies, nawet ten największy i najgroźniejszy, będzie zagrożeniem dla innych, czy też wręcz przeciwnie – gwarancją bezpieczeństwa. Pies jest jedynym gatunkiem poza człowiekiem, którego przedstawiciel otrzymał z rąk prezydenta USA Order Kongresu za zasługi w ratowaniu żołnierzy amerykańskich. Nie muszę chyba dodawać, że był to pies jak najbardziej obronny, podobnie jak psy używane dzisiaj przez policję i inne służby. Niezliczone są zasługi psów w obronie ludzi, w ratowaniu ofiar katastrof, w terapii wielu schorzeń. Co sprawia, że nagle o tym zapominamy, i wielu ludzi publicznie krzywdzi te zwierzęta, i domaga się szykanowania ich właścicieli?

Jakiś czas temu widziałem jak matka z dzieckiem, widząc nadchodzącego z przeciwka mężczyznę z rottweilerem, zeszła z chodnika na jezdnię wpychając dziecko wprost pod pędzący samochód. Na szczęście kierowca wykazał się refleksem i miał gdzie odbić, więc do wypadku nie doszło. Nasunęło mi się jednak pytanie: dlaczego część ludzi panicznie boi się dużych psów, a ludzi bojących się samochodów można odszukać chyba tylko wśród pacjentów szpitali psychiatrycznych? Skoro szansa na śmierć czy rany w wypadku drogowym jest tysiąc razy większa niż na bycie zagryzionym przez psa, to przecież logicznie rzecz biorąc, strach przed samochodami powinien być też tysiąc razy większy.

Na pewno należy uważać przy kontakcie z dużym, nieznanym nam psem, ale myślę, że dużych psów panicznie boją się głównie ludzie, którzy nic o nich nie wiedzą oraz nie zadają sobie trudu, by w życiu zmusić się do myślenia i kierować się zdrowym rozsądkiem. To ta sama grupa ludzi, która na widok zaskrońca czy padalca na leśnej ścieżce woła: Zabijmy w końcu te wszystkie żmije! To ten sam typ ludzi, który na wieść, że tygrys zabił człowieka, montują wyprawę, by wystrzelać wszystkie tygrysy w okolicy. Demokracja to rządy większości ale niestety czasami i rządy głupców. To smutne, że demokratyczne społeczeństwo tak łatwo może być rządzone przez krzykliwych demagogów a z trudem słucha opinii wyważonych i uzasadnionych.

Kolejni ministrowie MSWiA, którzy co rusz zadziwiają nas genialnymi pomysłami, proponują, by wprowadzać zezwolenia, badać właścicieli, itp. Ja się pytam: po co i za czyje pieniądze? Przecież obecne przepisy są wystarczające by karać nierozsądnych właścicieli i zapobiegać podobnym do ostatnich tragediom. Czy jednak ktokolwiek z nas poza nielicznymi szczęśliwcami widział dzielnicowego w swej dzielnicy reagującego na bezpańskie psy? Wnioski o wykroczenie za takie przewinienia można na palcach policzyć. Ministerstwo chyba chce pokryć bezczynność i nieudolność własnego resortu dołączając się do polowania na czarownice. Jest też druga strona medalu: kto za to zapłaci. Przecież to nie minister zapłaci za te zezwolenia i szkolenia, które się proponuje, ale my wszyscy – podatnicy. I ci, co maja psy i ci, co się ich boją. Przypomina mi to sprawę z bronią. W Niemczech nie mogą zrozumieć, dlaczego w Polsce wydaje się zezwolenia na broń z bocznym zapłonem (popularny kbks), która ma mniejszą moc rażenia niż profesjonalna proca. Taki system zezwoleń to przecież etaty dla biurokratów, magazyny i archiwa, fundusze na szkolenia i egzaminy. To wszystko kosztuje, i to sporo. A po co? Gdy ktoś chce zastrzelić sąsiada kupi (legalnie czy też nie) broń palną a nie będzie się bawił w zakup broni z bocznym zapłonem, która do mordowania raczej się nie nadaje, a ma kształt i wymiary podobne do tej „prawdziwej”. A może o to chodzi, by tworzyć jak najwięcej etatów i biurokratycznych procedur, nowe ciepłe posadki, i by dalej nie miał kto łapać bezdomnych psiaków?

Innym powodem tej wielkiej awantury o psy jest być może to, że większość z nas sama w duszy czuje się współodpowiedzialna. Ilu z tych, którzy narzekają na bezpańskie psiaki na podwórku w swym blokowisku, dzwoniło do odpowiednich służb i żądało interwencji? Takie osoby można na palcach policzyć. Ile osób spośród tych, którzy wołają o zakaz posiadania psów, próbowało zebrać się wraz z sąsiadami i poprzez zmianę statutu swej Spółdzielni Mieszkaniowej (lub wspólnoty) zakazać trzymania psiaków w swych blokowiskach? W wielu krajach Europy jest tak, że są osiedla, gdzie psów nie wolno trzymać i tam ich nie ma, a w innych psiakoluby mają większość i tam jest odwrotnie. Kto chce mieszka w osiedlu bez psów, a komu się nie podoba, wynosi się ze swym czworonogiem gdzie indziej. Łatwiej jednak narzekać i wołać, by władza zakazała trzymania psów wszystkim, nawet tym co mają 10 ha ogrodzonej działki, niż zrobić coś samemu.

Myślę, że jeśli wszyscy będą reagować na widok pijanego faceta z rottweilerem, na widok psa wałęsającego się bezpańsko, lub na widok dziecka bez opieki i nękać odpowiednie służby, by robiły to, co do nich należy, to będzie się nam żyć bezpieczniej i może unikniemy podobnych tragedii w przyszłości, czego sobie i Państwu życzę



Wasz Andrew

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Czytamy wnikliwie każdy komentarz i za wszystkie jesteśmy wdzięczni. Zwłaszcza za te krytyczne. Jeśli chcesz o czymś porozmawiać, zapytać, zwrócić uwagę na błąd, pisz śmiało. Każda wypowiedź, zwłaszcza na temat, jest przez nas mile widziana. Nie odrzucamy komentarzy anonimowych, jeśli tylko nie naruszają prawa. Można zamieszczać linki do swoich blogów i inne, jeśli nie są ewidentnym spamem. KOMENTARZE UKAZUJĄ SIĘ DOPIERO PO ZATWIERDZENIU przez nas :)